Jump to content
Dogomania

kakadu

Members
  • Posts

    10156
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kakadu

  1. [IMG]http://img22.imageshack.us/img22/7158/013ib8zj3.jpg[/IMG] [IMG]http://img22.imageshack.us/img22/8215/014fd6pf8.jpg[/IMG] [IMG]http://img530.imageshack.us/img530/2585/017eu8tj7.jpg[/IMG]
  2. na molosach jest ogloszenie tosi2 o psie w typie dogo canario; zalaczam link - prosze zajrzyjcie, to piekny piesek, moze komus zapadnie w serce; nie ma tam zadnych danych do kontaktu, ale ja jestem codziennie na dogo i bede sprawdzac czy ktos sie zainteresuje, a wtedy dam znac co i jak; wiem, ze to troche nieprofesjonalne, bo nie mozna go oglaszac, ale moze poczta pantoflowa cos sie da zrobic; oto link do jego watku na molosach: [URL]http://www.forum.**********/showthread.php?t=13612[/URL] [COLOR=Red]link nie jest aktywny wiec dolaczam tekst z watku:[/COLOR] Dostałam zgłoszenie wspaniałego, znalezionego psiaka, jak dla mnie mocno w typie Canarka. Umieszczam go tutaj, gdyz w każdej chwili chłopak moze zostac oddany do schroniska.... [IMG]http://www.forum.**********/images/smilies/icon_sad.gif[/IMG] Jest niezwykle kontaktowy, uroczy, łagodny i zrównoważony. Uwielbia dzieci, zabawy piłeczką i pluszakami. Wyglada na to, że zna samochód, zna kanapę, itd... Kobieta u której jest ma juz 4 psy adoptowane i nie ma mozliwosci trzymać nawet tymczasowo piatego.... PILNIE POTRZEBNY DOM, CHOCBY TYMCZASOWY.... Psiak jest zdrowy, wesoły, ma najwyzej rok..... Błagam, pomóżcie........... On w schronie moze albo zgłupieć albo trafic w niepowołane ręce albo zamknać sie w sobie z tesknoty za człowiekiem... Wyciągałam juz identycznego w mega depresji i nie chciałabym za żadne skarby tego ujrzeć w takim stanie.... [IMG]http://www.forum.**********/images/smilies/zaskoczenie/mind-blowing.gif[/IMG] Tamten miał w życiu niesamowite szczęście trafić na do nazej forumowej koleżanki, jest szczęśliwy....a co bedzie z tym dzieciakiem?! [IMG]http://www.forum.**********/images/smilies/icon_sad.gif[/IMG](( [IMG]http://img18.imageshack.us/img18/3124/011ba1jl9.jpg[/IMG]
  3. epe, musze z przykroscia stwierdzic (bo nie wiem czy to dobra taktyka, ale nie mam lepszej), ze postanowilam pojsc w slady mazowieckiego i zastosowac polityke grubej kreski; w zwiazku z tym, ze dom tak czy owak, o ile dobrze pamietam, nie jest juz aktualny nie bede do tego wracac i o nic pytac; gdyby byl aktualny na pewno bym o niego spytala; nie jest - nie spytam; trzeba isc dalej; za duzo juz zaszlosci sie nazbieralo, a ja nie mam sily sie w tym grzebac; jest mi przykro, ze dom od goni zostal odrzucony - tyle moge powiedziec od siebie; jakie byly tego przyczyny - nie wiem i pytac o to nie bede; o tym ostatnim tosia sama z siebie opowiedziala, dlatego o tym napisalam; proponuje nic nikomu nie probowac udowadniac, nie wygrzebywac straconych szans, tylko isc dalej; taplanie sie w przeszlosci nic nie zmieni, a nauke i tak z tego wszyscy mamy - nie ma wspolpracy - nie ma domku dla milka; ze swej strony moge powiedziec, ze doloze staran, aby zadna szansa nie zostala juz zmarnowana, gwarancji