Jump to content
Dogomania

JoSi

Members
  • Posts

    1763
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by JoSi

  1. [FONT=Arial][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images13.fotosik.pl/34/8b6b75169a01b04e.jpg[/IMG][/URL][/IMG][/FONT]
  2. Sobotni wieczór przebiegał normalnie z kolacją w dużym pokoju. Cztery koty siedziały, jak zwykle, koło TZta i co jakiś czas biała i kudłata łapa usiłowały zciągnąć coś z jego talerza. Oczywiście, też jak zwykle, bylo na mnie, mimo że koty to mądre stworzenia i przy moim talerzu nie siedzą. Ostatni, zbiorowy spacer odbył się spokojnie z małą dawką rozrywki, gdy facet wycofywał samochód zaliczając po drodze najpierw słupek metalowy a póżniej brzozę. Dalsze manewry siwego pana wskazywały na spożycie, tylko trochę miał wgnieciony bagażnik. W TV był nareszcie dobry film, przerywany w trakcie reklam żalami TZta, który zamoczył spodnie tam gdzie siedział. Nieśmiałe sugestie z mojej strony o jego stanie zdrowia doprowadziły do wszczęcia dochodzenia i wskazania winnego: Fafika. Faktycznie, nie był to koci zapach, poza tym wilgoć zaczynała się na oparciu narożnika, czyli pies podniósł nogę i oblał. Kiedy? Rano słałam łóżko a TZ poszedł do kuchni, z której dobiegły jego porykiwania. Jedyne zrozumiałe słowa to "już nigdy więcej". -Jeśli Franeczka narzygała na stół to możesz zrobić obok to samo, byle kolorystycznie pasowało - powiedziałam w przerwie potoku jego wrzasków. Nastąpiła cudowna cisza, posprzątałam i umyłam stół, tematu więcej nie podtrzymywano a TZtowi kiełkuje aureola.
  3. Tusia siada parę razy dziennie co nie oznacza, że jest cudownie tylko daje nadzieję na powolną poprawę jej zdrowia. Szybko natomiast poprawia się jej zachowanie, przestała szczekać na koty. Profilaktycznie zamykam jednak psy wychodząc z domu, w pokoju gdzie śpimy. Intuicja podpowiada, że Fafik może bardzo się ucieszyć widząc zielone światło na pogonienie kota. Intuicja została sprawdzona boleśnie podczas cywilizowania kota Jorika, który nie miał zaufania do człowieka. Można go było głaskać na początku gdy siedział tyłem ale coś mi mówiło, żeby nie ruszać kota siedzącego przodem. Takich instrukcji udzielałam osobom odwiedzającym aż kiedyś, po wyjściu koleżanki, zrodziło się pytanie:"a skąd ta pewność?" i sprawdziłam. Kot zawisł z kłami w moim nadgarstku. Dalej, już bez zbędnych pytań, słuchałam tego, co mi podpowiadało, aż do spokojnego brania dzikusa na ręce, czyli cztery miesiące. Życie uczy pokory: słabość do dużych, włochatych psów, najlepiej mixów została uzupełniona wielką słabością do łysych maleństw i średnich kundelków.
  4. Śledzę Wasz wątek skrycie, żeby nie zaśmiecać opowiadań o Fuksie. Czy to Wy byliście przed lecznicą dr Kujawskiego gdy dotarłam tam jeszcze z Eliotem, cudownym psem dla ludzi i zupełnie fatalnym dla kotów i królika? Miałam dawno temu taką dobermankę, która znudziła się właścicielom po 4-rech latach a była przez nich od początku szczuta na kota sąsiadów. Wtedy jeszcze nie miałam kotów w domu a suka przez 10 lat nie nabrała dla nich szacunku. Przeżyłam przez nią momenty tragi-komiczne, zaliczając n.p. jezdnię na brzuchu gdy zobaczyła kota po drugiej stronie i znienacka rzuciła się w pogoń, ale ja się potknęłam na pryźmie śniegu. Nie wypuściłam smyczy i zahamowałyśmy na następnej górce śniegowej. Innym razem pognała za kotem na podwórko, tylko że przed tym kotem stał exhibicjonista, który widocznie uznał atak psa na siebie i uciekał ze spodniami na kostkach. Mając takie doświadczenia wiedziałam, że Eliota nie oduczę nienawiści do kotów. Właśnie udało mi się zaśmiecić Wasz wątek, przepraszam i pozdrawiam Was i pięknego Fuksa.
