Jump to content
Dogomania

sugarr

Members
  • Posts

    2690
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sugarr

  1. [quote name='skrzeli']Czy ktoś korzystał może z porady behawiorysty w Krakowie i może polecić jakiegoś sprawdzonego i dobrego?[/QUOTE] A jaki jest problem? Odradzam Panią Ewelinę Włodarczyk z Canidu. Podobno dobry jest Pan Andrzej Kłosiński, ale nie byłam osobiście, więc mówię tylko co słyszałam. Generalnie zamiast wydawać pieniędzy u "psiego psychologa" polecam pójść do dobrego szkoleniowca...
  2. [quote name='masm']a ja mam pytanie w/s wychowania chłopca kopiącego staruszkę - nie prościej wytłumaczyć dziecku dlaczego tak nie należy robić (mnie tak wychowywano i chyba się udało - nie kopię staruszek, baaa - jak już muszę jezdzić komunikację miejską, to i miejsca ustąpię) - a co jak akurat nie będzie nic ciekawego do pokazania za oknem ( co dla mnie jest ucieczką od problemu) albo samochód odjedzie i kopanie staruszki będzie najbardziej fascynującą czynnością?[/QUOTE] Dziwny przykład jak na dyskusję odnośnie szkolenia psów. Być może dziecko i pies mają coś wspólnego jeżeli chodzi o sposób uczenia się, ale na pewno nie można tu mówić o starszym dziecku, któremu słownie tłumaczy się plusy i minusy danego zachowania. Tak odnośnie dzieci i ludzkiej psychologii... W którymś odcinku dr. House nauczył małą dziewczynkę (ale taką malutką, która ledwo mówiła) wkładania klocków do zabawki... Na klikerze :cool3: Jak dziewczynka włożyła klocek tam gdzie trzeba - dostawała chrupki. Oczywiście to tylko serial i można jedynie gdybać, czy udałoby się to w prawdziwym życiu, ale gdybając - myślę, że tak. I tutaj można porównać dziecko do psa - ale dziecko, a dziecko to różnica, chodzi mi tu o wiek. Chłopca, który rozumie już co się do niego mówi można nauczyć, że nie wolno kopać staruszek, bo będzie im przykro, można też zastraszyć, mówiąc że jak kopnie staruszkę, to sam dostanie kopniaka (mówię tu oczywiście czysto teoretycznie :cool3:) i oczywiście rodzic będzie wolał wytłumaczyć, tak sądzę. Natomiast psu nie wytłumaczysz, że jak ugryzie staruszkę, to będzie jej przykro... Jemu musisz pokazać, że jak ugryzie (spróbuje) to pożałuje... I mam tu na myśli odpowiednią korektę. Dlatego przykład zupełnie bez sensu. Wiadomo, można odwrócić uwagę od tej przykładowej staruszki i nagrodzić za jakieś inne pożądane zachowanie, ale czasami pies jest w takim stopniu nakręcony, że ani jedzenie, ani piłeczki uwagi nie odwrócą i wtedy uważam, że nie ma innego wyjścia niż psa korektą "wybudzić"
  3. [img]http://img829.imageshack.us/img829/5379/p1013387.jpg[/img] [img]http://img822.imageshack.us/img822/3412/p1013390.jpg[/img] A myślicie, że moja sucz ma je dobrze dopasowane? (już wklejałam te zdjęcia, ale nikt nic nie mówił odnośnie dopasowania) Wiem, że na drugim zdjęciu wydają się być mocno za "łokciem" (nie mam pojęcia jak to jest u psa więc niech będzie łokieć) ale ona była wtedy w pozycji "niby siedzę, ale prawie leżę" i wtedy ten łokieć mocno wystaje. Oduczałam ją kładzenia się na komendę "zostań" i musiałam wyłapać szybko jakikolwiek moment podobny bardziej do siad niż waruj :cool3: - bo pomimo że zostawiałam ją w siadzie to wygodnicka sama się kładła. Tak czy inaczej mam jeszcze dużą możliwość regulacji, żeby były luźniej, ale szczerze mówiąc to luz jest, co widać na pierwszym zdjęciu i wydaje mi się, że obręcz jest dobrze dopasowana, tylko nie wiem jak z tym pasem z przodu, jego się nie da regulować. Kupiłam sobie taki model szelek z ciekawości no i dla tej rączki na górze, już na pierwszym spacerze w nich mi się przydała. Sucz nie pracuje w żaden sposób "pociągowo", ale na spacerach poza rzucaniem piłki i treningiem zawsze przez jakiś czas pozwalam jej też ciągnąć i sobie węszyć, bo uważam że to praca umysłowa i potrzebna na każdym spacerze, dlatego chciałam też przetestować szelki. Mi się osobiście w nich rewelacyjnie spaceruje.
