Jump to content
Dogomania

Lidan

Members
  • Posts

    5887
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Lidan

  1. Zaglądam tu w każdej wolnej chwili, czekam niecierpliwie na każdą nową wiadomość o stanie Włodka. Modlę się o szybką poprawę zdrowia dla Włodka oraz o siłę i zdrowie dla Edyty. :kciuki:
  2. Cudowne wieści :cunao: Bardzo się cieszę, że małemu udało sie nie tylko przeżyć, ale znaleźć nowy domek z kochającymi ludźmi. Takie wesołe zakończenia podnoszą na duchu i dodają wiary w ludzi :Cool!: Powodzenia Jantarku :cool2:
  3. Witaj maluszku. I wędruj na pierwszą strone choć na chwilkę.
  4. Cicho...pusto...smętnie... Święta się zbliżają, a Olga nadal bez domku :-(
  5. I co? I co? :???: Są jakieś wieści?
  6. Witaj Maxiu! Kolejny dzień w schronie... Może jutro ktoś cię wreszcie wypatrzy :???:
  7. Dobry wieczór Hektorku :-) Czy ktoś cię wreszcie zauważy, maluszku :???:
  8. Trzeba wejść w ''panel użytkownika'', potem w ''edytuj podpis'' i tam najlepiej skopiować kod w ramce, który jest podany pod kilkoma z przygotowanych banerków.To jest najprostszy sposób, tylko,że nie do wszystkich banerków jest tak wyłożona ''kawa na ławę'' i trzeba to zrobić "ręcznie" :-) Który banerek chcesz? Jeśli do wieczora nie uda Ci się go wstawić to Ci pomogę.
  9. A już wydawało się, że wszystko zaczyna się jakoś lepiej układać. Współczuję Wam bardzo Edytko i Włodku i trzymam kciuki :kciuki: :kciuki: :kciuki: za szybki powrót do zdrowia.
  10. Smutne oczy starego psa. Mała ta klatka :-(
  11. Dzięki :-) Bardzo się cieszę :multi: :cunao: :bigcool: Gratuluję :beerchug: DIF jesteś cudowną osoba.:thumbs: Gdyby nie Ty pies mógłby już nie żyć. I trzymam kciuki, żeby już do końca swoich dni ten cudowny pies cieszył się zdrowiem i miłością :kciuki: :kciuki: :kciuki:
  12. Sama nie wiem... Troszkę się obawiam, żeby jacyś psychopaci przypadkiem nie udoskonalili swoich metotod znęcania się nad zwierzętami... Ludzie wrażliwi na krzywdę zwierząt oglądający sceny przemocy będą zaszokowani ale takie kanalie nic nie wzruszy.
  13. Taa... Tylko czemu nikt tu nie zagląda :-(
  14. Zdjęcia śliczne, piesiu jeszcze piękniejszy. Bardzo się cieszę, że jego sprawa tak się zakończyła. Psiak miał szczęście. Najbardziej mnie cieszy ten duuuży zaogrodzony ogród. Oby jak najwięcej takich wzruszających zakończeń :-)
  15. Bardzo się cieszę :-) Życzę Jantarkowi wiele szczęśliwych lat w nowym domku.
  16. Oj, żeby to była potwierdzona informacja....:kciuki: Takiemu ślicznemu pieskowi i już tak doświadczonemu przez los naprawdę przydałby się kochający właściciel.
  17. Nie ma szczęścia nasza strachliwa ślicznotka :-( Tym bardziej, że ona potrzebuje szczególnego domku z wyrozumiałym i cierpliwym opiekunem. W górę psineczko.
  18. :megagrin: Oto kobieta, która wie czego chce :megagrin: Twarda baba "z jajami". Nic jej nie powstrzyma :cool2: Trzymam kciuki za pomyslność akcji :thumbs: Nie daj się nikomu porwać w tym lesie. Jak nie masz obrońcy to może chociaz jakąś pałę weź do ewentualnej samoobrony (tfu! tfu!) :mad:
  19. Spokojnie, nie przyszłam tu, żeby się awanturować ;-) Jak już wcześniej napisałam, wiem, że z boku i z daleka wszystko wygląda inaczej. Wyraziłam jedynie swoje zdanie, a że z pewnym zdziwieniem... Od jakiegoś czasu czytam wybrane wątki na dogomani i w większości przypadków największy problem na ogół stanowiło znalezienie osoby mogącej zabrać do siebie psa. Przeważnie, gdy już taka osoba zgłosiła chęć adopcji pies „wędrował” do niej w ciągu kilku dni. Tak było z niewidomym Brajlem, beznadziejnie chorym Czarusiem, Bobikiem śpiącym na chlebie i z paroma innymi, których wątki w całości śledziłam. [quote][b]Lidan[/b] Przeczytałam z uwagą cały wątek o Lusi. Wiem, że z daleka pewne rzeczy wyglądają inaczej ale trudno mi było zrozumieć jak można transport organizować cały miesiąc. [quote][b] Frotka[/b] Odpowiem Ci jeśli powiesz mi ile psów masz aktualnie pod swoją opieką. [/quote][/quote] Na stałe jednego, ale to chyba nie ma zbyt wiele do rzeczy. [quote][b]iwop[/b] Przepraszam Lidan ile razy organizowałaś transport dla psa ? Jeżeli udaje ci się to tak szybko to chętnie skorzystam z twoich wskazówek i pomocy...