Delay
Members-
Posts
402 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Delay
-
Kurde, no ja wetem nie jestem, ale wielokrotnie słyszałam negatywne opinie na temat podawania psu mleka i się z nimi po prostu zgadzam. Generalnie mleko więkoszości psów nie służy, może być nie tolerowane, a że niektóre je trawią to uważam jeszcze nie powód żeby warto je było podawać. Polemizować moim zdaniem nie warto, podobnie jak wg. mnie nie warto poelmizować z BARF-iarzami...:p Odnośnie mleka - pozwolę sobie wstawić tu opinię pewnego weterynarza: "Znakomita większosc psow po mleku ma biegunke, bo nie trawia one laktozy. Pies - jesli jest przyzwyczajony - bedzie trawil mleko, tzn. po pewnym czasie enzym rozkladajacy laktoze zacznie byc produkowany. Ale - jeszcze raz powtorze - pies musi byc przyzwyczajony. Krotka przerwa w podawaniu mleka znowu powoduje zaniechanie produkcji enzymu i biegunka po mleku podanym nawet uprzednio przyzwyczajoneu psu po pewnej przerwie - prawie pewna. Generalnie - mleko krowie najlepsze jest dla cieląt, zaś kozie - dla koźląt. Dorosłe ssaki mleka nie pijają. Jeśli już koniecznie chcemy podawać nabiał, to znacznie lepsze są jogurty i kefiry, laktoze maja już przerobioną przez bakterie, są znacznie łatwiej strawne." Ostatni akapit powinnam chyba na czerwono walnąć - bo to mi absolutnie wystarczy, to sedno tego co wydaje mi się słuszne przede wszystkim i od początku mojego postowania w tym temacie na tym jadę i będę nadal. Ale jak powiedziałam, co wet to i opinia inna, są i tacy co polecają nawet pedigree pala. Jeśli ktoś uważa mleko za słuszny smakołyk, niech sobie tak uważa, jego sprawa. Dla mnie jeśli "znakomita większość" psów ma problemy z trawieniem mleka to o czymś to jednak świadczy. Wielu wetów uważa podobnie jak ten cytowany przeze mnie i ja to uważam za sensowne. Ja myślę, że nawet fachowe wyłuszczenie "przeciw" nie przekona tych co są "za" ja myślę, że nie warto przekonywać i dlatego dalsza polemika jest bez sensu. Pozostańmy przy swoim, ja mleka psu nie zamierzam dawać, jak mi radzi cała masa fachowcó[I]w z resztą [/I]a zwolennicy niech robią po prostu po swojemu.:)
-
[quote name='saJo']Jesli pies trawi laktoze, to mleko jest rownie przyjemne dla jego p.p. jak przetwory mleczne. A sklad ma "troche" inny niz mleko. [/quote] A ty myślisz, że jeśli pies lepiej lub gorzej trawi laktozę (zapewne wnioskujesz z tego że rozwolnienia nie ma, co?)to już znaczy że mleko jest takie wskazane?? Przetwory mleczne są dla psa jednak dużo lepiej przyswajalne i jest to fakt, czegokolwiek nie napiszesz. Wiesz, psy trawią różne cuda (zwłąszcza te wiejskie)co nie znaczy wcale że skoro mu smakują to podawanie ich jest takie super. [quote name='saJo']Jasssne, zdajal sobie krowe i czekal az mu sie jogurt lub ser zrobi.[/quote] No na pewno nie zjadał krowy w celu podpicie sobie mleka - o to ci chodziło? :lol: O cokolwiek ci tu chodziło, to psy w naturze mleka nie pijają i to jest fakt. [quote name='saJo'] Mysle, ze blizesze bylo nadtrawionemy mleku niz jogurtowi.[/quote] :lol: ha ha ha - dobre, tylko, że w tym przypadku jest to już nie mleko, a mleko przetworzone przez bakterie i enzymy trawienne, ah, jakież to podobne jednak do jogurtu (sory, ale ty chesz coś udowodnić?) [quote name='saJo']Bo moje psy je lubia, pewne wartosci odzywcze z nich czerpia, ale nie musze sie martwic o przebialkowanie z racji nizszej zawartosci bialka w mleku niz w przetworach.[/quote] Tu bym polemizowała, ale podejrzewam, że jednak nie warto ;). Wiesz "bo moje psy je lubią" to jest tak naprawdę żaden argument, znam takich co karmią psy hamburgerami smażonymi, czekoladą, batonikami i innymi cudeńkami "bo psy je lubią"... Nadal twoja argumentacja mnie nie przekonuje, natomiast owszem, rób sobie jak chcesz - przecież co szkoła żywienia to obyczaj. [quote name='saJo'] Moje psy dostaja w nagrode pilke.[/quote] To fantastycznie! :lol: [quote name='saJo'] A ja daje czasami to, czasami to, a czasami inne mniej lub bardziej wartosciowe odzywczo smakolyki.