sugarr
Members-
Posts
2690 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by sugarr
-
już o to pytałam dużo razy, ale zawsze zapominam dodać do zakładek... podałby ktoś tą stronę z bardzo obszernym zbiorem zdjęć z różnych obiektywów?
-
"Wychowuję, nie tresuję" - co myślicie na temat tej inicjatywy?
sugarr replied to evel's topic in Wychowanie
Zastanawiam się co to za dziwna filozofia, czyja? Znaczenie słowu siad nadaje się nagradzając zawsze czynność, która następuje po komendzie siad - po to kliker, żeby łatwiej było zaznaczyć, że chodzi dokładnie o to jak siedzi, a nie np patrzy się na nas (bo nieumiejętne nagrodzenie może wyuczyć psa, że na siad ma na nas popatrzeć, albo szczeknąć, albo cokolwiek innego). O tyle o ile siad jest proste i chyba nikomu klikera do tego nie trzeba, o tyle jakieś "cyrkowe sztuczki" ciężko zrobić bez takiego znacznika, trzeba mieć dużą wprawę i dobrze czytać psa. W tym cała zabawa, żeby tak pokazać, aby pies skojarzył gest, słowo z odpowiednim mu zachowaniem, które jest nagrodzone. Uczenie psa siad czy waruj przez "nadanie mu tej pozycji" albo chodzenia przy nodze przez doszarpywanie - to na pewno nie jest znęcanie się nad psem, ale moim zdaniem jest egoistycznym podejściem do pracy z psem. Tobie daje efekt, ale psu odbiera calusieńką przyjemność i psychiczne wyzwanie jakie powinno dawać szkolenie. Gdzie tu dla psa zabawa? Korekta jest potrzebna dla dorosłego psa, z wyuczonymi zachowaniami, które trzeba jakoś poprawić. Czy to jest agresywny, czy to zbyt nakręcony i głuchnie, czy to rozhulany wyskakuje do nagrody/piłki itp itd (oczywiście szczeniaki podrastające też bywają wyjątkowo trudne, ale tak mówiąc ogólnie). Analogicznie - uważam, że nie ma sensu samo klikanie i karmienie, klikanie i karmienie, klikanie i karmienie, żeby pies jak robot robił co trzeba nażerając się tylko po drodze. Praca z psem ma być dla niego wyzwaniem, zabawą, raz dostanie piłkę, raz smaczka, raz schowamy piłkę i każemy szukać, raz ją rzucimy i każemy oddać. A to, że efektem takiej współpracy będzie pies, który chodzi jak w zegarku, to już tylko powód do dumy. Pies ma być dla nas kompanem, dlatego podstawowe wychowanie = przystosowanie do życia w domu, między ludźmi jest obowiązkowe, ale szkolenie jako takie moim zdaniem jest tylko i wyłącznie dla psa. Odróżniam zdecydowanie wychowanie psa (chociażby nauczenie chodzenia na luźnej smyczy) od szkolenia sportowego. W dzisiejszych czasach mało komu trzeba psa do owiec, ale pies dalej posiada popędy i instynkty, więc alternatywą może być szkolenie w posłuszeństwie, tropieniu, obronie; nie dla sukcesów na zawodach czy popisaniu się przed znajomymi. Oczywiście terrier, bull, czy spaniel będzie potrzebował inaczej się wyładować, "spełnić", a co za tym idzie będzie potrzebne inne podejście i może inna forma psiego sportu. I jeszcze dodam tylko, że krzyk oczywiście może być