Jump to content
Dogomania

karina1002

Members
  • Posts

    2398
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by karina1002

  1. [quote name='jaanna019']Potrzebuję kogoś do sprawdzenia tych dwóch domów. Jeden dom z Siewierza drugi w Bobrownikach koło Będzina. Pomóżcie znaleźć kogoś sensownego do wizyty.[/QUOTE] Matko kochana, a dalej nie było? :evil_lol:
  2. [quote name='edek']wiesz schronisko a schronisko. Są i takie gdzie psy z głodu zdychają, takie gdzie się na wzajem zagryzają lub takie gdzie pies nawet ruszyć się nie może bo jest przepełnienie. Są i takie gdzie jest karma i w miarę możliwości psy są rozdzielane żeby walk nie było i są budy gdzie pies w zimie może się ogrzać. Dlatego zapytałam.[/QUOTE] Nasze schronisko to nie mordownia. Może hotel 5-gwiazdkowy to nie jest ;), ale warunki są jako takie. Tylko, że przepełnione.
  3. Ada-jeje, bardzo mądrze piszesz. Tylko, że ja ze Wschodu jestem. Napisaliśmy program do Gmin, rozmawialiśmy w Gminach z wójtami: w zamian za spotkania, edukację, pogaduszki z ludźmi ze wsi, będziemy im sterylizować zwierzęta na nasz koszt. Zgadnij ile gmin wyraziło zgodę? ŻADNA Piszecie ładnie o współpracy z gminami. Są gminy, które współpracują. Tak. Ale są gminy, gdzie się odbiera z policją dogi, które ważą 40 kg każdy, zamiast 65, wóit i cała okolica, twierdzi, że to MY jesteśmy wredne. Bo psy są w świetnej formie, weterynarz na kolanie bzdury napisał, podkładki papierowe są świetne. A my wymyślamy. I "po dobroci i współpracy" się nie dało przez pół roku. To jest czasami beton. Są ludzie i taborety. Niestety z taboretami się nie dogadasz. I tu się zgodzę: nie jestem zwolennikiem zbierania psów na DT, uważam, że to nie jest rozwiązanie problemu od samego początku mojego bycia na "dogo". Ale próby zebrania sił wszystkich stowarzyszeń co by coś mądrego zrobić, to jak walka z wiatrakami. I nie jest sztuką zakładać nowe Stowarzyszenia. Bo po co? Sztuką jest tak się zebrać , żeby coś mądrego wymyśleć i tą siłą zaatakować. Ale my jeszcze do tego nie dorośliśmy.
  4. Nie bardzo wiem o czym tu jest dyskusja. Psy powinny być odłowione i zawiezione do schroniska. I tyle w temacie. Nie widzę powodów, żeby miały wracać na teren jednostki, gdzie nie maja zapewnionej żadnej opieki. Jak to sobie wyobrażacie? Przez najblizsze kilka/kilkanaście lat będziecie je dokarmiać "na beszczela" ? A jak uciekną i kogoś ugryzą, to co wtedy? TOZ będzie winny? Już nie wspomnę o tym, że schronisko to nie twierdza. Może lepiej zająć się adopcjami ze schroniska, żeby było więcej miejsca na psy znaleźne, niż szukać DT, których nie ma.
  5. [quote name='malawaszka']aaa bo nuda pani nuda :D pogoda brzydka to zdjęć fajnych się nie da zrobić, Zbynia muszę teraz non stop pilnować bo szyjka się goi na całego i swędzi - chyba mu skarpetkę założę na to łapsko drapiące - ogólnie bardzo by mu się kapiel przydała :roll: cwaniak jest i jak koń robi - wchodzi mi pod krzesło i się drapie po grzbiecie :lol: [B]tzn konie mi pod krzesło nie wchodzą :lol:[/B] ale sposób podobny[/QUOTE] Ale w domu konie trzymasz? :p
