Jump to content
Dogomania

karjo2

Members
  • Posts

    4482
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by karjo2

  1. Kiedys mialam linka do informacji od kiedy ZK uchwalil, ze wszystkie szczenieta w miocie dostaja metryki. Poratujecie, jak ktos ma taki namiar :modla:
  2. karjo2

    Anglia

    To pozostaje mail do DEFRY i do ministerstw rolnictwa (chyba) w krajach tranzytowych/docelowym. My bedziemy taki wyjazd przerabiac w przyszlym roku, wiec zobaczymy w praktyce. Jedyne problemy, o ktorych ktos wspominal, to nieuznanie takiej dlugiej waznosci szczepionki przy udziale w niektorych impezach komercyjnych (np. zawody, wystawy) i niedopuszczenie psa do udzialu. Ale wtedy pozostaje wczesniejsze uzgodnienie tego z organizatorami. Trzymam kciuki, oby byl spokoj z klociem :thumbs:
  3. karjo2

    Anglia

    Ale DEFRA tu nie ma nic do rzeczy, dla nich swiete jest slowo weta angielskiego.
  4. karjo2

    Anglia

    To masz problem z glowy i szczepienie psiny za 2 lata :evil_lol:. Aaaa, na wszelki wypadek druknij sobie wczesniej cytowana odpowiedz z ministerstwa z powolaniem sie na przepisy, coby sie nie czepiali niektorzy niedoinformowani. PS. Wlasnie spojrzalam skades Ty :eviltong: To co piffko na festiwalu teatrow za rok :diabloti:?
  5. karjo2

    Anglia

    Znow Dogo siada :mad:. Wymysl corocznego szczepienia jest ze strony Polski. Natomiast jesli w paszporcie masz wbita date powtorzenia szczepienia za 3 lata, to taka data obowiazuje i badania p/cial sa aktualne. Jesli natomiast mialas wbita date i przekroczylas termin, to niestety albo ugadac weta albo powtarzac cala procedure...:roll:
  6. karjo2

