sugarr
Members-
Posts
2690 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by sugarr
-
Odniosłam z jakiegoś powodu wrażenie, że trafiłam na kogoś, kto uznaje tylko kliki i tylko nagrody i nie stosuje żadnej korekty (FE, NIE itp odpowiednim tonem to też korekta - są na to psy bardzo wrażliwe, przykład mam w domu) i byłam ciekawa jak taka osoba proponuje oduczać wskakiwania na to łóżko. Widzę jednak, że nie trafiłam.
-
Ja rozumiem i czytałam już taką wersję wiele razy. Tylko jestem ciekawa jak metoda klikerowa i bez korekty ma zadziałać w takim przypadku. Co to znaczy "kazać mu zejść", jeżeli pies nie rozumie komendy "zejdź"? To wtedy go zdejmujemy siłą tak? I to dalej będzie pozytywne? No i jak już zejdzie i jest na ziemi, to co wtedy? Klik i smaczek? A jak on sekundę po nagrodzie znowu wejdzie i nawet jak już zrozumie co znaczy zejdź, to za chwilę zejdzie i wtedy klik i smaczek? I potem zrobi to samo, ale już po wejściu na łóżko momentalnie sam zejdzie, bo wie, że za taką sekwencję będzie nagroda, to co wtedy? Jak mu wskazać, że nie schodzenie z łóżka jest OK, tylko że po prostu na łóżko mu nie wolno wchodzić? Niestety, ale to że pies będzie nauczony spokojnego warowania na swoim posłaniu nie eliminuje wcale wskakiwania na łóżko, a potem z łóżka wpychania nam się na kolana, a z kolan prosto na biurko... To jest przykład z życia wzięty, bardzo aktywnego psa, a przy tym bardzo mądrego.
-
[quote name='Keja']Dobre, dobre, tyle tylko, że nie chodzi tu o wabienie psa smakiem, by zszedł z łóżka. W takim wypadku nagradza się raczej przebywanie na podłodze, czy psim legowisku. Wtedy pies najchętniej przebywa w tych właśnie miejscach. Żeby pisać o pozytywnych metodach, kochanie, trzeba je najpierw zrozumieć ; )[/QUOTE] A co się robi jak pies wskakuje na łóżko?
-
Idąc takim tropem można powiedzieć, że jak pies ma kolczatkę i dalej ciągnie, to znaczy, że kolczatki w ogóle nie sprawiają bólu, moim zdaniem niewystarczający dowód, żeby wydać opinię. To jest wibracja, nie boli, tylko sprawia dyskomfort, zaskakuje, jest nieprzyjemna. Tak jak w jakimś odcinku "Ja albo mój pies" Stillwell wymyśliła na psa kradnącego z blatów jedzenie, żeby uruchamiał się w sytuacjach złodziejstwa :) dźwiękowy alarm o takich częstotliwościach, które są dla psa ostrym bodźcem. W efekcie pies uciekał od blatów, czy to znaczyło, że bolały go uszy? (to były "rozsądne" dźwięki również słyszalne dla człowieka, nie jakieś tam narzędzia tortur) Pies potrafi uciekać z przeraźliwym skowytem nawet na widok latającej siatki, albo bać się butelki ze spryskiwaczem, bo nie lubi jak się mu psika w nos. To nie znaczy, że to boli. W ramach eksperymentu, bo dobrze wszystko samemu sprawdzić (ja np lubię oglądać filmy, które wg większości są beznadziejne, bo chcę móc wyrazić opinię) skontaktować się z jakimś dobrym trenerem, który posiada odpowiednie do pracy z psem OE i zapytać, czy pozwoli przyjść i na sobie przetestować. I ja oczywiście nie mówię "używajcie wszyscy OE, bo to super sprawa", tylko chciałam zaznaczyć, że nie sprawia bólu. A co do tej osoby używającej OE, to wibracje dostosowuje się oczywiście najniższe skuteczne, ale skoro pies jest tak wrażliwy, to przypuszczam, że można spokojnie użyć innych narzędzi.
