Jump to content
Dogomania

sugarr

Members
  • Posts

    2690
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by sugarr

  1. Zaobserwował ktoś, że w tym wątku ciągle powtarza się następujący schemat wypowiedzi: albo zwolennicy (również) ostrzejszych metod mówią z kpiną o "smakołyczkach, klikerkach i cmokaniu" albo Ci którzy metod ostrzejszych nie dopuszczają piszą oburzeni o "kopaniu, duszeniu, szarpaniu"... Ja nie używam klikera, ale nie rozumiem dlaczego zestawia się go w wypowiedziach z "niunianiem i ciumkaniem" kliker to zwykły wskaźnik, zaznacza odpowiednie zachowanie w ułamku sekundy, dlatego można psa nakierować nawet na to by nam się oblizał na zawołanie, co będzie trudniejsze przy użyciu słowa. A obrazuje się go cały czas jako jakieś narzędzie tresury dla naiwnych posiadaczy łatwych piesków. Tak samo nie rozumiem demonizacji użycia siły, również bardzo rzadko używam, a jeżeli już to tylko lekkich szarpnięć w niektórych sytuacjach - bo akurat teraz z takim psem pracuję, że nie muszę. Nie rozumiem tendencji do wrzucania w tym wątku metod szkolenia do dwóch wielkich worów - jeden niczym dla sadystów, a drugi dla kretynów... Może czepiam się słówek, ale niestety jeżeli enta osoba powtarza te same określenia, to zaczyna się tworzyć właśnie taki schemat w tym wątku.
  2. Tego gówniarza, który ten film nakręcił mam ochotę rąbnąć o ścianę kilka razy na prawdę... 15 lat to przecież już nie takie małe dziecko, myśli i wie doskonale, że wszystkie istotny czują, mam ogromną nadzieję że zostanie potraktowane bardzo ostro przez sąd, nie widzę tu powodu aby tłumaczyć zachowanie wiekiem - te radosne komentarze do całego filmiku powinny jeszcze przyczynić się do zaostrzenia kary - widać że był bardzo dumny z tego wątpliwego "dzieła". Co do samego dręczyciela to jednak trzeba przyznać, że jest malutki i pod wpływem starszego, bez kontroli rodziców nie można się dziwić, że robił co robił. Co do samych rodziców, to ja mam tylko wielką nadzieję, że byli zupełnie nieświadomi takich procederów, może wcześniej nie dochodziło do żadnych widocznych obrażeń u zwierząt i dlatego nie mieli pojęcia jak się synkowie bawią pod ich nieobecność? Mam taką nadzieję, bo przecież tego malutkiego chłopca ktoś teraz musi nauczyć, że tak nie wolno... A jak nie Ci rodzice, to kto? :( Dramat, no tragedia, brak już słów. Strasznie zapragnęłam adoptować tego kotka i dać mu święty spokój po prostu, ale niestety nie mam takiej możliwości. A chciałoby się go po prostu położyć w ciepłym legowisku i dać spokojnie żyć.
  3. Z Lusią wszystko OK, nawet biegunki nie było. Tak sądziłam, ale wolałam to skonsultować, z racji tego że ta Lusia nasza po takich przejściach i ja żyję w przekonaniu, że bardzo delikatna z niej dziewczyna. Chociaż ona za wszelką cenę chce mi pokazać, że jest niezniszczalna :cool3: uwielbia się o coś uderzyć, wbiec prosto w ścianę, przewrócić, poślizgnąć itd - pilnuję jak się da, bo po przejściach czy nie żadnemu cięższemu psu upadki nie są wskazane, ale wiadomo nie da się jej zawsze asekurować, ona potrafi w miejscu podskakiwać do góry na widok miarki do karmy i zupełnie nie zwracać uwagi na otaczające ją meble i ściany :) Taki słoń w składzie porcelany z niej, a do tego łakomy!
