Jump to content
Dogomania

Lidan

Members
  • Posts

    5887
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lidan

  1. A kto namawia?? Ja ?? W życiu! Nie mam nic przeciwko lisom :-) Zresztą zagryźć to by i tak nie dała rady, chyba, taka słodka malizna...
  2. Edytko gratuluję zrobienia pierwszego kroku na drodze do zdrowia :-) Trzymam kciuki za Ciebie, za wytrwałość i determinację równą tej jaką walczysz o zdrowie swoich podopiecznych. Teraz powalcz o siebie. Peter, skąd bierzesz tyle siły i czasu? Ciągle gdzieś pędzisz... Nawet Czarusia podwiozłeś kawałek ryzykując rozwód ;-) No, dogomaniacy z Sosnowca i okolic! Do roboty! Dla nas to tylko 5 dni, a dla Edytki z pięcioma rozpieszczonymi głodomorami aż 5 dni. Kraków tak blisko, a jednak za daleko żeby podjechać :-(
  3. Jamniki ponoć węch dobry mają, na polowaniach lisy z nor wypędzają, więc Cola, użyj nosa i szukaj nowego lepszego domku :-) Kupił już ktoś ten Dziennik? Warto pędzić po tą encyklopedie? Ile kosztuje?
  4. Biedny sierściuch. Oby udało mu się szybko znaleźć domek. Nie dla pieska w średnim wieku schroniskowe niewygody, samotność i ziąb.
  5. [quote name='Marta i Wika']A w avatarze wygląda jakby był szaro-bury. Ale kolory to rzecz względna. A Wika ma w paszporcie i w książeczce zdrowia wpisane "czarno-brązowy". No, tak nie za bardzo, co? [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images29.fotosik.pl/159/86823ee47de43db2.jpg[/IMG][/URL] A to przez to, że tak wpisał pierwszy wet który ją widział, jeszcze do starej książeczki. [IMG]http://www.psiarnia.eu/images/szczeniaczek1.JPG[/IMG] A potem wszyscy przepisywali :-o No to hop Cola ;)[/QUOTE] Moja Gapa jest bardzo podobna do Twojej Wiki i tak samo pierwsza wetka-konował okropny- na świadectwie szczepienia wpisała, że ona czarno - brązowa. Czarne to Gapa ma końcówki uszów i nos :cool3: Dla mnie jest raczej beżowo - szara. Na szczęście książeczki nie chciało jej się wypełniać :razz:
  6. Nie pamietam dokładnie, ale w grudniu Brajl już mieszkał w Sosnowcu bo chyba w Boże Narodzenie był poważnie chory.
  7. No wreszcie :multi: Widzę, że zbiorowa presja i zmasowany atak :mad:na wszystkich frontach przyniósł już mały sukces :cool2: Bardzo się cieszę i życze powodzenia i siły w zmaganiach z lekarzami :bigcool:
  8. Nie rozumiem zupełnie o co Ci chodzi Doda :-( Wszyscy czekaliśmy na jakieś wieści, niektórzy zadawali pytania, więc też napisałam to o czym akurat pomyślałam, tyle tylko, że zanim zdążyłam wysłać odezwałaś się pierwsza. Nie wiem co złego jest w tym, że wytłumaczyłam, iż wyprowadzenie czterech psów (chyba czterech bo chwilami tracę już rachubę) nie jest ani łatwą, ani szybką sprawą. A żeby odpisać forumowiczom na ich pytania musiałaś przecież wrócić do domu, żeby dostać się do komputera. I co jest złego, obrażającego czy niegrzecznego w tym co napisałam? Jestem pełna podziwu dla Ciebie i tego co robisz i nie miałam zamiaru sprawiać Ci przykrości. A jeśli chodzi o Twoje pytanie: czemu sama nie pomagam Edycie? Odpowiedź jest prosta: mieszkam troszkę za daleko bo w Krakowie i nie jestem kierowcą.
