-
Posts
1763 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by JoSi
-
Tusia dziś bardzo słaba, może to wiosenne? Na spacerze głównie była noszona. Franeczka o 5-tej rano głośno oznajmiła z pudła kociego chęć do życia i została wypuszczona. Jeszcze wieczorem haftowała krwią zebraną w pyszczku, dzisiaj zjadła trochę rybki na śniadanie. W domu totalny chaos, Gaborowi odbiło, pogryzł sie z Hakerem, który siedzi na lodówce i wydaje wściekłe odgłosy ze strachu. Franeczkę też trzeba przed Gaborem izolować w kuchni a w nocy spać się nie da. Przyspieszamy kastrację, termin dzisiaj o 13-tej. Fafikowi nie zaszkodziła okładka miękka i kawałek twardej oraz rogi kartek ze słownika. Przynajmniej "ośle uszy" się nie zrobią.
-
Podziwiam wolontariuszki z całego kraju i wszystkich, którzy walczą o lepsze życie psów i kotów. Trzymajcie się. Mam dwa psy ze schronu, pieska i suczkę, oba trudne przypadki. Suczka brzydko cała pachniała, taka skóra łysej staruszki. Z pyszczka też zapach, który utrzymuje się mimo usunięcia kilku zepsutych ząbków. Patrząc jej w oczy nie mogę zrozumieć jak można było wyrzucić stare, chore zwierzątko. Dzięki Wam, wolontariuszkom, znowu chce sie żyć. Dziękuję.
-
A ja z Krakowa i zupełnie nie łapię, dwa dni tej suni pańcia dała? Kompletny brak odpowiedzialności i zrozumienia, to właśnie tacy ludzie psy wyrzucają. Na czarną listę.
-
Poranny spacer zapowiadał się normalnie aż do parteru, gdy Fafikowi zrobiło sie niedobrze. Błyskawiczne zdjęcie kagańca i otworzenie bramy spowodowało wyrzyganie się Fafika poza klatką, dobrze że ma długa linkę bo trzeba było jeszcze wypuścić Ryfkę z torby. Drugi spacer w deszczu spowodował ciągły pisk Tusi, zwanej przez TZta Kleopatrą i skończył sie na tym pisku. Nic nie zrobiła. Dopiero wieczorem gdy lekko kropiło zdecydowała sie na siu... a na koo... o 2-giej w nocy na wolnym posłaniu kotów, bardzo zdrową koo... Z Fafikiem juz dobrze, nie było powtórki z rozrywki, Tusia jest zależna od pogody. Jagienko, nie wiadomo czy włoski odrosną na całym ciele, ostatnio zrobił się siniak na kolanie czyli zwiastun nowej kępki, żeby one rosły równo na całości a nie tak wybiórczo i jeszcze wypadają te co były od początku.
-
ONki to cudowne psy i tak bardzo potrzebują serca, które oddają potrójnie, psy kochające pracę zespołową, uczące się łatwo. Decydujcie się !!!
-
Przez dwa kolejne wieczory, po spacerze z Tusią a przed z Fafikiem i Ryfką, Fafik wchodzi na wersalkę bardzo nieśmiało i niezgrabnie. Jest wtedy wzruszająco kańciasty i sztywny, zaprzeczenie wdzięku. W końcu układa się z głową na udach, wtedy zjawia się nieodmiennie Haker, zazdrosny kot. Kot siada na kolanach, prawie na pysku Fafika, Tusia leży przytulona obok pod kocykiem, Ryfka pod nogami w kocim domku i brakuje paru rąk do głaskania. Rano, przed włożeniem szelek, Fafik włącza tylny bieg, ale nie chodzi się za nim, tylko klepie w udo bez słowa. Ładnie przychodzi do nogi i już nie protestuje. Tusi pojawiają się nowe sińce, nawet na ogonku czyli nadzieja na włoski ale wypadają te co były od początku na łopatkach.
-
Łódź-Ogromny Psi Szkielet:((((Odnalazł "swoich" LUDZI:))))
JoSi replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Z psami jak z ludźmi, jednym szkodzi to samo co innym nie. Moja suczka ma "żelazny" żołądek a wszystkie kości zwraca, więc nie dostaje. Oczywiście drobiowe wykluczone. Dużym psom radzą podawać glukozaminę na kości profilaktycznie. Oczywiście po uzgodnieniu z wetem. Dragon jest piękny. -
Napiszcie wyczerpująco co z Fuksiem, proszę.
