Jaaga
Members-
Posts
19057 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Everything posted by Jaaga
-
Dokładnie, już tu pisałam o pani, której uciekł ledwo człapiacy chyba stuletni pies na spacerze, bo tak zagadała się z koleżanką. Andrzej wtedy pracował w schronisku i go przywiózł do nas po pracy, bo nie nadawał się na schronisko. Byliśmy pewni, że ktoś go wyrzucił, a jednak miał dom i pani go odebrała po kilku dniach. Zagadała się, pies zniknał w trawach. ledwo poruszał się, ale twierdziła, że to była chwila nieuwagi. Ktos go wypatrzył i odwózł do schroniska. Czasem tak się zdarza. Ostatnio widziałam na FB, że dziewczyny ogłaszały szczeniaczka. Pojawiło się info, ze odebrany przez własciciela. Tego tez nie jestem w stanie pojąć, jak można zgubić ok. 7-8 tyg. szczenię.
-
Dostałam 70% zniżki na OLX, dajcie prosze znać, które psy mam wyróznić: Wena, Wiktor,Zew i Dylan? Poprzednio wyrózniałam z pieniędzy Elik Szymka, więc on ma jeszcze wyróznienie.
-
Na FB post dodany został przez pana, który napisał, ze p. Ela wzięła go do domu. Te zdjecia zapewne zostały zrobione zaraz po znalezieniu. Niekoniecznie tak musi byc. Przy Drugim, jak nasz wet zobaczył, kiedy do niego trafił prosto ze schroniska i zrobił mu badania, zasugerował eutanazję, że go męczymy w takim stanie. Teraz rok minął, a Drugi na razie na drugi świat się nie wybiera. Podobnie Łatek u Reni. Piesek może byc tylko zestresowany, do tego nie widzi. Bardzo mi go żal, ale u nas nie ma żadnej adopcji, więc i miejsca brak.
-
To są kpiny ze strony gminy. Ten pies jest do pilnego zaopiekowania. Ludzie to ścierwa, wyrzucić psa w takim wieku. Pewnie po zmarłej starszej osobie.
-
Jasna gładkowłosa to na pewno suczka, odstają jej wieksze sutki. Od razu zwróciłam uwagę, jak mi je Tola pokazała. Może ona wie więcej?
-
Zawsze dzielę Sylimarol i działa, a efekty widac w wynikach badań kontrolnych juz po tygodniu podawania. Mam małe psy, więc nawet najmniejsza tabletka jest za duża, a wypełnienie to przeciez tylko ostropest, a nie np antybiotyk czy psychotrop. Doradziłam, co u mnie skuteczne, ale oczywiście kazdy zrobi, jak uważa. Nawet moja neurolog dzieli kapsułki czy tabletki dojelitowe, bo mówi, ze lepiej zeby cokolwiek się wchłonęło, niz nic nie podać, a na małe pieski nie ma takich dawek.
-
Ślicznie dziekuję za pomoc, rozliczyłam juz na pierwszej i potwierdziłam na bazarku
-
R O Z L I C Z O N Y ******* dla Kreta *** do 20 marca wjeczur
Jaaga replied to rozi's topic in Zakończone
Dziękuję Rozi za bazarek a wszystkim bioracym udział za pomoc Krecikowi. Chciałam potwierdzić, ze otrzymałam wpłatę 320 zł, jeszcze raz wszystkim dzięki -
Oczywiście
-
To wada złożona, rozwojowa (po podaniu koniecznych leków matce) wiec trudno przewidzieć długość życia. Nie wymaga częstych konsultacji, bo nie da się nic zrobić więcej, to nieoperacyjne. Mały normalnie biega, bawi się. Łapie powietrze tylko, kiedy za bardzo naje się, bo żołądek wtedy uciska na serce. I jak czegoś się wystraszy, to też oddycha mocniej. Nie słabnie, nie blednie, nie ograniczam mu ruchu. Dlatego nie zdecydowałam się na eutanazję, bo czasem psy w beznadziejnych wydawałoby się przypadkach, jednak jakos sobie radzą i żyją dwa razy dłużej, jak Twoja Pipi. Uśpić zawsze jest czas. Zgłosiła się pani, która go chciała do fundacji, ale nie o to mi chodziło, więc podziękowałam za zaiteresowanie. Trudno, mam Keniusia, Beniusia, to będe miała jeszcze Sanusia
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Nie wiedziałam, pousuwam choć trochę, bo nie potrafię jednocześnie zaznaczyć więcej. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Kaszaki też nakłuwam i usuwam. zazwyczaj trzeba 2-3 razy i znikają.To jest coś innego i przede wszystkim duże, jest w kształcie jajowate i wielkości własnie jajka. Jest dość głęboko, pod powięziami. Dlatego wetka stawia na włókniaka. -
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Właśnie jest inny, niż tłuszczak, ale nie całkiem twardy jak guz. Nie wiedziałam, że tak można się pozbyć tłuszczaków. Dzięki za radę. Zawsze proponowano mi operacyjne usuwanie przy okazji narkozy na cos innego lub pozostawienie. Czyli robi się tak, jak z obrzękiem przy krwiaku czy ropniem- nakłuć, wylać, zdezynfekować? -
Nie pies w potrzebie, ale może akurat ktoś się zakocha. Szukam domu adopcyjnego dla maleńkiego yoreczka z wadą serca. Jest naprawdę tyci, słodki, ale wada jest nieuleczalna i nieoperacyjna. Trzeba mieć świadomość, że życie małego nie będzie długie. Nie miałam sumienia go uśpić, jest prowadzony przez kardiologa, ma wprowadzone leki. Domyślam się, że raczej nikt nie będzie chciał się zdecydować, zeby potem nie cierpieć, ale wolę spróbować i zapytać. Takiej drobince byłoby łatwiej bez innych psów.