  4. Lusita całe święta jadła grzecznie tylko swoją karmę i jak mama wpadła, to jak zwykle trochę szyneczki dostała, kiedy ja nie patrzyłam... W związku z czym dzisiaj postanowiła sobie odbić. Poszłam do łazienki się zbierać, a dziewczyna w sekundę poczęstowała się dużym kawałkiem sernika i makowca, których wieczorem nie zjadłam i zostawiłam na stoliku. Myślicie, że coś może się stać? Co prawda Lusia i Portos swojego czasu kiedy zostali razem sami w domu rozpracowali wspólnie prawie cały słoik Nutelli, mało nie dostałam zawału, bo wiadomo jak to pies + czekolada, ale pewnie większość dostała się wtedy Portosowi, bo on sobie łatwo żarcia nie da odebrać, a żołądek ma ze stali (od szczeniaka zjadł chyba każdy możliwy rodzaj pożywienia oraz sprzętu codziennego użytku) Nic się wtedy żadnemu z nich nie stało, ale troszkę się martwię - w serniku rodzynki, a co do maku to nie wiem czy są dla psa jakieś przeciwwskazania. Wiecie coś? Sądzę, że nie powinno się nic dziać, ale do południa muszę wyjść z domu na parę godzin i nie wiem czy się tłumaczyć i zostać Lusię obserwować, czy wychodzić spokojnie?
  5. [B]Lusia przemówiła o północy ludzkim głosem :) I kazała wszystkim swoim cioteczkom, aniołom stróżom przekazać życzenia do których oczywiście ja się dołączam.[/B] [CENTER][SIZE=3][B][COLOR=darkgreen]Wesołych, spokojnych Świąt Bożego Narodzenia w rodzinnym gronie oraz szczęśliwego Nowego Roku. Aby nadchodzący 2011 był pomyślny, pełen radości i oczywiście spędzony u boku naszych ukochanych czworonożnych przyjaciół, braci mniejszych, dla których również dużo zdrowia i wiecznie merdającego ogona![/COLOR][/B][/SIZE] :tree1: [/CENTER] Przy okazji naszej rocznicy i świąt - bardzo, bardzo dziękuję za Lusię i za cudowną opiekę jaką od Was dostała, czy to bezpośrednio czy przez kciuki trzymane, gdy były bardzo potrzebne. Dzięki Wam Lusia żyje i spędza ze mną Boże Narodzenie... :loveu: Pozdrawiam gorąco.
  6. [CENTER][COLOR=indigo][B]Wesołych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia dla wszystkich wielkich serc z tego wątku![/B][/COLOR] :x-mas: [COLOR=indigo][B]I jak zawsze życzę Wam, aby w nadchodzącym roku było mniej bid do ratowania, a więcej szczęśliwych zakończeń podnoszących na duchu.[/B][/COLOR] :tree1: [/CENTER]
  7. [quote name='rekus']Angeldream - 2. Alez czlonkowie stada nie zabija sie wzajemnie, nawet nie kalecza, stad te stopniowanie srodkow, postawa, spojzenie, warkot, wejscie w strefe, szturchniecie w szyje itd.itd. psy sie w stadzie nie zagryzaja sie. chcialabys zyc w tak uporzadkowanym swiecie.- C.M tez ich nie zabija nie kaleczy podobnie stopnuje srodki. podobne relacje i srodki sa rowniez u innych gatunkow zyjacych w stadach zebry, koniki sarenki itd zawsze jest Szef ktory kopie najmocniej, ma najwieksze rogi. szturchniecie w szyje jest skrajnoscia? [/QUOTE] A od kiedy sarenki czy zeberki żyją w tym samym stadzie z małpkami na przykład? Tak samo człowiek nie tworzy stada z psami i wzajemne relacje nie wyglądają tak jak w stadzie. Można na psa warknąć, pokazać zęby żeby przemówić "jego językiem" ale to nie oznacza, że jesteśmy członkami jednego stada...
