-
Posts
2869 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by martik b
-
[quote name='wobie']martik b nie masz za co dziękować!!! ślemy buziaczki :loveu: I jak się miewa dziś nasz Boksio?[/quote] Miewa się dobrze..tylko dzisiaj znowu jak byliśmy przed chwilką na spacerku to same kropelki nie siusiu:-( o on tak chciał..wczoraj było z tym lepiej...jutro mam nadzieję, będzie już po sprawie...oprócz tego pies przekochany, wchodzi na kolanka, do łóżka, chce być ciągle głaskany, nawet jak teraz piszę to mi łebkiem rękę zabiera z klawiatury żebym go miziała :evil_lol: buzi daje..wczoraj się pięknie ze mną bawił, lataliśmy z kijami :) tylko dla kotów jest niedobry:mad: do psów jeszcze gorzej...szkoda, że Go nie mogę u siebie zostawić.......................
-
Jutro o 18 zabieg :nerwy: ..już od wieczora nie mam psu podawać nic do jedzenia..głodny bidulek bardzo będzie..tak jak podejrzewałam przeprowadzać to będzie właściciel kliniki, on tam większość operacji, zabiegów robi..wet jest dobry..ale bardzo się boję :placz: żeby wyszło wszystko ok....................
-
Ten jej apetyt:evil_lol:..coś czuję, że to będzie Kluska-Amelka..niedługo to jak wstawisz jakieś zdjęcia to jej nie poznamy taka grubiutka będzie..właściwie już powoli jest:loveu: A co do włosków to widziałam to..totalnie starte:-(..ciekawe od czego..ech..właściwie to nawet nie chcę wiedzieć:-(...bozie ile ten pies się musiał kiedyś nacierpieć:shake:
-
[quote name='wobie']martik b jesteś cudowna. Jak Ty te pieseczki kochasz!!! Masz buziaka od jednej z cioć i lizanko od Dżegierka i Żabci :) Boksio trzymamy za ciebie w kciuki w poniedziałek bądź dzielny chłopaku!!! Boksio ale masz szczęście trafiłeś na super ciocie, która się Tobą dobrze zaopiekuje i wytarmosi oraz ciotki, które (przypuszczam) mają również bokserki nie zostawiąć Cię w potrzebie :) Miło czytać takie wieści i tak szybką reakcje na pomoc :) Ciotki jesteście kochane!!!:loveu:[/quote] A dziękujemy Ciociu za buziaczki:loveu: i ślemy również..wielkie, słodkie,przekochane i fąfelkowo- wilgotne.. jak to u boksiów:loveu:
-
[quote name='AgaiTheta']martik b ile on waży, on mi coś na bulmastiffa wyglada.[/quote] :question: nieeee..no chyba nie...to bokser jest, bullmastiffy są cięższe o wiele od boksiów...z wyglądu no może trochę ma coś jakby z bullmastiffa ale charakter boksiowy jest zdecydowanie:eviltong: bullmastiffy trochę bardziej zrównoważone są..tak mi się wydaje:roll: ..niedługo jadę do lecznicy na cewnikowanie:-( to zważę Go przy okazji..choć na oko nie będzie ważył tyle ile ważyć powinien bullmastiff..jak nas poprzednio wet przyjmował to uważał, że to boksio a chyba się zna trochę na tej rasie, bo się okazało, że ma 2 boksie w domku:p ...może jakiegoś prapradziadka miał bulmastiffa..kiedyś miałam boksera i wyglądem przypominał bardziej doga de bordeaux niż boksia, bo miał wadę, kufę miał brązową..no gdyby jeszcze ogon długi to istny dog nie boksio;)
-
A więc sprawa wygląda tak: dzwoniłam do lecznicy, dzisiaj mają dyżur 2 babki w klinice, szczerze nie znam ich jako weterynarzy, są młode i chyba od niedawna w lecznicy, nigdy mnie nie przyjmowały, jedna wczoraj przy cewnikowaniu tylko przez chwilę pomagała i wrażenie średnie :roll: więc psa nie dałam dzisiaj na usunięcie tej prostaty..chcę żeby mu to usuwał wet, który mnie przyjął z boksiem, on ma dyżur w poniedziałek od 15 lub też właściciel kliniki, on najwięcej robi operacji i zabiegów, właściwie nie przyjmuje w lecznicy, dogląda tylko i przeprowadza popołudniami operacje lub jest jeszcze jeden bardzo fajny, bardzo ładnie się moim Salomonkiem tam zajmował, właściwie najlepszy z nich wszystkich...więc jutro jeszcze zadzwonię i jeśli przyjmie mnie ktoś z tych wetów to jutro to zrobimy a jeśli nie, bo jutro niedziela więc tak trochę lipa to na pewno już w poniedziałek, tak czy inaczej i tak jutro będę musiała jechać do weta, bo jeśli nie usunięcie tej prostaty to cewnikowanie musi być jutro :( A jak tam dom..AgaiTheta pokazywałaś im zdjęcia, wiedzą już o boksiu, coś mówili..wklejam jeszcze kilka, dzisiaj zrobione, możesz im pokazać jaki fąfel jest słodziutki :loveu: [IMG]http://img217.imageshack.us/img217/4087/sv201796vj8.jpg[/IMG] [IMG]http://img512.imageshack.us/img512/3460/sv201799hm9.jpg[/IMG] [IMG]http://img520.imageshack.us/img520/8633/sv201801jw8.jpg[/IMG] [IMG]http://img73.imageshack.us/img73/9290/sv201802mx3.jpg[/IMG] A tutaj jesteśmy na małym spacerku..siku trochę zrobione choć niewiele ale też niewiele płynów dostaje... A teraz już uciekam, bo właściwie powinnam być już w drodze do pracy..wyrzucą mnie..ciągle się spóźniam :shake:
-
Pies potrącony przez samochód!! Wrócił do domu!