korektą! Mam bardzo można powiedzieć uległą sunię. Moją korektą słowną jest stanowcze, krótkie "E" i starcza, nie muszę szarpać. Jest na tyle wrażliwa na takie bodźce, że moje E wystarczy jak zaczyna na mnie skakać podczas pracy na piłkę. I to właśnie jest korekta - ktoś inny zrobiłby to szarpnięciem, ja w przypadku tego psa nie muszę. Oczywiście to nie oznacza, że robi wszystko jak ja chcę i wystarczy E i nie ma problemów. Pies jest mocno nakręcony na piłkę, ma dużo energii, a niekoniecznie może dużo biegać - muszę tą energię spożytkować przez pracę. Mogłabym ją szarpać, jest na tyle delikatna, że chodziłaby przy nodze a nie skakała po mnie, wyprzedzała, chodziła krzywo - byle dać piłkę. Jasne. Ale taka moc korekty by ją wypaliła (gdzie innego psa może w ogóle nie ruszać), a ja chcę grzecznego psa, ale szczęśliwego. -
Wesołych Świąt wszystkim! http://www.youtube.com/watch?v=O8Qkp2VUvR4&feature=share :)
-
Moja sunia w kompleciku z tych, które wklejałam wcześniej, półzacisk. Niestety przez to futro ciężko uchwycić tak, żeby było ładnie widać całą obrożę, więc zdjęcia marne. [IMG]http://img861.imageshack.us/img861/2544/dscf0957h.jpg[/IMG] [IMG]http://img716.imageshack.us/img716/1998/dscf0955rm.jpg[/IMG]
-
Szatańska galeria - czyli popaprane championy z przeklętych rewirów
sugarr replied to Vectra's topic in Foto Blogi
[url]http://i1090.photobucket.com/albums/i376/pennstaff1/20%2012%202011/20122011-096.jpg[/url] nos-serce :loveu: -
[quote name='Ank@']Potrzebuję pilnie namiarów na jakiegoś dobrego psiego psychologa/ szkoleniowca. Najlepiej takiego który nie bierze za jednym razem połowy pensji.. Słyszałam tylko o Kłosińskim, ale on chyba strasznie dużo pieniędzy bierze. Nie dla siebie potrzebuje, ale dla rodziny która adoptowała jakieś 2 lata temu psa przywiezionego z Nowego Targu przez KTOZ ( może ktoś pamięta Puszka :) ). Pies niestety ma na koncie kilka pogryzień a w domu jest malutkie dziecko... Właścicielka trochę późno się obudziła, no ale lepiej teraz niż jak dziecku stanie się krzywda. http://www.tresura.pl/component/option,com_contactsafe/Itemid,78/ Prosić o Pana Jacka Lewkowicza i zapytać czy by się nie umówił na konsultację z psem... Moim zdaniem lepsze wyjście niż "psi psycholog".
-
w takim razie podaję kontakt w sprawie tych obróżek: [email]allezak@gmail.com[/email]
-
Napiszę wszystko na PW :)
-
[quote name='AnIeLa']A gdzie takie można dostać? :cool3::lol:[/QUOTE] Będzie można dostać niebawem np na allegro, teraz tylko przez maila. Moja już chodzi w dinozaurach :cool3: Tylko z jej futrem i tak 25mm nie widać.
-
[quote name='Beatrx']ta z dinozaurami super:D[/QUOTE] Też mi się najbardziej podobają dinozaury :cool3:
-
A co myślicie o tych, wiem że kiepskie zdjęcie, ale tak na pierwszy rzut oka? ;) [IMG]http://img151.imageshack.us/img151/3746/zdjciebj.jpg[/IMG]
-
"Wychowuję, nie tresuję" - co myślicie na temat tej inicjatywy?