-
[quote name='Berek']Marmasza, Ty zabijasz inteligencją na różnych forach już od lat :lol:, więc daruj, lecz nie będę się wikłać w kilometrowe gadki z takim fachowcem, nurmalnie nie śmiem. :lol: To jest forum o psach, na forum kurzym chętnie porozmawiam o specjalistycznym szkoleniu kur (nota bene ci wszyscy od "najpierw wytresuj kurczaka" własnie na szkoleniu naiwniaków w klikaniu kurom robią kasę, co trudniejsze psie przypadki jakoś im... nie podpadają :evil_lol: ), zaś na końskim - o szkoleniu koni, na przykład o Parellim czy cuś. :cool3: Generalnie: uważam że zamiast włazić na siedem pięter teoretyzowania i machać Coppingerami, Skinnerami i innymi takimi :evil_lol: lepiej dać se siana i wleźć na plac do błotka, to i zdrowiej, i pozwala wyjąć korek (vide: Umberto Eco :cool3:, jak już ktoś nie może żyć bez dających ętelektualną przewagę nazwisk) z pewnej części ciała. :evil_lol:[/QUOTE] :thumbs: :thumbs: Zgadzam się. Tak odnośnie tego Skinnera, to pozwolę sobie zacytować wypowiedź Pani Zofii Mrzewińskiej z forum owczarek.pl, chodzi mi tylko o pogrubiony fragment. [QUOTE]Arystoteles - Scala Naturae - klasyfikując istoty, na pierwszym miejscu umieścił mężczyznę, potem słonia, delfina i kobietę na czwartym; uznał, że kobieta ma mniejsze mozliwości myslenia niż słoń czy delfin - tyle o mędrcach z dawnych lat. Kartezjusz, pierwszy guru behawiorystów, odmówił zwierzętom nawet odczuwania bólu. W 1904 roku, podczas targów światowych, Pigmejów umieszczono w swego rodzaju międzygatunkowym Zoo (Fouts, Najbliżsi krewni). [B]Skinner (guru wielu klikerowców) w rozmowie z Temple Grandin stwierdzil, że zbędna jest wiedza o mózgu i emocjach, skoro mamy odruchy warunkowe. Doświadczenia Foutsa mocno podważyły skinnerowskie widzenie świata, bez klikania i bez warunkowania porozumiewał się z jeleniami Monty Roberts, wykorzystując zrozumiałą dla tych zwierząt mowę ciała.[/B] Cieszę się bardzo, ze Arystoteles niekoniecznie mial racje w swojej ocenie możliwości intelektualnych rozmaitych istot. Wiem, że psy nie żyja tylko tu i teraz - mają pamięc, uczucia, możliwość identyfikacji innych istot - nie tylko przedstawicieli własnego gatunku, potrafią także samorzutnie stwarzać sytuacje, na które, zgodnie z zapamiętanym doświadczeniem, powinien odpowiadać człowiek, potrafią zachęcać do współpracy, a więc niejako szkolą nas także - i niekoniecznie dla realnej nagrody. I tyle w tym temacie ode mnie. Zofia Mrzewińska [/QUOTE] I tutaj do wszystkich, którzy za jedyną właściwą metodę uznają kliker, taka motywacja do przemyślenia, czy chcemy psa reagującego jak automat na dane sygnały, czy chcemy psa, który musi "ruszyć głową" podczas wspólnej pracy, nie mówiąc już o tym że i my musimy to zrobić, co jest tylko kwestią pozytywną i pozwala zdobyć wartościowe, nowe doświadczenia bezpośrednio kombinując z psem, również przez własne błędy, a nie tylko poprawną pod każdym względem książkową teorię.
-
[quote name='Afryka']Dzięki za przeklejenie informacji dalej. W okolicy jest dużo domków jednorodzinnych i niestety wiele osób puszcza psy luzem :( Tyle, że wszystkie pozostałe już znam i wiem z których są domów, a ten jest nowy w okolicy. Rozpytywałam dziś wśród sąsiadów i jedna pani stwierdziła, że on jest z któregoś domu, ale nie wie którego. Trochę się boje tego, że jeśli go zabierzemy do schroniska, to właściciel się po niego nie zgłosi i zostanie tam na dobre. Poza tym nie podchodzi do mnie, nawet jeśli mam w ręce smaczek. Dzisiaj go w ogóle nie widziałam, ciekawe czy się pojawi w okolicy wieczorem...[/QUOTE] Aaa, to ja nawet Prokocimia nie znam od strony domków jednorodzinnych. W takim razie, myślę, że możesz próbować dalej dowiedzieć się czyj to pies i ogółem szerzyć informacje o tym, że jest to niezgodne z prawem, że może być kara, że ktoś może psa wziąć do schroniska itp., może się w końcu odnajdzie właściciel i będzie można mu to przekazać bezpośrednio, może dotrze to do nich jakoś przez sąsiadów (że się ktoś ich psem interesuje) i przestaną go w taki sposób "wyprowadzać". Tak czy siak, pisz jak sytuacja wygląda, w razie czego pomogę łapać. Teoretycznie lepszy dom, który go tak wypuszcza niż schronisko, ale w praktyce wydaje mi się, że ryzyko, iż ktoś mu zrobi krzywdę (ludziom niestety nawet psy wyprowadzane na smyczy przeszkadzają) lub że wpadnie pod samochód sprawiają, że już można dyskutować, zwłaszcza, że pies jest ładny i "rasowy", jeżeli nie jest agresywny, to wydaje mi się, iż ma spore szanse na adopcję. Do tego dochodzi jeszcze kwestia tego, że jak jednak komuś zaginął, to pewnie będą szukać w schronisku.
