Jump to content
Dogomania

karina1002

Members
  • Posts

    2398
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by karina1002

  1. [quote name='martaipieski']gmina była powiadomiona, schronisko zabrało szczeniaki dobrze wiedzieli ze matka tez jest ale jej nie złapali ,,bo dzika" :( nasza gmina jest teraz w dziwnej sytuacji bo nie mamy nawet strazy miejskiej ani osoby która zajmuje sie takimi sprawami :( dodatkowo gmine powiadamiałam nie tylko ja ale i mieszkancy wsi w której sunia sie błąka,[/QUOTE] A powiadomione było na piśmie? Bo to pierniczenie o Szopenie :) Żadna mała Gmina nie ma Straży Miejskiej - to raczej tylko w miastach funkcjonuje i to nie wszystkich. A w każdej gminie jest osoba, która się tym zajmuje - ustawowo. Najczęściej jest to ta sama osoba, która się zajmuje odpadami. A taka na pewno jest. :) Każdy pies latający jest "dziki" a każda gmina musi mieć podpisaną umowę z wyłapywaczem. Jak ten se nie radzi, to na pewno zna kogoś w okolicy z większymi możliwościami. Psy dzikie zawsze są trudne do złapania. I pracownicy schroniska mogą temu nie zaradzić, bo nie mają sprzętu ani możliwości. Ale też nie wierzę, żeby nikt nie słyszał czy w okolicy (tj. województwie) nie ma osoby od wyłapywania zwierząt. Może poszukać w najbliższym Urzędzie Wojewódzkim/Miejskim/Marszałkowskim - tam powinni mieć podpisaną umowę na wyłapywanie [B]dzikich[/B] zwierząt - nie psów. Te osoby najczęściej mają Palmera i skoro sobie radzą z dziczyzną, to mają sposoby na psy. Musisz poszperać:diabloti:
  2. [quote name='martaipieski']ja cały czas mysle jakby ja odłowic mam nadzieje ze wymyśle[/QUOTE] No dobrze, a nie można napisać pisma do gminy, która to ma obowiązek odłowienia takowego psa i [B]musi mieć podpisaną umowę z kimś na odłów zwierząt,[/B] co by ją odłowili? Albo nawet zadzwonić i pogadać czy jest taka firma w okolicy i poprosic o namiary. A na bank jest.
  3. [quote name='Cleo2008']" moczowka - Uczucie pragnienia jest bardzo silne. Gdyby chory nie uzupełniał niedoboru wody, mogłoby dojść do odwodnienia organizmu, hipowolemii, utraty przytomności i drgawek" Tak czytam ten wątek i czytam i chyba musze pójść ze swoim czarnym Labkiem na badania....... Cóś mi się objawy pokrywają......
  4. [quote name='kinga']Jasne, a Polska Południowa słynie ze smalcowni... [/QUOTE] Wschodnia Polska też. Więc w sumie u mnie żaden szczeniak nie powinien znaleźc domku. :diabloti:
  5. [quote name='Natalisko']Kurnaolek! Dobrze , ze jest! Gruba , cholera![/QUOTE] Jak cholera, w ciąży :(
  6. [quote name='wellington']1) wieksza czesc osob na Czarnych Kwiatkach nie jest z dogo 2) czy dark byl pod opieka fundacji i fundacja od labkow wydala psa ? 3) dlaczego pies ma ograniczana wode? czy wiadomo jaki ma ciezar wlasciwy moczu? Psie wolny, wellington, ula_cz popraw mnie, jesli się mylę, ale: Z postów uli wynika, że pies był adoptowany do Belgii poza dogo czy jakąkolwiek fundacją. I myślę, że ciężko nazwać to świadomą adopcją z umowami i wizytami przedadopcyjnymi, do których jesteśmy tu, na dogo przyzwyczajeni. Po prostu, ktoś znalazł psa (bądź pies znalazł się pod jego opieką ) i na swoje sposoby szukał domu. Skoro znalazły się osoby z rodziny, które się zaoferowały zabrać psa do Belgii, pies został im wydany. I nie miejmy pretensji, że ludzie tak a nie inaczej wydali psa, bo po prostu istnieje świat poza dogomanią i nie muszą mieć świadomości panujących tutaj standardów. Więc nie ma co drążyć tematu, skąd i dlaczego i w jaki sposób, bo to nie zmieni sytuacji danego psa - szczególnie, że Ula napisała z jakich powodów tego nie uczyni. I uszanujmy jej dezycję.