-
Dziękuję wszystkim za dobre słowa. Zwłaszcza Franeczka jest trudnym przypadkiem, skończyła juz chyba 10 lat i zęby ma jak Warszawa w 45-tym. Gabor z wrodzonym defektem też nie należy do najsilniejszych kotów ale robi się nieznośny przez buzujące hormony. Fafik rzucił się w kagańcu i na smyczy na psy meneli, więcej było warczenia niż ryzyka. Chwilę później spuszczony ze smyczy podbiegł do znajomego mixa jamnika, takiego przypakowanego, dużego i nic się nie działo. Tusia już nie powtarza zalewania łóżka, wystarczyło tylko wycieranie ręcznikiem w łazience, przenoszenie prawie suchej do pokoju, zawijanie w podkład i koc. Grzecznie czeka w ciepłym kokonie na przyjście opiekunki i nurkuje prosto pod kołdrę rozgrzana. Sama pod kołdrą nie chce siedzieć.
-
Terminy wyznaczone, Franeczka czyszczenie zębów pod narkozą 5 marca, kastracja Gabora i Fafika 10-tego. No ciekawe, jak sobie poradzimy z tym czwartym piętrem bez windy, z Franeczką nie ma sprawy, lekka, ale Gabor i Fafik??? Przynajmniej jest czas na myślenie i organizację. Haker to kot ssący i tak mu zostanie jak ostrzegała p. dr Sumińska. Syndrom za wcześnie odebranego kota od matki. Haker ssie materiał w okolicy obojczyka i to nie jest męczące ale wbijane pazury w dekolt, brodę i wszystko po drodze. Typowy "krok mleczny", parę razy dziennie i wieczorem, przed prezentami gwiazdkowymi gdy pojawił się krem do twarzy na noc. Kot odpadł, twarz jeszcze nie.
-
Trzymamy za Fuksika, też nas to czeka w liczbie mnogiej: ząbki Franeczka, jajka Fafik i Gabor, wszystko narkoza. Czuję się jak Czarna Wdowa dybiąca na...
-
Bodzia trzeba odchudzać, za bardzo przytył. Przy pięciu psach to trudne ale Ola się postara. Ogólnie bardzo grzeczny, bezkonfliktowy pies ale zawsze, na wszelki wypadek, zamykany w garażu przy wychodzeniu ludzi z domu. Leki przeciwpadaczkowe będą podawane stale, już dwa a nie trzy razy dziennie. Do ogólnego zamieszania z malarzami doszła jeszcze choroba wnuczki czyli Ola na dyżurach u niej. Mimo wszystko obiecała zdjęcia dostarczyć, malarze znikli a wnuczka wyzdrowiała. Miejmy nadzieję, że znów coś nie wypadnie.
-
Ola przeprasza, zdjęcia dopiero w przyszłym tygodniu. Było malowanie fragmentów mieszkania i na końcu oczywiście zamieszanie. Luna wlazła w wiadro z farbą , tylne łapy tam wylądowały na powitanie TZta. Farba odbijała się wszędzie więc dodatkowo trzeba było czyścić wszystko razem z Luną. Bodzio miesiąc bez ataków padaczki. Czy ktoś jeszcze pamięta Filonkę ze schronu? Już w grudniu minęły dwa lata jej pobytu u Oli, prosiłam o zdjęcia.
-
Chyba jeszcze nigdy potworne sińce nie wywoływały w nikim takiej radości. Parę dni temu pojawiły się w zgięciach przednich łapek Tusi a dziś są już włosami. Reszta tych przednich łapek ma obecnie pręgi jak po uderzeniach, skośne jakieś. Gorzej z tylnymi, łyse udka świecą pustką. Trzeba było przyciąć jedwabiste, srebrne futerko jamnika szorstkowłosego bo już rozczesać się nie chciało. Ryfka ma rzęsy dwu- centymetrowe, czarne, laleczka Barbi wysiada i charakter nie jamnika, raczej teriera. Nie tylko pływa ale i nurkuje po dnie aż ludzie pytają co to jest takim wężowym ruchem się posuwa. Gdy w plenerze są tylko głębokie rowy z żółtym błotem Ryfka kładzie się w środku tego błota i tylko głowa wystaje. Toalecie Ryfki sekundował Gabor czesząc włosy pańci pazurami.