-
[quote name='Afryka']Czy ktoś nie słyszał o zgubionym w rejonie Prokocimia, Bieżanowa psie w typie owczarka niemieckiego? Od kilku dni widuję go biegającego w okolicy mojego bloku i zastanawiam się, czy komuś uciekł, czy może ktoś go puszcza samopas. Jest to spory pies, w umaszczeniu wilczastym wpadającym w rudy, z jaśniejszymi obwódkami wokół oczu. Wygląda na zadbanego i chyba nie jest głodny, bo poczęstowany chrupkami zjadł tylko kilka. Nie ma obroży. Nie pozwala do siebie podejść. Pies wygląda tak: [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/109/dsc0002wp.jpg/][IMG]http://img109.imageshack.us/img109/5292/dsc0002wp.th.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/4/dsc0001nc.jpg/][IMG]http://img4.imageshack.us/img4/7666/dsc0001nc.th.jpg[/IMG][/URL] Uploaded with [URL=http://imageshack.us]ImageShack.us[/URL][/QUOTE] Przekleję na forum owczarek.pl jest tam sporo osób z Krakowa. Tak sobie myślę, że bez względu na wszystko dobrze byłoby go jednak złapać i zawieźć do schroniska. Nawet jeżeli jest czyjś, to może będzie to nauczka. Nie dość, że oczywiście puszczanie psa luzem na spacery jest raz - niezgodne z prawem, dwa - po prostu bezmyślne, to tym bardziej w przypadku takiego dużego, psa jest tym bardziej niepoważne, współczuję komuś kto się panicznie boi psów i spotyka takiego samopas na swojej drodze, a z tego co bywałam w tamtych rejonach, to bloków i przechodniów nie brakuje. Wiadomo czy daje do siebie podejść, może sam podchodzi?
-
[quote name='NightQueen']dlatego mówię że to kwestia dopracowania ;) Moli szarpała mocnoze strachu, ale to było 3 lata temu, teraz już mało kiedy pociągnie, a i nad tym pracuje, dla mnie napięta smycz już jest złym znakiem i koryguję psa od razu ;)[/QUOTE] Też tak uważam, a że szelki w teorii służyć mają właśnie do ciągnięcia, to raczej nigdy nie wpadłabym na pomysł, żeby polecić je ciągnącemu psu. Jak nie lubi obroży, a na szelkach jest OK, to już moim zdaniem tylko właściciela sprawa, czy pójdzie na łatwiznę, czy popracuje nad chodzeniem w obroży. Dla mnie np nie byłoby wyboru, bo jeżdżę z psem tramwajami i autobusami i wychodzę z założenia, że nie każdy chce być przez psa nawet wąchany, dlatego pies powinien siedzieć przy mnie i mną się interesować, a nie każdym wsiadającym itp. W szelkach nie da się kontrolować, że tak powiem, psiego łba i może sobie wąchnąć i liznąć:) każdego kogo chce (nie zawsze jest tak, że można się od innych sporo odsunąć). No ale tak w praktyce, to wszyscy zawsze całe szczęście trafiają mi się psolubni i się cieszę, bo zabronić psu wąchania - kiepska sprawa.
