Jump to content
Dogomania

JoSi

Members
  • Posts

    1763
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by JoSi

  1. Już nie dwa a trzy psy.Przybyła maleńka, kieszonkowa Tusia. Rozpacz nie psiunka. Jutro mija dwa miesiące od stałego zamieszkania Faficzka u nas.
  2. Fafik jest najprawdopodobniej alergikiem bo na jego skórze nic nadprogramowego nie ma. Dostaje od wczoraj pokarm hypoalergiczny i do miesiąca mają być efekty. Dla całej rodziny ulga - nie zaraża. Z Ryfką gorzej, mocznik przekroczony jeszcze nie tragicznie a z domu robi się apteka. Próbka krwi Fafika do powtórzenia, rozsypały się czerwone krwinki czy coś, więc po świętach znów wampiry będą pracowały przy obu psach. To nie prawda, że kot spada zawsze na cztery łapy. Moryc głęboko zasypia na akwarium i mimo zabezpieczenia (przyklejonym panelem do pokrywy) wali całym ciałem o grube posłanie pod spodem. Po raz pierwszy, jakieś pół roku temu, spadł z hukiem na gołą podłogę, szczęśliwie bez fatalnych efektów. Niby sytuacja opanowana gdyby nie to, że Hacker zaczyna spać pod akwarium.
  3. U weterynarza byliśmy na czczo - psy obowiązkowo ja z rozpędu. Po powrocie zastaliśmy jezioro łabędzie na środku przedpokoju, w którym taplał się Gabor, czyli wszystko w normie, woda z miski usunięta. Pobieranie krwi odbyło się też normalnie: Fafik przerażony lecz grzeczny a Ryfka jak zwykle przeobraziła się w Djabła Tasmańskiego. Trzymaliśmy ją razem z TZ-tem aż język miała jak Chow Chow, co nie przeszkadzało w wydobywaniu się głuchych ryków. Panie weterynarki nie wierzą, że to grzeczna suczka, nie śpiąca w łóżku i nie chodząca po wszystkich meblach. Wyniki badań krwi i skóry Fafika za dwa dni.
  4. Bolusiu zdrowiej !!! Wszystkie nasze dyskusje i kłótnie to wyraz bezsilności wobec tego.... (autocenzura), który Bolusiowi zrobił taką krzywdę. Trzymam za całą nową i tak odpowiedzialną rodzinę.
  5. Jeśli Fafik w takim tempie będzie gubił futerko to zostanie łysym mexykańskim pieskiem a ja rozstrzelana przez dogomanów. Worki odkurzacza zmieniane są co dwa tygodnie (góra) i każdy by chciał mieć tyle na głowie, co tu się pojawia codziennie na podłodze. Wczorajsze pranie, przelanych posłanek gąbczastych, w końcu zaszkodziło pralce w której coś się urwało. Perfi, już mi radzono pisać wspomnienia i aktualności o moich podopiecznych, poczynając od ratowanych ptaszków w młodości. O kawce, mylącej gazetę z właśnie wyprasowaną koszulą tatusia, sroce, co regularnie wylatywała ze skarpetką w dziobie z domu, kosie hodowanym od pisklaka w puchu, który wylągł się nadprogramowo jako czwarty i nie mieścił się w gniazdku. Jeszcze był dzięcioł pstry duży uratowany przed śmiercią głodową, koty "rotacyjne", leczone i rozdawane i zawsze oczywiście psy. Fafik już ma zdrowy żołądek dzięki natychmiastowej reakcji po pierwszych niepokojących sygnałach. Ryfka nie zjadła następnego podkładu, może w końcu dotarło, że to nie bardzo zdrowe.
  6. :crazyeye: Długonogi Fafik stepuje. Poszłam do specjalisty po dwie recepty dla mnie, co zajęło razem 4 godz. i po powrocie Fafik wykonał taniec na czubkach pazurków stukając melodyjnie po panelach. Ryfka zjadła pół podkładu wsiąkliwego i zostawiła w postaci przerobionej na podłodze. Tak jak przypuszczałam, Fafik jest lojalnym pieskiem więc dołożył swoją koopkę, bardzo zdrową. Gabor z Hackerem świetnie bawili się w środku nocy robiąc ze mnie pas startowy na co zareagowała Gryzelda waląc swoją klatką o kaloryfer. :shake: Wstałam z pulpą pomidorową zamiast mózgu, odunęłam klatklę od kaloryfera i jeszcze chwilę przeżywałam zabawy kotów w zmocnionym o Franeczkę składzie. Noc minęła, pulpa została.