  6. A w schronisku go nie przyjmą ?? Lepiej w schronisku, niż na ulicy.
  7. [quote name='Atomowka']Ej laseczki może w końcu ktoś tytuł zmieni?[/QUOTE] Może on ciągle mieszka pod balkonem ? Wprawdzie u Moniki, ale jednak :diabloti:
  8. [quote name='Ada-jeje']Co Ty tu wypisujesz, nie zrozumialas ze zadna org. pro zwierzeca wlacznie z TOZem nie ma uprawnien do kontroli. Trzeba tylko dobrego prawnika zeby sie temu przyjrzal a mozna bedzie te org. przed sad stawiac, za przestepstwa z KK. Ada-jeje, spokojnie, nie krzycz na mnie. Może nie napisałam dosłownie, że nikt tak na prawdę nie ma uprawnień do kontroli (oprócz IW), ale chodzi mi o to, że skoro chce się podpierać jedną kontrolą z Toz-u to może łaskawie, z dobrej woli, wpuści inną - co by nie wyjść na idiotę, który tylko znajomych wpuszcza. Przecież napisałam, że Pan H. może nie wpuścić na teren schroniska, co jest jednoznaczne z tym, że TOZ tam se może krzaczki wokół pooglądać i popsioczyć pod nosem. I nic poza tym.
  9. [quote name='Ada-jeje']Tak, tylko ze PIW ma jednostki nadrzedne do ktorych mozna sie odwolywac, a gdzie odwolac sie na kontrole TOZow. Dlatego TOZy nie sa wladna instancja do kontrolowania. Nie ma przepisow, zapisow ustawowych dajacych im takie uprawnienia. To sa mity, pokumunistyczne.[/QUOTE] Ech, aż kicha pisać, że się jest w TOZ-ie :diabloti: Słuchajcie, z TOZ-em jest jak z opiniamii weterynarzy. Przy dogach musiałyśmy przywieźć weterynarza z innej miesjcowości (100 km), żeby była obiektywan, bo na miejscu wszyscy wypisywali, że psy są w stanie zadawalającym, skoro mogą dojść o własnych siłach do bramki :p. Ta opinia, to opinia, którą będzie się podpierać podczas "ataków", że przecież jest wszystko ok. Ale przecież można poprosić o inną kontrolę TOZ-u i będzie pewnie inna. I wtedy będą dwia opinie: jedna taka, druga taka. I chyba nie trzeba za dalego szukać, bo w okolicy są też "normalni" inspektorzy. Inna sprawa, że TOZ może nie zostać wpuszczony na teren schroniska, ale to też będzie działało na niekorzyść Pana H. Bo skoro jest tak świetnie, to nie ma czego ukrywać.
  10. [quote name='dreag']Spoko;). Nikt nikomu nie wystawiał żadnego zaświadczenia, Pan dostał miłe pismo z podziękowaniami za zainteresowanie losem psa (przecież innym też się czasem tak dziękuje) i wyjaśnieniem, że Toz płaci za leczenie, a dobrzy ludzie (jak on) zapewnili mu byt. Żadnych konkretów. Facet darowuje co miesiąc znaczną kwotę, nie czepiajmy się i nie szukajmy na siłę jakiś ukrytych złych intencji. Rozmawiałam z ifką i zostało mi to wyklarowane. A tak przy okazji - Karina1002, jaka jest ta kwota, której przekroczyć nie wolno:razz:? Ty specjalistka od cyferek:)[/QUOTE] No to mi wcale się nie wyjaśniło, bo skoro piszesz, że TOZ leczy a on Tobie wpłaca pieniądze na byt, to jaką masz gwarancję, że on nie jest przekonany, że wpłaca na TOZ? Jeszcze potem, jako radny będzie się chwalił, że płaci do TOZ-u pieniądze, potem ktoś to będzie chciał sprawdzić i wyjdzie awantura. Nie podoba mi się i tyle. Nie pamiętam tej kwoty, jak sprawdzę to napiszę.
  11. Dziewczyny, bo zaraz posiwieje! Bierzecie na swoje prywatne konta pieniądze od ludzi i wystawiacie na to dowody wpłaty ???!!!! Jeżeli osoba, która wpłaca pieniądze chce coś odliczyć, to musi wpłacić na konto organizacji a nie czyjeś prywatne. Osoby, które podają swoje konto prywatne robią to na własną odpowiedzialność - to są zwykła darowizny, od których sie płaci podatek po przekroczeniu odpoweidnich progów.