-
[quote name='Marmasza']Bez zbędnego wnikania w szczegóły oraz bez "ideologii": moim zdaniem "metodę tradycyjną" można określić na podsstawie kilku charakterystycznych cech: 1. Dotyczy praktycznie wyłącznie tzw. "nauki posłuszeństwa" czyli "pan każe - pies musi". Dokładniej - [B]pies uczy się określonych rekcji na polecenia przewodnika. Często są to bardzo dokładnie zdefiniowane zachowania np. według regulaminu PT.[/B] 2. Sama metoda pracy z psem polega na tym że, zaraz po tym jak pies nauczy się ćwiczyć (z nagrodami), wprowadzane są elementy utrudniające koncentrację. Gdy sprowokują one psa do nieposluszenstwa, uzywane są korekty. W skrajnych przypadkach etap pierwszy może być pomijany (taką metodę stosował William Kohler).[/QUOTE] Nie za bardzo rozumiem, to mają być cechy o zabarwieniu negatywny? Co jest złego w uczeniu psa określonych reakcji na polecenia? Co do drugiego, to już zupełnie nie rozumiem czy to też ma brzmieć odstraszająco? Jeżeli to gubienie koncentracji zagraża psu, lub innym zwierzętom czy ludziom dookoła niego? Poza tym, tak jak było wspominane - do każdego psa inna metoda, dlatego też nie widzę powodu szkolenia tak samo każdego psa i każdej kury. Ciekawe czy kurę i wilka ktoś próbowałby wychowywać czy szkolić tymi samymi metodami...
-
Można wrzucić na [url]http://imageshack.us[/url] (przycisnąć Browse, wybrać pliki z komputera - można kilka jednocześnie) i przekleić tutaj treść z ramki "Kod forum". Byłoby super, bo strasznie chcę zobaczyć jak sunia wyrosła, a niestety na tych malutkich zdjęciach nie widać. Jak Wam się wspólnie żyje? :) Grzeczna czy raczej urwis?
-
[quote name='Aleksandrossa']możecie polecić jakiś sklep internetowy z dużą ilością tasiemek ozdobnych ^^?[/QUOTE] Powiem tak - jest ciężko :cool3: Marna oferta w sklepach internetowych, to samo na allegro.
-
[quote name='Marta_Ares']dzięki dziewczyny :loveu: :loveu: :loveu: miło, że się podoba :loveu: :loveu: również nie rozumie porównania do el perro;) [B]a co do tamtych okuć to producent jest bardzo ugotowy i wspaniale się z nim współpracuje, kilka rzeczy robił nam już na specjalne zamówienie, więc myślę, że i z tym nie będzie problemu :)[/B][/QUOTE] Ja ich uwielbiam :cool3: Kiedyś pomylili się w zamówieniu i dostałam dosłownie 5 sztuk klamerek 25mm zamiast 30mm, napisałam maila, że zaszła pomyłka. Zapomniałam nawet sprawdzić czy odpisali, a za dwa dni dostałam przesyłkę z samymi klamrami 30mm :cool3: Jakby wszystkie sklepy internetowe tak funkcjonowały...
-
Pojedziemy chyba zobaczyć w sobotę albo niedzielę jak to wygląda itd. Nie wiem czy pies da radę fizycznie, póki co to taka próba, w końcu trzeba być otwartym na różne doświadczenia :)
-
[quote name='Bewarka']Na krakowskie spotkania trzeba przynieść szarpak polarowy i szelki, ale one faktycznie nie muszą być flyball'owe. Albo mi się wydaje, albo psy na ten szarpak mają wracać. Można, ma powstać kilka drużyn, mocniejsi będę się zmagać z mocniejszymi, słabsi ze słabszymi i o ile te spotkania są płatne to treningi już naumianej drużyny nie :)[/QUOTE] Napisałam już tam maila i wszystko wiem :) I jednak ustaliłam, że nie muszę nagradzać szarpakiem, mogę piłką, więc super.
-
[quote name='Bewarka']Na filmiku? Rzucać piłeczki to ja sama mogę :diabloti: W sumie jakby zacząć jakieś całkowite podstawy to potem byłoby łatwiej = mniej czasu przeznaczone na pierwsze treningi lub później zacząć. Szczerze mówiąc trzeba jeszcze kupić szelki flyballowe [B]i zrobić szarpaczki [/B];) i chyba torbę na psa, bo nie jestem z Krk a teraz wszystko to tylko przewoźnicy prywatni i nie da rady normalnie psa, a nikt mnie nie będzie woził...[/QUOTE] Koniecznie trzeba mieć taki szarpak? (Po co?) Jak wygląda sprawa z rekreacją? W zajęciach flyball raczej biorą udział psy, które potencjalnie odniosą jakieś sukcesy, czy można się dołączyć z mniej sprawnym psem dla zabawy samej w sobie?