[/quote] Super, ja myślę, że każdy tak robi. Natomiast nie podajesz tak naprawdę żadnego racjonalnego argumentu dlaczego podawanie mleka miałoby być zdrowsze od podania jogurtu, czy białego sera (a zapewniam cię, że podając to od czasu do czasu nie przebiałczy się psa - uwierz, przebiałczyć można równie dobrze podając mleko, jak wszystko coz awiera białko a np. nie zna się umiaru. Wiesz, mimo wszystko pozstanę w tym temacie w zgodzie z całą masą znajomych, zaufanych wetów i Puli... A skoro twój pies trawi mleko a ty uważasz, że podawanie go jest takim dobrym pomysłem, to ok, twoja sprawa.Grunt, że twój pies nie ma po nim rozwolnienia, jak niestety większość.
-
Ale zaraz, ja wierze, że jednak można psa kontrolować. Ja co prawda mam collie i nie ma nic z ostrości dobremana...to fakt. Moja suka jest bardzo łagodna, ale potrafi warknąć na psa, który jest natarczywy, jednak jestem w stanie kontrolować ją na tyle, żeby zaczęła ignorować takich delikwentów. To samo się tyczy psów które ja np. chcę pogłaskać, także jestem w stanie kontrolować ew. wybuchy "zazdrości". Pracą, pracą i jeszcze raz pracą a i odpowiednim podejśćiem. Jestem z natury twardą i konsekwentną osobą (co nie znaczy, żę nie łagodną), nie uznaję sprzeciwu. Nie uznaję możliwości, żeby mi pies decydował kogo mogę wpuścić do domu, z kim mogę się przywitać itp. Rozumiem, że coś takiego jak cechy konkretnej rasy - jak np. silne bronienie właściciela przez np. dobermana, jest to rzecz właściwa i naturalna - jednak wiem że można te zachowania kontrolować (bo byłam tego świadkiem, mam świetnie wyszkolonego sąsiada, dobermana właśnie ;) ) Na Hasło "zostaw" ten pies natychmiast się uspokaja i w życiu nie widziałam, żeby zlekceważył komendę, nie ma burczenia, nie ma zmiłuj. Jego pan jest stanowczym ale pogodnym i łagodnym człowiekiem, ten pies codziennie fantastycznie z nim pracuje. Na szkoelniu widziałam masę osób z psami, które uczyły się kontrolować ich zachowania agresywne i jestem przekonana że jest to możliwe i wręcz POWINNO SIĘ tego uczyć, jeśli się posiada rasy "ostre". Uważam, że za często tak się dzieje, że ludzie mający psy tych ras nie panują nad nimi co prowadzi często do tragedii. Nieraz muszę się z takimi użerać i co z tego, że mam świetnie wychowanego i wyszkolonego psa, którego mogę w każdej chwili odwołać, skoro muszę uważać na spacerach na te, które "nie" swojego właściciela mają w głębokim poważaniu i gotowe są zjeść mi psa żywcem...:angryy:
-
A ja nadal nie rozumiem po co dawać psu mleko skoro można mu podać lepiej przyswajalne przetwory melczne. To samo zawiera ale w o wiele przyjemniejszej dla psiego przewodu pokarmowego wersji. Ja tam naprawdę wbijam w to kto tu jest wetem. Sama ich znam sporo i mam naprawdę własnych, zaufanych, w tym także profesorów. Jakoś w większosći polecają podawanie NIE mleka a przetwórów typu ser biały, jogurt - jako łatwiejprzyswajalnych. Mleko z resztą psu tak naprawdę nie jest potrzebne, tak na marginesie, wapnia i białka pies w naturze z mleka nie czerpał nigdy (no chyba że zeżarł jakieś czyjeś "młode" co jeszcze ssało matkę - ale zapewne nie było to już mleko a raczej coś przetworzonego, bliższe składem jogurtowi...). Ja nie widzę powodów żeby tu polemizować po prostu... Taki biały ser, czy jogurt psu równie smakuje a i w misce wygląda równie ładnie jak mleko, to po cholerę dawać mleko wogóle moim zdaniem i to nieistotnie czy pies trawi laktozę czy nie. Już pominę że 100x łatwiej jest psu dać w nagrodę np. biały ser. niż mleko... A "bezinteresownie" to sory, ale też wolałabym i daję jogurt czy ser biały niż mleko. ;)
-
Mattie dziękuje za komplement, bardzo nam miło:fadein: ;) Tak młode pieski jak twój miewają kaprysy, ale jeśli piesek jest zdrowy, to może sobie poposcić, z resztą psa do jedzenia zusić się nie da, a też z drugiej strony żaden zdrowy pies sam się z własnej woli nie zagłodzi. Moja suczka dostaje tylko suche (Hill's) + nagrody i dodatki ale osobno, nie do karmy, wyrosła z jakiegoś kilkudniowego niejadkowania- treraz od czasu do czasu 1 dzień pości.