    Anglia

    Kasiu, nie wiem czy dobrze zrozumialam ;). Zakladamy, ze pies jest po badaniach na p/ciala wscieklizny itp. Musi miec aktualne szczepienie p/wsciekliznie ( niekoniecznie powtarzane co rok, wystarczy dotrzymac terminow angielskich wpisanych przez weta, np. co 3 lata) - by wyjechac z UK. By tam powrocic, 24-48 godziny przed przekroczeniem granicy - odpchlenie i odrobaczenie + wpis od weta o stanie zdrowia psa pozwalajacym na transport. Oczywiscie, ciagle wszystkie dokumenty (paszport, zaswiadczenie o badaniach) wlasciciel ma ze soba. Co do przepisow angielskich, to DEFRA, co do polskich, to prosze podstawa ( mod mnie zje, bo wklejam to chyba xxx raz ;) ): W odpowiedzi na pytanie o ważność szczepienia p/wściekliźnie psów pochodzących z krajów UE, innych niż Polska, przywożonych na określony czas do Polski (np. na wystawy). Wymagania dla psów przemieszczanych do Polski z innych państw członkowskich UE określone zostały w rozporządzeniu (WE) Nr 998/2003 Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 26 maja 2003 r. (Dz. U L 146 z 13.6.2003, str. 1). Zgodnie z przepisami przedmiotowego rozporządzenia psy przemieszczane jako zwierzęta towarzyszące z innych państw członkowskich do Polski muszą być oznakowane (tatuaż lub transponder) oraz posiadać paszport zaświadczający ważność szczepienia przeciwko wściekliźnie. Okres ważności szczepienia p/wściekliźnie określa decyzja Komisji Nr 2005/91/WE z dnia 2 lutego 2005 r. Zgodnie z przepisami tej decyzji szczepienie p/wściekliźnie uważa się za ważne od 21 dnia licząc od daty zaszczepienia pierwszej dawki szczepionki w kraju, w którym zostało ono dokonane. Ponowny termin szczepienia p/wściekliźnie (przedłużające okres ważności szczepienia pierwotnego lub wcześniejszego) ustala się zgodnie z zaleceniami producenta szczepionki p/wściekliźnie w kraju, w którym dokonano wcześniejszego szczepienia. Zatem okres ważności szczepienia p/wściekliźnie może być różny i zależy od zaleceń producenta podanej szczepionki, co do terminu ponownego (przypominającego) szczepienia. Jeśli zatem pies został zaszczepiony p/wściekliźnie w innym niż Polska państwie członkowskim U E szczepionką, która zgodnie z zaleceniami producenta gwarantuje odporność przeciwko zakażeniu wirusem wścieklizny w okresie np. 2 lub 3 letnim i zostało to potwierdzone w świadectwie szczepienia oraz paszporcie psa przemieszczanego z danego państwa do Polski, ważność szczepienia powinna być respektowana przez organy Inspekcji Weterynaryjnej w terminie od 21 dnia od daty zaczepienia aż do upływu terminu wskazanego przez wykonującego szczepienie lekarza weterynarii państwa, w którym pies był zaszczepiony. Ważność szczepienia p/wściekliźnie uzyskuje ciągłość, jeżeli szczepienie przypominające zostało dokonane przed upływem terminu ważności szczepienia pierwotnego.
  7. Jesli nie klatka, to moze zostawianie psa na ograniczonej powierzchni, np. w przedpokoju, z zabawkami, kongiem ze smakami, zwinietymi gazetami ( niech sie ma na czym wyzyc), za to pochowane rzeczy wartosciowe, buty, ubrania itp.
  8. A moze jednak warto powalczyc, by pies zachowal dom? Jesli to tylko kwestia niszczenia, gdy zostaje sam, to rozwiazaniem bylby kennel i nauczenie akceptowania go jako schronienia... moze uda sie cos zdzialac? Poza tym wiekszosc zaprzegowcow uwielbia mordowac zabawki, puchate, plastikowe, jakie tam do paszczy wpadna.. ;) Dobrze swiadczy o ludziach, ze nie daja psa w pierwsze lepsze rece, moze byc lakomym kaskiem dla rozmnazaczy.
  9. Basiu, jak Ci podpowiedzialam w innym watku, moze uda sie jeszcze wszystko poukladac, moze uda sie nawiazac kontakt z ludzmi od zaprzegowcow w okolicy? Pomogli by, pokazali jak fajnie mozna z takim psiakiem spedzac czas, moze daloby rade, by ktos go zabieral na treningi, wiec odpadlaby kwestia dawki ruchu dla malamuta. A wybiegany pies z reguly spi i "kumuluje" sily w domu.