sugarr replied to evel's topic in Wychowanie
Zgodzę się. Ja (chyba o tym pisałam) przemęczyłam kiedyś psa właśnie za pomocą tej łopatki. Wracając do domu sucz mi się nagle położyła na chodniku, bo nadwyrężyła tył + nie jest w wybitnej kondycji. Taka łopatka jest OK, ale trzeba z głową, ja już się niestety w ten mniej przyjemny sposób przekonałam - na własnym psie. Ale zupełnie zdrowemu, młodemu, pełnemu energii psu na pewno nie zaszkodzi dłuższy dystans, wszystko tutaj zależy od kondycji i zdrowia. Człowiek jak już nie daje rady fizycznie, to sobie odpuści (no Ci bardziej ambitni to może do omdlenia ;) ) ale pies wybitnie nakręcony na piłkę będzie za nią biegał tyle razy i tak daleko jak będziemy ją rzucać, pewnie wyskoczyłby za nią z 10 piętra nawet się nie zastanawiając, dlatego to w naszych rękach zdecydować kiedy dość. -
[quote name='Foksia i Dżekuś']Majku sam sobie to wymysliłes czy ktos cie napuszcza? Trzeba bywac w schronisku ,a potem takie głupoty wypisywac[/QUOTE] Temu użytkownikowi najlepiej zaradzić wchodząc w ustawienia -> edytuj listę ignorowanych -> wpisać majku33krakow -> nacisnąć ok
-
"Wychowuję, nie tresuję" - co myślicie na temat tej inicjatywy?
sugarr replied to evel's topic in Wychowanie
Też rzucałam ostatnio psu piłkę - kupiłam sobie taką łopatkę do rzucania piłek, żeby tak nie brudzić rękawiczek i chciałam ją wypróbować - też zobaczyłam po powrocie psa, któremu się "łapy załamały". Rzucając takim czymś człowiek w ogóle się nie męczy, a pies ma o wiele dłuższy dystans, można nie wyczuć, że już dość. Nie jesteśmy idealni, błędy się zdarzają :)\ Swoją drogą taka łopatka do piłek fajnie mi się sprawdziła przy komendzie równaj, tak w ramach eksperymentu trzymałam w tej wyrzutni piłkę i robiłam komendę, fajnie się pies ustawił i fajnie się pracowało, nie jest to praktyczne na co dzień taszczyć takie coś ze sobą na każdy spacer rzecz jasna, ale fajne od czasu do czasu :) Dla mnie pozytywne szkolenie, to po prostu takie, które przynosi efekt, ale uszczęśliwiając psa i budując więź. To, że pies na samym klikerze zatańczy salsę, to nie znaczy, że prawdziwie współpracuje z właścicielem. I oczywiście tak samo pies wyszarpany kolczatką, albo sterowany OE będący mistrzem OBI nie koniecznie musi być psem szczęśliwym pracującym dla człowieka, albo taki który chodzi jak w zegarku, a nerwowo merda ogonem, oblizuje się po pysku i kładzie uszy, w zasadzie robiąc komendę próbuje zniknąć. Tym niemniej uważam, że pies którego ogromny popęd może doprowadzić do starcia z sarną (a bywa to śmiertelne) będzie o wiele szczęśliwszy żywy, a potraktowany OE, niż stratowany przez sarnę, ale wyklikany bo "to samo można przecież osiągnąć bez robienia psu krzywdy" - pytanie brzmi jaka tu jest prawdziwa krzywda? silny sygnał OE czy pobyt w klinice, albo wyrok uśpienia przez agresję do ludzi? -
"Wychowuję, nie tresuję" - co myślicie na temat tej inicjatywy?
sugarr replied to evel's topic in Wychowanie
Chodziło mi tu o przypadki, gdy nakręcenie na piłkę jest niemal nerwicowe, oczywiście, że fajnie pracować na piłkę, sama tak robię. Ale nie ma mowy, żeby pies mnie chciał za piłkę pozabijać. Musi być też wyciszenie :) -
Wybiorę się zdecydowanie do tego rezerwatu Bonarka, poszperałam w internecie i zapowiada się super. Jeszcze mi się przypomniało, że kiedyś byłam też na Krzemionkach, w okolicach ruin obozu Płaszów, parku Bednarskiego, kopca Krakusa. Jest w tej okolicy Podgórza terenów myślę, że na dwa spacery przynajmniej. Ja tam się trochę pogubiłam i nie zobaczyłam wszystkiego a chodziłam bardzo długo :) I jeszcze taka strona może komuś się przyda: [url]http://zpkwm.pl/krakow/parki.html[/url] (Kraków i bliskie okolice)
-
"Wychowuję, nie tresuję" - co myślicie na temat tej inicjatywy?