  4. No oglądając Cesara to się uśmiałam już wiele, wiele razy :cool3: Pisałam tu chyba o tym. U niego śmieszy mnie właśnie jego nieudolne gwiazdorzenie, które zupełnie nie pasuje do tego jak wygląda jego praca z psem. Generalnie - wydaje mi się, że to nie pasuje do tego jaki on jest, ale to już jedynie domysły. Tak czy inaczej jakoś darzę go sympatią i zaobserwowałam, że oglądanie tych odcinków mnie bardzo uspokaja. Nie chcę przesadzać, ale po prostu po ciężkim, stresującym dniu każdy ma coś, co go wycisza i rozluźnia, a mnie w taki stan wprowadza właśnie Zaklinacz psów, jestem nerwusem, więc ciężko mi coś takiego znaleźć. Natomiast Victoria mnie doprowadza do szału, pewnie tak samo jak właścicieli psów z którymi pracuje, ale tym to się akurat należy. U niej śmieszy mnie właśnie takie oburzanie się, nie umiem tego dokładnie opisać, ale właśnie "Och, nie! David jest agresywny w stosunku do Sashy! Idę go powstrzymać!" :cool3:
  5. Widywałam już jak Cesar używa smaków, czasami się zdarzy - bo on nie ogranicza się w żaden sposób, robi to co uważa za stosowne, czasem wymyśla różne "nowości" byleby coś dobrać do psa. A co do tego co pisałam wcześniej - ja tu nie oceniam absolutnie tego co robił ten facet jako dobre lub złe, ja się tylko podśmiewam z reakcji Victorii i podkładu muzycznego, uśmiałam się na tym.
  6. Odnośnie nowego odcinka Victorii to bardzo mi się podobało, jak w końcówce Victoria ogląda jak facet (powiedzmy że David) szedł z psami na spacer i w pewnym momencie zdenerwowany na psa, który skakał i gryzł smycz - zatrzymał się i kazał psu siadać. Po jednym lekkim szarpnięciu (pies był w szelkach poleconych przez Victorię, nie bójcie się żadne kolczatki itd) mówił siad. Victoria to obserwowała i z oburzeniem "Co David robi?! Jest bardzo agresywny w stosunku do Sashy! :mad:" a w tle leci muzyka jak z filmu akcji. :evil_lol: Uśmiałam się, bo facet pomijając fakt, że był bardzo nieudolny powtarzając "sit" 10 razy a pies swoje, to bynajmniej nie był agresywny. Szkoda, że go po pierwszym swoim siad nie usadził. Strasznie mnie rozśmieszyło to oburzenie, faktycznie takiemu bulldogowi trzeba trzeba anielskim głosem szepnąć do ucha jak się nakręci i ma nas gdzieś :diabloti:
  7. Szeleczki Trixie od Agnes :) [img]http://img829.imageshack.us/img829/5379/p1013387.jpg[/img] [img]http://img822.imageshack.us/img822/3412/p1013390.jpg[/img] Są super! :loveu: Bardzo Ci dziękuję za szybką i miłą transakcję :) Na allegro byłby wielkii pozytyw :cool3:
  8. Zdjęcia świeżutkie, sprzed około 2 godzin :) Lusia w nowych szeleczkach :cool3: [img]http://img171.imageshack.us/img171/5152/p1013386.jpg[/img] [img]http://img829.imageshack.us/img829/5379/p1013387.jpg[/img] [img]http://img827.imageshack.us/img827/6541/p1013388.jpg[/img] [img]http://img684.imageshack.us/img684/3508/p1013389.jpg[/img] [img]http://img822.imageshack.us/img822/3412/p1013390.jpg[/img]
  9. Gdyby ktoś natknął się na pełny odcinek z odczulaniem na królika, to bardzo proszę o wklejenie linka. Ktoś tutaj dodał fragment i przypadkiem oglądnęłam. Przymierzam się do zakupu gryzonia, a mam psa z silnym popędem łupu i pomimo tego, że mam pewne plany jak odczulać, to chętnie zobaczyłabym jak to wyglądało u Millana.