  9. Powodzenia malutki! Teraz już powinno być "z górki". Elegancki i czysciutki piesek szybciej znajdzie pewnie nowego pana :-)
  10. Nawet jeśli Doda była to wyprowadzenie tylu psów, pewnie pojedynczo i "wyspacerowanie" każdego z nich trochę czasu zajmuje, a jeszcze dziewczyna musi wrócić do domu. Cierpliwości :-)
  11. Edytko, trzymaj sie! Wiem jak to jest gdy domownicy chorują i jeszcze samemu człowiek ledwo zipie. Ty masz o tyle trudniej, że domowników trzeba minimum 3 razy na spacer wyprowadzić i jest ich zbyt dużo, żeby jedna osoba mogła to zrobić za jednym zamachem (przynajmniej ja bym nie potrafiła) Dobrze by było gdyby ktoś mógł Was zastąpić chociaż ze 2 razy w tygodniu w domowych obowiązkach co pozwoliłoby Wam toszkę odpocząć i wyspać się. Podziwiam Was, że jakoś dajecie sobie radę mimo tylu problemów. Trzymam za Was kciuki i życzę wytrwałości i dużo zdrówka.
  12. Trzymam kciuki za pomyślną adopcję Portosa. Jeśli trzeba to też dorzucę 20 zł tylko proszę o wiadomość i nr konta na pw.
  13. Czekając aż nasze zwierzaki przemówią ludzkim głosem wpdałam tu, żeby sprawdzić czy Brajl już nie przemówił, a tu takie zmartwienie :placz: Brajluś, skarbie, nie możesz teraz chorować. Weź się w garść przynajmniej do końca świąt. Jestem z Wami Edytko, myślę o Was cały czas i modlę się o zdrowie dla całej Waszej ludzko i zwierzęcej gromadki :kciuki:
  14. Ogromnie się cieszę :multi: Wszędzie dobrze ale w domu najlepiej - Brajlowi również :lol: I żeby tak już pozostało :kciuki: :kciuki: :kciuki:
  15. Mój Boże... Trzymałam kciuki za Brjla od dnia w którym pierwszy raz o nim przeczytałam. Codziennie prawie zglądam do jego wątku, czasem wchodzę na forum owczarka. Cieszyłam się, że znalazł bidulek dom i miałam nadzieję, że szczęśliwie dożyje późnej starości u tych cudownych ludzi jakimi są Edyta i Włodek. Przed chwilą dopiero przeczytałam o nagłej chorobie Brajla i przeżyłam szok :-( Jest mi tak bardzo przykro z powodu kolejnego nieszczęścia jakie go spotkało :placz:Trzymam kciuki :kciuki: za poprawę zdrowia Brajla i za zdiagnozowanie choroby. Czekam na każdą wiadomość o Brajlu. Ja również proszę o podanie nr konta Edyty.
  16. U nas wszystko szybko wróciło do normy, ale Gapa to mniejsza sunia (40 cm w kłębie) i przeważnie ma apetyt. Dzień operacji był dla niej kiepski, stresujący i nie była wtedy w szczególnym nastroju, ale na spacer sama wychodziła po kilku schodkach. Na drugi dzień była jeszcze trochę oszołomiona ale już chętniej wstawała pod warunkiem, że miała ubrane ubranko pooperacyjne, bo jak miała odsłonięty brzuch to coś jej przeszkadzało i zaraz siadała, próbowała drapać, lizać. W trzecim lub czwartym dniu już chciała się bawić i tylko ubranko przypominało o tym, że jest po operacji. Gapa przez 4 dni dostawała raz dziennie "doustnie" antybiotyk i tabletki przeciwbólowe. Nie musiałyśmy jeździć na zastrzyki, kroplówki, kontrole - "goiło się jak na psie". U psów pewnie podobnie jak u ludzi - jedni szybiej dochodzą do siebie po zabiegach i chorobach inni później. Napewno odczuwa jeszcze ból, szwy przeszkadzają. Nie martw się napewno dojdzie do siebie tylko trzeba jej wiecej czasu. Trzymam kciuki za Sonie :kciuki:
  17. Właśnie zapomniałam dodać, że z suką po operacji brzucha przez kilka pierwszych dni należy chyba wychodzić częściej na krótkie spacerki. Mocz zbierający się w pęcherzu powoduje jego rozszerzanie i ucisk na pozostałe narządy. Wydaje mi się, że to może powodować dyskomfort, a nawet zwiększyć ból. Gapa normalnie potrzebuje często 4 wyjść na siusiu, a po operacji wyprowadzałam ją jeszcze częściej. Pierwszy spacer miałyśmy zaraz po przebudzeniu (ok 6-7 rano) później jeszcze ze 4 razy wychodziłysmy (wzięłam urlop na czas operacji i rekonwalescekncji), a ostatni raz wyprowadzałam ją ok 24-ej lub później. Z każdym kolejnym dniem powinno się poprawiać ;) Może jednak to nie jest nietrzymanie moczu :roll: Trzeba jeszcze trochę poczekać, może akurat samo przejdzie.