sugarr replied to evel's topic in Wychowanie
Myślę, że jakimś pośrednim sposobem w zobojętnianiu piłki, może być po prostu dać ją psu w domu. Niech będzie cały czas ta piłka gdzieś do dyspozycji, nie będzie już taka cenna i wyczekana. Tak jak nakręcając na zabawkę powinno się dawać tylko czasem, tak żeby się znudziło można dać do dyspozycji cały czas. Na pewno będzie wariactwo w domu, ale w końcu powinno się trochę znudzić, sama piłka nie będzie już taka fajna, jak zabawa nią z panią. Oczywiście wiadomo jak psy mają wszystko wyuczone i jak ciężko z tym walczyć, tak samo może być np z gestem wkladania ręki do kieszeni - pies skojarzy to powiedzmy z wyjmowaniem piłki i szaloną zabawą, a potem nie będzie się dało normalnie włożyć rąk do kieszeni w towarzystwie psa i tym podobne sytuacje. Tak też dzikie wariactwo podczas obecności piłki może już być wyuczone, ale można próbować zobojętniać (a nawet trzeba - moja suczka w pewnym momencie już robiła mi poważne siniaki na dłoniach, teraz już nie mamy żadnego problemu, pomogło też odcinanie sznurków od piłek) [quote name='bloondyna']Nie wiem czy mój pies jest burkiem, ja nazywam go brzydalem, ale muszę się do tego odnieść. Nie uogólniajmy. : ) Mój pies jest źle wychowany, nie mogę zaprzeczyć, bo to przekupna, uparta łajza bez żadnych specjalnych umiejętności (mam na myśli dawanie łapy, odwoływanie itp - no niestety, nie nauczyłam go, dopiero teraz się biorę za zabawy ze smakołykami) i jest wychowany... żyć bez smyczy. Wiem, że może to być trochę niebezpieczne, albo nawet i bardzo, jeśli pies biega za innymi i nie zwraca żadnej uwagi na człowieka. Mój brzydal ma pięć lat, od szczeniaka chodzi bez zapięcia - ale! Zawsze przed ulicą dochodzi do mnie, lub czeka na mnie. Nie przechodzi sam. Reaguje na jedną komendę, bez przekupstwa - STÓJ. : ) Nie ciągnie go do psów, nie lubi zabaw z innymi, lubi je podglądać z daleka i mijać łukiem. Ale nie mogę powiedzieć, że wygląda na nieszczęśliwego psa. Niucha sobie w trawie, co jakiś czas podbiega do mnie, żebym rzuciła mu patyk czy piłkę, za którym pobiegniemy razem (bo niestety łajza nie lubi poza domem przynosić aportu, wymaga tego ode mnie : ) ). Nieszczęśliwy jest na smyczy. Jest do niej przyzwyczajony, jednak zachowuje się na niej jak lękliwy dzikus. A kończąc offtop... hmmm... podczytując wypowiedzi i facebooka pani od kumatego owczarka dochodzę do wniosku, że jestem jednak gorszym właścicielem niż Ci, którzy chodzą ze swoimi psami na pięciominutowe spacery dookoła bloku. Trochę smutne jest takie uogólnianie. Pies też ma swój charakter. Tylko pozostaje mieć nadzieję, że nigdy nie huknie petarda, nie przemknie suka z cieczką, albo nie przytrafi się jakikolwiek inny, najdziwniejszy przypadek losowy, który spowoduje, że ten jeden, jedyny raz pies się wystraszy i przeleci przez ulicę... -
"Wychowuję, nie tresuję" - co myślicie na temat tej inicjatywy?
