Jump to content
Dogomania

Lidan

Members
  • Posts

    5887
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lidan

  1. Spacerując dzisiaj z Gapą spotkałam panią z pieskiem podobnym troszkę do Hektorka. Okazałao się, że niedawno został adoptowany z krakowskiego schroniska. Ten miał szczęście: jest młody, nie spędził dużo czasu w azylu no i został przygarnięty przez panią, która pojechała do schroniska, "żeby zobaczyć co tam mają" :lol: Hektorku, życzę Ci, żeby Ciebie też ktoś wypatrzył i wynagrodził te wszystkie "chude" lata :kciuki:
  2. Teoretycznie tak... Chyba, że za kilka dni, gdy Libra poczuje się u Dorothy jak u siebie i zacznie pokazywać swoje prawdziwe oblicze (tfu! tfu!) Moja przygarnięta suczka najpierw schodziła wszystkim psom z drogi, albo poddawała się. Z czasem, im pewniej się czuła tym więcej czworonożnych "wrogów" sobie wynajduje.:mad: No ale to pewnie nie jest regułą :roll:
  3. Hurra!! To pierwsza, od dłuższego czasu, dobra wiadomość dotycząca Libry :multi: Mam na myśli to, że ostatnio tak nerwowo i smutno było na tym wątku. Strasznie się cieszę, że Libra wreszcie opuściła lecznicę i tak ładnie przywitała się z całym stadkiem. Jak wyglądała konfrontacja? Wypuściłaś całe psie towarzystwo na podwórko czy pojedynczo przedstawiałaś Librze kolejnych mieszkańców?
  4. Gratuluję i podziwiam. Jesteś niesamowita i bardzo zaradna :-)
  5. Jak się miewa Olga? Są jakieś poważne oferty? Gdzie te obiecane zdjęcia?
  6. I oby na tym się zakończyły jej poważne wizyty u weta :kciuki: Zdrówka Majeczko :-)
  7. Tak mi cię żal Hektorku, tak bardzo żal... :-(
  8. Śliczne zdjęcia :-) Nie mogę się napatrzeć na tą całą sforę gdy tak słodko wylegują się na łóżkach :loveu: Nieodmiennie zadziwia mnie fakt, że gdy patrzę na Brajla wydaje mi się, że on ma oczy. Zawsze "patrzy" w tą strone, w którą trzeba, tam gdzie pozostałe psy patrzą.
  9. [quote]Przyjechali państwo z Wińska by zobaczyć Olgę, ale okazało się, że jest za mała.[/quote]Na co jest za mała? :roll: Czy gdzieś było napisane, że to brytan?[quote]Jak Olga się bardzo postara to zostanie w Miliczu.[/quote] Olga, słoneczko! Staraj się maleńka :evil_lol: Tu gdzie mieszkasz nie jesteś ani za mała ani za wielka :loveu:
  10. Czy już nikt nie zagląda do Hektorka :bigcry:A może ktoś go zabrał ze schronu :niewiem:
  11. :turn-l:No, teraz widzę tego szczurka :turn-l: Wczoraj był tylko podpis i później zdjęcie w ogródku ;-)
  12. Ja tu widzę sielski obrazek. Szczura nie widzę. :niewiem: Czy Olga cosik upolowała? :hmmmm:To może w ogłoszeniach należy dodać "Lepsza niż kot-mleka nie potrzebuje i wyżywi się sama tym co upoluje" :turn-l:
  13. Wybacz ZUZANNA11 :modla: wiadomo, że nie o Ciebie mi chodziło. Wiem, że zdarzają się takie cudne osoby jak Ty, które podziwiam tym bardziej, że "walczą z wiatrakami". Jesteś lepsza i masz dużo trudniej niż osoby mieszkające w mieście. A co robi te 9999 osób mieszkających w Twojej wsi? Przypuszczam, że Ci "najlepsi" najczęściej nic nie robią, nie wezmą psa, nie dokarmią bezdomnego, a nawet swojego do weterynarza nie zawiozą i nie konieczniecznie dlatego, że ich na to nie stać. Pracuję z wieloma osobami, w różnym wieku, mieszkającymi na wsi, wiele