-
Moja poczwara w kropkach :) I przy okazji szczenior w Muscacie :cool3: [IMG]http://img703.imageshack.us/img703/9955/dscn1379g.jpg[/IMG]
-
Lusia na dzisiejszym spacerze owczarkowym (i nie tylko). Było koło 17 psów, wielkie tereny, a Lusia przegrzeczna, niekonfliktowa i słuchała się idealnie jak zawsze. Chociaż na samiutkim początku jak dotarłyśmy na miejsce - chyba w szoku przez tą ilość psów - pobiegła dość daleko i nie mogła mnie znaleźć, jak wołałam to zrywała się do biegu, ale w przeciwną stronę :evil_lol: Jak w końcu mnie zobaczyła to przypędziła jak szalona i już się potem nie oddalała. [IMG]http://img825.imageshack.us/img825/2815/dscn1388k.jpg[/IMG] [IMG]http://img703.imageshack.us/img703/9955/dscn1379g.jpg[/IMG] A na drugim zdjęciu Lusia z malutkim jeszcze Bogusiem.
-
[quote name='toyota']Chciałabym wiedzieć jakie zastosowanie mają te łańcuchy: [url]http://www.ipo-sklep.pl/galerie/l/lancuszek-dlugie-ogniwo_333.jpg[/url] Czy to chodzi raczej o walory ozdobne, czy to do szkolenia jako łagodniejsza wersja kolczatki, czy raczej na normalne spacery ? Jak się dobiera dlugość takiego łańcucha ? Jak to zapiąć ? Czy za te 2 kólka zaczepić karabińczyk ? I ogólnie czy te ogniwa wygladaja fajnie na żywo, bo nigdy nie widziałam, czy może lepsze mniejsze dla ON- ka ? Ps. Duffel -cudownie w limonce. Z resztą w tej drugiej też, ale jemu jest w każdym kolorze ślicznie no może z wyjątkiem czarnego ;). Szeleczki agillity od meteory zawsze mi się bardzo podobały, zupełnie nie rozumiem czemu się ich pozbyła ;). Mu wyglada świetnie.[/QUOTE] Mam taki łańcuch Herman Sprenger tylo w innym odcieniu złota. Niestety ten kolor złoty chyba jest tylko ozdobny, bo na wymagających spacerach zrobił się pół-srebrny. Z drugiej strony jednak kupiłam go jakoś w maju 2010, można powiedzieć że trochę przetrwał, więc opinie mam taką mieszaną. Ogólnie rzecz biorąc raczej w przyszłości jeszcze kupię taki łańcuch, zastanowię się może nad wypróbowaniem innej firmy. Funkcja to dławik, tak jak w tych z mniejszymi ogniwami, przekłada się przez jedno kółeczko (tak jakby na kształt litery P) i zakłada psu. Można też zapinać na oba kółka (albo na to "drugie" i się nie zaciska), wtedy jest ozdobny, mi się tak fajnie psa prowadzi, nie niszczy sierści tak jak czasami mniejsze ogniwa. Nie wiem za bardzo jak doradzić rozmiar, ja brałam mniej więcej tak jak obrożę, może trochę większy. Kiedyś dodawałam zdjęcia w tym łańcuchu: [url]http://img101.imageshack.us/img101/8615/p1012246.jpg[/url] [url]http://img403.imageshack.us/img403/5038/p1013264.jpg[/url]
-
Przyznam, że ja sama jestem bardziej ciekawa tego jak te obróżki się sprawdziły namoczone deszczem (czy nie leżały całe "nasączone" na psie godzinami), albo po praniu jak z kolorem itp. Jeżeli chodzi o to czy są mocne, to tak na moje oko nie było wątpliwości że będą dobre, zwłaszcza że mój pies nie ciągnie jakoś szczególnie. :) Sama zastanawiałam się na początku nad robieniem obroży obszywanych właśnie bawełną zainspirowana tą stroną: [url]http://www.etsy.com/shop/sugarplumcollars?ref=seller_info&order=price_asc&page=1[/url] ślicznie to wygląda, ale właśnie zastanawiała mnie praktyczność, bo w bawełnie to my chodzimy i raczej w kiepskich warunkach atmosferycznych to się taki materiał nie sprawdza... I dodam, że nie chce nikomu tu zrobić na złość, ani nie piszę jako konkurencja, tylko jako potencjalny klient. Też czekam na testy pralkowo-błotno-deszczowe :)