  5. Fafik u weta rozpłaszczył się na podłodze a tylko dostał kropelki, póżniej skakał na weta. On chyba tak przeprasza skacząc, nie lubi weta. Tusia została zaszczepiona przeciw wściekliźnie, raczej dawno nie była bo który wet doprowadziłby do pazurów przeszło 2-centymetrowych. Wygląda na to, że glukozamina pomaga jej na stawy biodrowe, wczoraj pierwszy raz usiadła i może przejść już parę metrów bez wyginania łapek na zewnątrz i do środka. Tusia była przez całe życie bardzo rozpuszczoną jedynaczką, jest o wszystkich zazdrosna i właśnie przyzwyczajana do życia rodzinnego. Wieczorem Fafik rzucił się znienacka na przechodzącego obok pieska i bardzo go skrzyczałam więc oczywiście skakał na mnie. Dzisiaj ominął tego samego pieska zupełnie spokojnie ale dalej uważam i chodzi w kagańcu. Biały kot Hacker ociera się już nie tylko o Fafika ale i o Tusię. On dobrze wie, że te psy nie lubią kotów i tak je przyzwyczaja odnosząc sukcesy. Dzisiaj w słońcu widzę, że Tusi odrasta nie tylko pigment ale i włoski. Wolno to idzie ale jednak, może za rok odrosną. Kto by pomyślał, że ta tutaj zawsze lubiła duże futrzaki?
  6. Kinga, przekazuję Oli wiadomości. Domyślasz się jak ona się cieszy?
  7. Ja tu słodko "Tusia malusia" a to Piranja jedna. Goni Franeczkę ze szczekaniem, wczoraj rzuciła się na Moryca, który tylko lekko, bez pazurów, dał jej po pysku bo pchała się na zajęte kolana. Moryc był obrażony, oczy zrobiły mu się zupełnie skośne i następnym razem nie będzie taryfy ulgowej dla małej. I tak jest mądrą psiunką, nie zaczepia królika, który podgryzł buty koleżanki zaproszonej do kuchni w trakcie wydawania obiadu zwierzyńcowi. Wydało się: buty były skóropodobne, Gryzelda nie tknie skóry. Tusi ręcznika też nie zjada za to z koca polarowego zrobiła ser szwajcarski z przewagą dziur. Fafik ma nowe, czarne szelki, bardzo elegancki chłopak. Udało mu się rozdrapać gąbczaste posłanie kotów tak, że gąbka fruwała. To jedyny dowcip, jaki zrobił od dłuższego czasu, najgrzeczniejszy obywatel w tej rodzinie.
  8. Dzięki Perfi i Jagience zaczynam wstawiać zdjęcia. Idzie to jak widać różnie. Fafik pogryzł swoje szelki w nocy, moja wina, nie wiesza się na klamce. Na szczęście są zapasowe. Jutro idziemy do weta, wolę nie zapeszać ale chyba jest odrobinę lepiej - łupież mniejszy. Na ostatnim zdjęciu Tusi widać, że głównie odrasta jej pigment, była różowiutka w duże, białe plamy, jak przy bielactwie, teraz popielata. Wet ze schronu i nasze ostrzegały, że włoski mogą nie odrosnąć bo jest za późno leczona. Ona w ogóle nie siada, albo się kładzie albo stoi na trzęsących łapkach. W kuchni ma rozłożone ręczniki, na których czeka leżąc aż jedzenie będzie przygotowane a to trwa trochę ze względu na leki. Cztery lekarstwa są dzielone, Tusia dostaje z każdego 1/4 dziennie, olej z pestek winogron (1/4 łyżeczki) a jedna pastylka jest tak mała, że wygląda to ja dzielenie włosa na czworo. Spacery są rozrywkowe. Tusia po każdej koo.. i si.. wykonuje coś, co przypomina zmianę warty przed Bughingham Palac: podskakuje do góry i robi obrót o 360 st dookoła. Po si.. jeden obrót, po koo.. do pięciu. Trzeba trzymać smyczkę kocią pionowo w górę, lekko napiętą, żeby się nie przewróciła. Zachwyciła pana, który pierwszy raz w życiu słyszał ćwierkającego jak ptaszek pieska.