sugarr replied to evel's topic in Wychowanie
Mi się wydaje, że to zupełnie normalne, trochę jak z tym, że psy czasem nie chcą pracować poza placem, a na placu idealnie. Bo skojarzyły to miejsce dokładnie z tym, a właściciel nie zadbał o kojarzenie z innymi miejscami. My też na piłeczkę chodzimy w kilka miejsc, bo w mieście niestety dużego wyboru nie ma i też suka tańczy. Z tym, że oprócz piłeczki zawsze tam robimy komendy, ale to wszystko mamy takie przeplatane. Koniec końców pies fajnie nakręcony na piłkę to świetna sprawa, ale wiadomo, jest granica. Też to zaobserwowałam i wydaje mi się, że to też można porównać - do psów mieszkających na łańcuchu całe życie, które noszą bardzo "intensywnie " np garnek, który przez całe życie miały koło budy. Nie mają innego wyboru, więc całą energię skupiają na tym noszeniu garnka wkoło, pewnie to dotyka głównie psów, które gdzieś tam w środku mają wpojoną potrzebę pracy, czy jakieś popędy, które nikogo nie interesują. Tak samo pies, którego właściciel zabiera dziennie na trzy 5 minutowe spacery i raz w miesiącu idzie psa "wybiegać", co ogranicza się do 50 rzutów piłką. Do tego psa w domu karci się za gryzienie mebli, niszczenie butów, wariowanie, ogólnie pies ma leżeć w przedpokoju na dywaniku, a rodzina żyć swoim życiem. Jedyne co mu pozostaje to wyładować się na swojej piłeczce jak ją tylko zobaczy, tylko wtedy ma jakiś samo-nagradzający kontakt z właścicielem (daje mi piłeczke, interesuje się mną). Prędzej czy później tylko pojawienie się piłki jest ważne. Mój pies np dostaje piłkę po dłuższej ładnej komendzie równaj. Jak jesteśmy w okolicy gdzie już kilka razy ćwiczyłyśmy, to sama bez komendy idzie koło nogi patrząc się na mnie i czekając co dalej. Oczywiście chce ze mną pracować również dlatego żeby dostać tą piłkę, osiągnięcie pewności, że mamy pracę dla pracy i więzi z właścicielem jest dla mnie kwestią trudną i dyskusyjną... Tak czy inaczej nie skacze po mnie i nie wariuje z obłędem w oczach czekając na rzut, chce popracować, patrzy i pyta "co robimy teraz?", piłka nie jest nagrodą samą w sobie. -
Witam na forum Ja już chyba niewiele mogę dodać, Shila znalazła po prostu najcudowniejszy dom, nigdy nie byłam tak spokojna i tak szczęśliwa przekazując psiaka nowym właścicielom. Jesteście wspaniali i bardzo się cieszę, że zaoferowaliście jej taki kochający domek. Dużo rozmawiałyśmy z kkanarekk o nowym domu dla suni i cóż, trafiła dokładnie tak jak nam się wymarzyło! To, że ona tak błyskawicznie się do Was przekonała, to tylko mnie upewnia, że tak właśnie miało być i że macie rękę do zwierząt. Tak jak wspominałam, do poprzedniej odwiedzającej rodziny była bardzo zdystansowana, nawet się chowała pod łóżkiem, a swojego nowego pańcia zaczepiała do zabawy jeszcze zanim podpisałyśmy umowę :) Fajnie, że są zdjęcia (tylko troszkę małe, ale najważniejsze widać) i mam nadzieję, że w przyszłości jeszcze będziecie o nas pamiętać i pisać co u małej, wklejać zdjęcia jak rośnie. Bardzo jestem ciekawa "co z tego wyrośnie" i z przyjemnością poczytam Wasze wspólne przygody, których z takim fajnym pieskiem na pewno będzie pełno :loveu:
-
[quote name='Asior']w poniedziałek zgłoszę to do powiatowego... ciekawe czy mają potrzebne zezwolenia[/QUOTE] Jak się zgoogluje e-mail to można trafić na hodowlę cziłek, pomeranianów, yorków, sfinksów i małp [url]http://www.noeris.pl/[/url] Trudno o lepszy przypadek hodowli "akcesoriów", ładnych, drogich zwierzątek, żeby się pochwalić znajomym. Ludziom "moda" robi wodę z mózgów...