  8. Niestety muszę przyznać się Wam bez bicia, że zabalowałam w sobotę na wieczorze panieńskim znajomej i zanim w niedzielę byłam w stanie wybrać się na dłuższy spacer, to już była ciemność i nici ze zdjęć. Ale za to mam fajną nowinkę! [B][SIZE=3]Wyskoczyło mi dziś w telefonie powiadomienie, że mija rok odkąd Lusia jest ze mną!! Także mamy rocznicę :loveu: :loveu:[/SIZE][/B]
  9. [quote name='Baski_Kropka'] Wszyscy tak krytykuja i najeżdżają ale metod Viktorii tez nie są w 100% super bo np. ktos wyszkoli sobie pieska na smaczki potem puści psa nie zabierze ze sobą kiełbaski i zostanie brutalnie spowadzony na ziemię no bo jak to? Pan/i nie ma żarcia to nei opłaca się słuchać. Chociaz bardzo ja lubie jej program również. [/QUOTE] A co ma piernik do wiatraka? Millan przecież nie szkoli psów. Jak można w ogóle inaczej wyszkolić psa niż na smaczki lub zabawki? Zmuszając go do reakcji na komendy bez "wyjaśnienia mu" że warto? Jak można inaczej nauczyć przywołania chociaż "średnio niezależnego psa", niż dając mu jakąkolwiek nagrodę po przyjściu? Mało jest takich ras, a przy rasie jeszcze hodowli w których znajdzie się takie psy, po których można oczekiwać, że zawsze będą wracać, jeżeli nawiążemy więź przez samą pracę z nimi. Mało psów "czuje się" nagrodzonych przez pracę samą w sobie. Masz husky więc bardzo mnie interesuje odpowiedź. Poklepiesz go po łopatce, powiesz "super pies" i potem już zawsze będzie wracał? Jeżeli raz się psa nagradza, raz nie, po pewnym czasie nagradza się samym słowem jedynie niekiedy dając nagrodę, to pies się uczy, że wrócić trzeba, bo "nigdy nie wiadomo" kiedy nagroda się trafi... Przykładowo moim zdaniem najprostszy sposób utrwalenia przychodzenia na dźwięk gwizdka, to właśnie nagradzać po tym dźwięku.
  10. [quote name='sator_k_']Ja tego też nie potrafię ;) A jeszcze mam jedno pytanie do sugarr gdyby tu zajrzała, lepiej napierw nauczyć chodzenia przy nodze z patrzeniem się na mnie i odpuścić siadanie jak się zatrzymuję (tz. on siada, ale tylko jak mu powiem "siad", a chce go tak bez komendowo nauczyć), czy na odwrót. Nauczyć siadania, a odpuścić patrzenie na mnie. Bo dwóch rzeczy na raz to ja go nie dam rady nauczyć ;) Żaden ze mnie ekspert, ale ja zrobiłabym tak że jak stoisz to pies ma zawsze siedzieć przy lewej nodze i w Ciebie patrzeć bez komend. Można też, jeżeli wolisz żeby stał koło tej nogi i patrzył, nie wiem jak to powinno być przepisowo i na zawodach, ale w życiu codziennym zawsze wolę jednak, jak ja się zatrzymam, żeby było siad. Jeżeli chodzi o to jak to zrobić, to po prostu po zrobieniu jednego kroczku z nim przy nodze zatrzymaj się - naprowadź go bez słowa samą ręką/smaczkiem na siad i czekaj aż złapie kontakt wzrokowy (smaczka nie dajemy jeszcze!). Powinien sam z siebie w końcu popatrzeć "no co, dajesz to? co robimy? :)) a jeżeli nie, to można cmoknąć, wydać jakiś odgłos. Dokładnie w tym momencie kiedy się popatrzy mówisz "dobrze" (jak jest nauczony klikera to bardzo się tu przyda, żeby złapać w sekundzie jego spojrzenie) i dopiero wtedy nagradzasz. Potem wydłużasz czas kontaktu zanim dasz nagródkę. Ale to pewnie wiesz, skoro on już umie chodzić "w kontakcie". Ważne, żeby tutaj nie mówić komendy - ani siad, ani np "patrz", imienia też bym nie używała. Nie chcesz, żeby nauczył się samego siad na komendę (bo to jak wiemy umie) ani samego patrzenia na komendę. Ma z tego powstać taka sekwencja - kroczek -> zatrzymujesz się -> on siądzie -> on popatrzy i dopiero pochwała. Szybko zrozumie w jakiej pozycji jest nagradzany, czyli co ma zrobić po tym jak się zatrzymasz :) Nie wiem czy to jakoś logicznie wyjaśniłam :cool3: Oczywiście podkreślam, że to ja sobie tak pracuje