  9. [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=3d4658e917bb7343][IMG]http://images12.fotosik.pl/29/3d4658e917bb7343m.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Tyle widać Fafika jak się ma aparat fot.
  10. [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images14.fotosik.pl/80/d38bb51b7145fd2a.jpg[/IMG][/URL][/IMG]
  11. [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images14.fotosik.pl/80/933ad0e2e626e6f6.jpg[/IMG][/URL][/IMG]
  12. Głowa połamana a zdjęcia nie widać tylko otworzyć można a na nim Tusia przygotowuje się do snu. Rok temu oddałam kota Jorika (Jorrick) do Osieczan przez ogłoszenie w "Kundlu" właściwie szukając właściciela bo wierzyć się nie chciało, że kot norweski leśny został wyrzucony. Po tygodniu zgłosiła się pani pytając, czy właściciel się znalazł bo jak nie to b. chętnie weźmie. Kot (podobno) pół roku chodził po osiedlu, bardzo zdziczał ale między samochodami żyć nie mógł tak jak i w bloku bez wyjścia na zewnątrz. Łapanie go zajęło miesiąc, trzeba było załatwić specjalną klatkę z TOZu, która była w azylu a w ogóle nie wiadomo gdzie dokładnie. Widywałam go codziennie idąc do pracy i mówiłam: kocie, musisz dać się złapać, bo to twoje być albo nie być. Stąd imię z Hamleta. Jorik wieczorem spał pod drzewem, widziałam z okna kuchennego. Pewnego dnia przywieziono mi klatkę z azylu i równocześnie pożyczyłam od wolontariuszek kocich. Okazało się, że w ostatniej chwili, kot był uszkodzony, najprawdopodobniej spadł z rusztowań, krew w pyszczku i coś z tylnymi łapami się działo. Był u mnie cztery miesiące, został wykastrowany i w końcu można go było brać na ręce chociaż początki były trudne. Rodzina z Osieczan okazała się wyjątkowa, warunki też ale to dopiero stwierdziłam po 4 miesiącach gdy tam dojechałam osobiście. Mają cztery psy z czego dwa ze schronu, mieszkające w domu i trzy koty z Jorikiem. A ten wybrał sobie na przyjaciela pana domu i przynosi mu pod nogi złowione myszy a wieczorami na kolanach pana ogląda TV. Fafik się rozbestwił i w dzień sypia na narożniku ale gdy wchodzę do pokoju to złazi. Staram się wchodzić rzadko. Tusia cierpi chyba na reumatyzm, ostatnie dni kuleje na jedną tylną łapę. To już braliśmy, przeszło samo razem z deszczem.
