Jump to content
Dogomania

kakadu

Members
  • Posts

    10156
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kakadu

  1. [quote name='brazowa1']dokladnie tak kakadu.Tylko,ze ta pani od chipowania byla mila i sympatyczna,a dzwonila jeszcze jedna pani....najwazniejsze byly kilogramy...tak przykro mi sie zrobilo w czasie tej rozmowy :([/quote] to czemu sie nie dala namowic na chipowanie? czego sie przestraszyla? moze ona nie wie o co chodzi? obco zabrzmialo, wstyd sie dopytac o co chodzi, lepiej na wszelki wypadek zrezygnowac... a ta druga to co? 3,5 kilo za duzo jej bylo? to niech sobie chomika adoptuje; bedzie latwiej nosic na raczkach; czy tych ludzi to juz pogielo zupelnie? czy moze za lekka byla? brazowa, trzymaj sie i sie nie zalamuj rozmowami z glupimi ludzmi, pewnie jeszcze niejedna taka przed toba;
  2. jak sie mozna wystraszyc umowy i chipowania? :crazyeye: co za ludzie; u nas pokutuje przeswiadczenie, ze jesli sie bierze psa, to sie robi wielka łaske i nikt z tego tytulu nie ma prawa niczego wymagac, tylko lac w gacie ze szczescia, ze sie chetny znalazl do adopcji... kiedy to sie zmieni? :wallbash:
  3. mysle, ze warto reaktywowac ten watek; jest jeszcze jeden maluszek na dogo, oto link do niego: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f28/miniaturowy-mutancik-kto-policzy-mi-paluszki-128846/[/url] cudo psiaczek
  4. [quote name='Nona']Witam wybaczcie, ze wtracam sie gdy Wy tyle juz czasu wojujecie o psa. z postów wynika, ze problemem jest sama Tosia- jej wiarygodność, komunikatwnośc. Może lepiej spotkac się z Tosia zamiast pisać maile, których nie odbiera i zostawiac wiadomości przekazywane przez sąsiadów? bezpośredni kontakt powie Wam najwiecej. Nie odzywałam sie dotąd choć również martwię się ta sytuacją jestem z daleka- niestety, nie moge pomóc w inny sposów...[/quote] problemem jest komunikacja, a nie wiarygodnosc tosi2, tym bardziej nie jej komunikatwnosc - komunikatywna to ona jest akurat bardzo i kazdy kto z nia rozmawial to potwierdzi; wiarygodnosci tosia w moich oczach nigdy nie utracila; mam nadzieje, ze w oczach innych tez nie, tylko czasem wymsknie sie komus gorzkie slowo; jak sie spotkac z tosia? mamy koczowac w lomiankach, zeby sie na nia natknac "przypadkowo"? zachowujac takt i biorac pod uwage fakt, ze tosia ma powazne powody aby sie nie kontaktowac, nie mozemy wchodzic do jej domu 'z trepa'; jedyna mozliwosc, to maile, pw, telefony i wlasnie listy; jesli bedzie chciala to odpowie, jesli nie bedzie chciala to nie odpowie bo takie jest jej prawo; nie mamy prawa jej nachodzic; dopoki nie znamy powodow jej milczenia, nie osądzajmy jej; bardzo was o to prosze; wiem, ze latwo sie na forum nakrecic, wiem, ze jeden post moze przerwac tame cierpliwosci, ale prosze was o wstrzemiezliwosc w osądach;
  5. :multi: tz powiedzial: dobra, umawiaj wizyte, pozniej sie bedziemy martwic, trzeba to miec za soba, zeby wiedziec na czym stoimy; 3 minuty pozniej wizyta byla umowiona ;)!!! idziemy z frodziem do dra janickiego 16. lutego na 16:30 :lol: czyli mamy jeszcze 2 tygodnie na rozciaganie, a wymyslilam nowy sposob masowania; mam nadzieje, ze bedzie skuteczny; dzis ogladalismy stare filmiki i zdjecia frodzia i on naprawde lepiej chodzi a ta nozka, opornie bo opornie, ale sie rozciaga; oby doktor byl tego samego zdania:roll: wydrukowalam 3 zdjecia na przypomnienie, jak frodzin wygladal wczesniej - zabieramy je do pana doktora;
