-
Posts
10156 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by kakadu
-
też mi się wydaję, że jakaś mała zjebka by im sie przydała, bo pies był ewidentnie zaniedbany i to bardzo; ale od zwykłego człowieka to oni sie nie bardzo przejma pewnie, a jeszcze moga japę wydrzeć, ze to nie wasza sprawa, albo z pretensją wychechać, że ogolony; najlepiej by sie było podeprzeć jakąś fundacją; w sensie, że pies jest oddany do domu tymczasowego współpracującego np. z mikropsami, i wtedy na nich nasłać karolina_g_k, która juz im zrobi wykładzik ;)
-
[quote name='Beatkaa']Czasu mało....i tak jak pisze ceris jeśli nie znajdziemy dt to lepszy schron niż ulica....tyle się tego ostatnio naczytałam co ludzie robią z psami,że włos mi się jeży na głowie,że któremuś z psiaków mogłoby się coś złego przytrafić.:([/QUOTE] jesli one sa nieufne w stosunku do obcych, to nikt im nic nie zrobi, a juz na pewno nie jakaś zapijaczona morda; co innego gdyby lgnęły do każdego człowieka - wtedy byłyby faktycznie w wielkim niebezpieczeństwie...
-
ciocia ewa mnie zaprosila, więc sie stawiam, ale na razie nie mogę pomóc - bardzo przepraszam; jedyna opcja, to jakby się znalazł jakiś dt na mazowszu w okolicach wawy, który by nie mógł jednego z psiaków wziąć pod dach, to mogę pożczyć porządną budę z ociepleniem; więcej nic nie wymyślę... :shake:
-
urwala mi się historia - czekam na ciag dalszy ;) może komus uciekł do jakiejś suczki z cieczką, jak z niego taki kobieciarz :cool3: zabrali go na działkę, nie przypilnowali i nieszczęście gotowe...
-
Kieszonkowa Zoja kiedyś zabrana z piekła.Teraz po 2,5 roku traci DS
kakadu replied to obraczus87's topic in Już w nowym domu
cos czuję, że juz nic z tego nie będzie, niestety -
Sunia Chińskiego Grzywacza. Dejzi-nasze słoneczko już za TM
kakadu replied to Kana's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
oj, to dobrze, bo sie juz bałam tu zaglądać - takie upały, że zdrowe psy ledwie zipią... dużo zdrówka dla malenkiej :kiss_2: -
terra - moj wiciokrzew tez bardzo przemarzł, ale go nie ruszałam w sensie wycinki, bo mieliśmy zmieniać spróchniałą balustradę wokół której jest okręcony i jakoś popuszczał nowe pędy, a nawet obficie zakwitł; z drugiej strony widac jednak mnóstwo suchych badyli, za które sie będe w końcu musiała wziąć... terra - mówisz poważnie z ta firletką? bo ja usuwam przekwitłe kwiatostany, ale kilka mogę zachować przecież; i co się wtedy robi? kiedy wysiewa? długo się czeka zeby młoda roślinka zakwitła? co do frodzia - jeśli miałby sie obrazic, to chyba na mnie, bo to ja zaczęłam mu "zaśmiecac" wątek florą ;)
-
oj, enia bo mi sie pomyliło - to jest szczawik purpurowy, a nie zajączek purpurowy - sorry :oops: i jeszcze firletka od ciebie :) [IMG]http://i47.tinypic.com/2c0iys.jpg[/IMG]
-
[quote name='inga.mm']prawdopodobnie jest to dzwonecznik - Adenophora, piękny, ale ekspansywny, rozrasta się rozłogami, pozostawia po sobie kawałeczki rozłogów, nawet z najmniejszego wyrasta nowa roślina[/QUOTE] u mnie mu nie grozi ekspansja; wszystko co ma wiecej niz 5 cm idzie pod kosiarke; niestety; ten sie uchowal bo byl w jasminowcu; i tak ledwie uszedl z zyciem bo tz jak scinal odrosty od krzewow to chcial tez go ciachnac, ale nie pozwolilam; w naszym ogrodku espansywny jest wyłącznie bluszczyk kurdybanek, który sie płoży i dlatego jest bezpieczny (choc go szczerze nienawidze ptrawde mowiac)
-
a tu mam pytanie: czy ktos wie co to za roślinka? wyrosła mi w jaśminowcu (przyciętym - odmładzamy go), ma lancetowate listki i okolo 30 cm wysokości [IMG]http://i46.tinypic.com/wix09.jpg[/IMG]