  7. Kinga, ta Twoja Geaorgia jakas taka nie podobna do tej Georgii z pierwszego postu: :) [IMG]http://img130.imageshack.us/img130/5809/64781038.jpg[/IMG]
  8. [quote name='anna-m-s'][URL]http://www.gk24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110210/CZTERYLAPY/448607509[/URL] to jest ten psiurek... a ja postaram się Wam pomóc albo przyszłemu właścicielowi...[/QUOTE] Przepraszam za offa - trochę śmiesznego, choć sytuacja nie jest do śmiechu - treść ogłoszenia poszukiwanego psa: :evil_lol: "Nordi zaginął 5 lutego w okolicach osiedla Jaroszówka. Jest to trzy i pół letnie złocisty labrador. Nie miał obroży. Właścicielka czeka na każdą informację. Przestrzega też przed przywłaszczeniem psa, ponieważ: Nordi panicznie boi się siedzieć sam w domu. Pozostawiony nawet na pięć minut sam potrafi przemeblować dom nie do poznania. Pochłania niesamowite ilości jedzenia, również tego przeznaczonego dla domowników. nie lubi spać sam i włazi do łóżka. Tęsknota za panią może być dla niego śmiertelna. Telefon: ............. - Marta" Grunt, to dobra reklama :p
  9. Ech.... życie. Tak mi go szkoda, bo sama mam czarnego labka z ulicy. Niestety nie mam jak go zabrać, bo mój czarny jest killerem jeśli chodzi o psy (suk i ludzi nie rusza :-) ), i niestety nie ma mnie w domu dłużej niż 4 godziny.... A może nad płatnym DT trzeba się zastanowić? Ale to wiadomo, że szybkiej adopcji nie będzie. Nerki są okropną chorobą....
  10. Czyżby Polacy wzięli do Belgii, tylko szkoda było pieniędzy na karmę i weterynarza? Bo nie podejrzewam Belgów....
  11. [quote name='George Carlin']Z tego co wiem, to pies zostaje u Adama na DS :-)[/QUOTE] He, he, tak to bywa z DT :p
  12. [quote name='George Carlin']Wet ocenia Rudego na 7 lat i myślę, że jest to wiek optymalny. Pies był dosyć długo objęty kwarantanną, bo do schroniska trafił w bardzo opłakanym stanie. Teraz wygląda bardzo solidnie i wygląda na zdrowego. Niepokoją mnie tylko zaczerwienione spojówki. To naprawdę świetny pies!! Cholernie chciałbym, żeby dostał jeszcze coś od życia....[/QUOTE] Spojówki to mały problem, oby tylko takie były z nim problemy. Może wetki by jakies krople przypisały? Ale trzeba wtedy conajmniej dwa razy dziennie wpuszczać, więc może lepiej nie zaczynać leczenia jeżeli nie będzie konsekwencji, bo się jeszcze uodporni na krople. Będzie dobrze, znajdzie swój dom. W końcu znajdzie.
  13. Łukasz, a gdzieś dawałeś ogłoszenia tego psa?