  7. :megagrin: :megagrin: UFFF!!! Wszystko w porządku. Nie wiedziałam czy to tylko mój sen, czy Gareta faktycznie ukradli spod sklepu na smyczy. Bardzo realistyczny sen, siedziałam przed komputerem i czytałam takie okropne wiadomości. Jestem z całą rodziną Gareta w stałym kontakcie optycznym, teraz pozdrawiam wszystkich szczęśliwa, że to tylko był sen.
  8. UFFF!!! Wszystko w porządku. Nie wiedziałam czy to tylko mój sen, czy Gareta faktycznie ukradli spod sklepu na smyczy. Bardzo realistyczny sen, siedziałam przed komputerem i czytałam takie okropne wiadomości. Jestem z całą rodziną Gareta w stałym kontakcie optycznym, teraz pozdrawiam wszystkich szczęśliwa, że to tylko był sen.
  9. W Sikolandzie bez zmian, no może ..aczka Fafika, już opanowana, doszła żeby nie było nudno. Ryfka ma nowe leki a w poniedziałek idziemy do weta na pobieranie krwi obu pieskom i zeskrobinę skóry Fafika do analizy. Łupież jak Lenin - wiecznie żywy.
  10. Dzięki Kiwi, usuwam pietruszkę z menu piesków. A pani Jasyra złapała zdrowego bakcyla. śWIETNA KOBIETA.
  11. Bodzio nie tylko chodzi ale biega po ogrodzie. Wczoraj rozmawiałam z tymczasem, zastanawiają się, czy to nie była psychiczna reakcja. Jest stale bardzo głodny, dobiera się do każdego worka foliowego. Jest przyjaznym psem tolerowanym przez inne i sam absolutnie tolerancyjny. On po prostu musi mieć dom, szukamy wszyscy.
  12. Z tego domu mogą wychodzić ostatnio tylko opowieśći "klozetowe". Ryfka niestety bez zmian, znów idziemy do weta. Fafik dzielnie podlewa, szczęśliwie raz dziennie i nie spanka. Kotka Franeczka, ze sztywną tylną łapką w kolanie, co jakiś czas nie trafia do kuwety czemu się trudno dziwić bo kot musi kucać. Franeczkę znalazłam 9 lat temu idąc do pracy pod kioskiem z gazetami. Był marzec, śnieg z deszczem a kotek już od godziny tak miałczy - powiedziala pani z kiosku. Tego nigdy nie zapomnę, cicha prośba i opuszczony bez nadziei łepek. Wtedy zobaczyłam tą wiszącą łapkę więc ostrożnie wzięłam kota do domu. Po pracy sąsiadka zawiozła nas do weterynarza, który kazał robić okłady z lodu bo i tak się nie dało nic zrobić z taką opuchlizną. Po 2 dniach RTG, noga połamana w dwu miejscach, nad kolanem z przemieszczeniem i koło biodra. Po godzinie operacji wyszedł jeden z weterynarzy i powiedział, że kot do uśpienia bo kość udowa potrzaskana. Siedziało nad nią trzech. Drugi nie zrezygnował i po następnej godzinie oddano mi kotkę -jak się okazało, z metalowym prętem w kości udowej. Jeżdziłyśmy do pracy taxi, ona w pudle tekturowym, bo nie mogła zostać w domu sama. Z pracy odwoziła nas Ola, pani obecna Luny. Kotka była przeraźliwie chuda, jak ksiadz kardynał Franciszek Macharski, więc została Franeczką. "Dobre ręce" czekały na zakończenie leczenia, wyjęcie pręta itd. ale gdy się okazało że noga już będzie sztywna to zrezygnowały i tak Franeczka jest u nas.
  13. Boluś, ten stan zapalny bliziutko mózgu, trzymaj się ! I jeszcze klecha co chciał zatruć wyżła i reklama o dogu, którego chcą się pozbyć cały czas leci w TVN. Smutne.
  14. Perfi, podziwiam Cię. To bardzo przykre, że dziadek jest tak chory i w tym mieście gdzie nie ma neurologów, tzn. są ale niedouczeni. Piszę to z całą odpowiedzialnością bo niestety mam do czynienia osobiście. Fafik siusia bo poprostu naśladuje chorą suńcię i na spacerach i w domu. Jak jej przejdzie to jemu też. Oby tylko miał zdrową skórę.