-
Faktycznie jak siostry, tylko Neska chyba starsza? Jak znajoma prześle mi zdjęcia, to o ile wyszły dobrze, będą lepsze do ogłoszeń. Mishka na początku miała zainteresowanie, ale w końcu nic nie wyszło, jedni do budy, inni woleli starszego psa. Już od jakiegoś czasu nie dostałam żadnych informacji, żeby ktoś dzwonił w jej sprawie. Ale miejmy nadzieję, że to taka cisza przed burzą, w końcu myślałyśmy, że w domkach będzie można przebierać do woli. Chociaż przed Świętami, to różnie bywa z tymi telefonami, bo szczeniaczki pod choinkę itp...
-
Chyba jednak wszczęłam alarm trochę bez powodu. Ale ja często panikuję, że coś jest nie tak, bo się bardzo uważnie przyglądam wszystkiemu i wyciągam zbyt poważne wnioski :) Tamtego wieczoru było takie "apogeum" chyba dlatego, że mała dostała za mało wody w ciągu dnia + w mieszkaniu było ciepło, a powietrze suche, potem pod wieczór porządnie się napiła i dlatego sikała co chwilę. Teraz pilnuję bardziej, żeby miała[B] cały czas[/B] wodę i miska stoi sobie spokojnie pełna, a ona już nie rzuca się tak na widok wody i normalnie napije się od czasu do czasu, sika też w normie. Jak wychodzę na kilka godzin, to po powrocie zastaję jeszcze wodę w misce i ledwo dwie, trzy kałuże, czyli tak jak być powinno :) Nie dzwoniłam jeszcze do weta w tej sprawie, bo nie było już niepokojących objawów. Tak że póki co myślę, że badania nie będą potrzebne, nie ma już zupełnie nic niepokojącego, żeby te badania trzeba było zrobić.
-
Słuchajcie.. Tak teraz się zastanawiam, nie chcę siać paniki, ale już sama nie wiem czy aby na pewno wszystko w porządku. Sunia wydaje mi się, że jak na szczeniaka bardzo dużo pije i bardzo dużo sika. Ciężko to ocenić, bo szczeniak jak to szczeniak, siusia kiedy potrzebuje - nie czeka do spaceru jak dorosły pies, a co do ilości wody, to teoretycznie teraz się grzeje, w mieszkaniu jest ciepło... Ale. No właśnie ale. Jednak trochę mnie to niepokoi, postanowiłam teraz napisać jak Mishka zaczęła piszczeć w niebogłosy (co robi rzadko) widząc, że nalewam wody i nie mogąc się doczekać. Widziałam nie raz takie reakcje psów na jakieś smaczne kąski, ale na wodę nigdy aż tak. Do tego zauważyłam, że jak się wysiusia to zdarza jej się pić własny mocz. Poza tym wygląda trochę lepiej, ale dalej wydaje mi się, że jak na szczeniaka jest dość chuda i dość mało je. Trudno mi samej ocenić czy pije i sika ponad normę, ale tak lekko zaczęło mnie to niepokoić. Może dlatego, że moja miała problemy z nerkami i jestem na to bardzo wyczulona. Jak myślicie, co z tym robić? Badania? Nie chciałabym marnować pieniędzy Mishki na zbędne badania, dlatego na razie chciałam dać znać co mnie zaniepokoiło i może bardziej doświadczeni wypowiedzą się co dalej. Na pierwszy rzut oka, to szczeniak zdrowy, wesoły i je i pije, wariuje; teoretycznie wszystko super, ale ja - tak jak pisałam może przez wyczulenie na problemy z nerkami - trochę się zaniepokoiłam. kkanarekk gdybyś przeczytała i chciała zadzwonić w tej sprawie, to jutro tak 11-13 i od 15 mogę porozmawiać. edytowane: Od napisania tego posta, do teraz sprzątałam chyba z 8-9 razy, teraz to już się martwię :( Ledwo usiadłam po posprzątaniu jednej kałuży, a już siusiała znów. W tej chwili znowu sika, a dosłownie 2 minuty temu siadłam przed komputerem po sprzątnięciu, żeby napisać jak sprawa wygląda