nie dam, ale sie postaram; trzeba to jakos wszystko skoordynowac; nie bede sie bawic w sedziego i rozsadzac czegos, czego rozsadzic sie nie da - na wszystkich 'kozlowskich' watkach trwaja walki, a nikt nikogo jeszcze jak widzialam nie przekonal do swoich racji, wiec to absolutna strata czasu; to znaczy mozecie sie spierac, ale ja sie w to nie mieszam; zaznaczam - dla mnie absolutnym priorytetem jest od tej chwili milek i jesli tylko cos sie trafi dla niego to zrobie wszystko, zeby go od pani liliany zabrac; wydaje mi sie, ze odciecie sie od przeszlosci z jednoczesna gwarancja kontaktu jest nasza nowa szansa na sukces; prywatnie niech kazdy o kazdym mysli co uzna za stosowne;
  4. oj tak :lol: i oby sie wykroilo :loveu:
  5. ok, tosia zadzwonila dzis do mnie, bardzo dlugo rozmawialysmy; sprawa wyglada tak: mozna smialo szukac domu dla milka/jacka; on jest u pani liliany od 4 lat; zadomowil sie tam, ale jest do oddania; zyje, jest zdrowy; idealnie by bylo znalezc mu dom z ogrodem; tak jak mowi tosia - on nie zna innego zycia i duzy kojec z ktorego bylby wypuszczany i zabierany na spacery to juz by bylo naprawde fajnie i lepiej niz ma teraz, bo teraz stoi na lancuchu niestety; co do pokonywania przeszkod to faktycznie jest z niego magik ;), ale domyslam sie, ze chodzi o siatke; cudow nie ma i po metalowych pretach ogrodzenia czy po sztachetach w ktorych nie ma dziur, zeby wsadzic lapy - nie przejdzie; pod podmurowka sie nie przekopie; z pewnoscia przyzwyczai sie do mieszkania w domku - wiadomo; co do agresji to tosia powiedziala, ze pies stojacy na lancuchu, widzac innego spacerujacego wolno, moze dostac furii, ale nie przesadza to o jego agresywnosci, czyli sprawa jest otwarta; do pani liliany nie ma co jezdzic indywidualnie, bo ona faktycznie nie wpuszcza nikogo; jedyny sposob dostepu do niej jest za posrednictwem pani ewy gontarek i czy to sie komus podoba czy nie, trzeba ten stan rzeczy zaakceptowac i cieszyc sie, ze w ogole jest dostep i kontakt z ta starsza przeciez i majaca swoje pomysly na zycie kobieta; tak ja to widze; prosze o niewyciaganie pochopnych wnioskow z niczego i nie uleganie emocjom; oglednie mowiac, chodzi o to, ze jakiekolwiek wojny sa niewskazane, czasem trzeba cos przemilczec, zagryzc zeby i negocjowac; nie chodzi tu wszak o nasza dume i dobre samopoczucie jak sadze, a jedynie o to, aby jak najwiecej psow znalazlo domy; jesli jedyna mozliwoscia jest pani ewa gontarek, nalezy z tej mozliwosci korzystac na postawionych przez nia warunkach, a nie forsowac niczego na wlasna reke; ja kontakt z tosia na wypadek znalezienia domu dla milka gwarantuje i solennie obiecuje, ze jesli trzeba bedzie sama najpierw pojade do tego domu i go sprawdze, a potem poprosze o posrednictwo pania ewe; jesli istnieje mozliwosc znalezienia domku to go znajdzmy, jesli to bedzie mozliwe poprosze tz-ta o transport, jesli sie nie zgodzi to przeciez nas tu mrowie i na pewno ktos sie znajdzie - sama mam psa z mielca, a kota z tychow wiec wiem, ze nie ma rzeczy niemozliwych; jesli chodzi o dom w wawie, ten ostatni, to relacja tosi upewnila mnie, ze