-
Posts
1763 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by JoSi
-
Co z Fuksiem?
-
Fafik był, jest i pewnie będzie psem bojowym znającym tylko komendę "bierz go" za to bitym przez całe życie. Komenda została wypróbowana gdy wredna suczka, która pogryzła Ryfkę w zeszłym roku a nadal chodząca bez smyczy i kagańca, znów się rzuciła na jamnika i Fafik na tą komendę uratował jej skórę, która poprzednio goiła się przez miesiąc. Pani z agresywną suką przestała pojawiać się na łące za blokiem po ostrzeżeniu, że następnym razem pies zostanie spuszczony ze smyczy i bez kagańca. Ostrzeżenie oczywiście abstrakcyjne ale tu chodziło o Tusię, która takiego napadu by nie przeżyła. Trudne i zawinione przez ludzi usposobienie Fafik rekompensuje tolerancją w domu gdzie za zachowanie wobec reszty jest podziwiany i kochany.
-
Spokojnie, będzie dobrze. Pomyślcie sobie, że za rok o tej porze to będzie tylko wspomnienie, mnie pomaga przez całe życie. Jeszcze bardziej trzymamy za Fuksia.
-
Pociesz Krzysia, że hormony we krwi tak szybko nie opadają, u kota po kastracji zaczynają po tygodniu a u psa nie wiem. Fuksia może po prostu boleć ten stan zapalny miejscowo, pewnie nie siada i chodzenie też jest problematyczne.
-
Ryfka przeferuje ONki i ONkowate, nie toleruje sznaucerów olbrzymich i jak się właśnie okazało bull terierów, po prostu nie pozwala się wąchać i rzuca do gardła. Sama nigdy nie zaczepia a suki mija dużym łukiem ale dzisiaj wielki jak na bull teriera pies śmiał ją powąchać i skończyło się atakiem Ryfki z groźnym rykiem. Fafik usiłował pomagać na długość smyczy i w kagańcu a biedny, znajomy, paroletni bullek bojący się ciemności, był bardzo wystraszony. Chyba zachowanie agresywne Fafika imponuje Tusi, która zawsze trzyma się blisko niego na spacerach. Mała chodzi już w psich szeleczkach koloru czerwonego z adresówką, w czerwonym jej do twarzy i jest bardziej widoczna. Haker rozerwał kocią piłeczkę z której wyszły farfocle i to co dzwoniło.
-
Luna wyzdrowiała, tylko lekko przekrzywia głowę, chodzi już na dłuższe spacery a nootropil w zastrzykach ma brać jeszcze 3 dni. Z Bodziem na razie dobrze, nie miał ataku padaczki. Filonka bez zmian a Ola ogólnie bardzo szczęśliwa, tak bardzo jak się bała o Lunę której nie da się nie kochać bo to sam urok i łagodność.
-
Dalej trzymamy. Cholera, paprze się i weci jak i lekarze spółkują - tak nazywamy branie na oślep antybiotyku z półki bez robienia wymazu.
-
Do mnie Eliot przybył w kołnierzu bo cięcie miał duże po poszukiwaniach jajka w głębi ciała i właśnie tym kołnierzem robił sobie najwięcej szkody. Usiłował lizać ranę, do której nie docierał a kołnierz tarł wszystko po drodze więc zdejmowałam kiedy mogłam. Fafik nie miał kołnierza po kastracji i się wylizywał, na szczęście szwów nie usiłował wyciągać. Charakter mu się nie zmienił, napada na psy i może tak będzie zawsze. Szkoda, musi chodzić na smyczy i w kagańcu. Ttzymamy za Fuksia bardzo mocno.
-
[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/181/92bbf900912604d8.jpg[/IMG][/URL][/IMG] [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/181/ed4292ccab6899b9.jpg[/IMG][/URL][/IMG] [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/181/2857ac0193db6e5e.jpg[/IMG][/URL][/IMG] [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/236/daa530b7f2557b6e.jpg[/IMG][/URL][/IMG] [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images22.fotosik.pl/103/18100fbd392dbc06.jpg[/IMG][/URL][/IMG] i Ryfka na końcu
-
[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images21.fotosik.pl/181/2210e62c11c96f62.jpg[/IMG][/URL][/IMG] [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images22.fotosik.pl/103/0a5ae9c213e6f64a.jpg[/IMG][/URL][/IMG] [IMG]http://www.dogomania.pl/forum/[URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images20.fotosik.pl/236/319b1ae2c980a245.jpg[/IMG][/URL][/IMG] Tak odrasta futerko Tusi
-
Pająki, modliszki, biegacze i syn w końcu wyjechali, pokój z komputerem odzyskany. Trudno było nażekać na brak atrakcji gdy na każdym kroku spotykało się wielkiego syna z ptasznikiem na ramieniu lub biegaczem pomarszczonym w dłoni. Dobrze, że Tusia nie wpadła w komleksy widząc bardzo włochatego pająka, ptasznika czerwonokolanowego, pięknego zresztą i jak się okazało zupełnie bezpiecznego. Samce nie są jadowite a samice dopiero 4-ro letnie i w dodatku nie bardziej niż osy. W ramach relaksu Tusia została zabrana do weta na obcinanie pazurków i przy okazji zważona, niestety utyła trochę, waży 2.750 kg. Na pyszczku miała kaganiec jak naparstek i wiła się jak wij drewniak więc trzeba było ją mocno trzymać co ucieszyło weta bo wyraźnie kondycję ma dużo lepszą.
