Jaaga
Members-
Posts
19057 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Everything posted by Jaaga
-
Wreszcie jak czarny ON, a nie jak chudy badyl Dziś pisałam Toli odnośnie karmy. Kupiłam jej pakiet Bosch 2 smaki w promocji. Pierwsza jagniecinę z ryżem świetnie tolerowała. Teraz druga to ryba z ziemniakami i niestety robi po niej budyniowate kupy. Trzeba zmienić. Najlepiej służyła jej RC, ale Tola chce kupić na fundację, a to karma tylko dla hodowców dostępna w klubie. Zaproponowałam więc Josere Festival jak u Zewa.
-
Gabi jest spokojna cały czas. Córka dziwiła się ze taka przyjazna. Mimo że ją pierwszy raz widzi, to przyszła się pogłaskać, pozwoliła, dotykać dzieci. Naprawdę wyjątkowo kochaną sunia.
-
Agato, głównie to są środki do profilaktyki: na kleszcze, pchły, odrobaczenie, z tego co ostatnio pisała to nieuzywana bielizna i wygodna odzież typu dres.
-
Wczoraj Dylanem zachwycała się Marina. Dylan do niej przyszedł po głaski i przytulił się, a ona zakłopotana zapytała, co to za pies, bo nie wie. Zakładała, ze skoro tak pełen milości, to od niej i ją pamięta, a jej było głupio, ze ona go nie kojarzy, bo wszystkie pozostałe swoje kojarzyła i o nie pytała. Dylana nie dało sie wyprowadzić od Mariny, stale podchodził sie przytulać. Juz naprawdę nie wiem, co robic, żeby ktos go dostrzegł. Wszyscy goście się nim zachwycają, jego milościa i łagodnościa, a brak choć tego jednego człowieka, który go pokocha, tak jak my i zabierze ze sobą.
-
Też mam taką nadzieję i czekam na to. To będzie najwiekszy dar psiej milości i oddania względem człowieka.
-
Jest tak kochaną, że chciałoby się ją cały czas przytulać. Nie wyobrażam sobie teraz, że miałaby tam zostać sama w schronisku. Marina opowiadała, że przyjmują ludzi bezdomnych przez wojnę. Teraz jest w schronisku 5 mężczyzn. Zajmują w schronisku 2 pokoje w budyneczku. Pomagają im dziewczyny, utrzymują, dają odzież. Bezdomni za to pomagają przy psach. Jest ich ok 600 i ponad 100 szczeniat. Kiedy ludzie odnajdują krewnych i wyjeżdżają, to Marina przyjmuje kolejnych. Rozmiar współczucia i pojemność serca tej kobiety są niesamowite. Nie chciałam się tak rozpisać, ale naprawdę chciałam się podzielić tym wszystkim czego doswiadczyliśmy i o czym wysłuchaliśmy. Kiedy włączam komputer, wchodzę na fb I widzę wojenki i wzajemne dogryzanie niby miłośników zwierząt i pomagaczy, to mam ochotę od razu wyłączyć sprzęt I mnie mdli. Prawdziwe dobro i poświęcenie dzieją się obok nas, a przechodzimy koło tego obojętnie zajęci swoimi sprawami.
-
Gabi jest tak kochaną sunią, że nie macie pojęcia. Tylko niesamowicie pogodzoną z tym, co ją spotka, jak napisała Limonka80. Patrzy tymi swoimi mądrymi oczami i widać w nich zranioną duszę. Nie ma w niej radości, ani innych emocji. Normalnie funkcjonuje, ale nie okazuje żadnych uczuć. Straszne, przez to musiała przejść.
-
Nie, odgryzła się kilka razy i ma spokój. Musi przejść kwarantannę.
-
Biedna bardzo, taka smutna, zrezygnowana i umęczona. Łagodna, miła, ale zero emocji, radości. Leży sobie na kanapie i tylko obserwuje. Jest drobna, ale ciężka. Już została wysterylizowana.
-
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
-
Mają być ok.14.00.
-
Może być też tak, ze mała pochodzi z któregoś ze schronisk czy przytulisk, skąd w czasie wojny ewakuowano psy i Marina je przyjmowała. Dziwne byłoby, zeby ona robiła operację i nie było info. praktycznie kazdy taki trudny pies jest pokazywany na profilu schroniska, jest organizowana zbiórka na operację i leczenie, prośba o dom. Jej nigdy nie widziałam. Do tego w przypadku Barytona czy Lindy dostałam ich badania i informacje. Myślę, że jednak Marina mogła przejąć ją już po operacji.
-
Czekamy.
-
Neurochirurgią zajmuje się dr Wrzosek. Operował Barytona. Myślę, że tu nie trzeba neurochirurga, bo kręgosłup jest już zaopatrzony, a potrzeba ortopedy do biodra. Na pewno najlepszy sprzęt i doświadczenie ma dr Novak. Bez tomografii I tak nikt się nie podejmie więcej, a MRI nie będzie możliwy przez metal. Baryton też miał TK przed decyzją o operacji.
-
Jakoś trudno mi uwierzyć w te utrzymywane stada kalecznych wron przez dziesiatki lat U nas jest jedno pogotowie dla dzikich zwierząt i wiem ile zwierzaków mąż dowozil tam z interwencji, kiedy pracował w schronisku, a samych schronisk jest jest wiele w okolicy, nie mówiąc o interwencjach z gmin, które nie mają schronisk, punktów przetrzymań i SM. Skoro zdecydowaliśmy się nie na eutanazję, ale na operację i rekonwalescencję, to Bronka zaopiekujemy. Nie dziczy, siada na ramieniu, na przegubie ręki, zjada z ręki. Jesli ktoś odchował kury w domu, to mu wrona nie straszna . Na pewno lepiej przetrwa rekonwalescjencję u nas niż w miejscu, gdzie są dziesiatki ptaków do wykarmienia i zaopiekowania. Na razie jest na przeciwbólowcu i antybiotyku. Goi się nieźle, lepiej niz kura czy geś. No i mamy weta specjalistę od ptaków, jakkolwiek głupio to zabrzmi Andrzej pierwszego dnia był już zazdrosny na zakupach, bo jemu mięsa nie wolno kupować, a Bronek dostał. Córka zdziwila się, że kupuję mięso, ale mąż od razu przewidział, że to dla wrony.