-
[quote name='baltazar'] a ostatnio miska stala 2 dni i zaczela sie psuc[/quote] To jest m.in absolutny powód do zabierania miski psu najpóźniej poł h po jedzeniu. Wyobraź sobie że twojemu psu przyszłoby do głowy zjeść taką wyleżaną nadpsutą miskę jedzenia...koszmar i tragedia...:roll: Druga sprawa - mojej suce też kiedyś zdarzało się grymasić i potrafiła, zwłaszcza w upały nie jeść 2-3 dni (a była absolutnie zdrowa) .Lekarz weterynarii wytłumaczył mi że psy mają zmienne potrzeby, że nieraz po prostu nie zdążą zgłodnieć. Moja suka nie chudła, po prostu miała "za dobrze" i sobie sama regulowała wagę, spryciara - a że trenuje to za gruba być nie może. Ja zabieram psu miskę pół h po jedzeniu właśnie - zdarza się od czasu do czasu że suka się 1 dzień przegłodzi, to następnego wcina całą porcję z trzęsącymi uszami. Od kiedy je Hill's to się zdarza bardzo rzadko, ale się czasem zdarza. Nawołuję do rozsądku - nie przejmujcie się aż tak waszymi niejadkami jeśli są zdrowe. Ja się cieszę że moja suczka nie pochłania każdej ilości jedzenia razem z miską w 5 minut. Je spokojnie, powoli ale ze smakiem i nie chudnie jakoś zastraszająco ( nieraz ljak widzę udzie przesadzają mówiąc o swoim psie że jest za chudy, naprawdę i przesadzają z tym mooocnooo). Martwiłabym się raczej jeśli miałabym "jadka" który chodziłby wiecznie głodny i nienażarty, często za gruby, mogący spokojnie zjeść każdą ilość jedzenia aż do rozpuku...:p
-
Bo wyobraźcie sobie co by było gdyby wszystkie bez wyjątku rodziły co pół roku... Ja jestem zdania, że najlepszy moment na pierwsze krycie u ras średnich zwłaszcza- bo taką hodujemy to 2,5-3 lata, nie wcześniej. Druga sprawa to fakt, że ciąża bardzo organizm suki obciąża, więc jeśli następna będzie za pół roku to organizm suki może się okazać za słabo przygotowany - a co za tym idzie miot może nie być kunologiczie tak wartościowy jak byśmy chcieli. Takie częste krycie poza tym, najczęściej charakteryzuje pseudohodowle i produkcje psów, wg.mnie - a jakie bywają opłakane skutki tego można nieraz..."podziwiać":roll:
-
saJO nijak się nie mogę z tobą zgodzić. Kurde, też daję swjej suce różne smakołyki, ale kurde nie tak trudnostrawne i aż tak bezsensowne jak mleko. Ty chyba nie za bardzo rozumiesz o cyzm pisze Puli... Mleko nie dość, że jest bardzo trudno przyswajalne to jeszcze sory...mleko jako smakołyk?? co? ty nagradzasz psa za wykonane polecenie miską mleka? Ja nie wiem, na jaką cholerę się tłumaczysz. Nie masz racji, bo to o czym tu pisałyśmy z Puli to są fakty naukowe, logiczne z resztą i potwierdzone przez wetów, nie tam nasze jakieś widzimisię. Nie rozumiem poc o się upierasz przy mleku, skoro 100 razy lepiej i logiczniej, zdrowiej i co tylko jest dać psu w nagrodę białego sera. Ty nie pojmujesz różnicy? biały ser, czy jogurt to takie mleko, ale w postaci łatwostrawnej dla psa, wiesz?:p Czemu więc nie dać psu "chwili przyjemności" takiej samej a zdrowszej i lepiej przyswajalnej dla jego organizmu? Po co więc, pytam jeszcze raz upierać się przy mleku i już naprawdę "chwila przyjemności" nie ma tu znaczenia i to, że jak piszesz podajesz różne, niekoniecznie zawierające super zdrowe składniki smakołyki, bo można