-
Wszystko w porządku :) Dzisiaj była ją zobaczyć jedna rodzina, dużo gadania, a jestem już padnięta po całym dniu, ale jesteśmy z kkanarekk w ciągłym kontakcie telefonicznym, więc wszystko opowiadam na bieżąco przez telefon. Ogólnie może poprzestańmy na tym, że rodzina widziała psa, co dalej nie wiadomo. No i w związku z tym chciałam tylko napisać, że jak pojawiają się obcy ludzie, zwłaszcza w takiej ilości, to sunia robi się trochę niepewna, chowa się pod stołem lub łóżkiem i niepewnie wychodzi. Natomiast jak odwiedza ją (bardziej ją niż mnie :cool3:) moja przyjaciółka, albo jej mały braciszek (7 lat) to zachowuje się super i fajnie się z dzieciakiem bawi. Może ta ilość nowych osób naraz, czy oni byli tacy trochę mało delikatni w zapoznawaniu się. Bo Kuba (brat koleżanki) siadł sobie koło niej na podłodze, nie narzucał się z głaskaniem, ani braniem na ręce (bo był ostrzegany, że mała gryzie), dopiero jak się Mishka rozkręciła to się pobawili. Więc to nie do końca tak, że ona już jest super oswojona, ona przyzwyczaiła się do obecności człowieka jako tako, ale tak całkiem pewnie czuje się po prostu ze mną, do innych może być dystans i wymaga to kilku dni odpowiedniego podejścia do niej, można o tym wspomnieć w ogłoszeniach. Państwo ją brali na ręce i mówili, że się nie trzęsie, więc na rękach się nie boi... Dla mnie była bardzo niepewna i po prostu zastygła. Tak samo jak pierwszy raz niosłam ją do siebie do domu i byłam w szoku, że szczeniak się w ogóle nie wierci na rękach. Tak poza tym, to nauczyła się pięknie siad :) Oczywiście na smakołyk cały czas, ale nie jest to już przypadkowe zetknięcie zadka z podłogą - wie co trzeba zrobić.
-
Oj jest czego zazdrościć! :) Ja zazdroszczę przyszłym właścicielom, jakbym miała czas na porządne wychowanie szczeniaka, to nawet bym się nie zastanawiała. Dawałam jej do tej pory miseczkę z karmą do kontenerka, żeby moja sunia nie mogła jej tego podjadać, do kontenerka jej się głowa nie zmieści :) Niby reaguje na "fe" ale zawsze coś tam podbierze jak nie patrzę. Ale Mishka stwierdziła, że w kontenerku jej też nie wygodnie (z dnia na dzień coraz trudniej jej się tam zmieścić) w związku z czym złapała miseczkę do pyska i nie wysypując praktycznie nic wyniosła ją sobie pełną karmy na posłanie i zaczęła wcinać. Już widzę wyraźnie, że woli zdecydowanie sobie rozgryzać kulki niż dostawać rozmoczone, więc przyszła rodzina na pewno nie będzie miała problemu z suchą karmą o ile tak będą chcieli karmić.