  12. [quote name='malawaszka']Zbynio ma dziwne upodobania - jak reszta psów się pasie i wsuwa ze smakiem np perz to on ogryza listeczki jeżyny :mdleje: tego jeszcze nie widziałam :niewiem:[/QUOTE] Zmyślny chłopak, po prostu już ustawia kolejkę do jeżyn - owoców. Kto pierwszy, ten lepszy. :p
  13. [B][SIZE=2]Znalazłam coś takiego w bazie BOZ:[/SIZE][/B] [URL]http://www.boz.org.pl/sch/wm.htm[/URL] I tu przede wszystkim nie ma danych z 2010, o 2011 nie mówiąć. Za to lata poprzednie bardzo różnią się pomiędzy tym co gminy wydały a tym co schronisko przyjęło. W 2009 ilość psów, które nie dotarły do schroniska to 271, w 2006 - ponad 400 !!! No i utracenie: w 2009 na utraconych 151 aż 148 szt. to padłe psy !!! 2 sztuki zostały uśpione. A wydanych do adopcji za cały rok całe 51 sztuk. Więc pomoc pomocą, można zawsze. Ale jeżeli nasza pomoc ma iść w kierunku zrobienia nowych miejsc dla psów, za które schronisko otrzyma pieniądze nic nie robiąc z nimi, to ja do tego ręki nie przyłożę.
  14. [quote name='Monika i Max']Mój pies nie był wkastrowany, ale ten fakt nie zniechęcił mnie do adopcji, podobnie moich rodziców, którzy adoptowali dwa psy(suczkę i pieska) ze schroniska w Łomży (skąd pochodzę), sterylizacje zrobiliśmy we własnym zakresie. [/QUOTE] Tu nie chodzi o zniechęcenie, bo brak kastracji/sterylizacji bardziej [B]zachęci[/B] niż zniechęci. Chodzi o to, żeby ze schroniska [B]nie wychodziły[/B] zwierzęta [B]niewykastrowane[/B]. A po to, żeby nie było pseudohodowli i następnego pokolenia psów bezdomnych. A skoro jest tam 1 tys. psów, to myślę, że tam są taaaakie perełki hodowlane, że nic, tylko brać do rozmnażania.
  15. [quote name='Huski']Matko, koniecznie musimy coś zrobić. Jadę w przyszłym tygodniu do Harłacza choć po dwa, trzy psy z Wrzesni. Utrudniają nam zdobycie kart psów, twierdząc, ze ma je Harłacz. Pan Komendant, chciał mnie wyrzucić z gabinetu, kiedy wspomniałam o nich.Za to pokazał zdjęcia Fundacji z NIemiec, gdzie w z ukrycia były robione zdjęcia, z zarzutem, że jakie to warunki przewozu. A klatki były lotnicze, samochód posiadał okna i dużo miejsca.Komendant twierdzi, ze w schronisku był i jest super.A z umowy muszą się wywiązać i tyle. Tak więc do wywozu mają jeszcze 83 psy.Parę poszło bez kwarantanny. Jak my je poznamy ? Zupełnie nie wiem.[/QUOTE] Jedźcice tam z mediami - tvn, gazet, radio, wszystko co można tylko nei z lokalnymi kolegami :). Skoro Policja współpracuje z H. to nie wpuszczą Was. Przy mediach będą musieli kombionować, szczególnie, że Pan H. rozpoczął kampanię wyborczą.