  10. Kupowanie gotowego mija sie generalnie z idea BARFu :evil_lol:. Na tym dowcip polega, by bylo swieze, i wiadomo z czego zrobione :eviltong:. Tym bardziej, ze masz malego psiaka. Pomarudzilam, to podrzuce troche pomyslow na przepisy i dawkowanie: [url]http://www.dogs.gd.pl/psiejstwo/barf_jadlospisy.html[/url]
  11. Bo tak naprawde sterylki/kastracje jak kazde zabiegi chirurgiczne niosa ze soba pewne ryzyko. I jak jestem za zabiegami w schronach i przy psach wydawanych do adopcji, tak czasem nalezy uszanowac zdanie odpowiedzialnego wlasciciela, potrafiacego zwierze upilnowac. Natomiast chyba bardziej doceniam odpowiedzialnosc i dojrzalosc takiej organizacji niz to, co proponuje Ulv ( przy calym szacunku dla Jej serducha dla zwierzakow). Po prostu nie chcialabym sie stykac na ulicy z psem niby wyprowadzonym z agresji, a ktoremu raptem cos sie nie spodobalo... I uslyszec, ze nie nalezalo kolo niego przebiegac, machnac reka, ubierac sie na czerwono itp... Test miski polega na wczesniejszym odczulaniu ( jest to na ogol jedna z najbardziej "zapalnych" sytuacji), gdy sie nie udaje, pies jest diagnozowany jako agresywny - przy czym jest to tylko jedna z wielu czesci sprawdzania. W Polsce na razie przewaza dorazna pomoc zwierzetom, bardziej sa to porywy serca niz zorganizowana, z doswiadczeniem, pomoc. I moze dlatego to postrzeganie innej formy dzialalnosci, pokazanej tylko w wycinku, akcje skrocone do czasu trwania odcinka telewizyjnego, jest tak zroznicowane.
  12. Ulv, z calym szacunkiem, psy mysliwskie nie maja [B]atakowac[/B] innych zwierzat, sa od wyploszenia/wystawienia zwierzyny, aportu postrzelonej zdobyczy, nagonienia. Zupelnie innym jest wyhodowanie osobnikow o dominujacej agresji w stosunku do innych zwierzat, majacych za zadanie zabijanie. Wiec skala zachowan jest inna. Poza tym czesto jest filmowane zabieranie zwierzat, a dla zwyklego skrotu podana informacja, co ostatecznie dzieje sie z psem - program nie moze byc reality show. I jeszcze jedno, nie umniejszajac zaslug, uwazam za niezbyt rozsadne ratowanie zwierzat problemowych behawioralnie ( agresja niekontrolowalna do ludzi i zwierzat), gdy tak wiele inny, lagodnych, nie stanowiacych potencjalnego zagrozenia, czeka w nieskonczonosc na dobry dom. I nie odwazylabym sie wyadoptowac zwierzecia potencjalnie niebezpiecznego, ze wzgledu na wrodzony brak zaufania do systematycznosci i konsekwencji w postepowaniu ludzkim ( cholernie jest to ciezko wykonalne, wiem po sobie :oops:).
  13. [quote name='justysiek']nie chce nawet na spacerze :shake:od 2 dni praktyczne nic nie je, ciagle tylko lezy tam niedaleko gdzie jest ona zamknieta i wyje, skomli, ziaje,wariuje jednym slowem:mad:[/quote] To sama niejako prowokujesz sytuacje ;). Rozdziel psy, moze jednego wez do domu, daj zajecie, to zlagodnieja objawy. Skoro pies ma mozliwosc siedzenia nosem w suni, to co sie dziwisz...
  14. [quote name='Rinuś'][B][I]Karjo z tej wypowiedzi wnioskuję, że według Ciebie nie można za wszelką cenę ratować wszystkich odebranych zwierząt...i z tym się zgadzam...[/I][/B] [B][I]ALE - czasem w tym programie ratują psy, które są oblane jakimś kwasem...i widać że ciężko je będzie uratować, ale mimo to starają się..podejmują próby...i przy tym wydają na to mnóstwo kasy...oczywiście, że każdemu zwierzęciu należy się szansa na ratowanie i godne życie...ale stawiając te dwie sytuacje obok siebie ( mówię tutaj o uśpionych szczeniakach i ratowaniu psa oblanego kwasem czy czymś takim) ja wybrałabym ratowanie szczeniaków...bo z nimi można jeszcze pracować, a nie trzeba ich leczyć...wystarczyła tylko praca z takimi psami...[/I][/B] [B][I]i dla mnie takie podejście do sprawy nie jest normalne.