  15. Aga, moja futerkowa rodzinka nie daje popalić jeśli są zdrowe, ich pomysły mnie tylko bawią. Gorzej jak chorują bo się martwię. Ryfka miała zapalenie pęcherza ale siusia nadal. Może to być po sterylce, u starszych suczek tak bywa. Jeszcze pięć dni leczenia, później ewentualnie zmiana leków. Fafik bardzo dokładnie wykąpany i wypłukany a odbyło się to na cztery ręce więc łatwo. Tylko brodzik trzeba przetkać bo futerko zatkało odpływ. Po kąpieli Gabor pomagał Fafikowi w wylizywaniu a podkład wsiąkliwy Ryfki pozwolił leżeć sucho. Ryfka miała na noc drugi ale przeniosła się na zastępcze spanko i tam się posiusiała. Dzisiaj rano po spacerze odbywało się jak codzień zbiorowe czesanie. Udało się wyczesać 3 koty i 1.5 psa. Koty mają swój grzebień, psy osobne szczotki i wszystko jast za obopólną zgodą. Tym sposobem zostało jeszcze pół Fafika do wyczesania bo sobie poszedł. Po Ryfce już dawno nie widać zabiegów kosmetycznych, ten zwarjowany jamnik natychmiast po rozczesaniu idzie na matę, staje na głowie i kręci się w kółko. Gdy już cała głowa to wronie gniazdo, zaczyna się tarzać. Perfi, doliczyłam się u Ciebie pięć psów a ile masz kotów i papug? Jak one z sobą wytrzymują? Mój TZ ma kanarka, który urodził się bez oczu a zastałam go u wet na szczepieniu Ryfki trzy lata temu. Przyniósł go hodowca do sprawdzenia czy będzie widział a jak nie to do uśpienia. Tak mi było żal dwutygodniowego maleństwa, że uszczęśliwiłam nim TZta, oczywiście za zgodą zainteresowanego. Kanarek Homer lata jak koliberek, tzn. w miejscu prawie i nie rozbija się. Jeszcze na dokładkę ma padaczkę, teraz już zaleczoną przez TZta, trochę eksperymentalnie ale skutecznie. Fafik już mi przebaczył wczorajsze znęcanie.
  16. Trzymajcie za Fafika i za mnie. Znów kąpiel lecznicza w jakimś świństwie a on tego tak nie lubi. Byłam dzisiaj u weta z Ryfką, która właśnie pierwszą noc nie siusiała tam gdzie spała. Za to Fafik nasiusiał, żebym nie wyszła z wprawy, na okno balkonowe. Fafik ma łupież nadal i traci futerko. Pani wet ma nadzieję, że to nie świerzb ze schroniska. Jeszcze Hacker ma mieć smarowaną przestrzeń nad górną wargą z powodu uporczywego strupka. Kot Gabor urozmaica życie wylewając łapą już nie pół miski wody tylko całą. Królik Gryzelda ma rujkę i wynosi pracowicie w pysku całe siano z klatki na drugą stronę kuchni. Wesoło. Kąpiel Fafika ma być z uwagą na wszystkie oczy w okolicy, no chyba w goglach. Szczęśliwie będzie pomoc w postaci mojego TZta, który jeszcze nic nie wie o tym urozmaiconym wieczorze. Mglista noc, z pijanym facetem w roli głównej, wywołała chyba następne fatalne, wieczorne spacery. Ucieszyłam się, że mgła opadła i spacer z widocznością to zaczęły wyć syreny, najpierw pogotowie, później policja. Okazało się, że tuż obok umarła znajoma menelka na ulicy. Wczoraj znów mgła i za plecami syreny - straż pożarna. Właśnie wracałam z psami i musiałam stanąć na przejściu przez uliczkę i czekać aż straż się wycofa tyłem. Zakręcili nie tam gdzie trzeba. Ten wóz wydawał dziwny odgłos przy cofaniu co bardzo roztroiło psy. Fafik chciał się zakopać pod chodnik a Ryfka siadła i wyła.
  17. Wczoraj, jak wkładałam buty na ostatni spacer, Fafik patrząc mi w oczy niewinnie nasiusiał na ramę drzwi. Dałam mu bardzo lekkiego klapsa, raczej był to gest "poglądowy" a ta bida podszedł machając ogonem i lizał mnie w rękę. Załamać się? Dzisiaj włożyłam mu na spacer kaganiec bo błoto się zrobiło i nie chciałam zchodzić ze ściezki na widok psów. Fafik bardzo nie lubi kagańca. Ale reakcja pieska była zaskakująca: w ogóle nie zareagował na jakiegoś jamnika, który mijając nas warknął. Z jednej strony żal mi Fafika, z drugiej jestem odpowiedzialna nie tylko za niego ale i inne psiaki. Wydaje mi się, że może ugryźć. Wiem, że to reakcja lękowa bo czym większy pies tym gożej, bez względu na płeć.