  14. [quote name='joanna83'][B]Karina[/B] ja już się pogubiłam w tych Twoich futrzakach. Ślepaczek to golden tak, czy jest jeszcze drugi? Benka widzi chyba tak? A tak wracając do Borysa, to w następny piątek czeka go kastracja i przy okazji sesja zdjęciowa (mam nadzieję:) )[/QUOTE] Ślepak to golden, tak. Benka widzi. Jeszcze.:p Nasti ma zaćmę, więc różnie widzi :p, ale samochody czuje na kilometr i lata wzdłuż ogrodzenia. Ale to dziki był pies, więc niech sobie lata. Benka się zrobiła najlepszą przyjaciółką Nasti i też już lata wzdłuż ogrodzenia. Wygląda to dziwnie bo Nasti jest najmniejsza ze stada, Benka jest największa i wyglądają jak Flip i Flap :) Jonatan - ślepak i Marley - labek - nie latają bo nie widzą takowej potrzeby - chyba są lekko inteligentniejsze od moich kobitek. Nasti jest trzustkowa i zawsze jadła kupy, i nie wiem czemu po 5 latach (pewnie z nudów) Jonatan zaczął wcinać kupy. Bence się też trafia, bo ona w sumie też trzustkowa. Jedyny Marley nie je kup, za to jak się czymś podnieci, to musi coś w paszczę chwycić i porwać, więc regularnie czyta gazety i sprawdza ręczniki, koce itd.. A wracając do Borysa, :) , to czekamuy na zdjęcia :)
  15. [quote name='joanna83']... bo pies potrzebuje człowieka, jego czasu i uwagi. Pies zostawiony sam sobie w ogrodzie nudzi się i szuka sobie innych zajęć. [/QUOTE] Np. szukanie kup i jedzenie :diabloti::oops: A że węch ma szczególnie wyostrzony, znajdzie każdą :p [QUOTE] Nie wierzę w coś takiego jak pies za duży do mieszkania. Nawet dog niemiecki, czy bernardyn będzie szczęśliwy w kawalerce, jeśli właściciel zapewni mu atrakcyjne zajęcia i odpowiednią ilość ruchu.[/QUOTE] Bernardyny są baaardzo szczęśliwe w domu. Rzekłabym nawet, że to są najbardziej domowe psy, jakie miałam. Nawet mój ślepak chodzi na dłuższe szwędanie sie po działce :evil_lol:
  16. [quote name='jaanna019']Ja bardzie stawiam na to, że tam jest gorzej niż w Korabiewicach, gorzej niż u Siemińskiego :( tak źle, że gorzej się nie da.[/QUOTE] Da się, w Białogardzie, u radnego Harłacza...
  17. [quote name='Pies Pustyni']Sorry, ze sie wtracam, ale karina1002 nie masz racji. Stawiam na to, ze Cesar (i nie tylko on) jednak "by sie zalapal". Bo tu nie ma mowy o wyszkoleniu psa w jeden dzien, tylko o tym, ze po jednym dniu z kims znajacym sie na rzeczy pies juz nie powinien tego kogos zaatakowac, powinien byc "apacyfikowany".[/QUOTE] He, he. Ja wiem, że są szkoleniowcy, którzy po jednym dniu potrafią "spacyfikować" psa i ten pies przy tym szkoleniowcu nie zaatakuje. Ze strachu, ale nie zaatakuje. Pytanie brzmi czy przy innych osobach np. właścicielach, tego nie zrobi? Moim zadniem, w większości przypadków, tak. Był taki fajny wątek swan, która sobie przygarnęła dziką Lussi. I Lussi, jako to pies dziki, maksymalnie wycofany, nie wychodziła z budy, nie było z nią kontaktu. Swan bardzo chciała ją jakoś wyciągnąć. I zaprosiła szkoleniowca. Przyjechał i się udało: swoimi metodami zmusieł ją do wyjścia i nawet dała sią zapiąć na smycz. Szkoleniowiec wyjechał i wszystko wróciło do starej normy, bo Lussi swoich lęków nie się nie pozbyła, tylko ze strachu robiła to co jej kazali. Swan przyjęła inną metodę: zostawiła Lussi w swoim świecie, Swan przychodziła codziennie do niej na pogaduszki, nawiązując kontakt i małymi kroczkami Lussi stała się normalnym psem. Trwało to ponad rok. Teraz jest w miarę normalnym, radosnym psem. Oczywiście opisałam to ogólnie pokazując zarys problemu i nie był to pies agresywny, tylko wycofany, ale to pokazuje, że nie zawsze "spacyfikowanie" psa daje długotrwałe efekty. Choć tak jak pisałam kiedyś, nie jestem przeciwnikiem ostrych rozwiązań, ale tylko i wyłącznie pod okiem "fachowca". I pamietając, że nie zawsze szkoleniowiec, to fachowiec.