  6. niestety jak dojechalam wczoraj to sklep byl juz zamkniety (pare minut po 14.) nie wyrobilam sie po prostu wczesniej :oops: ale okazalo sie, ze znajomi u ktorych bylismy, mieszkaja od sklepu rzut beretem, wiec zostawilam im ten list; chodza codziennie na skwerek na przeciwko sklepu z dzieckiem, to list podrzuca, pradopodobnie juz jutro; jeszcze do nich dzis wieczorem zadzwonie, zeby sie przypomniec, ale to sprawa juz wlasciwie zalatwiona; wiec od poniedzialku juz mozna sie spodziewac jakiejs reakcji;
  7. [quote name='havana'] czy obecni wlasciciele wyznaczyli jakas "date ostateczna"?[/quote] o niczym takim nie bylo mowy; widac, ze ta zona znajomego chce dla psa jak najlepiej;
  8. znajomy twierdzi, ze on jest do psow nastawiony przyjaznie; podobno kiedys wyszedl sobie bo ktoszostawil brame otwarta i chodzil sobie miedzy domami nie wszczynajac awantur, a potem grzecznie dal sie zaprowadzic do domu; on tylko do kotow ma nieuregulowany stosunek :razz:
  9. zadzwonilado mnie pani, przemysleli wszystko, poczytali w linku od havany i doszli do wniosku, ze boruc jednak nie jest dla nich; wychodza do pracy o 6. rano, wracaja po 16. potem chca pewnie odpoczac, a nie latac godzine z psem; raczej pewnie nie sa osobami wychodzacymi na spacery w tygodniu; maja 3 koty o ktore sie obawiaja no i przede wszystkim pan przyjechal dzis z przegladu samochodu z psem od wlasciciela warsztatu; pies jest 'wlasnego chowu' mieszkaniec dobermana z onkiem... juz mi sie nie chcialo tlumaczyc, ze to nie jest 'wlasny chów" tylko chów nieodpowiedzialny i takiego wlasnie chcielismy uniknac mowiac o kastracji, ale pani byla bardzo mila wiec dalam spokoj i pozegnalysmy sie w milej atmosferze; nie bylo juz o co kruszyc kopii; no to wrocilismy do punktu wyjscia......:roll:
  10. po prostu kiedys zawiozlam tam gary bo tosia zbierala wlasnie dla przytuliska w ktorym jest milek i stad znam adres; ogolnie sie chyba w liscie upomne o kontakt bo mamy tosi to ja tam raczej nie spotkam z tego wzgledu, ze bywa w sklepie chyba we wtorki i czwartki tylko; wiec zostawie dla nich list, a czy cos z tego wyniknie to juz zobaczymy :roll:;
  11. jak sie sprawy maja z odpowiedzialnoscia za swoje czyny tego zwyrodnialca? :angryy:
  12. cholinder, chyba przesadzilam z tymi wykladami...:roll:
  13. jeszcze zanim sie odezwa napisalam im to: [I][FONT=Arial][SIZE=2]Drodzy Państwo[/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2]jeszcze jtylko jedna drobna uwaga:[/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2]przykro mi, ze musicie Panstwo rozmawiac w ten czy inny sposob z tyloma posrednikami, ale takie sa niestety konsekwencje tzw. 'rozsyłania wici" po znajomych. Zapeniam, że jestem ostatnim ogniwem miedzy Państwem, a właścicielami. Włascicielka, której zależy na tym, aby Boruc miał naprawde dobry dom, upoważniła mnie do dokonania wstępnej selekcji chętnych do adopcji jej psa. Jej trudno, z przyczyn raczej oczywistych, obiektywnie ocenić i wybrać, najchętniej zatrzymałaby psa u siebie,ale tego zrobic nie może. Proszę nikomu nie mieć tego za złe i nie zniechęcać się. Jeśli chodzi o kastrację to jak wszyscy wolontariusze napatrzyłam się na wszelkiego rodzaju niechciane psy 'w typie rasy' zapełniające schroniska w całej Polsce. Z tego punktu widzenia trudno mi zrozumieć chęć krycia nierodowodowych suk jakimikolwiek psami, czy z papierami czy bez. W ogóle jakakolwiek nieuzasadniona 'produkcja' psów jest po prostu zabiegiem nieprzemyślnym i często popartym z gruntu falszywymi przekonaniami jak choćby pokutujący w naszym społęczeństwie mit, że suka chociaż raz powinna mieć szczeniaki.