Jump to content
Dogomania

Jaaga

Members
  • Posts

    19057
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    104

Everything posted by Jaaga

  1. Poszła faktura do Zea na 420 zl za hotel Kody w lipcu. Koszt karmy Bosch z jagnięciną 116 zł w promocji. Jeszcze powinna wystarczyć na tydzień. Jutro wstawię fakturę z zooplusa.
  2. Wystawiłam fakturę na Zea za lipiec na 400 zł, więc te 20 zł zostanie na przyszły miesiąc. Koszt karmy podam jutro, bo nie lądowała mi się rano strona zooplusa.
  3. Dołączę się do pytania. Dziś wystawiona została faktura za lipiec za opiekę plus wyżywienie 520 zł.
  4. 340 zł poszła faktura do zea, 60 zł paragon I 170 zł Josera po zniżce. Fakturę wstawię jutro z komputera. Josera jeszcze wystarczy na część sierpnia, bo teraz mniej je w upały.
  5. Otrzymałam na moje konto wpłaty po odliczeniu kosztów przesyłki: od rozi - 86 zł Jona&tina + MariuszPP - 74 zł ( w tym z cegiełkami z drugiego bazarku) razem - 160 zł
  6. Poudostepnialam na grupach pomocowych na fb, ale niestety tylko moja koleżanka Marzena wpłaciła z tych udostępnień. Dala mi znać, już po wpłacie, bo inaczej prosiłabym ją o wpłatę na konto fundacji, żeby uniknąć pobrania prowizji.
  7. Czy Aneta robiła badanie kału i test giardia? Bo Malinka zwyczajowo przyjechała z lamblią.
  8. Mysle, ze lepiej byłoby choć RTG zrobic przed sterylizacją, bo do zabiegu psa się wywiązuje. Jesli ma uraz kręgosłupa czy gdzieś pocisk czy ucisk na nerw/rdzeń, to może znacznie wywiązanie psa przyczynić się do pogorszenia jej stanu. Nie widziałam , żeby ktoś robił kastrację suki bez rozciągnięcia i wiązania łap do uchwytów stołu.
  9. Gdybym miała oryginalnie duże, to dałabym rade, ale mam w albimie już zmniejszone i obcięteżeby rozmiar na dogo pasował. Jeszcze jest takie
  10. Jak dla mnie super. Przeslij mi zdjęcia, o które Ci chodziło. może mam oryginały przed zmniejszeniem, wtedy moge zmienić rozmiar na poziony. Nie myslałam o zbiórce, kiedy robiłam mu zdjęcia.
  11. Również polecam wyjazd do dr Grzebinogi. Trafiłam tam dzięki Isiak. Mała nie dość, że podobna do Oreo, to ma podobny do niego problem. W Katowicach jest lekarz, którzy uznawany jest za ortopedę, ale gorąco odradzam. Mojej mamie yorce zoperowal nie to co trzeba, potem chciał poprawiać, ale zaznaczył, że jak poprawka się nie uda, to pies do eutanazji (roczna suczka). Na szczęście pojechała na konsultację do dr Grzebinogi i za jego namową uciekła do dr Novaka do Czech i po naprawieniu tego, co tamten spieprzył oraz zrobieniu tego, co trzeba było od początku, suczka chodzi. Jako ciekawostkę dodam, że u dr Novaka mama spotkała pracownicę tego katowickiego weta, która u konkurencji leczyła ortopedycznie swojego psa Dr Grzebinoga po badaniach zabiera opiekuna na mini wykład. Ma przegotowane książki, materiały w internecie. Wszystko opisuje i objaśnia. Operuje tylko kiedy jest sens i potrzeba, a nie żeby zarobić. Jeśli jest coś, czego nie jest w stanie sam zrobić, to jest świetnie zorientowany, kto ma odpoliwiednie narzędzia, materiały i umiejętności. Operacje też są za normalna cenę. Akurat dla mnie kolana bylyby najmniejszym złem,bo usuwanie np głowek wyrwanych ze stawów kości udowych jak u Lindy jest gorsze. Może być też postrzelona. Wtedy polecam konsultację u dr Olender. I operację neurochirurgiczne są znacznie droższe niż kolana.