nie byl odpowiedni dla psa; tosia ma dostep do netu sporadyczny; skoro juz ustalone jest, ze jesli cokolwiek dla milka sie znajdzie to kontakt jest zagwarantowany, proponuje skupic sie na tym i nie rozpamietywac juz wiecej spraw pobocznych, wstrzymac sie z dygresjami i zlosliwosciami; ustalmy prosze, tu i teraz, ze nie zbawimy na tym watku calego swiata; wszelkie proby uogolniania i historie innych psow na tym watku, rozpraszaja nasza uwage i odciagaja ja od milka; na innych watkach tocza sie batalie (sluszne czy nie - trudno mi powiedziec) o cale schronisko i prosze tam zabierac glos w tej sprawie; my skupmy sie na zbawieniu milka; to bedzie wielki sukces jesli uda nam sie skumulowac dobra wole, checi i czyny na tym jednym psie - moze cos z tego wyjdzie, a wtedy zalozymy watek dla innego i bedziemy go 'rozpracowywac'; poki co mozna robic cokolwiekaby poprawic milkowi los; moze zlozymy sie na nowa bude? moze na jakies koce? moze na karme dla niego? dopoki nie ma domu i to sie przyda i poprawi mu los; jesli pojedzie do nowego lokum - buda zostanie dla innego bidula; jestesmy przyjaciolmi milka i jego miejmy na celowniku; pozdrawiam was i prosze o zrozumienie;
  6. [quote name='szybszy_od_dylizansu']nie zostały podane zabiegowi gdyż Pani L. obawia się , że po zabiegu mogą już nie wrócić . Tak podstępem zostało zabranych ze schroniska kilka psów i na ten numer nie da się już nabrac.[/quote] no wlasnie, moze to jest blad? moze robienie tej kobiety w konia zaprzepascilo szanse na wspolprace? moze ona jest trudna we wspolpracy, ale glupia nie jest i nie da sie dwa razy na te plewy nabrac? teraz nie wydaje psow nawet do sterylizacji/kastracji bo nie ma do nikogo zaufania, a na te sytuacje zapracowali ci, ktorzy ja chcieli przechytrzyc; teraz ani nie wydaje do adopcji, ani nie sterylizuje; chyba cos wyszlo nie tak; cos sie przekombinowalo; pytanie - co dalej; ja bym stawiala nie na krucjaty i wojny, ale na wspolprace; nawet za wszelka cene; bo jak widac z wojny nic nie wychodzi :shake:
  7. [quote name='gonia66']Na tym wątku ostatni raz Tosia odezwala sie 7.01...musiala wiec wchodzic na dogo skoro 8.01 odzwala się na tamtym wątku...musiala tez czytać ten wątej i widziala doskonale jaki horror tu przeżywamy...ale nie raczyla nic odpwoedzec..ani slowa..mimo obietnic...no i co??Kakadu..czy aby Tosia dzwonila??Moze napisala smsa???:cool3:[/quote] musze uczciwie przyznac, ze zadnych wiesci od tosi nie mam :oops: i wstydze sie tego; jutro wysle jej smsa, o jakiej tresci to wam powiem jutro bo jeszcze nie doprecyzowalam; tosia odebrala bo dostala moj list, a ma mnie w ksiazce tel. wiec wiedziala, ze to ja; nie wiem czemu nie dzwoni; nie moge tego zrozumiec; z pewnoscia jest jakies wytlumaczenie; podczas krotkiej rozmowy powiedziala mi, ze nie ma dostepu do internetu i ze ma jakies problemy, ale to temat na dluzsza rozmowe, ktorej juz nie przeprowadzilysmy; wiec jutro trzeba probowac sie dodzwonic, ale ktos do kogo mam zaufanie napisal mi, zeby raczej kontaktowac sie z pania ewa gontarek izeby sfore odpuscic sobie; z listu wynikalo, ze chyba zle ocenilam ich serdecznosc i jesli to prawda, to mam kolejne potwierdzenie, ze sie na ludziach znam jak swinia na gwiazdach; polecono mi kontakt dopani gontarek,wiecmoze do niej jutro sprobuje zadzwonic, ale przedtem musze uprzedzic lojalnie tosie,ze bede uderzac do jej mamy; i to chyba na tyle, bo troche miglupio prawde mowiac; obiecywalam pomoc, a guzik wyszlo, ale jeszcze bede probowac;