i mi takie sposoby pasują, żadna to profesjonalna porada i niekoniecznie zgodna z tym jak to powinno wyglądać regulaminowo. Super zimowe zdjęcia, Sator jest przepięknym psem P.S. ponieważ mam sucz, która sama jeszcze jest na bardzo elementarnym poziomie jeżeli chodzi o posłuszeństwo :cool3: to może jak będę miała aparat pod ręką nakręcę filmik jak my to ćwiczymy, ale nic nie obiecuję, bo aparat przekazuję sobie na wzajem z mamą, a mieszkamy kawał drogi od siebie i różnie to bywa. to na pewno byłoby bardziej klarowne niż moje słowne opisy tych treningów
  11. zmieniam post, bo nie chciałabym znowu wszczynać dyskusji n/t kolczatek, a nie wiem jak usunąć
  12. Ok, może w takim razie myślałam, że mnie źle zrozumiałaś, bo ja osobiście sama nie widziałam nigdy takich ostro zakończonych kolców :) W każdym razie, tak jak pisałam dla mnie kolczatka to w ogóle nie jest obroża, a sprzęt do pracy z psem, więc kończę ze swojej strony off topic... Poza tym na dobrą sprawę na dogo o kolczatkach już chyba wszystko możliwe zostało powiedziane (tak jak o sterylizacji, kopiowaniu itd.. tematy których aż się nie chce ciągnąć po raz enty, a jednak ciężko się czasem powstrzymać :cool3:)
  13. [quote name='NightQueen']jeszcze nigdy nie widziałam kolców w kolczatce okrągłych czy płaskich :crazyeye: wszystkie jakie widziałam były ścięte pod skosem i jakby nie było ostro zakończone[/QUOTE] Chyba nie zrozumiałaś o co chodziło. Mówię właśnie o zakończeniu "kolca" to nie są szpikulce, które się psu wetną w skórę, tylko płasko ścięte lub lekko zaokrąglone [url]http://www.belio.pl/galerie/k/kolczatka-obroza-duza_5206.jpg[/url] tutaj przykładowo widać "gładkie brzegi". Ja bynajmniej nie jestem fanką kolczatek, tylko nie zgadzam się z częstym demonizowaniem tego przyrządu szkoleniowego, bo obrożą to moim zdaniem nie jest. Wiem po prostu, że z trudnym psem jaki się nie ma doświadczenia o wiele łatwiej jest poradzić sobie na dobrze ubranych kolcach. Nie popieram takiego stosowania dla własnej wygody, ale z dwojga złego jak pies ma komuś zrobić krzywdę, to lepiej ubrać tą kolczatkę... To moja opinia i oczywiście ktoś się może nie zgodzić, ale mam znajomą która nie interesuje się szkoleniem psów, ma bardzo ciężkiego charakterem, wręcz niebezpiecznego "ONka", ma bo ma - po co? Nie wiem. Ale wiem, że gdyby ubrała mu zwykłą obrożę, to mogłoby dojść do tragedii. Co innego jak widzę inną znajomą z bardzo łagodnym Goldenem, który kolczatkę nosi po prostu dlatego, że ciągnie, a na kolcach mniej i jej się lepiej spaceruje. Są psy które się do końca nigdy nie "uodpornią" i ta kolczatka jednak będzie w jakiś sposób je zawsze hamować. To oczywiście mi się w głowie nie mieści...
  14. Ja zostanę stanowczo przy szerokiej, jeżeli również jest dobrze ubrana, to można fajnie z psem popracować. Generalnie nie ma ogromnej różnicy między szeroką a taką np 25mm, ale na tych cieńszych obrożach psy "ciągniki" po prostu "zawisają" i charczą.
  15. [quote name='puli']A mozna prosić jeżeli nie o cytaty to o podanie źródeł tych rewelacji?[/QUOTE] Również jestem tego bardzo ciekawa. Mówiąc, że to mój autorytet od "wielu" lat może trochę się zagalopowałam, ale jednak z perspektywy mojego wieku, to te ok 5 lat, to całkiem sporo jak na jeden, ciągle ten sam autorytet w kwestii szkolenia. Nigdy nie spotkałam się ani w książkach, ani na blogach z taką fischerowską teorią dominacji w wykonaniu Pani Mrzewińskiej, dlatego też bardzo interesuje mnie konkretne źródło. W takiej dyskusji - raczej naukowej, skoro mówimy o behawiorze - moim zdaniem wypadałoby odnosić się do konkretnych, potwierdzonych informacji, najlepiej tak, aby wszyscy inni dyskutujący mogli to sprawdzić.