-
Karina uważaj bo cię dopadnie tak jak mnie: nie lubiłam ratlerków. Teraz wzięłam łysą Tusię, przyznaję z litości i mój stosunek do tych piesków się zmienił. Szczęśliwie to mix ratlerka ale z przewagą tego ostatniego. Przepisy mówią, że pies do 5 kg może chodzić bez smyczy i kagańca ale w końcu tu chodzi o dobro psa, więc właściciel powinien pilnować zdając sobie sprawę z jego charakteru. Bardzo uważam na Tusię, która nie lubi suk każdego kalibru i puszczam luzem gdy psów nie ma na horyzoncie. Ogólnie mam przechlapane bo Fafik (Fakir) nie lubi samców i rzuca się na nie więc schodzę z drogi żeby nie było awantur. Oczywiście za całą tą sytuację z Batmanem i Linkolnem ponosi odpowiedzialność właścicielka Batmana i powinna być tylko wdzięczna za pomoc udzieloną przez Kasie ale, jak mówi mój TZ, każdy dobry uczynek powinien być ukarany.
-
Kolejna próba brania prysznica rano znów nieudana, Fafik wlazł na łóżko i podlał prezent geriatryczny w postaci wielkiego, białego misia, złożoną pościel i resztę na wylot. Poprzednio, jakieś dwa tygodnie temu, zaliczył kocią budkę. Nie pomaga wcześniejsze wstawanie o godzinę, piesek nie wytrzymuje i trzeba natychmiast myć się byle jak, ubierać i wychodzić. Jeden pokój został wycofany z obiegu, zajmuje go syn i jego stado owadów wydających bardzo interesujące dla kotów dźwięki. Syn zapowiada obecność jadowitych pająków. Pojawili się na IVp. Świadkowie Jehowy i jeszcze szybciej uciekli gdy dowiedzieli się, że wszystko co przyniosą będzie przeczytane i przedyskutowane pod warunkiem adoptowania psa ze schroniska. Nigdy po takiej propozycji nie wracają. Sine plamy na obojczykach Tusi zmieniły się w ciemne futerko.
-
Trzymajcie się.
-
Łapki Tusi to już nie patyczki, nie potyka się i nie przewraca co chwilę więc nastąpiła generalna próba spuszczenia suni ze smyczy. Ona nie chodzi tylko biega zupełnie swobodnie podnisząc tylną łapkę do góry, pięknie reaguje na wołanie i każde polecenia, trzyma się swojego stadka poszczekując wesoło. Dziś pierwszy szedł Fafik na długiej lince, za nim Ryfka bez smyczy a na końcu Tusia luzem. Ryfka jakby rozumiała, że nie należy oddalać się od gromady ze względu na Tusię, która dosłownie wszystko rozumie co się do niej mówi tylko przestała wykonywać swoje skoki po si... i ku.. nie czując podtrzymującej ją smyczy. Spacery zaczęły być piękne, duża łąka za blokiem z dala od samochodów gwarantuje bezpieczeństwo. Wieczorem Fafik został przyłapany na chodzeniu po stole. Tego jeszcze nie przerabialiśmy.
-
Dziękujemy za życzenia, Jajko było nie tyle Wesołe co Okropnie Brzydko Pachnące. W Wielką Sobotę mieszkanie było mniej niż więcej ale posprzątane. Wyszliśmy w miarę normalnie na popołudniowy spacer i Ryfka zdematerjalizowała się pod blokiem gdy trzeba było zwracać uwagę na to co robi Tusia i okoliczne pieski a raczej na reakcje Fafika. Ryfka grzecznie znalazła się wołana po chwili z dziwną miną i na kaczych nóżkach. W jej kagańcu tkwiło coś zielonkawego, spływało w dół długimi nitkami a gdy suczka się otrzepała zawinęło na głowę gdzie zostało. Zapach gnijącej kapusty był powalający, te duże ilości z kagańca wytrzepane jeszcze na zewnątrz a suczka myta wewnątrz miaszkania. Do dziś bardzo brzydko pachnie.