-
Dzień Polowania Na Myszy to święto młodszych kotów, które odbywa się co drugi dzień z równym entuzjazmem Hakera i Gabora a znacznie mniejszym organizatorki. Zaczyna się przygotowaniem szczotki, metalowego pręta, osuwaniem stołu, wyciąganiem szuflady narożnika. Prętem wydobywane są myszki, które wpadły pod nieruchomą część, szczotką te, które są po wyciągnięciu szuflady dostępne. Jest co wyciągać, dwadzieścia kolorowych myszek upychanych pod meble, muszą być małe, dla Hakera czerwone lub pomarańczowe, Gabora szare z ziarenkami w środku. Za dwa dni wszystkie będą ukryte bo zabawy by nie było. Haker przychodzi z myszką w pysku wydając po drodze cierpietnicze dźwięki sygnalizujące gotowość do polowań i rzuca pod nogi jak aportujący pies. Myszka leci przez przedpokój i pół pokoju, drugie pół to ochrona przed wbiciem się kota w ścianę. I tak ze dwadzieścia razy. Przy odkurzaniu mieszkania tylko Ryfka się denerwuje i biega nerwowo, Fafik i Tusia leżą cicho udając że ich nie ma. Po wyłączeniu Tusia zrywa się ze szczekaniem usiłując złapać wtyczkę na końcu przewodu automatycznie wciąganego. Tu trzeba uważać, gdyby się jej udało wprasowała by się w odkurzacz. Od paru dni Fafik kładzie nie tylko głowę na kolanach ale i przednie łapy. Tusia wywróciła się na spacerze przez słabą tylną łapkę i wredną pańcię, która nie napinała porządnie smyczki w celu podtrzymywania psiunki. Na szczęście nic się nie stało.
-
Koty są całkiem normalne ale atrakcji dostarczają na okrągło gdy nie śpią. Chociaż i wtedy Moryc, czasem dwa razy dziennie, spada z akwarium powodując hałasem zawirowania rodzinne, ucieczkę reszty kociego stada i szczekanie psów. Sam zainteresowany, po miękkim lądowaniu budzi się zdziwiony o co ta afera i jeszcze szybciej wskakuje na ciepłe miejsce opuszczane mimowolnie. Przed każdym wyjściem z domu trzeba sprawdzić czy któryś kot nie został zamknięty np. w szafie z butami lub w kuchni. Kiedyś Franeczka się zgubiła i nigdzie jej nie było widać a odpowiedzieć na wołania nie raczyła. Haker wezwany na ratunek w poszukiwaniach pomaszerował do ostatniego pokoju, zasiadł na łóżku i wbił wzrok gdzieś wysoko pod sufit, gdzie na półce rozpłaszyła się kotka mając całe 10 cm w górę do dyspozycji. Na to człowiek by nie wpadł, ale trzeba było zobaczyć minę Hakera pełną pogardy.
-
I jeszcze Tusia na spacerze. [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/91/3811b02c756dc30c.jpg[/IMG][/URL][/IMG] [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/91/9bc94b1e526f27e8.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Tusia w domu [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/21/4e40431cd0365208.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Dwie starsze panie [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/21/cd7826c1219d2e79.jpg[/IMG][/URL][/IMG]
-
Tydzień temu słońce i zielona trawa, dzisiaj mróz i ostry wiatr. Tusia popiskuje z dezaprobatą, przy silniejszych podmuchach nurkuje głową pod kurtkę. Wracamy ze spaceru, więc Tusia musi opuścić ciepłe gniazdko chociaż na chwilę. Siu... jest szybkie, na to drugie trzeba znaleźć dobre miejsce, kręci się w kółko i ... chyba już, robi "koci grzbiet". Przechodzą dziewczynki śmiejąc się glośno, sunia przyjmuje postawę bojową i zaczyna szczekać. Ryfka z Fafikiem patrzą zdziwione. Dziewczynki przeszły, Tusia szuka miejsca odpowiedniego i znów wygina grzbiet. Przechodzą chłopcy głośno rozmawiając, psinka się dekoncentruje, znów nic z tego. W końcu spokój, do trzech razy sztuka, szukanie miejsca i jest. Idziemy do domu, znudzony Fafik i Ryfka szczęśliwi, Tusia pod kurtką grzeje patyczki.