  10. [quote name='omry']Melisa, aż nie wiem, co Ci odpisać.. Martens, tak, jak mówiłam, ważny jest dobór kolczatki. Też oczywiście nie popieram noszenia za luźnych i już na pewno nie 24h na dobę, ale nie przesadzajmy. Tak jak mówiłam - nie kupiłabym kolczatki psu. Za parę dni idziemy z Iwanem go obkupić i kupiemy mu łańcuszek. Widze jednak, że Iwanowi żadna krzywda się nie dzieje. Kolczatka jest akurat - nie dynda i nie wrzyna się. Nic się psu nie dzieje.. [B]Fakt faktem - pies ma się gdzieś zaczepić, to się zaczepi[/B] i nie ważne, jaką ma obrożę. Może być skórzana, może być łańcuszkiem, może byś kolczatką.. Wychodzi na to, że najlepiej wcale nie nosić? :) A że Ty nie słyszałaś, to nie znaczy, że takich przypadków nie ma :) Chyba mnie z kimś pomyliłaś, bo nigdy nie pisałam że Iwan mi zamarza, ale to nic. Widzę, że już nawet odmiennego zdania mieć nie można, bo od razu jest się posądzonym o pozjadanie wszystkich rozumów :) Ah, forum.. Ciągle opowiadasz o skrajnych przypadkach.. Czyli według Ciebie niemożliwością jest odpowiednie dopasowanie obroży? Co ja tam wiem..[/QUOTE] Tak odnośnie czytania ze zrozumieniem, to przydałoby się też pisać ze zrozumieniem. To nie jest żaden fakt, chyba że użytkowniczka wierzy, że psu coś było pisane i niczym bohater tragiczny, bez względu na swoje działania i tak się powiesi bez względu na obrożę. :evil_lol::evil_lol: To trochę jakby dziecka nie posadzić w foteliku, bo jak ma mu się stać krzywda w wypadku, to i tak się stanie. Może są jakieś sytuacje, w których ta bezpieczniejsza opcja - w tym przypadku fotelik/zwykła obroża - nie uchroniły dziecka/psa, ale w trosce o dobro powinno się wybierać najbezpieczniejsze opcje - w przypadku kolczatki, chronimy także cudze psy. [B]Kolczatka to nie jest obroża[/B] to przyrząd szkoleniowy. Koniec, kropka. To jest faktem :diabloti:
  11. [quote name='Precelkowa']Teoria dominacji - pies przez takie czynności jak ciągnięcie na smyczy, przeciskanie się pzez drzwi pierwszemu itd próbuje nas zdominować. Pies nigdy nie chce zdominować człowieka, a o tym mówi Cesar. Jeśli Cesar znałby proces zapamiętywania przez psy zabroniłby stosowania kolczatki, a tym bardziej nie pozwoliłby na ciągnięcie za nią w celu odwrócenia uwagi naszego psa (który chce zaatakować innego). Nawet jeśli nie ciągniem, poszarpujemy pieska za kolczatkę to po co nam ona? Nawet jeśli pies sam ciągnie ciągle, z czasem uodporni się na ból i po co to komu? Mimo, że chwalę niektóre postępowania Pana Cesara, to wiele jego metod uważam za błędne i o ile on sobie poradzi w prawie każdej sytuacji, o tyle Ci którzy na własną rękę stosują jego metody w pewnym momencie na trudnijeszych psach mogą mieć spory problem. Jeśli ktoś jest z Krakowa polecam [URL="http://www.canid.pl"]www.canid.pl[/URL] - nie dość,że wyszkolą każdego psa (o ile właściciel będzie się stosował, bo to on psa trenuje przecież), to jeszcze do szkolenia dodaje Pani Ewelina porady behawioralne i wykłady.[/QUOTE] Ta walka z kolczatkami już jest naprawdę śmieszna... Kolczatka w niektórych przypadkach może być przydatna i poprawnie zastosowana nie jest bynajmniej torturą. To samo tyczy się OE. I jestem przekonana, że zgodzą się z tym osoby, które na prawdę wiedzą co mówią i są prawdziwymi ekspertami w tej dziedzinie - ekspertami także od tych najtrudniejszych, beznadziejnych przypadków. Nie będę wymieniać nazwiskami, bo nie mogę przecież przytaknąć sobie w ich imieniu. Millan zazwyczaj wymienia kolczatkę, ale to wie ktoś kto oglądną większość odcinków. To uodparnianie się na kolce to błędny argument, na kolce uodparnia się pies który na kolczatce (zazwyczaj źle ubranej) jest prowadzany na zasadzie obroży "bo tak łatwiej" i do tego na dolnej, mocniejszej części szyi. Teoria dominacji i całe