-
a tu nasz ukochany frodzio :) u pani krysi na kolankach: [IMG]http://i49.tinypic.com/eere1.jpg[/IMG] i oczywiście na tarasie, czujny i mający oko na wszystko ;) [IMG]http://i50.tinypic.com/t5h9wx.jpg[/IMG] [IMG]http://i46.tinypic.com/16gawg.jpg[/IMG]
-
no to jak nie znasz to masz: [IMG]http://i45.tinypic.com/9bf4w6.jpg[/IMG] a tu kwinące żurawki (choc na pierwszym planie funkie): [IMG]http://i49.tinypic.com/xf6ih5.jpg[/IMG] tu są dwie twaułki na skalniaku: [IMG]http://i50.tinypic.com/hvb9eu.jpg[/IMG] tu wiciokrzew na tarasie: [IMG]http://i50.tinypic.com/rt0v3q.jpg[/IMG]
-
[quote name='BUDRYSEK']zbieramy deklaracje stałe...nie na pierwszy miesiac fryzjer na razie nie realny zdrowko ok jest w Zywcu[/QUOTE] dwa tygodnie mnie nie bylo, ale juz sie melduje u basterka :) szkoda, że on taki dzikulec... :roll:
-
o matko - inge odbanowali :) welcome back! zdjecia wstawię jutro bo dzis sie przeprowadzałam do innego pokoju i mam sporo zaległości w pracy; a moze mi napiszecie co zrobic z przekwitłymi hortensjami ogrodowymi? jakos ucinać te kwiatostany? bo takie sie zrobiły brzydkie... enia - te twoje firletki to kwitna cudnie, urosły chyba na 50 cm, albo i wiecej, a kolor maja taki właśnie róż biskupi chyba, jak inga pisała - oczu nie można oderwać :)
-
o rany tam sie pławi od razu ;) woda zimna jak nieszczęście była, ale psom, a szczególnie owczarkowi to wcale nie przeszkadzało :) jutro moze bede miała zdjecia; frodzio jak przyjechaliśmy to sie ucieszył dośc umiarkowanie - nic dziwnego, z pania krysia mial raj na ziemi, noszenie na rączkach, spanie na kolankach; byl sam jeden to i nie dziwota; dalie troche juz podrosły jak mnie nie bylo, ale lilie to prawdziwa masakra - praktycznie ani drgnęły, a o pąkach to nawet nie ma co marzyć :( o skrętniku nigdy nie słyszałam, ale za to próbuje kupic wiąz holenderski i nigdzie nie mogę trafić; same małe, a mnie potrzebny taki dwumetrowy... a znacie roślinke o nazwie zajączek purpurowy? to to dopiero cudnie rośnie i tez zimuje w piwnicy w ciemności, ucieta po samej ziemi; mozna trzymac całorocznie, ale wtedy nie jest takie okazale; jutro wam pokażę na zdjęciach :)
-
było mi smutno po urlopie, ale takie wspaniałe wieści wyciągną z niejednego dołka :)
-
Kieszonkowa Zoja kiedyś zabrana z piekła.Teraz po 2,5 roku traci DS
kakadu replied to obraczus87's topic in Już w nowym domu
wróciłam z wakacji, myślałam, że może coś się wyjaśniło, a tu nic... :shake: -
o kurczę jakie duze te dalie! moje w gruncie ledwo co wylazły; jakies takie marne są, nie wiem czemu; nie ma takich kępek tylko jakieś rachityczne wyrostki... moze za bardzo je podzieliłam? sliczne masz kwiatuszki i psiątka :) my jutro jedziemy na dwa tygodnie wakacje nad morze; frodzio zostaje ze swoją ukochaną pania krysia, ktora przyjezdza do niego z warszawy, więc bedzie mial wakacje zycia - pani krysia bardzo go kocha i nazywa swoim księciuniem; mam nadzieję, że go poznam jak wrócę, bo na pewno będzie jadł niedozwolone rzeczy i w sekunde przybierze na wadze ;) nie wiem czy bede miala tam dostep do sieci, wiec na dwa tygodnie sie z wami pozegnam na wszelki wypadek :)
-
jotesko - szkoda prądu - nie dostaniesz iwanka... a szkoda, bo jeśli jest jak piszecie, że to choroba nieuleczalna/przewlekła, to ciężko będzie mu znaleźć dom stały; psiometry? jeśli pies jest wybiegany, a do domu przychodzi spać i jeść, to ich ilość naprawdę nie ma znaczenia; najmniejsze mieszkanie jest zazwyczaj większe od kojca; a te informacje typu: "robi sie agresywny" łatwo postraszyć dom takim przekazem, bo kazdy trzęsie sie o bezpieczeństwo swoich rezydentów; dlatego to maniupacja najłatwiejsza z możliwych, jeśli sie nie chce psa oddać;