[/I][/B][/quote] Uhh, multicytaty nie dzialaja :(. Po kolei, troche inaczej wyglada kwestia psa z choroba somatyczna ( tu da sie przewidziec sposob i postep leczenia, mozna okreslic, na ile schorzenie rzutowalo na psychike), a zupelnie inaczej praca z psem o zwichrowanej psychice, zaburzeniach behawioralnych. I co istotniejsze, po adopcji przecietnemu czlowiekowi da sie wytlumaczyc, ze pies potrzebuje np. regularnie branych lekow, zmieny opatrunku itp. A wytlumacz temu samemu czlowiekowi, ze pies ze problemami behawioralnymi wymaga okreslonego postepowania 24 h/dobe, 12 miesiecy w roku. Ze kazda zmiana/odpuszczenie ze strony wlasciciela skutkuje zagrozeniem ze strony psa. Nie chodzi o wyprowadzenie psa na prosta przez szkoleniowca, tylko o pozniejsze funkcjonowanie psa w tzw. normalnym swiecie. Mozna zajrzec na kilka watkow o tzw. silnych charakterowo psach, problematycznych zachowaniach ( np. o tosiaku atakujacym uwielbiajaca go rodzine) i widac efekty zachowania ludzkiego na porady szkoleniowcow :roll:. Mozna szukac tzw. odpowiedzialnego domu, wlasciwego czlowieka, ale takich nie ma za duzo i znalezienie go moze trwac w nieskonczonosc. Ty podjelabys inna decyzje.. Jednak gdybys byla w takiej sytuacji, Twoja wypowiedz brzmialaby zupelnie inaczej.. Ulv, chyba jestes swiadoma, ze edukacja jest potrzebna i wiekszosc organizacji prozwierzecych takowa sie zajmuje. Planowa powszechna sterylka/kastracja jest do zrealizowania chyba tylko w schroniskach. Nie chodzi o rozwiazanie problemu morbitalem, ale nie mozna zlekcewazyc tej metody do ograniczenia populacji, niestety... Mozna sobie chciec innego swiata, jednak swiadomosci wszystkich ludzi nie da sie zmienic na pstrykniecie palcami, mozna tylko pomagac im i zwierzakom, czasem nawet przez eutanazje.
  15. Spoko, pies sam sobie krzywdy nie zrobi. Zaglodzic sie nie zaglodzi ;). Bardziej to boli wlasciciela, patrzacego z boku :razz:
  16. Ale zrozum jedno, przy jakiejkolwiek dzialalnosci charytatywnej nie ma mowy o ratowaniu za wszelka cene wszystkich istnien. Jeszcze jest to mozliwe w przypadku gatunkow wymierajacych, ewentualnie.. Zalozenia czysto idealistyczne ratowania kazdego istnienia przyjmie kazdy, kto tak naprawde nie zetknal sie z kwestia ratowania zwierzat przez fundacje/organizacje. Niestety trzeba czesto wybierac, ktore zwierze rokuje na przyszlosc, czy jest sens na sile przedluzac zycie starego, schorowanego biedaka, gdy pewne jest, ze lepiej juz nie bedzie nigdy... Czy tez wybierajac miedzy eutanazja a zaklatkowaniem dozywotnim.. Natomiast w tym przypadku chodzilo o juz zakodowane zachowania u psow, nawet u szczeniorow, przy czym genetyki tez sie nie da pominac.
  17. Wladczyni, piszesz po prostu bardzo emocjonalnie i z punktu widzenia posiadacza jednego, ukochanego, rozpieszczanego pieska. Troche inaczej wyglada to od strony organizacji ratujacych rozne zwierzeta z roznych warunkow... Moze dla Ciebie walki psow sa obrzydliwscia, jednak dla wielu ludzi ogromna kasa tonuje takie wrazenia.. Dlatego latwo potepia sie, nie znajac realiow sytuacji. Zreszta, zobacz jak czesto nawet na Dog podnosi sie krzyk, gdy okazuje sie, ze jakies schronisko usypia leciwe, schorowane, agresywne psy.... Robi sie na hurra akcje "ratowania" idei dla idei, po czym po kilku tygodniach wszyscy krzykacze znikaja, cichna... A te schrony, do licha, nie sa z gumy, nie dysponuja nieograniczonymi srodkami finansowymi, szkoleniowcami i tlumem ludzi przy bramce, czekajacym na upragnione zwierze. Nie jest tak, chociaz bardzo bym chciala.... Wiec nie oceniajmy pochopnie ... PS. Russelka, zrozum, nie ma zabawy w "a noz widelec", nie ma na to srodkow, czasu, ludzi...To nie miejsce na skrajny idealizm.. Tak to sie moze bawic ktos wyprowadzajacy z traumy jedno, wlasne futro za wlasne pieniadze i na wlasna odpowiedzialnosc, zabezpieczajac otoczenie przed nim w wszelki mozliwy sposob. A szczeniory 3 miesieczne sa juz po dobrej zaprawie kodujacej zachowania destrukcyjne.