  12. Wiek można oddać dowolnie, bo w ksiazeczce mial wpisane 8, czyli teraz 9, ale wygląda na starszego o kilka lat, myślę że ok 13. Myślę, że warto jakoś napisać, że chodzi o konsultację neurologiczną, szereg badań i wdrozenie leczeni zwyrodnień, co jest kosztowne u tak dużego psa. Że Dylan już miał epizod, kiedy przestał chodzić. wtedy ważył się jego los, bo niestety nie da się przenosić bezwładnego 45 kg psa. Pomogla kuracja. Gdyby doszlo do tego ponownie i juz na stałe, to jedna osoba nie jest w stanie nawet wymienić pieluchy. Do tego szybko porobilyby mu się odleżyny i mógł pogorszyć się stan i tak już słabego serca. Dylan ma idealnie sprawny i bystry umysł. Do tego był dotąd bardzo aktywnym psem, więc niemożność poruszania się byłaby dla niego męką ( i dalabym tu to zdjęcie z Zoją, gdzie skacze i wygląda jak kangur na 2 lapach) próśb o pomoc jest całe mnóstwo, trzeba ludziom uzasadnić dlaczego akurat mają pomóc Dylanowi, a nie innemu. Dla nas Dylan to sympatyczny Scooby-Doo. Ale wiem, że na spacerach nie budzi sympati, bo ludzie boją się jego wielkości i wyrazu zakapiora, czyli porwanych uszu i blizn.
  13. Asiu, powrotu do zdrowia życzę. Bez urazy, ale Ty i tak piszesz skrótami Szukamy z Tolą kogoś, kto napisałby wzruszający tekst do zbiórki. Kuruj się więc i nie przejmuj.
  14. Elu, dziękuję. Znam jego historię, tylko chciałam podpytać, bo u Malinki podobnie. Ona w domu nie ucieka, ale w ogrodzie zdarzy się. Bardzo lubię oglądać filmiki i zdjęcia z tego hoteliku. Mam nadzieję, że Rysiu dalej będzie taki przebojowy
  15. Niestety, konsultacja neurologiczna z kilkoma RTG to pewnie podobny koszt, jak u Greya ok 500 zł. Przykro mi, że tu taka cisza. Może ktos jednak dałby radę ładnie opisać sytuację Dylana, zeby można było zrobić mu zbiórkę.
  16. Elu, a jak Rysiu do ludzi? Czy daje się głaskać, podnosić, przypinać smycz, czy sam szuka kontaktu? Nasza Malinka z psami tez świetnie się zgrała, ale ma dystans do ludzi. Moze coś skorzystamy, jesli u Rysia się sprawdziło.
  17. Skąd takie wnioski? Artur z tego samego stowarzyszenia też zanim do nas przyjechał był ogłaszany jako pies na zewnatrz i mieszkał tylko trochę krócej w tym samym hotelu, też w kojcu. Idealnie zaaklimatyzował się w domu, ostatni wychodzi i pierwszy czeka pod drzwiami, jest psem kanapowo/fotelowym. A Baryton? Całe długie życie najpierw jako bezdomny, a potem u Mariny w kojcu. Teraz nie dałby się w ogrodzie zostawić dłużej, niż sam chce. Andżela - zamknięta w kojcu całe życie, teraz idealny pies domowo/rodzinny. I wiele innych psów. Chodzi o to, że Wafelkowi nie dano nawet szansy. Wydaje mi się, że on nie miał jednak nawet w założeniu mieszkać w domu. Gdyby miało byc inaczej, to jak większość z Was zareagowałaby na jego odnalezienie ? Ja leciałabym jak na skrzydłach i wpakowałabym go od razu do domu, żeby mieć pod kontrolą, poobserwować czy coś się nie dzieje, czy jest zdrowy i żeby zrekompensować mu to, na co został narażony. To nie kwestia psa, ale raczej wyboru człowieka. Ciągle było tu zaznaczane, ze dziki, że trudny, że sobie sam poradzi, a ludzie super. Tak