-
wczoraj odrobaczałam swoje potwory; dwa mikrusy (4,5 i 6 kg) połkneły tabletki w kielbasie i nawet nie zauważyły; natomiast wielka onka dokładnie rozgryzła plasterek, kielbaske zjadła, a tabletke elegancko wypluła - bestia; majowa - jeśli kolega koty odrobaczal tabletkami to powiedz mu, że są takie malutkie w ształcie chrupka podłuznego, o smaku wołowiny; mój kot połknął jak młody pelikan razem z sucha karmą - nawet nie zauważył; moge sprawdzic nazwę; jest troche droższy, ale chyba się opłaca, bo mniej kłopotów z aplikacją; a ten opis domku mnie przeraził nieźle, zanim sie zorientowałam, że to żart ;)
-
Sunia Chińskiego Grzywacza. Dejzi-nasze słoneczko już za TM
kakadu replied to Kana's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
zazdroszcze ci hartu ducha, naprawdę; na weekend zapowiadają jakieś duchoty i upały - trzeba wzmóc czujnośc, bo to niedobre prognozy dla sercowców... -
[quote name='paros'] Iwanek ma opiekunkę i ma swojego lekarza i nie zamierza tego zmienić. ok, czyli to iwanek podjął decyzje? czyli zostaje na stałe u joli? dobrze zrozumiałam? a co do tego leku - czy kava raz na zawsze nie moze sprawdzic na poczcie po numerze przesylki co sie z nim dzieje? niech poda ten numer tu na forum to sobie każdy sprawdzi w necie; byłby jeden zastępczy temat mniej :cool3: nie trzeba by było bawić się w wyszukiwanie kto, co i kiedy napisal;
-
nie analizując już, ani tym bardziej nie kwestionując warunków jakie iwanek ma u joli, musze przyznać, że najlepiej miałby w domu; a dom oferuje joteska; jak rozumiem - dom stały; nad czym sie tu więc zastanawiać? nie wydaje sie chorych psów? błagam...; jeśli dom jest świadomy, że bierze psa chorego i deklaruje wszelką dla niego pomoc, to nie jest to niezgodne z żadnymi zasadami; a juz na pewno nie tu - na dogo; chore psy były wielokrotnie adoptowane przy wielkim aplauzie i zbiorowej akceptacji - wszyscy to wiemy; tylko, że tu juz niestety są kwestie ambicjonalne, które nie pozwalaja na obiektywną ocenę sytuacji; czy jest ktos kto zakwestionuje celowość/sens adopcji iwanka przez joteske? tylko nie dlatego, że u joli iwanek nie ma źle; ze jola sie nim dobrze opiekuje; chodzi o to, że u joli pies jest w przytulisku; ze caly czas szuka domu; a dom sie własnie znalazl - i to chyba najlepszy bo dogomaniacki, u kogos kogo znamy, z kim mamy kontakt, kto bedzie nas na bieżąco informował o stanie jego zdowia, kto ma pieniądze na jego leczenienie; kwestia czemu joteska nie wieźmie innego psa skoro ma taką możliwośc? pewnie dlatego, że się bardzo pod każdym względem zaangażowała w pomoc temu konkretnemu; przytulisko jest etapem przejsciowym dla psa; docelowo kazdy pies z przytuliska szuka domu; iwanek juz nalazl - u joteski; czemu tej sprawy nie mozna po prostu zamknąc? joteska mieszka w warszawie, bedzie miała dostep do tych samych specjalistow, może bez problemu kontynuowac obrana linie leczenia; przeciez tu jej nikt nie spuści z oka - w to nie wątpię; będzie sprawdzana do trzeciego pokolenia wstecz; i ona przecież też zdaje sobie z tego sprawę; a mimo to nie odpuszcza; czy to nie świadczy o jej uczciwych intencjach? pytam jako osoba postronna, bo nie znam osobiście ani joteski, ani joli i nie mam do nich żadnego emocjonalnego stosunku; po adopcji jola bedzie miała jednego, bardzo absorbującego psa mniej, co pozwoli jej na lepsze zaopiekowanie sie pozostałymi; same plusy; może ja czegoś nie rozumiem? może ktos kto zna sprawę pokusi się o krótkie podsumowanie?