  18. [quote name='LALUNA'] Czyli pytałam się dlaczego pies sie rzuca mimo iż widzi nagrodę i jest prowadzony pozytywnie na smakołyk[/QUOTE] Z bardzo prostej przyczyny. Tak jak napisała nykea, pies jeszcze nie ma wyrobionej chęci współpracy. I słowo jest prowadzony, po jednym dniu, jest nadinterpretacją bo do prowadzenia to mu jeszcze daleko. Po miesięcznym szkoleniu, będzie można powiedzieć, że jest prowadzony. Ale nie po jednym dniu. To, że wczoraj się udało wywabić psa na smakołyk, nie oznacza że dziś ten pies będzie współpracował. Szczególnie, że nie wie co to jest nagradzanie smakołykiem. Zauważ, że jak zaczynasz szkolenie np. klikerowe, to żeby pies załapał o co chodzi z nagradzaniem, łazisz mu z tym smakołykiem przed pyskiem, dając smakołyk jeden za drugim mówiąc np. jego imię, żeby "załapał" o co chodzi: że po wykonanym poleceniu, dostanie nagrodę. Tą nagroda jest smakołyk. I to nie jest jeden dzień, ale kilka dni. Jedne psy "łapią" w trzy sekundy, inne trochę później. Nie oczekiwałabym od psa, którego wczoraj wywabiłam z pokoju na smakołyk, że dziś gdy ma inne zewnętrzne bodźce da się na smakołyk wywabić. Bo inne bodźce sa dla niego, w tym momencie, dużo ciekawsze od smakołyka. Szczególnie, ze smakołyk nie jest najbardziej atrakcyjną formą nagradzania dla psa. Ale tego to ten pies w ogóle jeszcze nie wie.
  19. [quote name='LALUNA']O to ze miała na sobie ostrzeżenie od psa, ze na sobie przekonała sie ze pies moze być niebezpieczny i zlekcewazyła to bo naraziła dziecko i w samym momencie ostrej zabawy jaka sobie urzadził pies na dziecku nie zareagowała aby wkroczyc i przerwac takie zachowanie. Kazdy szkoelniowiec próbowałby wygonic psa od dziecka. No chyba ze bała sie o własna skóre, bo pamietała jego atak na siebie. Jednak mogła to wczesniej zabezpieczyc i psa wziasc na długa linke, albo pracowac w miękkim kagańcu. Czy tak trudno Ci pojąć ze w szkoleniu nie ryzykuje sie dziecmi? Moze i nie mogła przewidziec pierwszego ataku, wolała sie wtedy wycofac i zostawic problem i juz nie pracowała w podobnej sytuacji aby powstrzymac psa od zachowań agresywnych w danej sytuacji, ale po tej akcji niepowinna byc bierna podczas zajscia z dzieckiem. Ten chłopiec miał ok.11-12 lat. No chyba ze sama ja sparalizowało ze strachu o siebie[/QUOTE] Lalula, spokojnie, ja nie o tym mówię. Nie widziałam tego odcinka. I jeżeli jest tak jak mówisz, to fakt, zrobiła głupotę. Nie powinna narażać zdrowia ludzi (czy to dziecko czy nie dziecko). Wierz mi, [B]nie jest mi trudno pojąć[/B] że wszkoleniu (i nie tylko) nie ryzykuje się dziećmi. Ale mój post dotyczył czego innego : nie tego czy miała prawo narażać życie dziecka czy nie, ale Twojej uwagi: [B]dlaczego sie pies rzucił na Victorie, skoro wcześniej już [COLOR=red]jeden dzien[/COLOR] z nim pracowała.[/B] No sorry, nie róbmy jaj. Albo rozmawiamy merytorycznie, albo wyciągamy argumenty z księżyca. Pokaż mi jakiekolwiek szkoleniowca, który po jednym dniu ci wyszkoli psa. Myślę, że nawet Cezar się nie załapie. Doskonale wiesz, że to jest proces, więc oczekiwanie od kogokolwiek, że po jednym dniu (czyli kilkunastu - kilkudziesiąciu minutach, bo pies na pierwszym szkoleniu po 0,5 godziny jest wypruty psychicznie i więcej nie jest w stanie sie skupić), pies będzie wyszkolony. I mogłabnym też trochę niegrzecznie napisać: Czy trudno Ci pojąć, że ja piszę o czymś innym? ;)
  20. [quote name='LALUNA']To dlaczego pies rzucił sie na Victorie skoro wczesniej juz z nim cały dzien pracowała, a wywabiała go na taras na smakołyk? [/QUOTE] Matko kochana, no bez przesady. Argument, że [B]po jednym dniu[/B] pies nie chodzi jak w zegarku, jest trochę dziwnym agrumentem. Masz styczność z psami, i doskonale wiesz że po jednym - pierwszym dniu szkolenia (czyli kilkanaście minut bo jest to nowum dla psa), to najwyżej można wzbudzić zainteresowanie lekkie u psa. Nie podejrzewam Ciebie o brak wiedzy na ten temat, więc o co chodzi?