dać psu choćby kostkę sera, czy jeśli już musi być płynne to jogurtu i będzie taka sama chwila przyjemności z tą różnicą, żę sensowna. Ja daję często w nagrodę żółty ser - też nie najzdrowszy ze względu na tłuszcz choćby, ale też zawierający wapń i białko m.in - ale za to 10x lepiej przyswajalny niż mleko w czystej postaci.;) Naprawdę nie ma powodu do bronienia podawania mleka i nie ma to sensu - zwłaszcza, skoro można podać mleko w innej postaci, jak tu pisałam : biały ser, jogurt, czy nawet ser żółty (w mniejszej ilości oczywiście żeby nie przebiałczać psa) Dla mnie twój sposób myślenia to...no nie obraź się ale upieranie się, bezsensowne i nie poparte niczym sensownym merytorycznie.
-
Kurde...ludzie, ja już nie mogę z tym bojkotowaniem Eukanuby...ja takie same filmiki widziałam o m.in produkcji Royala. Jakoś przypadkiem poznałam osoby, które pracowały przy produkcji kilku karm, m.in Royala i Eukanuby właśnie. Jakoś nie mieli zastrzeżeń co do procesów produkcyjnych Eukanuby natomiast o Royalu mówili że się nie dziwią, że obniżył loty. Tak samo jak wiadomo że pomówić można każdego w szystko i powszechnie wiadomo, że telewizja kłamie to ja jestem ostrożna w wydawaniu sądów. Eukanuba mojej suce i wielu znanym mi psom służyła bardzo dobrze, nie mam zamiaru wierzyć we wszystko co zobaczę w internecie, bo bym musiała chyba zbojkotować wszystkie karmy...:p
-
A widzieliście wogóle kiedyś żeby psia mama potrząsała szczeniakiem trzymanym za kark? bo ja nie...zgadzam się z przedmówcą, nie wydaje mi się to dobrym sposobem. Kiedy u nas były w hodowli szczenięta bacznie się przyglądałąm całemu stadku.W totalnej ostateczności, kiedy ostrzegawcze powarkiwanie, pokazywanie zębów i odwracanie się nie wystarcza, matka "uderza" czasem szczeniaka zamkniętym pyskiem - wygląda to jak "dziobnięcie" w bok, lub kark, jak zauważyłam - i też nie robi tego jakoś jakoś niesamowicie siłowo. Podejrzewam że piesek, którym będziemy potrząsać lub przygniatać do ziemi trzymając za kark, szybko straci do nas zaufanie i wcale się nie będzie czuł przy nas pewnie. Gryzienia rąk przez szczeniaka można łatwo oduczyć piszcząc kiedy nas zaboli i ignorując szczeniaka przez chwilkę. Druga metoda to wpakowanie szczeniakowi gryzionej ręki do gardła co natychmiast skutkuje wypluciem jej i absolutnie nie jest dla niego już taką fajną zabawą. Potem może być smakołyk z tej ręki do dzioba - żeby zaznaczyć, że to nie ręka jest zła. Niestety psie dzieci są psimi dziećmi - rozrabiają, gryzą i załatwiają się na podłogę...Trzeba jak najwcześniej się wziąć za wychowywanie, czytać, szukać - informować się - jeśli nie wiemy jak to zrobić. Dla 4 miesięcznego szczeniaka świetną pomocą będzie służyło przedszkole dla szczeniąt. Nie ma psa którego nie da się wychować, chyba że w skrajnych przypadkach schroniskowych , starszych psów - wtedy wymaga to o wieeele więcej pracy, wysiłku i poświęceń niż ze szczeniaczkiem. Nie wolno nam zmarnować psiego dzieciństwa jeśli jest nam dane go z psiakiem przeżywać - ile w tym czasie psa nauczymy, tyle będzie potem procentowało w jego dorosłym życiu. Nie moża więc pisać, że "to pies nie do wychowania" - powinno się raczej pisać, że " to my nie wiemy jak wychować psa, żeby był wychowany..." :p