-
Haker, Moryc, Franeczka [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/88/da209a5a7d2c7d91.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Fafik [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/88/85c37bfdd42520aa.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Ryfka [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/19/d540fa19360e2d2b.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Tusia [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/19/5ba4eca92a682ed0.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Gabor [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/19/c1a364a16bc8ae44.jpg[/IMG][/URL][/IMG]
-
Kiwi, na początku Tusia miała 4 różne lekarstwa ze schronu, głównie przeterminowane. Ma bardzo chore serce z arytmią na co bierze Enarenal 5mg, dzielone na 4 i 1/4 dziennie. Jej problemy endokrynologiczne to wielkie cysty w macicy i ropomacicze, teraz wycięte. Na łysą skórę dobrze robi szampon Sekowet do suchej skóry firmy Bayer. Dostaje glukozaminę 1/4 tabletki dziennie na zruinowane stawy. Furosemidum już tylko raz w tygodniu 1/4 tabletki i codziennie 1/4 łyżeczki oleju z pestek z winogron na włosy. Nikt nie wie co tak naprawdę najlepiej pomaga, może wszystko po trochu z normalnym jedzeniem. Nie dostawała leków na zaburzenia endokrynologiczne, lekarze twierdzili, że wynikły one z tego co miała zepsute w środku i wyrzucono. Leczenie hormonalne powinno być na podstawie dokładnego badania krwi, właśnie poziomu hormonów, czego weci nie proponują. Być może za drogie. Jeśli Ramzes był dobrze zoperowany i wycięte dokładnie szczątkowe fragmenty to już powinno być lepiej, ale to po miesiącu wyjdzie, poza tym u psa z Ligoty może wszystkiego brakować na czele z witaminami. Biedny.
-
Minęła niepostrzeżenie 4-ta miesięcznica pobytu Fafika w tym domu i druga Tusi. Zachowanie Fafika ulega bardzo powolnym, prawie nieuchwytnym zmianom. Ostatnio, parę razy w ciągu dnia potrafi kłaść uszy po sobie i nie łypać białkami podchodząc do kolan. Prosi o drapanie za uszkami i głaskanie ale do pełnej radości daleko, przeważa strach w oczach wychodzących z orbit. Przykre, podczas głaskania zawsze ogonek ma w dole. Tusia nie przyzwyczaja się do codziennych kąpieli, raczej coraz bardziej okazuje strach. Szczęśliwie krótko, za to skóra robi się lepsza, już nie suchy pergamin mogący pękać przy dotyku. Zaczerwienienia w zgięciach łapek wyglądające jak odparzenia znikły przybierając kolor ciemny. Po kąpieli jest zawijana w podkład wsiąkliwy i koc gdzie siedzi bez ruchu. Ratlerek z klatki sąsiedniej w ogóle w zimę nie jest wyprowadzany a Tusia 3 razy dziennie. Nie lubi dzieci, szczeka na przechodzące, dobrze że to nie dog.
-
Zdjęcie sentymentalne ze schronu, tak poznałam wirtualnie Tusię, jednak żadne nie oddaje tego, co się widzi gołym okiem. Dalej musiało być już tylko gorzej, a na wieść w akademiku, że psinka je to co ludzie czyli kiełbaskę i szyneczkę decyzja o jej zabraniu nie zajęła nawet 5-ciu min. Byłyśmy przerażone z Olą. Później, już po operacji, w trakcie rozmowy z panią z TOZu padło pytanie zwalające z nóg: czy Tusia dalej pier... (dosłownie) ale nic takiego nie było nigdy. Widocznie kiełbasa jej nie służyła. Przyzwyczajanie do psiego jedzenia trwało tylko tydzień. Wczoraj, wieczorem po kąpieli, Tusia 6-ty raz przelała kołdrę i uciekła sama do drugiego pokoju, było jej bardzo przykro, nie tylko jej. Trzeba iść do weta, może nie utrzymuje moczu, trzeba wymyśleć majtki z pieluchami, mogą być podpaski czyli ubieranie w komplecie, w dzień polarek i coś ciepłego na spacery, na noc majtki. Po przyjściu z zekupów wszystkie psy czekały grzecznie w przedpokoju po otwarciu klapki zasuwanej od pokoju. Znając życie to Ryfka odsunęła klapkę a Fafik pazurami powiększył otwór. Drzwi wyglądają jak wejście do meliny.