  16. [quote name='Kashdog']A może spróbuj czegoś innego. Bo sama kolczatka sprawy nie załatwi :roll:. Proponowałabym wziąć się za prawidłowe nauczenie psa chodzenia na luźnej smyczy nez użycia kolczatki.[/QUOTE] Nie wiem czy wiesz, ale westie_justa to młodziutka dziewczyna, która ma "na głowie" trzy psy, z czego dwa o ile mi wiadomo to takie podwórkowe wcale nie małe, niekoniecznie wychowane - są jej rodziców. Także jeżeli pies - w międzyczasie zanim uda się z nim popracować (a powiedzmy sobie szczerze, jak się chodzi do szkoły to z wychowaniem trzech psów musi być na prawde ciężko) - ma się wyrwać i zrobić krzywdę chociażby sobie samemu, to ja bym tak strasznie nie odradzała kolczatki. Nie można tego tak strasznie demonizować, w końcu to nie są ostre kolce tylko okrągłe lub płaskie. Na szelkach moim zdaniem wcale nie jest łatwiej psa utrzymać czy nauczyć chodzenia na smyczy, jeżeli nie boisz się, że go nie utrzymasz, to kupiłabym szeroką mocną obrożę z pitmana, są na prawdę niezawodne. Jeżeli nie jesteś pewna psa, to zostań nawet przy tej kolczatce, ale nie jako wyjście z sytuacji tylko jako pomoc przy uczeniu spokojnego chodzenia :) Tylko jeżeli jej używasz, to zadbaj o poprawne ubranie jej psu. Powinna być za uszami, ciasno. Można z kolczatki odczepić te takie "segmenty" jeżeli jest za duża, nie koniecznie trzeba kupować nową
  17. Nie odzywałam się na tym wątku, ale zapewniam że czytałam. Bardzo mi przykro :( Macie wielkie serca i ciężko wyrazić słowami jak piękne jest to co zrobiłyście z mamą dla tego dziadunia. To tak strasznie ważne, że biedaczek zasnął zaznawszy wcześniej psiego szczęścia u boku dobrych ludzi... Może to brzmi naiwnie, ale myślę że dla niego tak było lepiej, zasnąć na zawsze w kochającym domku. Chcemy zawsze swoich podopiecznych mieć przy sobie jak najdłużej - to oczywiste, ale nie tylko długość, a przede wszystkim jakość życia jest ważna, a pomimo cudownego końca drogi jaki dostał od Was Bacuś, na pewno był już tą przeprawą przez życie zmęczony. Śpij spokojnie dziadeczku, przyszedł Twój czas...
  18. [quote name='MOKOJOKOTO']1. Szukałam imienia pasującego do jej charakteru a po hiszpańsku loco znaczy szalony:eviltong: 2. Loca mi się jakoś tak nie bardzo podoba. 3. Nie uważam żeby było typowo męskie (bardziej nijakie):lol:[/QUOTE] Wiem właśnie co to znaczy, ale odmiana w rodzaju żeńskim to właśnie "loca" tak samo jak guapo - guapa itd... Dlatego zastanawiałam się czy celowo jest to "szalony" a nie "szalona" :)
  19. Powodzenia :) Ja sama tego nie dopracowałam, bardzo mi do tego daleko. Ale chciałam się podzielić dobrą radą :) Co do filmiku to rewelacja. Nawet jest tam na początku to obracanie się z psem "przyklejonym" do nogi o czym mówiłam. Sądzę jednak, że to są pieski z linii pracujących szkolone pod tym kątem od szczeniaka.. Mogę się mylić oczywiście, ale tak piękna praca w idealnym skupieniu na przewodniku, że zdziwiłabym się gdyby było inaczej. Oczywiście wiadomo, z każdy psem się da pracować i to bardzo ładnie, ale jednak predyspozycje użytków są jakie są i to widać.