  18. Są specjalne środki przeciwbólowe dla psów, być może one nie wpływają tak źle na psi żołądek. Poza tym podaje się je raz dziennie przez ok 4 dni, więc przeciętnemu psu nic nie powinno się dziać. Gapa miała podane środki przeciwbólowe w kroplówce już przed samą operacją, jeśli dobrze zrozumiałam wszyli jej coś w trakcie operacji, a do domu dostała do podawania "doustnie" oprócz antybiotyku (chyba "Baytril") tabletki przeciwbólowe "Rimadyl" (typowo weterynaryjny środek o wyglądzie i zapachu psiej karmy) Podawałam je przez 4 dni raz dziennie. Później już przeważnie pies nie ma boleści i odstawia się tabletki, żeby pies nie szalał i nie zrobił sobie niechcący krzywdy. Poza pierwszym dniem w zasadzie nie było widać, żeby Gapie coś dokuczało. Była senna na drugi dzień ale już wstawała i miała apetyt. Nie było problemów z kupkaniem. Nie sikała w domu. Pamiętam, że poprzednia moja suczka, którą przy okazji cesarki wysterylizowano nie dostawała środków przeciwbólowych. Pierwszej nocy zsikała mi się na łóżko na leżąco jakby bezwiednie (więcej już tego nie zrobiła), w nocy popiskiwała z bólu, później nie chciała się załatwiać. Kupkanie wiążę się z napinaniem mięśni brzucha i gdy psa boli to nie będzie się napinał. Szkoda, że nie podano Twojej suczce leków przeciwbólowych po operacji. Niestety wiem z rozmów z weterynarzami, że niektórzy do tej pory uważają, że nie należy podawać psu takich środków, bo jak nie czuje bólu to jest zbyt aktywny co źle wpływa na gojenie ran.
  19. [QUOTE]Dziś pół nocy starałam sobie wyobrazić wszystkie możliwe scenariusze i przygotowac się na to. Guzik! Tylko się rozryczałam i wpadłam w dygot. Może jestem wariatką?[/QUOTE] W takim razie nie jesteś osamotniona w swoim wariactwie. Ja też ryczę gdy tylko pomyślę o takiej ewentualności, albo gdy przypomnę sobie moją poprzednią suczkę, którą uspiłam ponad 7 lat temu. :-( Wyłam, gdy czytałam o Brajlu dla którego szukano domku i przy wielu innych historiach tu opisanych. Ja nie byłam do końca z moją Psotką. Trzymałam ją na rękach dopóki nie zasnęła po podaniu narkozy. Później gdy wniosłam ją do gabinetu poproszono mnie, żebym wyszła. Do momentu gdy z nią byłam jakoś się trzymałam, poźniej było gorzej...:placz: [QUOTE] A co będzie, jak mi będą umierać Rodizce, Babcia? Co ja wtedy zrobię? Boszsz, ja w ogóle nie jestem psychicznie przygotowana na takie zdarzenia.[/QUOTE] Na to nigdy nie jest się przygotowanym, nawet jeśli ktoś bliski choruje na nieuleczalną chorobę i spodziewamy się, że odejdzie śmierć i tak jest zaskoczeniem, szokiem, zawsze przychodzi zbyt wcześnie. W przypadku ludzi raczej nie mamy wyboru w sprawie życia lub śmierci choć niejeden umierający w bólu i cierpieniu oddałby wszystko, żeby mu to cierpienie skrócić.