tych młodszych jest wykształconych.Jedna z dziewczyn "dopuszcza" swoją suczkę bo sąsiad chce mieć takiego ładnego pieska po niej. Druga na sugestię, że suczki można sterylizować (bo suczki to ona w życiu nie weźmie) stwierdziła, że jakby ją ktoś wysterylizował to by go zabiła. Bardzo miły pan w wieku przedemerytalnym z żalem opowiadał, że jego psa potrącił samochód i po dwóch dniach pies pożegnał się ze wszystkim członkami rodziny i umarł. Na pytanie dlaczego nie zawiózł go do wetrynarza zrobił wielkie oczy. Wiem, że napisałam zbyt ostro i przepraszam wszystkie osoby, które poczuły się urażone.Jednak wiem jak jest na wsi, mamy na wsi działkę,rodzinę i sąsiadów. M.in. miłą sąsiadkę, wykształconą, zaradną, lubiącą psy... Mimo to wyłożyła kiełbasę naszpikowaną trutką na szczury, żeby otruć psy sąsiada, które podbierały jej w nocy kury. Przykładów na traktowanie psów na wsi można podawać w nieksończoność, ale nie ma sensu tego robić, szczególnie na tym forum. Nas to boli i przygnębia, a ci którzy powinni się wstydzić mają to w d... i śmieją nam się w nos :cool3: "Mieszczuchy" też nie są takie cudowne. Przypuszczam, że 90% psów wywiezionych i porzuconych przy ulicach czy pod lasem :mad: to zasługa miejskich właścicieli psów. Ja też! Ja też!:loveu:
  14. Ta suczka miała nawet dwie obróżki - jedną pewnie przeciwpchłową. Pieska z nią biegającego dokładnie nie pamiętam... Był gładkowłosym mieszańcem, tzw. niskopodwoziowy, raczej dłuższy niż wyższy i niewiele wyższy od suczki,chyba najwięcej miał brązowego lub ciemno szarego. Wyglądał na młodego. Był o tyle charakterystyczny, że utykał na tylną łapkę i wydawało mi się, że ta łapka była krótsza lub podwinięta. Miał obrożę. Suczka musiała mieć wtedy cieczkę bo gdy pierwszy raz ją widziałam to jeszcze jakiś jamnikopodobny, młodziutki bez obroży psiak przez chwile kręcił się z nimi. Wydaje się, że już coraz mniej ludzi wypuszcza w mieście psy same na spacer, ale gdy suki mają cieczkę to nagle okazuje się, że nie jest tak optymistycznie jak myślałam :-(
  15. Nikt nie ma nr telefonu do Dorothy, żeby zapytać? To faktycznie nieźle wyglada o ile jest rozbieralne na części.I chyba jeszcze nie tak drogo :???:
  16. Ciekawa jestem czy to przypadkiem nie jest suczka, którą kiedyś widziałam biegnącą środkiem ulicy razem z niewiele większym psem. Było to pomiędzy rondem Młyńskim a rondem Polsadu, chyba na początku kwietnia. Dwa psy, obydwa w obrożach wygladały jak bawiące się szczeniaki. Szybko zniknęły wśród bloków po drugiej stronie ulicy. Kilka dni później dzwoniła do mnie sąsiadka z pytaniem co ma zrobić bo znalazła leżącą pod ławką suczkę. Na moją prośbę sprawdziła czy na obroży nie ma jakiegoś numeru lub adresu - nie było. Pan z pobliskiego kiosku i jacyś przechodnie nie pozwolili zabrać suczki twierdząc, że ona tu już od jakiegoś czasu jest, że dają jej pić i jeść. Jakiś młody chłopiec zadzwonił nawet do schroniska ale oni kazali suczkę przywiązać do ławki, żeby nie okazało się, że jak przyjadą to psa już nie będzie. Sąsiadka nie miała czym psa przywiązać, zresztą w końcu suczka podniosła sięi uciekła. Od tej pory nie widziałysmy jej choć zawsze przejeżdżając w okolicy rozglądamy się za nią.