naprawdę ten pies nigdy nie był w domu i nikt nie wie, czy jest dziki, czy tylko dotąd trafiał na niewłaściwych ludzi i dlatego boi się. To tak, jakby dwulatka postawić przed jezdnią i powiedziec, że to jego wina, kiedy wparuje pod auta. Wafelek może mógłby komus zaufać, oddać serce, gdyby ktoś go wspierał i zaopiekował się nim naprawdę. Wprowadził go do domu, pokazał, że życie może wyglądać inaczej. Nawet gdyby bał się na tyle, że nie pokochałby ludzi, to mógłby żyć w domu bezpiecznie i spokojnie, jak np nasze dziczki. Spędził w jednym kojcu tyle lat, to było wszystko, co znał i dawało mu poczucie bezpieczeństwa. Wczesniej nie spotkało go nic dobrego, potem tylko stres, trauma, głód i strach. Jak dla mnie człowiek zawiódł tu na całej linii. Nie mówię, ze dom by źle wybierany, bo choćby kilka osób właśnie rozmawiało, to jak ktos chce wprowadzić w błąd, to i tak to zrobi. I oczywiście nic nam nawet do wyborów stowarzyszenia, bo informacje o Wafelku pojawiły się tu gościnnie, jest opłacany przez stowarzyszenie i pod ich opieką. Jesli jest tak, jak pisze Poker, że może nie jest już w tym garażu, tylko w domu, to myslę że teraz tym, co ludzie mogliby dla niego dobrego teraz zrobić, to porobić mu domowe zdjecia do ogłoszeń, żeby dać szanse na lepsze życie. Sama z chęcią go ogłoszę wtedy. Tyśko, a moze porozmawiałabyś z dziewczynami i zarezerwowałyby mu miejsce w tym hotelu, gdzie jest synek Żabci? Wiem, że tam gdzie był, koszt jest o połowę niższy, ale siedział tam tyle lat bez efektu i jak wróci, to znowu ugrzęźnie tam na lata i z łatką nieudanej adopcji na dodatek.
  18. Dziękuję za potwierdzenie. Jutro sprawdzę konto i zrobię rozliczenie, bo cześć wpłat ma wpłynąć na moje.
  19. Zaraz jedziemy nadać przesyłki inpostem do agat21, UlaFeta i mdk8. wszystkie jako małe w cenie 16,99 zł.
  20. Ludzie o tym wiedzieli. Mogli nie decydować się na trudnego, dzikawego psa. Przyjac psa na swoje warunki i możliwości. Pies przywieziony taki kawal drogi. Gdyby wzieli go normalnie do domu, to pewnie byloby inaczej. Pies, ktory tyle lat spędził w jednym kojcu, potem trzymany na smyczy w nowym kojcu, wielodniowa tułaczka w koszmarnym upale i o głodzie, znowu zamkniety, tym razem w garażu. Domyślam się, że do soboty będzie tam zamknięty. Mimo tego, że Tyśka stale tych ludzi broni, to dla mnie są nieodpowiedzialni. Dostali szanse, kiedy się odnalazł i co? Zafundowali mu garaż i zwrot.
  21. Tam pojedzie inny pies z tego stowarzyszenia. Biedny Wafel, żal mi go bo nawet nie dostał szansy.
  22. Przekażę Pauli. Chciałam wszystkim podziękować za udział w bazarku. Dziś poszła paczka do p. Anny. Opłacona przez rozi. Po odliczeniu 14 zł przesyłki na moim koncie jest 86 zł za mydełka. Rozi, ślicznie dziękujemy. Poszła paczka do Toli. Koszt przesyłki 14 zl, Koszt mydełek 6x6=36 zł.wyslalam też paczkę do Jola&tina roślinno-mydełkową. Koszt paczki priorytetowej 16 zł, koszt mydełek- 3x6= 18 zł, cegiełki 50 zł. Resztę paczek mam popakowane, jutro postaram się wysłać paczkomatem. Chyba, że ktoś woli pocztą, bo jak widać wychodzi taniej. Tylko pocztą jutro dam radę, jeśli mechanik jutro naprawi auto. Gdyby nie, to albo paczkomat albo poczta po odzyskaniu samochodu.
×
×
  • Create New...