-
Łał, super że mamy najświeższe informacje i zdjęcia! Ale ona urosła. Tak patrząc na stosunek wieku do wagi i jej posturę teraz, to bardzo podobna do naszego Portosa. Zupełnie jak on w wieku 3 m-cy tylko mordka trochę inna :) On wyrósł na 23kg a wielkość "za kolano". No i może jeszcze dodam, że jest piękna! :loveu:
-
[quote name='deer_1987']Jeszcze takie sa duze zdjecia, ale ciezko jej robic jak ona sie wierci :mad: [url]http://i232.photobucket.com/albums/ee79/dirdib/IMG_1352.jpg[/url] [url]http://i232.photobucket.com/albums/ee79/dirdib/IMG_1356.jpg[/url][/QUOTE] Przepraszam za off, ale... Eh, ale ja mam sentyment do jamników! Ta minka taka urocza :loveu:
-
Dzwoniła właśnie do mnie znajoma, że w okolicach Plazy w kierunku Dąbia biegał sam po ulicy mały biały kundelek w brązowej obroży. Szuka go, wołała, ale uciekał. Może wiecie coś o takiej zgubie? Edit: Piesek jednak nie jest bialy na gumtree jest ogloszenie ze blaka sie w okolicach al.pokoju 28 od 10.12: http://krakow.gumtree.pl/c-Zwierzaki-zgubiono-znaleziono-Znaleziono-psa-na-Dabiu-W0QQAdIdZ337537121 Kolezanka zaoferowala mu awaryjny DT ale bedzie potrzebna pomoc w lapaniu. Bardzo prosze osoby z okolicy o pomoc bo noce juz zimne...
-
"Wychowuję, nie tresuję" - co myślicie na temat tej inicjatywy?
sugarr replied to evel's topic in Wychowanie
To wszystko zależy kogo się czyta i kogo się przyjmuje za autorytet. Ja nigdy nie dociskałam psu zadu do ziemi celem nauki siad, może jak byłam dzieckiem bawiąc się z psami znajomych rodziców, ale to było instynktowne, a nie wyczytane. Przy pierwszym psie, na pierwszym szkoleniu nauka siad była przez naprowadzanie, tak samo waruj - z czasem tylko przytrzymywało się psa, żeby dłużej wytrzymał w komendzie (a nie robił waruj i momentalnie się podnosił). To już można powiedzieć jest korekta, ale nie celem nauki waruj tylko celem wyeliminowania szybkich zrywów i samodzielnego podejmowania decyzji przez psa, że już koniec ćwiczenia - to przewodnik o tym decyduje (teraz rozwiązuję to inaczej, a mianowicie przez użycie "E" i powrót do tej samej pozycji, jeżeli pies zdecyduje sam ją zmienić). Jeżeli chodzi o te obawy, że pies naprowadzany nagrodą będzie ćwiczył tylko dla nagrody to pozwolę sobie zacytować eksperta (z forum owczarek.pl) To chyba wszystko wyjaśnia. Psi mózg pracuje tak, że jak skojarzy słowa np "super pies" z czymś przyjemnym - smakołykiem czy piłką - to po czasie samo hasło "super pies" będzie dla psa nagrodą, bo zostanie pozytywnie skojarzone. Z czasem idąc dalej tym łańcuchem pies skojarzy pracę z nami pozytywnie i radością będzie ona sama w sobie. To coś takiego jak wyjmowanie kluczy. Pies wpada w radość, chociaż wcale nie jest na spacerze, ani nawet nie kierujemy się wspólnie do wyjścia, ale skojarzył dźwięk klucza ze spacerem, więc automatycznie uruchamia się podekscytowanie. Jeżeli Twoje psy żyją tak jak to opisujesz, to nie wątpię, że to bardzo szczęśliwe zwierzęta mające właściciela o bardzo zdrowym, rozsądnym podejściu do psa jako zwierzęcia, czyli prawidłowo. Jednak jeżeli już wprowadzasz jakieś podstawowe komendy, które będą Ci w życiu codziennym potrzebne, to moim zdaniem warto zrobić to tak, żeby pies miał też radochę z nauki i żeby ta nauka była tylko kolejnym (poza wspólnymi spacerami, poszukiwaniami itp) czynnikiem wpływającym na więź z przewodnikiem.