  13. [img][URL]http://img204.imageshack.us/my.php?image=dscn9866fn7.jpg[/URL][/img][IMG]http://http://img204.imageshack.us/my.php?image=dscn9866fn7.jpg[/IMG]
  14. Suka z okolicy ma cieczkę a w Fafiku obudził się Furiozo Amorozo i wącha z nadzieją domowe koleżanki, które mu się odgryzają bez sentymentów. Trudno, trzeba z Fafika zrobić wydmuszka jak tylko będzie cieplej, chociaż lepiej by było z alkoholików produkujących stada dzieci. Za kilkanaście lat społeczeństwo będzie składało się z bezradnych jedynaków otoczonych troglodytami. Tusia jest bardzo łagodna i przytulna, lubi głaskanie i siedzenie na kolanach. Zawsze ma bardzo zimne łapki, ogonek i uszy, przypuszczalnie wynik złego krążenia. Spędza dni leżąc na łóżku przykryta kocykiem, główka wystaje i często otwiera oczy. Jej zabawa to noszenie kocich myszek w pyszczku na powitanie. Tylne nóżki, mało stabilne, wyginają się raz na zewnątrz raz do środka. Wieczorem przynosi zabawki pod kołdrę i kładzie na nich głowę. Ogólnie bardzo mało chodzi, serce bije nierówno co można wyczuć ręką. Często patrzy w oczy swojemi mętnymi ślepkami i wtedy nie można uniknąć pytania: co czuje taka mała, wyrzucona psinka ? Serce sie kraje. Komputer się zawiesił a jak odwiesił to coś się podkreśliło.
  15. Fafik już regularnie piszczy na powitanie a nie tylko skacze. Na skórze dalej łupież się trzyma, powtórka nowego leku za parę dni. Parę razy dziennie Hacker podchodzi do Fafika i ociera się o niego głową, wywołując tym gestem w psie konsternację. Hacker to bardzo mądry, ostrożny kot, uratowany przez koleżankę z łap pracownika AM w ostatniej chwili razem z rodzeństwem. Wolno żyjąca kotka urodziła 7 kociąt na jednym z podwórek z czego, jak sie później okazało, jedynym kocurem był Hacker. Ogólnie był zdrowy pomijając stado wszołów na skórze, które zmusiły pięcio- tygodniowego kotka do przebywania 3 dni w zamkniętym brodziku, żeby nie rozniosło się to na resztę domowników. Nikt, na moje szczęście, nie chciał tego białego kotka z cudzym ogonkiem burasa. Tusi powiększają się podszczękowe węzły chłonne, zwłaszcza lewy. Ona ma zdrowy układ pokarmowy i siusia normalnie ale to chyba na tyle zdrowego. Od pierwszego śniegu robiła koopki w domu, dzisiaj pierwszy raz na spacerze za to w siusianiu śnieg nie przeszkadza. Po konsultacji z właścicielem 17-to letniego pieska tego samego kalibru okazało się, że tamten piesek zachowuje się tak samo.
  16. Tusia jest razem z pogryzionym Fakirem, adjęcia też na str. 13 lub 14-tej
  17. Wieczorem Bodzio znów miał atak po dłuższej przerwie, rano powtórka. Ola odwołała fryzjera, spodziewa się trzeciego ataku padaczki. Atak rozpoczyna silne pobudzenie ruchowe, lęk i w końcu utrata przytomności. Przy każdym wyjściu z domu ludzi, Bodzio jest zamykany w garażu gdzie ma legowisko i ciepło. Tak jest od początku ze względu na ryzyko ataków wśród reszty psów.
  18. Opieka paliatywna to nic wesołego chociaż staram się opisywać tylko wesołe sytuacje. Tak, jest ciężej niż można się było spodziewać i taki żal do ludzi, że wywalili stareńkiego, schorowanego psa tak bezradnego jak Tusia. No to trzymajmy się razem z naszymi chorymi.
  19. Dziękuję Kasie, ten kaganiec to pomysł weta, który znalazł jakiś nowy antybiotyk na gronkowca tylko jeszcze trudno dostępny. Nie wiem, który to gronkowiec bo jak złocisty to dosyć beznadziejnie. Gips rozwalony przez Basteta miał otwór do podawania antybiotyków. Nie wiem, czy pies miał RTG a jak widzę powinien. On śpi w domu, nie trzymają go na łańcuchu i nigdy nie trzymali. Wyobrażasz sobie? Na wsi.