  17. Ależ się Liberce opieka trafiła :crazyeye: Ze świeczką szukać takich ludzi jak ten weterynarz :loveu:
  18. O jak tłoczno było u Edytki :-) Brajluś w bandamce ładnie wygląda. :happy1: Wreszcie udało mi się przeczytać cały napis na tej fajnej koszulce :turn-l:
  19. [quote name='ElzaMilicz'][B]Lidan[/B], a skąd jesteś ? Pewnie z Tychów. :)[/QUOTE] Czemu z Tychów akurat? :p Mieszkam w Krakowie, w maleńkim jednopokojowym mieszkanku, razem z moim TZ, suczką Gapą i 7 ptakami (3 szt. przyjechały z Tychów :diabloti: ) więc nawet o tym nie myśl :eviltong:
  20. Jak się miewa śliczna Olga? Gdyby nie moja zazdrosna i nie lubiąca innych suczek, ale kochana Gapcia już bym dawno Olgę zabrała do siebie. Próbowałam koleżankę skusić ale twarda sztuka nie dała się złamać :mad:
  21. Piękna i wzruszająca ta opowieść o odwiedzinach Włodka. Wierzę w to, że osoby które odeszły mają zdolność odwiedzania nas żyjących na różne sposoby. Częste są opowieści o tym jak zmarli bliscy ostrzegają przed czymś (np. w śnie) tych, którzy zostali na ziemi. Wiem też ze słyszenia, że zwierzęta najwcześniej wyczuwają gości "z zaświatów". Śliczne zdjęcia :-)
  22. Tu jest kolejny mały bazarek na pokrycie kosztów pobytu Libry w lecznicy: długopisy na Librę
  23. I to jest nasza wiejska rzeczywistość :-( To jest coś co różni większość osób urodzonych i wychowanych w mieście od tych którzy dorastali na wsi. I tak będzie się działo dalej bo dzieci od małego widzą i slyszą, że pozbycie się psa to tak jak splunąć... nikomu w niczym nie szkodzi... i po kłopocie... Jako dziecko spędziłam nie jedne wakacje na wsi, kłóciłam się z własnym dziadkiem o konieczność zawiezienia chorego psa do "weteryniarza" (bezskutecznie zresztą), myłam psom miski i napełniałam wodą bo nawet tego nikomu nie chciało się robić. Nie jeden pies zginął rozjechany przez ciągnik, zastrzelony w lesie, zabity widałmi bo np. podszedł do suki... Do tej pory podobno jeden z sąsiadów swoją sukę, gdy ma cieczkę wynosi w klatce za stodołę, żeby mu psy przychodzące do suki nie szczekały pod domem...Wieś jest piękna, cicha i spokojna, tylko...żeby ludzi w niej nie było... Starzejemy się wszyscy i wszystkich nas wk... Ale jeśli większość z nas wk... to samo to chyba znaczy, że nie jesteśmy nienormalni, bo inaczej wszyscy musielibyśmy być chorzy umysłowo :razz:
  24. Każdy z nas ma inną psychikę i inaczej przeżywa odejście bliskiej osoby. Każdy radzi sobie ze swoim smutkiem i bólem inaczej. Jedni zamykają się w sobie obojętniejąc na otaczający świat, inni przeciwnie mają potrzebę wygadania się i łakną towarzystwa. Są tacy , którzy rzucają się w wir pracy i zmęczeni padają wieczorem do łóżka za wszelką cenę próbując nie dopuścić do siebie przykrych myśli. Miesiąc to zbyt krótko, żeby człowiek mógł sie otrząsnąć po śmierci ukochanej osoby. Nie bez powodu ktoś ustalił czas żałoby na okres 1 roku. Dopiero po takim czasie większość z nas zaczyna "powracać do życia", wyrywać się z letargu, pomału wydobywać się z głebin rozpaczy. Dzięki temu, że masz tyle obowiązków związanych ze swoim sporym stadkiem nie poddasz się, nie wpadniesz w depresję, nie zamkniesz w sobie, bo ani psiaki ani my nie pozwolimy Ci na to. Trzymaj się tak dzielnie jak udawało Ci się do tej pory i pamietaj, że nie jesteś sama. Życzę zdrówka Tobie, Brajlowi i reszcie towarzystwa :-)
  25. :crazyeye:Ależ ona jest śliczna :-o Dopiero teraz widać całą jej urodę :lol: Jestem zauroczona Olgą :loveu:
×
×
  • Create New...