  8. [quote name='masienka']:diabloti::diabloti::diabloti:[/quote] :nono: ja ci sie posmieje masienko jedna ty ;) a na powaznie - dziekuje, sama nie dalabym rady :shake:
  9. widze, ze nie marnujesz czasu :) dziekuje opatrznosci, ze zajrzalas na nasz watek :sweetCyb:
  10. teraz chyba priotytetowa sprawa to jest dowiedziec sie czy on wogole tam jest i jak sie ma; mam nadzieje, ze bedzie go mozna bez tosi zlokalizowac i rozpoznac; zobaczymy jutro czy sie gonia dodzwonila do pani elzbiety; jak nie to ja zadzwonie;
  11. ja bym raczej obstawiala uraz; przeciez to psisko to jeden wielki uraz i fizyczny i pewnie psychiczny..., ale w dobrych warunkach takie traumy przechodza i na pewno jemu tez sie uda; jesli nie bedzie slyszal, to bedzie faktycznie trudno do niego dotrzec, ale sie dotrze - gestami i dotykiem;
  12. [quote name='epe']Dziewczyny! Czytając tamten wątek -warto może porozmawiać z prezesem Fundacji "Sfora" panią Elżbietą-nie znam nazwiska:oops: Fundacja ponoc pomagała pani Dziewiałtowskiej! Sądzę,że dużo możnaby się dowiedzieć o tym przytulisku! Może pani prezes coś poradzi nam,jak wyrwać Miłka? Ponoć Dziewiałtowska ma duże zaufanie do pani prezes![/quote] no wlasnie do mieszkania tej pani elzbiety podalam telefon, wczoraj z nia rozmawialam czy u tosi wszystko ok i podala mi jej numer do domu, ale do domu nie dzwonilam tylko na komorke; pani elzbieta jest osoba bardzo uczynna, dzieki jej pomocy wykastrowalam dwa psy; sprobuje doniej zadzwonic jesli gonia sie niedodzwoni bo nie chce zrobic zamieszania;
  13. [quote name='akucha']Sama się nauczyła? :evil_lol: [/quote] ze takich rzeczy to sie psy piorunem ucza same, cud jakis; smakolyczki nie potrzebne w tym temacie :evil_lol:
  14. widze, ze havana gdzies poszla sobie, moze jutro sie pokaze, a tymczasem borucku hop do gory
  15. [quote name='gonia66']Eh..może w wakacje:cool3:Właśnie skonczyly mi sie ferie..nie mam możliwosci- moja cora przyjezdza w wekendy do domeczku..nie moge jej zostawic samej no i jedzonko musi byc nagotowane:lol:Ale mam nadzieje ze z Milkiem damy rade...jest juz nas tu troche i jak widze przybywa z dnia na dzień...o ktorej niby to miala Tosia dzwonic dziś???:cool3:[/quote] no wczoraj wlasciwie miala dzwonic wieczorem, ale napisala smsa, ze nie moze i ze postara sie zadzwonic dzis, ale nie napisala dokladnie o ktorej; to czekam; no to niech bedzie w wakacje :evil_lol: razem z cora :eviltong:
  16. [quote name='gonia66'](tel./fax. (22) 841-97-43) i powiedz, ze chcesz sie wybrac do wolki zeby zobaczyc milka (ew.adopcja); sprawdzimy czy to jest w ogole mozliwe; ZADZWONIŁAM TAM..NIKT NIESTETY NIE ODBIERA..MOZE TRZEBA DZWONIC WE WCZESNIEJSZYCH GODZINACH???[/quote] goniu, bo to jest mieszkanie prywatne w bloku na ktoryms tampietrze i ta pani ma kilka psow i ona je wyprowadza pewnie na okraglona spacery; mozna tam dzwonic o kazdej rozsadnej porze; ta pani jest bardzo mila i jej maz tez;