-
Ale generalnie trzeba przyznać że mleko w czystej postaci nie jest wcale dorosłęmu psu potrzebne, w naturze również nie widziałam, żeby dziki pies czy wilk doił krowę :p.Różnie to bywa z trawieniem laktozy i oczywiste jest, że jeśli pies będzie miał po mleku problemy żołądkowe to mleko powinno się wykluczyć. Jeśli jest ok, to przynajmeniej nie będzie rozwolnienia, tylko ja się pytam po co dawać psu mleko? a nie można zastąpić go 100x lepiej przyswajalnym jogurtem np. - to przynajmniej ma jakiś sens bo wzbogaca florę bakteryjną jelit. Na cholerę moim zdaniem dawać psu coś, co mu nie jest do niczego potrzebne, a może zaszkodzić (z wyjątkiem np. nagród-smakołyków)
-
[quote name='Kamcia_14']Ja karmię Royalem i się bardzo cieszę z tego :evil_lol: A widzieliście ten okropny filmik CO oni robią z tymi zwierzętami Eh ;//[/quote] Może cię to zaskoczy, ale ja widziałam taki o producencie Royala...Na każdego można znaleźć haka, zwłaszcza jak firmie za dobrze idzie:p Ja karmiłam Eukanubą i byłam baardzo zadowolona, jak cała masa psów, którym Eukanuba służy (a dodam że mam trenującego psa i jeśli karma jest średnia to od razu to widać). Royal moim zdaniem się pogorszył. Z najwyższej półki to ja bym Hill's wybrała.
-
Miałam przerwę w dostępie do netu - mam nadzieję, że się uda to ściągnąć otworzyć ;) [url=http://www.mytempdir.com/1109461]Cennik hodowców Hill's[/url] Moja suka je Hill's już miesiąc prawie i jest super. Treningi mogłam spokojnie wydłużyć no i waga się podniosła:multi:. Z żylastego futrzaka mam, po prostu kawał mocnego, wytrzymalszego futrzaka, obrastającego pięknym włosem (jeśli collie obrasta tak ładnie to po prostu musi być dobra karma:p)
-
No u mnie jest tak, że suka jest szkolona m.in na piłeczkę i jak najbardziej potrafi się skupić. Ciężko jest też jednoznacznie stwierdzić, czy frisbee ją nakręca, a spokojny spacer nie. Ona generalnie nie jest przede wszystkim nadpobudliwa. Jest nieszczekliwa i zrównoważona. Bywa tak, że po spokojnym spacerze jest lekko nakręcona i wygląda jakby miała niedosyt, nawet jeśli to dłuugi spacer a po treningu frisbee śpi jak zabita :lol: i bądź tu człowieku mądry i obserwuj psa :p Co do "CS-ów" to u nas sprawdza się - mrużenie oczu, przeciąganie się, ziewanie, odwracanie głowy, zwalnianie kroku i oblizywanie się (w połączeniu z mrużeniem oczu najczęściej) - stosowałam je z ciekawości w czasie socjalizacji mojej suki, kiedy była szczenięciem. Taka forma komunikacji została nam do dziś, choć ludzie nieraz patrzą na mnie jak na wariatkę ;)
-
[quote name='puli']Kot. Na 100%. Pies ma własciciela,kot ma służących....[/quote] Hahahahaha - święta racja !!:lol::evil_lol:
-
Poczytałam sobie na klikerowej liście dyskusyjnej o seminarium Turid Rugaas, autorki "sygnałów uspokajających", w Warszawie i ciakawi mnie kilka kwestii. Przeczytałam tam np. o tym, że istnieje coś takiego jak "nadmiar ruchu" i przeginanie z aportowaniem, które może przyczyniać się do nerwowości i nadpobudliwości u psa. Bardzo mnie to zaciekawiło, bo Turid twierdzi, że pies może a nawet powinien wytrzymywać spokojnie 2-3 dni bez aktytwnego spaceru - zwłaszcza jeśli jest psem