  20. Bodziowi po sterydach leukocyty spadły z 18 tyś. na 11 tyś., norma do 10-ciu. Dalej nie miał ataków padaczki a nowotworu nie stwierdzono. Jeśli leukocytoza znów się podniesie będzie robione USG. Dzisiaj psy szczęśliwe biegały po śniegu, Luna wróciła ze spaceru jak niedźwiedź polarny. Bodzio podkrada ptaszkom pokarm, najchętniej przebywa pod karmnikiem. Jest stale głodny, trzeba zacząć uważać z karmieniem, ma syndrom głodu.
  21. Kasie, czytam wątek Lincolna z powodu jego chorej łapy, nie tylko oczywiście. Tak samo chorą, tylko tylną ma ONek z Osieczan zabrany ze schronu, badania bakteriologiczne wykazały gronkowca. Jest cały czas pod opieką wet z Myślenic, miał nawet gips założony, żeby nie wylizywać. Gips rozerwał, teraz wet kazała kupić "gęsty" kaganiec. Kupiłam, wysłałam, nawet dobry rozmiar jakimś cudem. To bardzo miła i dobra rodzina. Ostatnie leczenie doprowadziło do zarośnięcia dziury w łapie, którą skutecznie wylizał i tak szlak trafił 300 zł i gojącą się łapę. Ci ludzie mają mało pieniędzy ale będą leczyć tylko czy można im coś poradzić?
  22. Kiwi, oczywiście a w sklepiku zoo obiecali mieć adresówki na stanie. Wczoraj Fafik za szybko zjadł obiad i zostawił na podłodze. Znów zabrał się do jedzenia, nawet na Ryfkę warczał jak chciała mu pomagać. Wyczyścił podłogę i nic mu się nie stało. Od dwuch tygodni Tusia ma nowe ubranko wkładane na spacery na polarek, też polarowe tylko grube i niestety czerwone. Nikt nie chciał zrobić z psiunki wariata ale tylko takie było w tym wymiarze. Ubranko ma rękawki i nogawki, goły ogonek z gołym tyłeczkiem wystaje a wkładanie to koszmar. Tylko rano ubieranie przebiega normalnie bo Tusia jeszcze śpi, później zaczyna się zabawa: jak się wsadzi przednie łapki to tylne wychodzą, jak tylne to przednie wyginają się w dowolnych kierunkach opuszczając miejsce przeznaczenia. W momencie zamykania drzwi od mieszkania Tusia zaczyna wydawać pisk ciągły przez cztery piętra aż do parteru, wyraźnie poganiający bo przerwany, gdy otwierają się drzwi od klatki na dole. Po tych schodach nie da się iść szybko mając Ryfkę w torbie, Fafika na smyczy i pisk pod brodą. Można tylko spaść ze śmiechu.
  23. Ucałowania dla Fuksi i rodzinki. Collaki - moja ukochana rasa, przemądre psy. Miałam taką sunię, umarła 12 lat temu po przeżyciu 13 lat.
  24. W drodze do apteki, po glukozaminę dla Tusi, zobaczyłam na środku jezdni starszą, przestraszoną jamniczkę koloru ciemno-brązowego. Na szczęście miała obrożę za którą przeciągnęłam ją na chodnik chociaż się opierała. Nadeszła znajoma, którą wysłałam po najtańszą smycz do sklepiku zoo, wróciła ze zdobyczą za 6.50. Po różnych manewrach i kombinacjach suczka po 30 min. zdecydowała się ciągnąć pod jeden z bloków ale tam rozmyśliła się i znów kierowała na jezdnię. Jeszcze trochę czasu upłynęło gdy zjawiła się pani z dwoma chłopcami szukająca od godziny lub więcej tej właśnie suczki. Radość była trójstronna: znajomej i moja, rodziny i psa. Z tego zdażenia jest jeden wniosek: starszego psa - 13 lat, nie można puszczać luzem bo ma prawo mu się wszystko pomieszać. W domu Fafik po raz pierwszy piszczał na powitanie a Tusia przyszła z myszką kotów w pysku.
×
×
  • Create New...