Jaaga
Members-
Posts
19057 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
104
Everything posted by Jaaga
-
Przy maliznach niestety to się zdarza. Moja Cilka zerwała więzadło jako 13-latka i też była operowana. Mam nadzieję, że Tycia bezproblemowo przejdzie operację i szybko wróci do normy. Niestety, teraz ceny zabiegów są bardzo wysokie. Już cesarka u małej suni to koszt 2500-3000zl nocą. Operacje ortopedyczne nigdy nie były tanie
-
Jest, część deklarowiczow z dogo woli wpłacać na konto fundacji deklaracje z powodu możliwości odpisu darowizny. Wtedy wpłata jest dedykowana konkretnemu psu i są to te same deklaracje, które wczesniej wpływały na konto skarbnika. Większość wpłat jest dedykowana konkretnemu psu, bo zazwyczaj wpłacają deklarowicze lub znajomi czy osoby ktore juz adoptowaly zwierzaczka. Z tego co zauważyłam, rzadziej ktoś wpłaca ogólnie. Jeśli tak, to wtedy Tola te wplaty przeznacza na zwierzęta pod opieką fundacji, w zależności od potrzeb. Pewnie wieczorem Tola sama lepiej wyjaśni.
-
Dostalam wiadomość od Aska7, że w tym miesiacu mam wystawiać paragony. Nie fakturę na Zea. Z tego, co widzę Alaskan napisała o tym, że na Jej koncie, jako skarbnika jest już duży minus. Nie wiem ile jest na koncie ZEA, bo ja nie podliczam, ale Tola zamieszczam tu info o każdej wpłacie deklaracji. Nie wiem, czy nazbieralo się na miesiąc oplat, może dlatego te pieniądze na koncie fundacji nie zostały już teraz wykorzystane.
-
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Faktura za preparat na stawy Fv Zamojska.PDF -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
po wysłaniu wiadomości dostałam fakturę za karmę, za preaparat jeszcze czekam. faktura-39-06-2023 zea.pdf -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Dziękuję pieknie, już zaznaczam na pierwszej stronie. Dziś dotarła zamówiona karma i preparat na stawy, niestety żadna z obu firm dotąd nie przekazała faktury. Musze interweniować jutro. -
Rozliczony 135 zl Dziekuje Dobrodzieje Dla Barytona ♡♡ 23.06
Jaaga replied to Nadziejka's topic in Zakończone
Chciałam potwierdzić, że pieniążki dotarły, slicznie dziękuję -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Oj, to mnie zmartwiłaś, bo długo zastanawiałam się ze względu na cenę, ale Baryton ją najbardziej lubi. Szkoda, że wcześniej nie wiedziałam. Dziękuję Ci za ostrzeżenie. -
Z Ukrainy - Boston i Armand w DS, ukochany Baryton za TM :(
Jaaga replied to Jaaga's topic in Już w nowym domu
Dziś zakupiłam Barytonowi butelkę Arthrosterolu, bo co dzień mu dolewam do karmy i leków oraz 12 kg Alpha Spirit miękką z rybą. Niestety, karma znowu droższa. Zapłaciłam 142.79 zł za płyn i 239,50 za karmę. Faktury są na Zea, wyslę fundacji do zwrotu jak przyjdą z produktami. Jak pisałam na wątku Weny, Bartyon ma pogorszenie z łapkami. W domu nie potrafi wstawać, czasem i chodzić, ale wtedy przesuwa się na brzuchu i woła nas. Na dwór go wynosimy. Na zewnątrz nauczył się radzić sobie z chodzeniem podskakując. Kiedy z impetem wyrzuca łapki, to się przesuwa i nie traci równowagi, więc nie upada. To jest niesamowite, jak doskonale funkcjonuje jego mózg i jak Baryton potrafi radzić sobie z postepującą niepełnosprawnością. -
Tak. Las to nie park i trzeba się liczyć z jego mieszkańcami i ich stresem. My chodzimy zawsze z dwoma psami w min. trzy osoby. Ostatnio po 1,5 roku pierwszy raz puściłam droga pożarową Andżelę z wiszaca smyczą, bo szliśmy w trojkę w wokół niej, a ona po mastektomii ma zrosty, które uniemożliwiają jej bieganie. Jednak nigdy nie puściłabym żadnego sprawnego psa luzem, ani nawet nie wzięłabym ich do lasu więcej na smyczach, bo zawsze może coś się zdarzyć i jak sobie wtedy poradzić z kilkoma psami.