  21. [quote name='LALUNA'] Nie mói jak Victoria pozbadź sie, ale zabiera go od tych ludzi do siebie , pracuje z nim i potem sam szuka mu domu. [/QUOTE] A Victoria tak kiedys powiedziała? Pytam, bo nie widziałam tego odcinka. We wszystkich, jakie oglądałam, nie widziałam, żeby kazała się pozbywać psa. Fakt, bardzo dosadnie (i słusznie!) mówiła, że jak się nie ma czasu dla psa, to nie należy ich posiadać. Często właściciele wyglądają jakby bylli bardzo zdziwieni po informacji że, żeby pies nie sikał w domu, to trzeba go wyprowadzać na zewnątrz:p. Więc ona moim zdaniem prowadzi bardzo fajną akcję edukacyjną uświadamiając, że pies to nie zabawka, i należy się nim zarówno zajmować jak i ustalać pewne granice. No i nie zgodzę się z tym, że Milan pracuje z psami mówiąc co i jak powinni robić właścicele, a Victoria nie. W każdym odcinku przecież mówi, na co powinni właściciele zwrócić uwagę i co robić. I efekty są. Można się zgadzać bądź nie zgadzać co do metody, ale stwierdzenie, że Victoria każe oddawać jest trochę nieprawdziwe.
  22. [quote name='LALUNA']No to tym samym kazdy kto nie moze swojego psa wyprowadzic na codzienny 3 godz. spacer powinien oddac psa. Tak samo jak ktos kto zachorował. W jednym odcinku gdzie Milan podarował bieznie, [B]kobieta zachorowała na stwardnienie rozsiane[/B]. I co z tego powodu powinna oddac psa? A jak nikt nie zechce to ma go uspic? [/QUOTE] Ja w tym przypadku albo bym poszukała nowego domu dla swojego psa albo stałej opieki do psa, bo czasami obecność psa bardzo pomaga takiej osobie zarówno pod kątem psychicznym jak i fizycznym (czyli przynieść coś, włączyć itd.). Ale pies musi być w tym kierunku wyszkolony i musi mieć opiekuna. I nie chodzi tu o możliwość wybiegania się psa, bo to są podstawowe potrzeby psa ale o inne rzeczy np. choćby choroba psa.
  23. [quote name='LALUNA']Co do bieżni. Milan stosuje ją jako ten gorszy wybór. A wybór dotyczy czy pies ma siedziec w domu i sie nudzic bo własciciel nie ma czasu wyjechac z nim poza miasto na spacer, lub jest niepełnosprawny, czy moze zastepczo dostanie przynajmniej aktywnosc w postaci bieżni. Jezeli ktos bedzie z psem wychodzic na długie spacery to nie proponuje biezni[/QUOTE] W tym momencie włascicel powinien znaleźć inny dom dla swojego a psa, a sobie kupić pluszowego. Taniej wyjdzie - nie musi kupowac bieżni. A Victoria w tym momencie spuści niezły opierdziel za to, że jak się wzięło psa, to się powinno dbać o jego podstawowe potrzeby.
  24. [quote name='Pies Pustyni']Tez bym obejrzal... Ale jeszcze jedna sprawa mnie ciekawi - dlaczego wszyscy tak sie czepiaja tych biezni?[/QUOTE] Bo nie wszyscy są w stanie pojąć w jakim celu się tego biednego psa ładuje na tę bieżnię. Bo komu ma służyc ta bieżnia? Psu czy może dla wygody właściciela, bo się nie chce po prostu wyjść i dać możliwość poznawania nowych bodźców psu i zmęczyć/odrelaksować się psu w normalny psi sposób? Mi osobiście to się kojarzy z lenistwem właściciela lub brakiem rozumu właściciela, który ma psa wymagajacego chodzenia a teraz to go przerasta. Nie musimy wszystkich ludzkich wymysłów przekładać na życie zwierząt. Człowiek też biega na bieżni w domu czy na siłowni, bo ma taki w sumie kaprys, zamiast biegać po lesie, parku, ulicach.... Oczywiście nie mówię tu o bieganiu/ chodzeniu z konieczności np. rehabilitacji itp.
  25. [quote name='kinga'][URL="http://img710.imageshack.us/i/goofy1.jpg/"][IMG]http://img710.imageshack.us/img710/2703/goofy1.jpg[/IMG][/URL] [/QUOTE] Jezu, ale wypłosz :p
×
×
  • Create New...