  20. [B]sylwiasong[/B] Wiem jakie to trudne i nerwowe, ale postaraj się nie okazywać zdenerwowania. Weź jakiegoś procha, choćby Persen, na uspokojenie. Jak Ty będziesz spokojna to i Sonia będzie lepiej się czuła. Ja też bardziej przeżywam wszelkie zabiegi weterynaryjne niż własne czy w rodzinie. Myślę, że jest to związane z tym, że jednak w szpitalu dla ludzi jest wyszkolony personel i sprzęt i dlatego człowiek czuje się bezpieczniej. Poza tym człowiek powie, że mu słabo, że go boli itd a pies nie, więc trudniej i o trafna diagnozę i o szybką właściwą interwencję. Mimo wszystko bądź dobrej myśli, zdecydowana większość operacji kończy się powodzeniem :lol:
  21. [b]asher[/b] [quote] czy psa chorego na anginę też byś uśpiła?[/quote] To chyba nie jest najlepsze porównanie, bo z anginy przeważnie się wychodzi, natomiast ta zapaść tchawiczna wygląda znacznie groźniej i jakoś tak nieodwracalnie :niewiem: [b]iza_szumielewicz[/b] [quote](opiekunka mojego dizecka zdołowała mnie mówiąc, że niektórym polepsza się przed śmiercią [/quote] W przypadku ludzi chorujących na raka czasem faktycznie następuje taka pozorna poprawa, np przez kilka dni nagle chorego nic nie boli mimo, że wcześniej nie był w stanie wytrzymać godziny bez morfiny. Nie wiem czy w przypadku zwierząt też tak się zdarza. Trzymam za Was kciuki :kciuki:
  22. Super! Gapa też miała ładnie zacerowany brzuszek, ale jednak trzeba było jechać na zdjęcie szwów, które były na wierzchu. Ciekawe dlaczego wszyscy weterynarze nie stosują tej samej metody. O ileż łatwiej byłoby bez tych sztywnych nitek wystających ze skóry :cool3:
  23. Od kilku dni śledzę ten wątek z mieszanymi uczuciami. Oczywiście przede wszystkim strasznie mi żal psiaka bo niewątpliwie męczy się i cierpi. Współczuję również właścicielce maluszka bo musi patrzeć z żalem i niepokojem na duszącego się pupilka. To iza_szumielewicz ostatecznie będzie musiała podjąć dezyzję dotyczącą dalszego życia (lub śmierci) pieska. Przyznam szczerze, że sama chyba nie wytrzymałabym takiego napięcia, nie potrafiłabym patrzeć na codzienną walkę mojego psa o każdy oddech. Kilkakrotnie czytałam, że dopóki pies nie cierpi przez cały czas, dopóki życie jeszcze go cieszy należy walczyć, ale gdy przez większą część dnia i nocy pies praktycznie dusi się... A co do operacji: czy ta operacja polega na wszyciu jakiś okręgów czy czegos takiego? Czy to nie na tym forum ktoś opisywał, ż jego pies odszedł w ciągu kilku dni po takiej operacji, cierpiąc cały czas? Chyba, że coś pomyliłam.
  24. Ja również czytałam niedawno, że już odchodzi się od sterylizacji przed pierwszą cieczką, zresztą lepiej poczekać aż suczka całkiem dojrzeje. Poza tym nie wiadomo kiedy ta pierwsza cieczka się zacznie. W czasie cieczki (i tuż przed nią) macica jest bardziej ukrwiona co może spowodować większe krwawienie w czasie operacji. Lepiej odczekać ze 3 miesiące od zakończenia cieczki aż wszystko wróci do normy.
  25. Świetnie :thumbs: dziękuję za zainteresowanie :-) Gapa szybko doszła do siebie. Ranka była niewelka, brzuszek szybko się goił. Nie widać było, żeby sunia cierpiała (dostawała przez 4 dni leki p.bólowe i p.zapalne) Po 3-4 dniach już chciała biegać za piłeczką :mad: W tej chwili o przebytej operacji przypomina nam tylko ogolony brzuszek :p Nie wiem po jakim czasie wystepuje ewentualne nietrzymanie moczu, ale nie zauważyłam do tej pory niczego takiego u Gapci.
×
×
  • Create New...