gadanie Millana jest faktycznie kretyńskie, ale to jest facet wychowany gdzieś na farmie z psami, on nie jest żadnym teoretykiem naukowcem, on po prostu całe życie obserwował uważnie i wie jak psy (czy inne psowate) postępują miedzy sobą i jak trzeba zachowywać się wobec nich. A że jest gwiazdeczką telewizyjną, to oczywiście musi gadać i tworzyć z tego jakąś filozofię "zaklinacza psów" co jest dla mnie momentami śmieszne, ale osoba w temacie będzie obserwować, a nie słuchać i bardzo wiele z obserwacji wyciągnie. On zresztą sam często mówi, że "[B]on sam sobie[/B] coś tak a nie inaczej nazywa, a nie że tak jest, jest to niepodważalne i koniec" Pani Ewelina z Canidu po zabawnej "sesji terapeutycznej" :diabloti: ([U]całkiem słono płatnej[/U]) Zalecenie było takie: anafranil ([B]faszerowanie[/B])+kong ([B]kasa[/B], a mówiłam że psa to nie interesuje jak wychodzę)+husher ([B]kasa[/B], a pies rozpracował jak go zdjąć i zeżarł cały w 10 minut)+gryzaki (również mówiłam, że go jedzenie nie interesuje w takim stresie)+komenda w której pies ma zająć się sobą+oczywiście zostawianie go samego - w pokojach, a potem w mieszkaniu. Stosowałam się bez zarzutu, bo byłam w strasznej kropce przez jego lęk separacyjny+wrednych sąsiadów. Według Pani Eweliny nauka miała potrwać około 3 tygodni, umówiłyśmy się na telefoniczną konsultację "w cenie" :diabloti: po miesiącu. NIC nie zadziałało. Komendą było "SAM" i działało tylko w innych pomieszczeniach i tylko kiedy doskonale wiedział, że jestem w domu. Wychodzenie z domu było tak silnie połączone z natychmiastową reakcją psa, że nawet jak wychodziłam boso, bez całego "rytuału" to pies wariował. Zadzwoniłam zatem po miesiącu i zrozpaczona mówię, że nic nie pomogło. Pani Ewelina "rozłożyła ręce" i do widzenia. Tyle miałam z tego, że się nawydawałam pieniędzy, a ekspertka zamiast myśleć dalej, to mi powiedziała, że już sama nie wie co robić. Dlatego ja ODRADZAM Panią Ewelinę z Canidu. Do tej pory nie wiem jak rozwiązać taki problem z takim nienormalnym psem jak mój Portos. W teorii (i to zupełnie pozytywnie) to przychodzi mi naraz sto sposobów jak z psem zwalczać lęk separacyjny, nawet ten sposób Pani Eweliny brzmi bardzo rozsądnie. Ale to tylko teoria. Gadać sobie można... Na szczęście moja mama przeprowadzała się do domu z ogrodem i w jakiś sposób separacja ze mną go wyciszyła. Teraz już wiem doskonale, że pierwsze czego będę uczyć szczeniaka to zostawanie samemu, ale z Portkiem tego nie wiedziałam, cóż uczymy się na błędach. Jednak eksperci są właśnie od tego, żeby pomóc nam je rozwiązać, tym bardziej jak się im za to tyle płaci :roll:
  12. [quote name='Asior']powiem krótko: JA PIERD.....LE dla ludzi o mocnych nerwach.... [url]http://www.tvn24.pl/-1,1690732,0,1,psy-jedza-psy-schronisko_horror-pod-zyrardowem,wiadomosc.html[/url] kielce, to przy nich spa......[/QUOTE] Nie mam słów... Nie wierzę, że to ma miejsce w XXI wieku, koszmar. Nie ma słów żeby się wypowiedzieć jakoś na ten temat. Mam nadzieję, że to czwarte postępowanie nie zostanie umorzone, ale nadzieja ponoć matką głupich. Co się stanie z tymi wszystkimi psami, nawet jak zdecydują się zamknąć tą mordownię... Jak im wszystkim pomóc? Bezsilność dobija, miałoby się ochote tam po prostu pojechać i wyprowadzić wszystkie... A tej wolontariuszce płaczącej strasznie współczuję :(
  13. Polecam gorąco film pt [B]"Rok psa" [/B]ang. "Year of the dog"[I] (zupełnie co innego niż "Rok pod psem" ang "A dog year")[/I] Jest to opowieść o samotności i ogromnym sercu dla zwierząt, z którym czasem ciężko sobie poradzić... Dobry film z psim udziałem to również [B]"Amores perros"[/B]. Nie jest to film stricte o psach, ale opowiada o tym jak miłość do zwierząt połączyła kilka, wydawałoby się zupełnie osobnych historii.