[/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2]Należy pamiętać, że każdy spłodzony przez naszego psa szczeniak zabiera potencjalny dom jakiemus schroniskowemu nieszczęśnikowi. Sukę dla zdrowia lepiej wysterylizować (każdy lekarz weterynarii to potwierdzi),a psa nie żałować, z czysto ludzkiego punktu widzenia, że nie może rozładować napiecia seksualnego w żaden sposob, tylko go tej potrzeby pozbawic, przez kastracje. Proszę pamiętać, ze nie ma czegoś takiego, jak 'problem braku potrzeby zaspokojenia seksualnego". Jeśli potrzeby nie ma, to nie jej nie ma i już - nic złego z tego nie wynika dla psa,ani właścieli. Psy nie rozpamietuja jak ludzie zmarnowanej szansy na rodzicielstwo. Pies bez jąder pozostanie psem jakim byl przedtem. Jeśli bronił terytorium - będzie go bronił dalej. U miektórych psów, późno wykastrowanych pozostają nawet tzw. odruchy kopulacyjne i zdolność do krycia suk, choć szczeniaków z tego nie ma ;)[/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2]Miałam kiedyś psa w tzw. domu tymczasowym. Istna wścieklizna, szczekał, rzucał się na wszystko co sie ruszało, miałam nadzieję, ze po kastracji się uspokoi. Jedyne co uległo mnianie to oczywsty brak zainteresowania sukami (ohydne lizanie moczu z trawy i ogolna uciażliwa ekscytacja kiedy w poblizu byla suka w cieczce). Dalej był wściekle czujny i głośny. Brak drastycznej zmiany charakteru po zabiegu u psów potwierdzą lekarze weterynarii. Boruc juz teraz jest cichy i przyjacielski, a więc juz nie posiada cech,ktorych utraty się Państwo obawiacie. CZy zatem jest to pies dla Państwa? Prosze nie patrzeć na psa z punktu widzenia mężczyzny, który nie daj bóg utraciłby jądra. U mężczyzny w grę wchodzi jeszcze ideologia (facet bez jaj - tragedia i najgorsza obelga). Pies w ten sposób nie reaguje.Przepraszam za tę przydługą pogadanke, ale to naprawdę lekceważony problem i warto o nim wspominac. [/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2]Czy chcielibyście Panstwo zobaczyć wzór umowy adopcyjnej? Mogę go wysłac mailem jesli zdecydujecie sie Panstwo na adopcje.[/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2]serdecznie pozdrawiam[/SIZE][/FONT][/I] [I][FONT=Arial][SIZE=2]Marta [/SIZE][/FONT][/I]
  14. oj, zadzwonila pani, bardzo sympatycznie brzmiala, ale nie chca sie zgodzic na kastracje :cool1: i co teraz? bo ona mowi, ze miala wczesniej psa rasowego i on 'obslugiwal' tylko suki ktore do niego przyprowadzali wlascielele (tez rasy kaukaz), i bez kontroli on sie nie rozmnazal; rozumiem ze nas na dogo nie interesuje problem czy romnazal sie za pozwoleniem czy bez pozwolenia, wystarczy, ze jako niehodowlany sie w ogole rozmnazal, ale czy warto blokowac psu dom z tego powodu? moze on jako nierasowy nie bedzie dopuszczany do zadnych 'panien'; pani boi sie, ze jemu sie zmieni charakter po kastracji no i argument, ze natura go wyposazyla w jadra itd... poprosilam, zeby sie zapoznala z moim mailem,zobaczymy co odpisze;