  17. [quote name='gonia66']A jak Ci sie udalo porozmawiac w ogole z Tosia???O ktorej miala dziś dzwonić????POMOCY BO KOCIOKWIK CZEKA NAS WSZYSTKICH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!![/quote] no... ja po prostu do niej zadzwonilam :roll: szkoda, ze mieszkasz tak daleko.... ja tam moge pojechac w sumie i chyba tak w koncu zrobie; znajde tez wypowiedz co do agresji; nie pamietam kto to napisal, ale pamietam, ze mnie to zasmucilo bo juz bylam na etapie umowienia z tosia wizyty, zeby sie milek i moj frodzik ze soba spotkaly; moze wpadniesz na weekend - zapraszam, naprawde;
  18. a moze malenki [B][COLOR=black]lisek [/COLOR][/B][COLOR=black]komus przypadnie do gustu? jest naprawde malenki i sliczny (lodz, ale mozna go przeciez przewiezc w dowolne miejsce) [url]http://www.dogomania.pl/forum/f28/poturbowany-lisek-nie-mial-sily-dalej-isc-juz-zdrowy-potrzebny-dom-zdj-str-24-a-111580/[/url] [/COLOR]
  19. moze go chociaz wrzuce na 'male psy szukaja domu''... moze tam cie ktos wypatrzy malusi biedulku...
  20. havanko, bys sie odezwala i napisala, czy sie faktycznie ktos wybiera na te wizyte przedadopcyjna i ewentualnie kiedy?
  21. [quote name='pati'] OK moze ma wielkie kłopoty osobiste to sie dzwoni ...słuchaj jest tak i tak nie moge sie dłuzej psem zajomwac przejmiesz go? jakos sie to załatwia to chodzi o ŻYWE stworzenie nie o nieoddaną książke!! Takie ejst moje zdanie.[/quote] i trudno sie z nim nie zgodzic...
  22. chcialam powiedziec, ze maupa kocha tylko swoje psy :razz:; u mnie czekaja na nia 3 wylicytowane na bazarku, a ona sie wcale nie przejmuje ich losem :placz: i pisalam niedawno pw, a ona nic :placz: a psy czekaja i czekaja i placza w szafie bo maupa ich nie chce chyba;
  23. aaaaa, to wielki szacun :loveu: ;)
  24. teraz to sie poczulam jak ostatni duren... jednak mam nadzieje, ze tosia dzis zadzwoni... ja go na dt nie wezme, po pierwsze zjedza sie z moim psem, po drugie z miejsca mi ucieknie, siatka ma jakies 1.50 m i jest bez podmurowki, po trzecie nie stac mnie na jego utrzymanie, po czwarte nikt mi go nie wyda na dt, juz na pewnonie pani liliana czy jak jej tam, ta wlascicielka przytuliska, po piate dt nie wyczerpuje tematu; gdyby byl przyjacielski do psow, nie uciekal, a ja mialabym pieniadze - dalabym mu dom staly nie tymczasowy; trzeba sie goniu zastanowic, bo ty masz za wielkie serce, a tu trzeba byc brutalnym realista; co moge zaproponowac: jesli chcesz sie przekonac jak sie trzyma milek, skontaktuj sie nie z tosia ale z ewa gontarek, a najlepiej z fundacja sfora (tel./fax. (22) 841-97-43) i powiedz, ze chcesz sie wybrac do wolki zeby zobaczyc milka (ew.adopcja); sprawdzimy czy to jest w ogole mozliwe; jesli sie zgodza to proponuje ci dach nad glowa i dowozke do wolki jesli to bedzie weekend (tz nas zawiezie); pokoj goscinny mam skromny,ale bedziesz sie miala gdzie zatrzymac; co ty na to?
×
×
  • Create New...