z natury nadpobudliwym. Nie sądziłam, że zabawa piłeczką, codzienna najczęściej może "unadpobudliwiać" nam psa...I teraz zastanawia mnie co zrobić z psem, który to robić uwielbia i "nie wyobraża" sobie spaceru bez tego? Przyznam, że to twierdzenie o powodowaniu nadpobudliwości wzmożoną aktywnością trochę mnie zbiło z tropu... Wynika z tego, że na psa dobrze i uspokajająco działa leniuchowanie w domu a aktywny ruch powinien być tylko 2- góra 3 razy w tygodniu...:roll: Jedyny sposób to obserwować psa i znaleźć "złoty środek". Mnie się wydawało do tej pory, że nadmiar ruchu to może psim mięśniom zaszkodzić conajwyżej niż mózgowi...a tu wychodzi, że nadmiar może być tak samo groźny dla np. nerwowego psa jak niedobór. Tylko jak znaleźć ten "złoty środek"?:p
-
Ja marzę o drugim psie z kolei;) Liczę na to, że zostawimy w hodowli naszej rodzinnej jakąś sunię po mojej Mattie. Obiecałam sobie, że zrobię wszystko, żeby spełnić to marzenie. :) Moja rodzina z kolei uwarza, że dobrze jak potrafi się najpierw wychować psa a potem bierze za rodzenie i wychowywanie dzieci;) (a wiek mam akurat adekwatny ponoć...:p) Uwielbiam moją rodzinę:multi:
-
Żaden pies w moim domu nie miał wstępu na łóżko, od kiedy to były moje psy i to ja rządzę w domu:razz:. Moja obecna suka to nawet łapy w życiu nie położyła na łóżku, czy fotelu. Podejrzewam, że gdyby mi kiedykolwiek jakikolwiek pies wpakował się na łóżko zostałby bezceremonialnie przegoniony. Bardzo bezceremonialnie:diabloti: Łóżko należy do mnie i ew. do kota;)
-
Mój narzeczony ma 4 miesięczną kotkę maine coon'a, że nam za jakiś czas przyjdzie mieszkać razem to musieliśmy ostro się zabrać za socjalizację kotki z suką. Wyszło świetnie. Mnie się wydaje, że mniejszy problem mamy z taką socjalizacją, jeśli pies będzie uległy wobec kota - czyli nie ma ogona powyżej grzbietu i dostawania ataku spontana na jego widok. My musimy przede wszystkim być panami sytuacji - i własnego psa. Pies z kotem potrafią się wyuczyć swoich reakcji i mogą naprawdę żyć w przykładnej zgodzie. Wydaje mi się, że problem się zaczyna kiedy pies usiłuje rządzić w domu, stara się sobie wtedy "przywłaszczyć" kota - stąd myślę powarkiwanie i inne "ekscesy". Ja bym zaczęła od bezwzględnego pokazania psu, że kot należy do nas i że pies może zostać zdecydowanie odwołany, za negatywne zagrywki wobec kota. Kto w końcu rozdaje karty w domu, my- czy pies?:p
-
Dlatego jest często przepaść między "ichniejszymi" liniami, nawet wystawowymi, a naszymi (choć ja wcale nie twierdzę, że w Polsce wszystkie psy należałoby wymienić na SKandynawskie oczywiście). Weźmy moją rasę - collie - w Skandynawii mają testy psychiczne, są staranniej hodowane, wystawy są moim zdaniem częściej chyba "wymierniejsze kunologicznie" .W Polsce nie ma testów psychicznych dla tej rasy, a sędziowanie zdarza się i tak, że skupia się głównie na gloryfikowaniu ilości futra. Trafienie w związku z tym na naprawdę nie lękliwy, normalny, "psio- psi" egzemplarz bywa tylko "szczęśliwym trafem" niestety. Generalnie domyślam się, ze różnice wynikają także z "kultury posiadania psa". U nas jest z tym zdecydowanie "różnie" - a co za tym idzie mamy często "pełniejsze" schroniska...