  16. [quote name='Monika i Max']Gdyby własciciele mieli jakieś pomysły napewno wcieliliby je w życie:/ Jeśli jest ktoś mądrzejszy i bardziej doświadczony, bardzo prosze o kontakt lub ewentualne pomysły. Należy też pamiętać, że trzeba wykazać sie w tej sprawie odrobiną delikatności, bo same nagonki na właścicieli schroniska spowoduja efekt odwrotny do zamierzonego i może byc tak, że zamkną sie na pomoc innych, a o schronisku znów będą krążyć legendy i mity jak to psy siedza w stłoczonych boksach, cierpią głód i zjadają sie wzajemnie.[/QUOTE] No to od razu przepraszam za złośliwości, ale: - skoro był pomysł na stworzenie biznesu - schroniska, to powinien być [B]pomysł na jego realizację[/B]. I nie trzeba być alfą i omegą, ale wystarczy wykonać kilka telefonów i by się miało namiary na porządne schroniska w Polsce i by się wiedziało co i jak. Zawsze można poczytać książki, przejść szkolenia itd. A jak się samemu nie ma pomysłu na realizację schroniska, to [B]się zatrudnia osobę[/B], która takie pomysły posiada. - psy się zagryzają nie dlatego, że są głodne, ale dlatego że chcą pokazać kto w kojcu rządzi. A pokazują to np. podczas karmienia, i często jest tak, że mocna osobniki są spasione a słabsze po prostu nie jedzą bo się do miski nie dobiorą. A jak spróbują, to zostają pogryzione. - sterylizacje to podstawa i nikt nie będzie adoptował psów bez sterylizacji. Czy to się komuś podoba czy nie. Nie ma tu nic do zgadzania się. Albo się walczy z bezdomnością psów, albo jest to ściema. - opieka weterynaryjna to nie szczepienia: to dokładna informacja, co kiedy zostało podane psu i na co choruje, zeby domek wiedział jakie koszty będzie ponosił i czy go stać będzie. - nikt nie będzie prosił o "możliwość pomocy" w schronisku. To schronisku powinno zależeć na adopcjach. Więc niech schronisko trochę "pomyśli" i zastanowi się czego oczekuje i co chce zmienić i stworzy warunki ku tej pomocy. Nie jest to trudne. Wystarczy trochę pochodzić po stronach, podpytać weterynarzy o gazety, czasopisma, wykonać kilka telefonów, oglądać tv i mieć oczy szeroko otwarte oraz [B]umysł[/B]. - delikatności z mojej strony nie będzie żadnej. Nie jestem od rozpieszczania i głaskania kogokolwiek. Nikt tu nie będzie się obchodził z nikim jak z jajkiem, bo się obrażą. Nikt tu nie jest Matką Teresą. Dogomaniacy robią ogłoszenia, bo pomagają psom często za własne środki. To, że robi się ogłoszenia dla bezdomniaków, nie oznacza, że raptem wszyscy rzucą się do robienia ogłoszeń dla Radys, gdzie jest 1 tys. psów. Adopcje schroniska to obowiązek schroniska. Określone warunki sanitarne i administracyjne w schronisku muszą być spełnione, i można się zamykać, otwierać i co tam jeszcze kto woli ale to musi to być spełnione. I tyle w temacie. Przepraszam, ale mam wrażenie, że w celu poprawienia "wizerunku" wyskakuje się "po pomoc" ale na zasadzie: niech ktoś wszystko zrobi. Sorry, ale tak to nie działa. Pomóc można, ale żeby pomóc, to trzeba samemu też coś zrobić. A już w innej kwestii: czy są statystyki: ile psów zostało w tym roku przyjętych, ile adoptowanych, ile eutanazji-zagryzień?
  17. [quote name='Ania+Milva i Ulver']Ja uważam , że psa powinno sie uśpić. Jeżeli jednak fundacja wpadła na pomysł ratowania go, to niech to zrobi-ok , tylko z tego wszystkiego wynika , że w sumie fundacja ma tylko płacić, pies ma być własnością schronu, a kasa ma być od dogomaniaków:) Ja nie wiem kto jest za tego psa odpowiedzialny, no i jeżeli została podjeta próba aby coś z psem zrobić - TO TO ZRÓBCIE!! A tu nie dzieje się nic- pies miał być wyprowadzony -nie udało się, miała byc kolejna próba- kiedy ?? Kto go wyprowadza, jak pies zachowuje się gdy wchodzi ktos do niego posprzatac czy daĆ jeść? Nie ma żadnych informacji . A jeżeli szansą ma być dla niego niezecydowane działanie i gnicie dozywotnio w przepełnionym schronie, to ja nie mam pytań co do "pomocy" dla niego.