-
Rozi, tylko większość ludzi chce wyjść z psem na spacer, zabrać ze sobą, gdy wyjeżdżają, a z Luną to niemożliwe. Luna ma uraz do ludzkich rąk i nie daje dotykać się w okolice szyi i głowy. Wiemy, ze łapano ją na metalowy chwytak i na nim prowadzono. To pies po przejściach. To nic, że ktoś zbliży do niej twarz, bo rzeczywiście można, ale ludzie chcą normalnego psiego towarzysza. Perełka da sobie założyć smycz, wyjść na spacer, to całkiem coś innego. Mój Keniuś np ucieka ode mnie za każdym razem, kiedy wracamy ze spaceru do domu i robię kilka podejsć, czasem pare rundek wkoło domu zanim uda mi się go wziać na ręce, ale jego korbeczki nie da się porównać do przejść bezdomniaka. Podejrzewam, że dla niego to atrakcja, że przegoni matkę Luna natomiast funkcjonuje na tyle, na ile pozwalają jej lęki. Zdjęcie super
-
Cierpienie nie zna granic, postrzelona Linda na wózku, Kaj są z nami.
Jaaga replied to Jaaga's topic in Psy do adopcji
Lindzie pojawiła się na środku głowy jakaś miękka gula. Obawialiśmy się, że to może być dirofilaria. Zamówiłam test i pojechaliśmy z nią. Test wyszedł ujemny, a zmiana jest do usunięcia. Wg lekarki to moze być włókniak, tylko umiejscowiony nietypowo. Fakture za test lekarz wyśle do Zea. -
Odkąd jest ciepło, to Luna przestała przychodzić do domu. Zamieszkała z wyboru z Greyem i zaprzyjaźnili sie. Razem śpią w jednej budzie lub leżą przytuleni na legowisku na zewnątrz. Grey miał otwartą furtke cały czas, więc ona nauczyła się tam wchodzić. Najpierw, jak bała się kogos obcego, potem już normalnie. O dziwo, zanim postawilismy zagrodę, to ta sama buda stała luzem dosłownie 2 metry dalej i Luna nigdy do niej nie weszła, czyli to ogrodzenie dało jej poczucie bezpieczeństwa. Luna wychodzi na ogód kiedy wychodzą psy z domu, ale potem z nimi nie chce wracać, tylko idzie do siebie. Chyba była wczesniej psem mieszkającym na zewnątrz, patrząc jeszcze po tym co robiła w domu z oknami zaraz po przyjeździe. Teraz poczuła się bezpiecznie i u siebie na wybiegu. Nie wiem tylko co z jej ewentualną adopcją? Może spróbować u niej przeciwlękowy Anafranil? Dostawał go Fado, teraz miał przepisany Grey, ale nie wykupiłam, bo Grey bardzo fajnie sie zachowuje. Nie mam pomysłu na Lunę. Ona nie boi się, nie czmycha, nie podkula ogona, nie unika patrzenia; podchodzi, chodzi spokojnie za mną, kiedy w ogrodzie cos robię, jest bardzo spokojna i zrównoważona, ale nie ma mowy o pogłaskaniu czy dotknieciu okolic obroży. Wtedy ucieka. W domu odchodziła na kilka metrów, teraz odchodzi do swojej budy. Może jej szukać jednak jakiegoś domu ze szczelnie ogrodzonym ogrodem, gdzie miałaby budę i mogła od jesieni do wiosny mieszkać do domu? Ma bardzo gęste futro, więc zewnętrzne warunki nie są jej straszne. Ma ok 8 lat, jest średnia i czarna, więc nie jest typem rozchwytywanego psa, a czas płynie. Tylko ktoś musiałby napisać fajny tekst, żeby nie dzwonili oszołomy, którzy chcą psa do kojca lub na łańcuch.