  18. Dwa dni temu, w gęstej mgle po 21-ej, miałam przygodę. Jak zwykle szłam na ostatni spacer z Fafikiem i Ryfką takim chodnikiem gdzie nie ma psów. W pewnym momencie usłyszałam za sobą przekleństwa i zobaczyłam faceta z psem. Szedł szybko ale ewidentnie podpity i cały czs za plecami, coraz bliżej. W żywopłocie była przerwa, więc skręciłam w nią razem z psami. Ten kretyn podszedł już blizko i puścił psa (na długiej smyczy) w tą dziurę w żywopłocie. Fafik zaczął szczekać, tamten pies też. Poznałam psa, Aresa, wziętego ze schronu parę lat temu. Wtedy się zaczęło: podpity łysy zdjął kaganiec Aresowi i zaczął szczuć na Fafika puszczając coraz bliżej. Pomyślałam, że już nigdy Fafik nie będzie pogryziony i trzymając go z tyłu ruszyłam na ON-kowatego. To okazało się dobrym pomysłem bo kretyn zabrał psa. Dowiedziałam się tylko o mojej nowej profesji, w ogóle z gęby leciała kloaka. Ale Fafik cały i zdrowy. Ryfka na antybiotykach, ale siusia przez sen. Fafik od tygodnia tylko raz oznaczył teren. Biedactwo, on tak był zablokowany, ale rozumie co się do niego mówi. Wczoraj pierwszy raz idealnie zareagował na "zostań". Dobrze traktuje Gryzeldę chodzącą po kuchni luzem. Już nawet wąchają się z królikiem.
  19. Wierzyć się nie chce, mało że wygląda całkiem zdrowo to jeszcze absolutnie szczęśliwy !!!
  20. Timbusia między Filonką a Goździkiem.
  21. W czwartek TZ Oli wyslal zdjecia do Patii, m.in. ostatnie zdjęcie Timby. Czy nie doszły?
  22. Perfi, to nie jest śmieszne? To jest bardzo śmieszne już wieczorem. Moja jamniczka zjada od zawsze wszystkie koce, na których śpi. Nie zgryza tylko zjada. Teraz zaczynam się niepokoić. Zabrałam kiedyś koc to zjadła posłanko gąbczaste, chyba bardziej niezdrowe. Jestem potwór nie ukochana pańcia bo jamniczek chodzi w kagańcu metalowym na spacery od czasu Fafika. Ta sunia to odkurzacz! Samą mogłam dopilnować ale przy Fafiku nie bardzo. Zawsze coś po drodze złapała i w domu wypadało czyli rzygała. Najpierw zastosowałam kaganiec z materiału ale ona wciągała do środka co się dało z trawników. Później kaganiec z jakiegoś tworzywa, który po jednym spacerze został zjedzony na końcu a przez tą dziurę wszystko przeszło. Metalowy okazał się odporny, ale sunia straciła nóżki i leżała na trawniku przez 10 min. Po tym czasie stwierdziła, że wredna pańcia oddala się z Fafikiem i nóżki odzyskała. Już trzeci dzień tak chodzimy, sunia nie ma niedowładów kończyn a ja wiem, że się nie zatruje.
  23. Już NIE BĘDĘ chwaliła Fafika. Właśnie udowodnił, ze to moje pomysły są głupie. Oblał w nocy wszystkie posłanka, które odkładam na łóżko w najdalszym pokoju, razem z tym łóżkiem. Kończę drugie pranie ale nie ostatnie. Na domiar złego Ryfka dostała chyba zapalenia pęcherza bo siusia w trakcie snu. Idę z nią do weta. Wszystkim obywatelom z tego domu dzisiaj odbiło. Frankę (kotkę) tylko na chwilę zamknęłam w kuchni i wysiusiała się na poduszkę leżącą na ławie. Rudy Moryc wyrzygał się na parapecie. Normalne, zjadł siano Gryzeldy. Na dokładkę Faficzek żucił się na spacerze na sukę dobermankę. Moja wina, za blizko przechodziliśmy, ale to była SUKA. Szczęśliwie zlekceważyła go dokładnie.
  24. Następna kontrola wet we wtorek, Boluś kochany przez rodzinę własną i przez wszystkich sąsiadów. Stale domaga się pieszczot i głaskania. Jest absolutnie czysty a to podobno pies łańcuchowy.
×
×
  • Create New...