[/quote] Nie mam doświadczenia w organizowaniu transportu zwierząt na wielką skalę, ani na wielkie odległości. Często wozimy z mężem psy (czasem ptaki lub koty) znajomych i rodziny, w nagłych wypadkach lub na umówione wcześniej wizyty do weterynarza, odwozimy zaprzyjaźnionych właścicieli z psami np. na wczasy czy na działkę. Raz przewoziliśmy wymiotującego po drodze szczeniaka z Kielc pod Kraków. Swojego własnego psa też osobiście przywieźliśmy z „tymczasowego domu”. Nie jesteśmy, niestety, zamożni. Mam jednak to szczęście, że posiadam samochód i mam uczynnego męża, lubiącego psy :loveu: i lubiącego jeździć, dla którego przewiezienie zwierzaka przeważnie nie stanowi problemu, najchętniej po wcześniejszym umówieniu się. Po psa dla siebie pojechalibyśmy osobiście pewnie nawet na drugi koniec Polski :lol: [quote][b]erka[/b] Lidan, chyba jednak nie czytałaś wątku zbyt uważnie , jak piszesz, bo głównie opóźnienie wynikło z faktu, że Lusia miała mieć dom stały, niestety osoba okazała się niezbyt odpowiedzialna.[/quote] To również przeczytałam, choć muszę przyznać, że wątki na dogomani mają tendencję do nadmiernego rozrastania się oraz zbaczania z bezpośredniego tematu co utrudnia powtórne znalezienie interesującej kwestii i wrócenie do niej. Nie chcę krytykować lub umniejszać niczyich zasług, ani mi to w głowie, ale w przypadku przetransportowania Lusi było w ogóle dużo, hm... nazwijmy to niejasności. Poszukiwanie chętnych do przewiezienia psa etapami to jedno, zamieszanie spowodowane przez panią chcącą „pieska do koszyczka” to zupełnie inna sprawa. Jednak z tego co pamiętam były kłopoty z kontaktowaniem się osób zaangażowanych w tą sprawę, problemy z ustaleniem adresu pobytu Lusi, kilkakrotnie padały pytania gdzie jest ta miejscowość, z której psa trzeba zabrać... Przepraszam, ale jeśli tak wygląda dobra organizacja transportu psa to wolę nie wiedzieć jak wygląda zła. Myślę, że w przyszłości należałoby na samym początku napisać wyraźnie gdzie potrzebujący pies przebywa (chyba, że ze względów bezpieczeństwa jest to niewskazane), a osoby zainteresowane pomocą bezpośrednią (transport, odwiedziny psa itp.) powinny wcześniej wymienić się nr telefonu, bo większość przecież nie siedzi cały czas przy internecie. Jeszcze raz chylę czoło przed lovefigaro za jej chęć pomocy, konstruktywne działanie, za odwagę, serce i determinację. Trzymam kciuki za szybkie doprowadzenie psinki do jak najlepszego stanu i za znalezienie jej stałego domku. Postaram się też dorzucić jakiś grosik ze swej „zapomogi” na leczenie tej ślicznotki.
  20. Przeczytałam z uwagą cały wątek o Lusi. Wiem, że z daleka pewne rzeczy wyglądają inaczej ale trudno mi było zrozumieć jak można transport organizować cały miesiąc. Strach pomyśleć ile trwałoby załatwienie przewozu psa gdzieś poza Polskę. Cieszę się, że już skończyły się wszystkie perypetie związane z tą adopcją i że suczka już nie mieszka w tej "budzie". Życzę Lusi zdrówka i dużo szczęścia w szukaniu stałego domku. Będę tu zaglądała i trzymała kciuki za Lusi :kciuki: :kciuki: :kciuki:
  21. Hm... co za życie, co za ludzie? Nikt nie widzi ślicznej sunieczki?
  22. No, malutki, niech cię dobry domek szybko znajdzie.
  23. I co z domkiem? Jakieś nowe wieści?
  24. Nie wypowiadam się w tej kwesti bo nie zdążyłam wpłacić na niego pieniędzy. Nie wygląda zbyt szczęśliwie w tej klatce :-( Nigdy nie byłam w takiej wielkiej klinice, a swoją suczkę po operacji odbierałam już w gabinecie dlatego zapytam z czystej ciekawości: czy psy cały czas przebywają tam w takich klatkach?
×
×
  • Create New...