  14. [quote name='Agnes']nie ;) Asi chodzi o inna smycz,tu mamy klasyczna regulowana: Ktora na koncu ma karabinczyk i tyle. Natomiast sa regulowane smycze zakonczone raczka i karabinczykiem. Jesli taka smycz skrocimy jak powyzej uzyskamy ten sam efekt, mamy przy karabinczyku podpietym do obrozy raczke. Jasne jest teraz? Mam taka smycz na dzialce, w domu chyba nie, bo zdjecie bym zrobila;) Ale do tego smycz musimy miec max skrocona Dla mnie to kolejny patent, to jak obroza Patento Pet czy jak jej dam. Zbedny;) Jak jest potrzeba lapie za tasme przy karabinczyku, jesli smycz jest z odpowiedniego materialu nie mam problemu z utrzymaniem psa - a jamniczka to nie posiadam:evil_lol:[/QUOTE] Muszę zobaczyć taką smycz bo nie umiem sobie dalej zwizualizować czegoś takiego :) Dla mnie bardzo przydatny gadżet, nie lubię ani łapania za taśmę/sznur/skórę etc po prostu bliżej obroży, ani jakiegoś obwijania wokół dłoni itd. A lubię z psem chodzić przy nodze przez pół godziny, luzem przez kolejne pół, tu sobie wejść do tramwaju, tu podejść do kiosku itd, dlatego dla mnie to idealne rozwiązanie. Chyba skłonię się ku tej smyczy RuffWear i do tego Rogza XL, z xxlki zrezygnowałam :)
  15. [quote name='Asia&Luna']Tak myślałam, że niejasno to wyjaśniłam Mam na myśli, że smycz przepinana ma rączkę na końcu, na której jest mniejszy karabińczyk, drugi większy jest przyczepiony do obroży. Smycz ma kilka kółek i dopasowujemy długość. Jak przyczepiamy ten mały karabin za kółko( przy dużym karabińczyku), wtedy smycz jest zmniejszona. Rączka znajduje się tak jak na obrazku:) Nie potrafię inaczej wytłumaczyć o co mi chodzi;)[/QUOTE] No czyli po prostu smycz regulowana na najmniejszej możliwej długości. Nie daje to nawet podobnego efektu do tego, którego szukam niestety. [quote name='Lucky.'][url]http://www.pelna-miska.pl/sklep//index.php?products=product&prod_id=2193[/url] To jest coś podobnego, ale nie wiem czy to to :)[/QUOTE] To jest na pewno "coś w ten deseń" wydaje mi się, że dla średnio wysokiego psa ta akurat "rączka" będzie jednak trochę za krótka/za nisko umieszczona, ale za to dużym plusem jest ten dodatkowy gadżet na drugim końcu smyczy... I na pewno wygrywa to z tą smyczą amerykańską tym, że ten dodatkowy uchwyt nie odstaje tak brzydko, tylko jest hmm... wbudowany :) Fajna rzecz, cena trochę odstrasza, ale byłabym gotowa zapłacić, gdybym była pewna na 100% że ta krótka rączka nie będzie właśnie za nisko i nie będę musiała się do suki schylać, to się mija z celem. Nie wiem czy jasno mówię :cool3: ale poszukam takiej w Krakowie żeby sprawdzić na zywo
  16. [quote name='Asia&Luna']Tak samo działa smycz przepinana:) Jak nie odczepimy mniejszego karabińczyka, przy obroży będzie rączka;)[/QUOTE] Niespecjalnie chyba rozumiem jak to ma wyglądać... Miałam sporo smyczy przepinanych i w najkrótszym ustawieniu nawet nie tworzyły "rączki" Myślę, że będzie trzeba Marty faktycznie zapytać :) Widziałam takie coś w tv, jakiś amerykański program... Miałam nadzieję, że może ktoś widział w PL
  17. Widział ktoś gdzieś do kupienia (raczej w internetowym skleie) taką taśmową smycz, która jedną rączkę ma normalnie na końcu smyczy, a drugą zaraz przy obroży? [IMG]http://www.arcatapet.com/fullsize/15069.jpg[/IMG]