  15. kurcze, ten kolega nic nie wie,ale obiecal sie popytac; ja w kazdym razie zaraz usiade i sprokuruje jakis krotki liscik do tosi; moze sie go uda po prostu nawet wyslac poczta (mam nadzieje, ze to ten domek o ktorym mysle); wtedy sie okaze co i jak; [COLOR=DarkRed]ten post byl pierwszy dzisiaj, nie wiem czemu jest na koncu :cool3:[/COLOR]
  16. cholera cos te posty skacza i sie zamienily miejscami :cool1:, ostatni jest ten o sklepie w kazdym razie
  17. albo jeszcze inaczej, tosi mama ma sklep na muranowie, adres tego sklepu to znam na mur; moze w sobote tam bede to bym podrzucila osobiscie;to chyba lepszy pomysl niz szukanie tego przytuliska na wlasna reke;
  18. ok, oto moj list: [FONT=Arial][SIZE=2]Drogi Panie Robercie,[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Jesli Pan pozwoli napiszę parę słów na temat ewentualnej adopcji psa. Boruc jest w bezpośredniej linii psem rasy Alaskan Malamute. Oznacza to, ze w najmniejszym stopniu nie jest psem stróżującym, więc jeśli zależy Panu na strażniku posesji to będzie Pan rozczarowany. Jedyne zagrożenie ze strony Boruca to - jak mówi jego właścicielka - zalizanie na śmierć odwiedzającego, czy bedzie to oczekiwany przyjaciel rodziny czy złodziej. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Bardzo Pana proszę, aby przed podjęciem decyzji zajrzał Pan łaskawie do załączonego linku i przeczytał informacje na temat rasy w nim zawarte.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2][url=http://www.klubmalamuta.org/czymalamut.htm]Klub Rasy Alaskan Malamute - Czy Malamut to Pies dla Ciebie?[/url][/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2] Z tego co wiem charakter ma Boruc wybinie malamuci więc dobrze by było się przygotować no to co Pana czeka po podjęciu decyzji o adopcji. Pozwoli to wszystkim uniknąć wielu rozczarowań i stresu. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]W umowie adopcyjnej bedzie zawarty warunek kastracji psa, proszę to również łaskawie wziąć pod uwagę. Z mojego (i nie tylko mojego) doświadczenia wynika, że charakter psa nie zmienia sie zbytnio po tym zabiegu. Mój wykastowany pies w dalszym ciagu jest agresywny w stosunku do innych psów, a inny mi znany nie przestal byc po kastracji szalenie aktywnym i głośnym zwierzęciem. [/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Kłopoty z okiełznaniem Boruca spowodowane są głównie tym, że nie miał on zapewnionej odpowiedniej dawki ruchu (przynajmniej jeden, godzinny wyczerpujący spacer dziennie) oraz wystarczającego kontaktu z człowiekiem. Jeśli kontakt nie będzie stały, a aktywność fizyczna systematyczna, to weźmie Pan pod swój dach Boruca Nieznośnego, który taki pozostanie na zawsze.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Za namową osoby, która na codzień zajmuje się adopcją malamutów zamieszczam ankietę, ktróra jest pokazywana wszystkim chętnym do przygarnięcia psa tej rasy.[/SIZE][/FONT] [I]- czy zna Pan/Pani specyfike rasy alaskan malamute? Jesli tak z jakich zrodel czerpal Pan/ Pani wiedze na temat rasy? - czy mial Pan/Pani wczesniej jakiegokolwiek psa? - czy mieszka Pan/Pani w domu z ogrodem czy w mieszkaniu? - co chcialby Pan/Pani w przyszlosci robic ze swoim malamutem? (tylko rekreacja, hodowla - szczenieta, inne) - czy uczy sie Pan/Pani / pracuje? - jak dlugo przebywa Pan/Pani dziennie poza domem? - czy sa osoby, ktore zajelyby sie pieskiem (tak samo swiadome wymagan rasy), podczas Pana/Pani dluzszej nieobecnosci?