  18. Ale to nie ja o tych genach :razz:. Swoja droga, z reguly takie miejsca maja swoje zaplecze hodowlane i odpowiednio sie dobiera psy do rozrodu ( tu akurat tym kryterium jest wysoka pobudliwosc na tle agresji do innych psow). Poza tym generalnie chodzi o to, co te szczeniory przeszly, w jaki sposob byly "szkolone" ( a sa od najmlodszego). Zrozum jedno, w USA walki psow, to nie taka partyzantka, jak w Polsce. Tam robia to profesjonalisci od prowadzenia psow w tym kierunku, a nie pan Czesio w waciaku.
  19. Wysterylizowac sunie, nawet jesli Twoj pies sie nie dostanie do niej, moze to sie zdarzyc innemu. A w tym wieku ciaza to za duze obciazenie. A na juz, czesto myc sunie, potraktowac preparatem maskujacym zapach. Chociaz teraz to juz raczej musztarda po obiedzie, pozostaje sie przemeczyc i tyle, a psu nic sie nie stanie, odrobi glodowke za pare dni/tygodni.. Zafunduj mu moze wiecej zajec fizycznych, na wymeczenie, szkolenia poza domem...
  20. A powiedz, ilu chetnych byloby na takie szczeniory z ewentualnymi problemami behawioralnymi, z taka " latka"? Nawiasem mowiac pewne nalecialosci wychodza z psa, a Ty nie wiesz kiedy i jak. Widze po swoim psie z bylejaka przeszloscia, jak z wiekiem potrafia mu wrocic zachowania, ktorych niby sie pozbyl - socjalizujac sie. I wierz mi, to spora niespodzianka..
  21. To trzymamy lapy za wilka, tak po cichutku.
  22. Dzodzo, tylko, ze z reguly odpowiedzia na problemy jest praca z psem. A tu sie pojawiaja takie "meteory" z nadzieja na przepis na jeden szybki ruch i pies ma chodzic jak w zegarku. Gdy tego nie dostaja, znikaja rownie szybko.
  23. Minely prawie 2 miesiace, odkad tu zajrzalas. Dostalas sporo madrych propozycji, przy czym nie skorzystalas z zadnej, postepujac dalej rownie nierozwaznie i nierozsadnie. Ten dramatyzm wypowiedzi swiadczy albo o tym jak bardzo niedojrzala osobka jestes, albo jak bardzo emocjonalnie niezrownowazona. Co na takie Twoje zachowanie reszta domownikow? Tu nie chodzi o to, co zrobilas forumowiczom, raczej o podejscie do oferowanej pomocy i psa, ktory raczej sam Ci sie nie pchal do domu - to Ty podjelas decyzje o nabyciu zwierzecia. Jesli cokolwiek z tego co piszesz, jest prawda, zastanow sie co Ty robisz temu psu, wymuszajac takie jego zachowanie, jaka sieczke z mozgu mu robisz.. Napisz moze wreszcie, w jaki sposob z nim pracowalas, co robilyscie razem, poza szarpaniem i wrzeszczeniem na szczeniora.. I moze faktycznie, poszukaj dobrego domu, nim bedzie za pozno, a sunia stanie sie naprawde agresywna do czlowieka.
  24. I jak z Iwo, cos sie wyklulo z domkiem?
  25. [quote name='Lupi'] Rozmawiałam z p.Stanisławem z Gromu. Mówiłam mu o swoich wątpliwościach co do jego metod szkolenia. Powiedział że metody ma różne(zależy od psa). [/quote] Tez bylo mi kiedys dane rozmawiac z tym panem :evil_lol:. W zasadzie ma rozne metody dwie : kolczatka i rozwiazanie silowe oraz obroza elektryczna, generalnie czlowiek bez pojecia celu szkolenia, nie odroznia szkolenia dla przecietnego Fafika domowego, a dawnej szkoly awersyjnej psow sluzb mundurowych. O podstawach znajomosci psychiki psiej, znajomosci ras ( malamuta sie poczatkowo wystraszyl - wilka mu przyciagnelismy) zroznicowanych zapotrzebowan roznych ras nie mowiac ;). Zreszta tzw. plac tez duzo zostawial do zyczenia. Wprawdzie wrazenia sprzed paru lat, ale czy cos sie zmienilo... Natomiast mialam przyjemnosc z tym samym malamutem trafic do p. Diany i byla jedyna w Szczecinie, ktora pomogla w zagwozdkach i dotarciu do psa, niezle wyszkolila mojego TZ co do obslugi wilka ;). Moje uznanie za jej chec do wiedzy, potrafila pogrzebac w temacie, by przygotowac i podsunac pomysly jak do naszego autystyka dotrzec ( a byly to czasy, gdy o net i dostep do informacji bylo duzo trudniej i drozej). Lupi, udanej przygody na Psiej Farmie i mysle, ze bedziesz zadowolona. Aaa, nie mam nic wspolnego z Psia F., poza dawnym szkoleniem, ale wypada pochwalic dobrego szkoleniowca.
×
×
  • Create New...