[/QUOTE] Ależ ten wątek jest o wszystkim i o niczym.... Tak jak wcześniej pisałam, zawsze daję każdemu szansę, ale jeśli chodzi o informacje na temat tego psa, to muszę się zgodzić z Ania+Milver i Ulver. Cały czas podczytuję wątek i jak wcześniej się zgubiłam, tak ciągle błądzę i nie mogę odnaleźć drogi ewakuacyjnej :) Faktycznie coś tam wiadomo ale nie do końca: - to schronisko wie co chce z tym psem zrobić czy nie wie? - on jest "prawnie" gotowy do adopcji czy nie? Kto jest właścicielem tego psa? - były opinie fachowców czy nie? Bo tu na wątku jest informacja, że są dwie opinie wydane, że pies jest nieadopcyjny, ale w sumie wynika to z postów "przy okazji", a nie od osoby prowadzącej ten wątek. Te opinie są na podstawie oględzin czy .... rozmowy telefonicznej? - on ma iść do hotelu dożywotnio czy okresowo? - on jest wyprowadzany czy nie? - jest w ogóle jakikolwiek kontakt z tym psem czy nie? - w ogóle są jakiekolwiek informacje na temat tego psa? Jak jest karmiony? Jaki jest jego stosunek do osób do niego podchodzących? Czy w ogóle ktoś do niego zagląda? - z kim i czy w ogóle były rozmowy na temat tego psa? Czy były brane inne możliwości ovbserwacji przez szkoleniowca,np. na miejscu? [B]- i czy ten pies w ogóle żyje ???????[/B] Jednak będę się upierać, że wątek jest prowadzony chaotycznie. Ktoś zbiera na coś pieniądze, ale planu to tu za cholerę nie ma. Ja w każdym razie, nie dość, że nic nie wiem na temat samego pogryzienia (oprócz tego, że pogryzł twarz dziecka) i jego okoliczności, to nie wiem czy on jest jakimkolwiek dowodem w sprawie, czy nie, czy ktoś jakąś obserwację prowadzi czy nie, na co w końcu są zbierane te pieniądze i co potem? I jak już się szuka pieniędzy, to powinny być jakiekolwiek informacje na bieżąco!!! I nie jest to związane juz z tym konkretnym psem, ale w każdym innym przypadku, jeżeli się szuka pieniędzy, to informacje muszą być na bieżąca aktualizowane. ps. Proszę nie wklejać znowu informacji, że pies jest w Ostródzie, bo to już wiadomo.
  18. Monika, Jak wcześniej pisałam, moim zdaniem, warunki ku temu, żeby schronisko było świetne, to tam są. Mało które schronisko gminne ma ma takie zaplecze socjalne (kuchnia, sterylizatornia, szczeniakarnia czy inne pomieszczenia itp.). Wprawdzie byłam tam trzy lata temu (wtedy było tam 700 psów) ale już wtedy było wiadomo, że bez adopcji i zaangażowania masy ludzi (5 osób w życiu sobie z tym nie poradzi mimo szczerych chęci), to to przerośnie wszystkich. W Warszawie, na Paluchu, ilość psów liczy się w tysiącach, ale ile tam jest zatrudnionych osób!, o wolontariacie nie wspomnę. Wiem, że właściciele mają serce do zwierząt, ale oprócz serca trzeba mieć dryg organizacyjny. Żeby prowadzić tak duże schronisko potrzebny jest sztab ludzi. Muszą być robione adopcje. Jeżeli właściciele nie są komputerowi, a nie muszą być, [B]powinni zatrudnić osoby które są.[/B] To jest firma na kilkanaście - kilkadziesiąt osób !! W dobrych schroniskach, rzadko kiedy są [B]zasiedziałe[/B] psy w typie rasy. Jak są zasiedziałe pieski, to najczęściej tzw. pospolite, nieadopcyjne, burki, jakich wszędzie jest dużo albo są stare i chore. Choć takie też się adoptuje. Ale tu trzeba działać: sterylizacje, odpowiednia diagnostyka weterynaryjna, edukacja, różne imprezy promocyjne, ogłoszenia wszędzie i adopcje. Są schroniska, w których funkcjonuje model, że ktoś robi zdjęcia raz na tydzień - dwa, robi się stronę adopcyjnę, ktoś to aktualizuje - na zasadzie wolontariatu. Ale żeby robić ogłoszenia, trzeba cos o tym psie wiedzieć: wiek, dlaczego przyszedł do schroniska (jeżeli to wiadomo), stan zdrowia (i nie chodzi czy zaszczepiony - bo powinine być każdy, ale na co choruje, co mu dolega, choroby skórne, dysplazje - coś co jest widoczne od razu), charakter, stosunek do psów, kotów, dzieci, ludzi. Jak najwięcej informacji. No i psy powinny być wszystkie wysterylizowane. Na Paluchu w ciągu 5 m-cy tego roku przyjęto 1311 psów ale wyadoptowano 1238 !!!!: [URL]http://www.paluch.org.pl/index.php[/URL] I do tego powinno schronisko zmierzać. Prowadzenie schroniska nie polega na zbieraniu i wrzucaniu ich do kojców i budowanie kolejnych kojców. Co proponujesz? A właściwie co [B]właściciele[/B] proponują ? Jak widzą możiwość zwiększenia adopcji i odpowiedniej diagnostyki weterynaryjnej?