-
Mnie się w Poznaniu generalnie średnio podobało...Jakoś nie poczułam tego "światowego" klimatu. W mojej rasie poziom mnie nie zaskoczył, nie powaliły mnie na kolana niektóre pierwsze miejsca. No jak to z wystawami bywa, pies który zajmie wysoką lokatę na "zwykłej" wystawie może zostać już bez lokaty. I co? tak to z tymi wystawami jest właśnie, w końcu to konkurs piękności a to pojęcie względne. Ja tam pojechałam dla wrażeń, nie dla walki, suka mi się wysypała z włosó do 0 (jak zobaczyłam czym się kierował nasz sędzia przy wyborze było dla mnie jasne, że w tej akurat "klasie" na pewno prawidłową anatomią nie powalczymy:p ). Opis nam dał sędzia bardzo ładny, co mnie zaskoczyło, bo preferował nieco inny typ w mojej rasie niż moja suka. Jednak lepsze wrażenia przywiozłam z kilku innych wystaw niż z World Dog Show 2006 szczerze mówiąc. Pewnie sobie nie daruję, żeśmy nie zostały w kl. młodzieży, u sędziego u którego planowałyśmy - u niego, z tego co zauważyłam byśmy może powalczyły, nawet łyse;).
-
Ja wyszłam z podobnego założenia ucząc sukę komend: "wolna" - co oznacza luz właśnie i "za mną" - mamy też komendę "naprzód". Jestem niestety za to przedrzeźniana przez znajomych fanów absolutnego dominowania psa:p. Dziwię się im że się "martwią" skoro to oni właśnie mają problemy z psami, które u nas nawet się mgliście nie pojawiły. Najsmutniejsze jest to, że mam sporo znajomych właścicieli ON-ków z pogarszającym się zachowaniem...a także lękami (zwykle te cechy przypisywane są mojej rasie - collie...) natomiast metody które poznałam dzięki książkom i szkoleniu oni uważają jako zbyt "banalne"...No cóż, próbowałam tłumaczyć, świata nie zmienię. Po przeczytaniu książek Fennell m.in miałam kupę wątpliwości, które się okazały słuszne. Dziwi mnie, że aż takie komercyjne sukcesy odnoszą ci "behavioryści" - Fennell, Fisher, czy Cesar Millan...tzn. mam kupę zastrzeżeń do ich metod ale ludzie im wierzą...ja jestem ciekawa jak to faktycznie jest z tymi ich "efektami". Sporo osób, które znam, m.in hodowców zawsze mi powtarzało "może ci się taka a taka metoda nie podobać, ale nie możesz zaprzeczyć, że dają pozytywne rezultaty, skoro ich "twórcy" tak na tym wypłynęli - bo to znaczy że jakieś pozytywne efekty muszą być, bo inaczej nikt by im nie uwierzył." Jak dla mnie z każdej metody można wziąć coś dla siebie o ile będzie to sensowne. Moim zdaniem wiedza jest potrzebna i nawet jeśli to teorie w których pojawią się jakieś luki, niespójności czy wogóle upadną - dobrze je w każdym razie poznać, to powinna być wiedza, która podziała na nas raczej "opiniotwórczo" a nie "ślepo-naśladowczo".;)
-
Choć Fennell także wg. mnie przegina (odwiedzała kiedyś Polskę, nawet mieszkała u mojej znajomej sędziny kynologicznej, z tego co pamiętam poległa pod gradem pytań...na które nie za bardzo umiała odpowiedzieć) to myślę, że należy powiedzieć że generalnie psa nie można tak całkiem zignorować, tak jak nie można go zdominować. Trzeba wyjaśnić, zwłaszcza tym, którzy mogą przypadkiem wpaść ze skrajności w skrajność - trzeba umieć psa czasem zignorować, podobnie jak trzeba umieć być asertywnym szefem kiedy trzeba, ustalając zasady i być konsekwentnym. Z nieumiejętnością zignorowania psa od czasu do czasu też można się nabawić problemów. Dobrze byłoby też dać ludziom alternatywę - napisać wobec tego JAK powinni się zachować. Ja zauważyłam, że ludzie czasem "rzucają psem o ziemię" z braku alternatywy...gdzieś coś zasłyszeli że tak "trzeba" i