-
Nareszcie Luna wraca do życia, od wczoraj, po trzech dniach, zaczęła jeść. Oczopląs przechodzi, silne wykręcenie głowy na bok trochę ustępuje i bez pomocy wyszła do ogródka. Jeszcze nie ma zupełnie stabilnych tylnych nóg jednak jest o wiele lepiej. Oj, ciężko było, siostra Oli siedziała nad suką trzymając ręce na głowie by wpłynąć bioenergo..., Ola dawała zastrzyki, zresztą dalej daje, Luna opuszcza sama odosobniony pokoik, widocznie nie potrzebuje już absolutnego spokoju. Kiedyś Filonka u Oli też miała wylew i wszystko przeszło po jakimś czsie. Przez ten czas szczęśliwie Bodziowi nic się nie działo.
-
Fizyczne przemiany Tusi zachodzą szybciej niż psychiczne Fafika. Tusi tyłeczek zmienił kolor na siny, szyja też czyli klują się włoski. Na obojczykach i niektórych miejscach na brzuszku pojawiają się plamy. Wczoraj pierwszy raz Fafik po wejściu na łóżko położył się wyluzowany na plecach i chciał być głaskany po brzuszku.
-
Wczoraj Tusia prezntowała się w pełnej krasie nawet bez polarka bo ciepło było, dzisiaj już leży pod kocem w polarku dostosowana do pogody. Jednak jest zmiana na lepsze, deszczyk nie przeszkadza w przejściu na spacerze pełnej, normalnej trasy i nie wydaje już rozpaczliwych pisków z powodu paru kropli na łysym tyłeczku, zresztą coraz mniej łysym. Fafik, mam nadzieję, też zaprezentował się dobrze Specjalnemu Inspektorowi Od Spraw Adopcji w postaci Kiwi. Żartuję Kiwi, ale dał się głaskać po uprzednim wściekłym, zbiorowym szczekaniu.
-
Luna ma wyjęte ostatnie szwy, zagoiła się tak dobrze, że wzbudziła podziw lekarzy. Bodzio teraz czuje się dobrze, bardzo przyzwyczaił się do przebywania w garażu podczas wyjścia państwa z domu, chętnie sam tam wchodzi gdzie czeka przygotowany, otwarty kojec z posłankiem i smakołyki. Filonka spędza życie na kanapie już dwa lata u Oli. Opłaca się jej żyć po tylu latach schronu w zaciszu domowym, nie sprawia najmniejszych kłopotów. Łapa Dyzia bardzo powoli dochodzi do zdrowia. To nie było normalne złamanie tylko genetyczne rozszczepienie kości. Polecany chirurg psi uznał, że najlepiej uśpić psa. Ola w różnych miejscach szukała pomocy i znaleźli. Operacje i długa walka o zdrowie i życie Dyzia zakończyła się sukcesem a między czasie pojawiła się Timba w beznadziejnym stanie, później Luna i Bodzio.
-
W środę 13-to letni Moryc miał czyszczone zęby i usuniętego trzonowca pod narkozą. Pełną parą okazywał, już w domu, męski charakter gdy co 2 godz. trzeba mu było zmieniać ręcznieki i podkłady w klatce, której tak w ogóle nie tolerował i tłuk się w niej do 5-tej rano gdy można go bylo wypuścić. Cała noc z głowy ale i wyciek z nosa też, który był spowodowany złamaniem tego zęba i jeszcze wbiciem się kawałka w głąb. Pogoda piękna, ciśnienie wysokie więc Tusia czuje się dobrze. Z trudem daje się ją znosić w torebce ze schodów a już na parterze musi iść na własnych łapkach. Całą sobą okazuje radość z wiosny machając ogonkiem, łepkiem, przypadając na łokcie i szczekając w niebo. Okazuje się, że bez kąpania już po 3 dniach jej skóra robi się sucha więc Tusia co drugi dzień musi być pachnąca i razem z łazienką umyta. Fafik jest świetnym psem, rozumnym i tolerancyjnym, nie konkuruje w szczekaniu na domofony z suczkami które robią taki hałas, że nie można usłyszeć kto idzie. Głównie idą reklamy ale czasem znajomi. Gdy do Fafika dotrze, że przyszła ciocia lub wujek to podchodzi spokojnie i daje się głaskać, Ryfka ujada co chwilę a Tusia włazi na kolana każdemu kto jest w jej ograniczonym zasięgu.