  19. [quote name='jaanna019']Szkoleniowiec jest znajomą i udzieliła porady telefonicznie.[/QUOTE] No to na telefon to se można.... Jakby nie patrzeć, dezycja należy do Pani Weterynarz. I ocena sytuacji: czy da się czy nie. Trochę szkoda, że szkoleniowiec nawet jej nie "obejrzał".
  20. [quote name='jaanna019']Suńka chyba nie obznajomiona z psami i tyle, bo siedziała w kojcu i nie miała z nimi kontaktu. Warczy, szczerzy zęby i szarpie się w kierunku rezydentki. Do starcia nie doszło. [B]karina1002[/B] wiesz pewnie masz rację, ale jeśli szkoleniowiec jest twoim dobrym znajomym i wcześniej bywałaś u niego ze swoim innym psem i masz do niego 100% zaufanie, mówi ci, że jest duże ryzyko, że ten przygarnięty pies zagrozi bezpieczeństwu twojego dziecka, bo z zasady branie/przygarnianie psów jest fe.. to płaczesz ale rezygnujesz.[/QUOTE] No dobrze, więc jest niedomówienie na wątku. Czym innym jest sytuacja, kiedy szkoleniowiec [B]po obserwacji mówi[/B], że to nie jest dobry pomysł, bo pies [B]raczej się nie dostosuje[/B] i faktycznie dużo czasu minie zanim się z tym psem cokolwiek da zrobić. A czym innym jest sytuacja, [B]która została przedstawiona na wątku[/B], że przyszedł szkoleniowiec i nakrzyczał, że po cholerę sobie psa brała. To są dwie różne wersje. W pierwszej jest opinia szkoleniowca, a w drugiej histeria znajomej. Więc która była prawdziwa? Bo może niepotrzebne są "psy wieszane" na szkoleniowcu.
  21. A ona w ogóle jest agresywna? I co to znaczy agresywna? Nie bardzo rozumiem: Jeżeli ja bym chciała sobie zostawić psa, to nie wiem czy szkoleniowiec mnie by przekonał, żebym tego nie robiła. Bez jakiejkolwiek próby...
  22. Jezu, jaki cudak .....
  23. [quote name='monia3a']Karina nic nie pomoże, ma w domu 4 duże psy więc na kolejnego napewno się nie zgodzi, tym bardziej, że ma fiśniętego labka, który ustawia wszystkich na dzień dobry :D[/QUOTE] Jak Ty mnie dobrze znasz :-) Ja to ja, ale mój sublokator to za nic sie nie zgodzi :p No i Marley, który zje na wejscie bernadrynkę :) Po spotkaniach Marleya z Setą mam szwy na plcu i zrosty, które się nie pogoiły dobrze:)
  24. [quote name='zuzlikowa']Napisałam i do karina1002... ale jeśli ktoś może także napisać, będę wdzięczna! Co prawda, ostatnio moje pw dochodzą, ale już mam zbyt brzydkie doświadczenia z tymi na których mi bardzo zależy... po prostu usiłuję sie i ja zabezpieczyć:oops:[/QUOTE] Doszło PW, doszło. :p
  25. [quote name='kinga']Katcherine - dawaj nam tu szybko zdjęcia Juniora. Mogą być bez psa :)[/QUOTE] Ale te z psem są boskie :) Znaczy Junior z psem, a nie same psy. :p
×
×
  • Create New...