-
Dziękuję Wam za słowa pożegnania Weny, wsparcia i otuchy. Jest mi bardzo smutno, bo dawno żaden ze starszych psów u nas nie znalazł domu, a dla nich czas płynie jednak inaczej. Widać, jak starzeją się, pojawiają się problemy, choroby, niektóre odchodzą. Przy każdym miałam nadzieję, że ktoś go wypatrzy, że odda serce ze wzajemnością na ta reszte życia. Teraz powoli tracę wiarę w to i brak mi zapału, jaki miałam wcześniej. Tyle ogłoszeń, postów, udostępnień, a one dalej niewidzialne. Barytona już znowu musimy nosić na rękach. W domu nie potrafi sam wstać, załatwia się pod siebie, nie pomagają jak na razie żadne środki i leki. Linda ma kryształy w moczu i miała stan zapalny pęcherza. Też jest leczona. Niestety jej pęcherz normalnie się nie opróżnia, więc I problemy nawracają. Kody operacje stale odkładane przez wysokie temperatury. Dylanowi ciężej wstawać, dostaje już preparat na stawy podarowany przez panią Annę GR. Boję się pomyśleć co będzie, jak jeszcze bardziej stawy osłabną, do tego ma przeciez slabe serce. Są i te starsze bez problemów, jak Artur, Zew czy Szymek. Każdy chce się pogłaskać, przytulić, bawią sie, noszą pileczki, wzajemnie sie wyglupiają, a ja patrze na nich i marzę o tym, żeby znaleźli się ludzie, którzy zauważa i też pokochają te cudowne istoty.
-
Czas tak szybko płynie, już ziemia się zapadła. Dosypywalam i posiałam trawę. Co dzien rano o nim myślę, kiedy jestem obok. Dalej widzę jego roześmiane pysio i jedno zdrowe oczko, którym sie we mnie wpatrywał.
-
Mam kolejną bardzo smutna wiadomość na forum. Dziś zmarła Wena Całkowicie niespodziewanie, najprawdopodobniej na serce, byc moze nadwyrężone ostatnimi upałami. Wczoraj wieczorem nie zjadła całej porcji, ale też szczególnie nie zaniepokoiłam się, bo przy tych upałach to nic znowu tak dziwnego, że pies zostawi coś w misce. Dziś po powrocie z lasu Andrzej zastał ją martwą w jej legowisku. Tak jak zazwyczaj spala, leżącą na boku. W domu została córka, kiedy nas nie było, więc gdyby coś się działo, to psy zaalarmowałyby ją. Wena miała wcześniej usuwaną śledzionę z guzem, ale nie wydaje nam się, że przyczyną mógł być nowotwór. Chyba zawsze psy wtedy chudną, a Wena cały czas miała apetyt i taka samą wagę. Niedawno była p. doktor je szczepić, ale też raczej szczepienie nie mialoby takiego wpływu. Bardzo jest mi przykro przez to odejście,bo nie zdążyła zaznac swojego domu i miłości własnego człowieka. Była taka spokojna, cichutka, ułożona, zgodna. Może gdyby nie gluchota, to ktoś dałby jej swoje serce i dom, a my bylibyśmy tylko tymczasowym przystankiem, a nie miejscem, gdzie skończy się jej historia.
-
Poproszę nr 16 KT.