nie chciało im się pomyśleć, że można inaczej. Ja przeczytałam i FIshera i Fennell i kilka innych pozycji, szczerze mówiąc dopiero rady z książeczek przedmówczyni - p.Mrzewińskiej, polecane przez znajomych i ulubionego szkoelniowca i książki Obedience, pani I.Sjosten (chyba dobrze napisałam nazwisko?) wydały mi się tak naprawdę godne uwagi. Wkurza mnie w książkach i Fennell i FIshera tłumaczenie wszystkich problemó dominacją. Dziwi mnie że im nie przyszło do głowy to, że "miękki" pies może zdominowany przez właściciela dopiero zacząć zachowywać się nerwowo. U mnie jest wszystko ok, choć nie raz słyszałam, że jestem "za miękka" dla swojego psa, bo się z nim witam w drzwiach (a dodam, że moja suka nie dostaje ataku podskoków, po prostu uczyliśmy ją od małego innego zachowania - gdzie przydała się "nieśmiertelna" komenda "siad" - i jakoś nie było potrzebne żadne ignorowanie, żadna "dominacja" żeby to osiągnąć. Ja bym chciała zapytać tylko o jedną rzecz, która mnie zastanawia. Moją sukę uczyłam (tak jak to opisuje gdzieś tu p.Mrzewińska z resztą) nie ciągnięcia na smyczy - z powodzeniem, suka nigdy nie nabrała złego nawyku. Spacer wygląda w ten sposób, że na komendę chodzi przy nodze, na krótkiej, acz luźnej smyczy, oczywiście jest także czas na "pełny luz". Ja jestem ciekawa jak to jest z tym luzem, bo mnie często strofują znajomi, że pies nie powinien wogóle nas wyprzedzać. Ja mam wątpliwości, nie znoszę jakiegoś przesadzonego rygoru. Jak to jest? czy pozwalanie psu nauczonemu chodzić przy nas na wyprzedzanie od czasu do czasu naprawdę może spowodować jakieś problemy ( np. że ułożony pies zacznie ciągnąć??). (tak samo dziwią się, że na szkoleniu dajemy psu wygrywać zabawę w przeciąganie...) Moja suka należy do psów ogólnie delikatniejszych i jestem przekonana że całkowite zdominowanie jej mogłoby bardzo zaszkodzić. Ja raczej staram się ją umiejętnie "dowartościowywać" (o waszych sposobach też bym się chętnie dowiedziała, jeśli ktoś jakieś ma;)) Ja się zawsze w psio- ludzkich sprawach kieruję intuicją, nie wydaje mi się żeby pies nauczony "ładnego" chodzenia na smyczy psuł się z powodu pozwalania mu na luz (no oczywiste, że nie np. przy ruchliwej ulicy). Jestem tylko ciągle uczącym się laikiem, więc niech mnie ktoś wyprowadzi z ew.błędu.
-
Ale prawdą też jest, że oprócz tego że nie każdy trawi, choć lubi, to dorosłemu psu mleko zwyczajnie do szczęścia niepotrzebne, naprawdę. Można psu bezbieczniej czym zdrowszym zrobić frajdę;)
-
Ja bym się chętnie dowiedziała o tych kroplach Bacha. Moja siostra ma kłopot ze swoją suczką collie. Na wystawach paskudzi sobie oceny zachowaniem, robi się nerwowa w stosunku do sędziego. Zdaje się nie wiedzieć czemu, nie lubić zwłaszcza facetów (czyt. także sędziów), na dzieci też powarkuje i uchyla się od dotyku. Problem w tym, że była dobrze socjalizowana (wiem co mówię) mamy w domu sporo facetów ;), dzieci i gwaru itp. i ona od zawsze mia ła z tym i owym kontorolowany "styk". Niby jest odważna, huk i tłum i takie tam nie robią na niej wrażenia, a tu potrafi takie wybryki na wystawach odstawiać. Ja wiem, że generalnie collie są bardzo wrażliwe, ale coś trzeba z tym zrobić, bo to się może pewnie pogarszać. Jeśli macie jakieś doświadczenia z tymi "kroplami Bacha" to napiszcie bo jestem bardzo ciekawa czy i w jaki sposób coś takiego mogłoby pomóc. Przede wszystkim czy nie zamula psa i czy można tego użyć jako wspomagania przy np "resocjalizacji" ze źródłami strachu.