(ewentualny wyjazd sluzbowy na kilka dni itp...) - czy ktos z najblizszej rodziny jest alergikiem? - czy w domu sa dzieci, koty, psy inne zwierzeta - jak zareaguje Pan/pani, gdy pies bedzie warczal przy misce - jesli mieszka Pan w domu jak wysokie jest ogrodzenie posesji i czy jest podmurowka - czy sasiedzi maja kury, kaczki czy inny drob - gdzie bedzie mieszkal pies - co sie stalo z Pani/Pana poprzednim psem? - dlaczego chce Pan/Pani adoptowac psa? a nie kupic szczeniaka - co sądzi Pan/Pani o sterylizacji/kastarcji? - co zrobisz jeśli Twój pies lub pies adoptowany warczy na drugiego[/I] [FONT=Arial][SIZE=2]oraz jej uwagi:[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2][/SIZE][/FONT] [B]Generalnie to kazda rodzina, ktora lubi aktywnie spedzac czas i ma jako takie pojecie o wychowaniu (tzn ze psa trzeba wychowac) moze byc dla malamuta dobra. Z gory odpadaja ludzie mowiacy, ze maja duza dzialke, i sie pies wybiega.[COLOR=#ff0000] Malamut sie sam nigdy nie wybiega. Malamut potrzebuje pracowac z czlowiekiem. Jemu nie wystarczy chocby i godzina spaceru na smyczy. A jak jest nie wybiegany to ucieka, kopie doly, niszczy mieszkanie i jest po prostu koszmarny.[/COLOR][/B] Jeśli po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw dojdzie Pan do wniosku, że Boruc jest psem dla Pana i Pana Rodziny to proszę o kontakt . [FONT=Arial][SIZE=2]Jeżeli miałby Pan jakieś pytania proszę o maila zwrotnego. W porozumieniu z wlaścicielem odpowiem na każdą wątpliwość.[/SIZE][/FONT] [FONT=Arial][SIZE=2]Pozdrawiam serdecznie i czekam na kontakt[/SIZE][/FONT]
  19. to ja zaraz do nich napisze i wysle im ten link
  20. wczytalam sie porzadnie w informacje z linku - to prawdziwa kopalnia danych o tej rasie, szkoda, ze wlasciciele boruca na to wczesniej nie trafili...
  21. upierac sie przy tej kastracji? ja bym sie upierala; jak zadzwonia to powiem im, ze to nie jest pies strozujacy z zasady, a pozbawienie jajek nie uczyni z niego przyjaciela wszystkich odwiedzajacych bo on juz jest przyjacielem; kasiu czy masz do nich adres mailowy?
  22. kasienko, jesli mozesz to zdzwon i powiedz, ze to twoi znajomi, zeby juz nie mnozyc posrednikow; moze po prostu spisz wszystkie pytaniajakie maja nt borucka i powiedz, ze sie skontaktujesz z kolega i zgromadzisz potrzebne informacje; czy oni wiedza o umowie adopcyjnej? czy wiedza cos o malamutach? zaraz tu umieszcze link od havana to moze im przeslij, zeby sie czegosotej rasie dowiedzieli; boruc mozedo malamuta niepodobny ale od tej rasy pochodzi w prostej linii wiec pewnie charakter ma zblizony;
  23. [url=http://www.klubmalamuta.org/czymalamut.htm]Klub Rasy Alaskan Malamute - Czy Malamut to Pies dla Ciebie?[/url] to jest link do artykulu od havana
  24. epe, moj tz ma kumpla ktory od urodzenia mieszka w tluszczu; dzis z nim pogadam, niech do niego zadzwoni; nie wiem jak duzy jest tluszcz, ale moze faktycznie ta droga warto poprobowac, tyle tylko, ze jesli ta pani nie ma do nikogo zaufania i z nikim sie nie kontaktuje to co nam przyjdzie nawet z adresu...? ja jednak sprobuje podrzucic tosi jakis liscik do skrzynki ;)
×
×
  • Create New...