  20. [quote name='Lidan']Noo... Tak trochę... I zawsze strzele jakąś gafe... To już wolę się nie odzywać i nie robić z siebie głupka. W związku z tym po kalendarz pewnie już nie pójdę :p A w ogóle to trudno tam trafić :-P[/QUOTE] No ja się nie mogę zgodzić! :cool3:
  21. Fajna komenda równaj, widzę, że pamiętasz o kontakcie, ale dobrze jest uczyć psa też samego patrzenia na Ciebie, nie tylko na smakołyk. Po prostu nagradzaj za patrzenie w Ciebie mając obie ręce schowane. Druga rada - spróbuj od razu uczyć go "przyklejenia" do twojej lewej nogi, bo po pewnym czasie jak już nauczysz go pięknego "równaj" i porównasz z filmikami z OBI to na pewno będziesz chciała, żeby chodził bliżej, a trudno potem to zmienić. Po prostu za poprawną pozycję na siad najlepiej w kontakcie - czyli przyklejony do nogi i wpatrzony w Ciebie dawaj nagrodę. Potem rób jeden kroczek i pies za Tobą, ty się zatrzymałaś po jednym kroczku, więc on wraca do siad. Nagroda. Po dłuższym czasie dwa kroczki... Potem trzy itd, dopiero po dłuugiej nauce można sobie przejść takie "długie trasy" jak na filmiku :) Na prawdę po 2 psach uczonych w ten sposób który widzę na filmie, wiem że lepiej zacząć od pojedynczych kroczków. To jest rewelacyjne, bo po długim czasie treningu będziesz mogła obracać się na jednej nodze we wszystkie strony, a pies zawsze będzie przyklejony do lewej nogi obracał się z Tobą :) Oczywiście to taka rada, jak się nie wybiera na żadne zawody obi, to można po prostu dla samego siebie uczyć psa chodzenia dalej, ale wiem z doświadczenia, że po pewnym czasie jak już pies sobie dobrze radzi z PT to ma się ochotę wszystko poprawić... A poprawić trudniej niż od razu zacząć idealnie :) http://www.youtube.com/watch?v=7NGIcsEVg_M
  22. Wybaczcie, że off topic, ale mnie to strasznie intryguje. Dlaczego Twoja sunia nie nazywa się Loca, tylko w rodzaju męskim? Oczywiście to jest psie imię i każdy może dać jakie mu się podoba, ale ciekawa jestem czy był jakiś konkretny powód?
  23. Żebra czuć, ale trzeba się trochę namęczyć, żeby je dobrze wyczuć :evil_lol: Chyba trochę ograniczę nagródki/smakołyki, zawsze się złoszczę na ludzi z upasionymi psami na ulicy, bo to dla ich pupili bardzo niezdrowe, ale teraz widzę, że to trudno samemu ocenić czy piesek czasem nie zaczyna tyć :) Zwłaszcza jak mi się przypomina Lusia szkieletor, to ciężko jej odmówić, ale się postaram!
  24. Możliwe że troszkę przytyła, ale wydaje mi się, że nie jest za gruba. Jak sądzicie? [img]http://img827.imageshack.us/img827/6335/p1013271.jpg[/img] Przy tej ocenie trzeba wziąć pod uwagę, że Lusia drobnym ONkiem o szczupłej, sportowej sylwetce nigdy nie będzie :cool3: Ona jest krótkołapem o dużych łapach i zadzie :cool3: Ale jeżeli trzeba to na pewno wprowadzę jakieś ograniczenia przynajmniej smakołyków, zacznę ją nagradzać z dziennej porcji karmy, a nie dodatkowo. Ja już może nie jestem obiektywna, więc oceńcie :)
  25. Kurcze, a mi się marzy prawdziwe Burberry, ale chyba w Polsce nie dostanę. Jest sklep co prawda w Galerii Kazimierz w Krakowie, ale nie sądzę żeby tam były akcesoria dla psów, poza tym ceny tam są kosmiczne, nawet jak na tą firmę chociaż jak widzę te ceny, to chyba zamówię Hiltonową kratkę :cool3:
×
×
  • Create New...