  18. O matko, fretki są tak rewelacyjne... Jak ktoś może ubrać na siebie pozostałości z ich zwłok tego nigdy nie zrozumiem.... Oczywiście dla mnie futro z każdego zwierzaka jest tak samo bez sensu, ale fretki poznałam nie raz w roli zwierzątka domowego, więc tym bardziej taki obrazek uderza... Nigdy mnie zakup futra nie interesował, więc nawet nie myślałam o tym, że z freci też się je robi :(
  19. To ja - korzystając z tego, że jest jeszcze jedna osoba, która oglądała - jeszcze raz poproszę o informację, który to był ten odcinek z przestraszoną suką na bieżni + hałasami :)
  20. Sama uważam, że ta bieżnia to kiepski pomysł... Rozumiem jakieś skrajne sytuacje, w których właściciel ze względów zdrowotnych nie zapewni psu odpowiedniej ilości ruchu, a powiedzmy, że oddanie psa nie wchodzi w grę (nie każdy się na to zgodzi chociaż tak byłoby rozsądniej) W którymś odcinku z Millanem współpracowała specjalistka od wilków i hybryd psa i wilka. W większości spraw zgadzała się z Millanem, uczyli się od siebie nawzajem, ale odnośnie bieżni powiedziała wyraźnie, że się z tym nie zgadza, bo pies musi podróżować, poznawać nowe tereny, a nie chodzić bez celu (patrzyła z perspektywy wilka, bo takie jest własnie ich życie, przemierzanie ogromnych ilości kilometrów dziennie). Oczywiście wilk to nie pies, ale zgadzam się z tą opinią i nie widzę powodu, żeby psa wymęczyć na bieżni, a nie chociażby w parku, czy najlepiej - na długich wycieczkach w najróżniejsze miejsca. Nie twierdzę, że psu się dzieje krzywda na tej bieżni, nie wiem do końca jak to na psa wpływa, wiadomo ze na początku jest zestresowany, ale sądzę, że to z czasem mija. Niestety nie widzę też powodu, żeby się wyręczać tym sprzętem
  21. Odnośnie profilu na facebooku "Kudłacze do adopcji": kudlacze@vp.pl
  22. Ja wchodzenie z psem do sklepu rozumiem tylko w dwóch przypadkach: 1) jest to pies przewodnik 2) jest to sklep zoologiczny W innych w ogóle nie wiem co to za pomysł... Jeżeli z yoreczkiem można wejść, to dlaczego nie mogłoby wejść 10 yoreczków za nim? A za nimi 10 dogów niemieckich - bo to przecież też psy. Albo wszystkie, albo żadne. Ja nie mam ochoty robić zakupów spożywczych w towarzystwie zwierząt, a jestem miłośniczką psów, dlatego wyobrażam sobie co myślą na ten temat ludzie, którzy psów nie znoszą czy się boją. Współczuję założycielowi wątku... Ja osobiście radziłabym opierd*lić raz, a porządnie każdego z tych właścicieli z osobna, bo widać łagodnymi metodami nie rozumieją. Rozumiem jednak, że tutaj chodzi o zatrzymanie starych klientów dla dobra biznesu, dlatego opcja z alergią chyba najlepsza.
  23. Moim zdaniem trzeba psa jak najszybciej zabrać do schroniska, nie ma co czekać aż się znajdzie tymczas
  24. Ten temat jest w ogóle w dziale książki, więc na temat programu tv Millana też nie powinno się mówić... Myślę, że chociażby ze względu na ten urywek: [url]http://www.youtube.com/watch?v=-iaHeVynJW8[/url] a następnie porównanie z najnowszym odcinkiem, gdzie Stillwell mówi właśnie o byciu liderem, powinno się stworzyć wątek, w którym można omawiać oba ich programy w jednym miejscu...
×
×
  • Create New...