martik b replied to truskawa144's topic in Już w nowym domu
Dopiero trafiłam na wątek..truskawka wspaniała jesteś, że się psem zajęłaś..On żyje dzięki Tobie..tak się cieszę, że jest wszystko na dobrej drodze.. -
[quote name='Aga_Mazury']Rudasek nadal mocno marudzi przy jedzeniu....najzwyczajniej w świeci trzeba się nad nim "popieścić" ...dać z ręki i wtedy on dla sprawienia chyba przyjemności zje... [/quote] No kochany jest..miejmy nadzieję, że mu się poprawi z tym apetytem...może Go coś boleć po tej operacji i ma mały przez to apetyt..Rudasku ciotka Aga Ci pyszny rosołek ugotuje lub inną wspaniałość.. to zjesz ładnie prawda:cool3:
-
No chyba nie wytrzymam :placz::placz::placz: i co teraz z tą wątrobą, dostaje jakieś leki, powinien w ogóle przy tych sterydach osłonowo coś na wątrobę dostawać..przecież to bardzo ważny organ w organizmie :-( leczony jest czy cuśśś na tą wątrobę :placz::placz: jakieś koszta z leczeniem pewnie są:placz: macie pieniążki:placz:
-
[quote name='AgaiTheta'][B]martik b[/B] jesteśmy w stanie zabrać go do kliniki w Poznaniu we wtorek. Pobędzie tam na czas leczenia a potem skoro kochany to w Poznaniu dom czeka na biednego boksia![/quote] A ten dom to fajny dom, dobry dom, no było by cudownie, on zasługuje na swoje miejsce na ziemi :placz: z transportem nawet nie będzie problemu, mama mi pożyczy samochód i przyjadę do Poznania jak by się na niego zdecydowali, pokaż im proszę zdjęcia, jest wspaniały...
-
Nie mogłam nic więcej napisać ani wrzucić zdjęć, bo cały dzień kosmos z boksiem a na wieczór leciałam do pracy..teraz już luz... Fąfelek imienia nie ma..mówię Słońce do niego, fąfel, chłopie, jeszcze mu nie dałam...byliśmy przed chwilką na spacerku, zrobił nawet trochę siusiu, etapami ale zrobił :) chyba mu zastrzyki i antybiotyk trochę pomógł...sytuacja wygląda tak..jadę jutro na cewnikowanie, będę miała kasę, bo pożyczę, muszę mieć przecież na niego, może mu jakiś bazarek zrobię na dogo, wywiesiłam ogłoszenia na osiedlu na którym się tułał, że znalazłam psa, zgłosiłam już też to w schronisku, podali mi numer osoby, której ostatnio zaginął bokser, to niedaleko rejonu w którym go znalazłam, dzwoniłam ale kom.była cały dzień wyłączona..on jest psem dobrze wychowanym, zadbanym, widzę nawet, że miał paznokcie ostatnio obcinane i do wczoraj byłam pewna, że ma gdzieś ludzi, którzy go kochają i tęsknią..widać, że on też tęskni, nochal wbity w ziemie, dziki jest, nasłu****e i szuka kogoś lub czegoś :( ..przynajmniej tak to wygląda...jednak wet mi powiedział, że ta prostata nie jest od wczoraj i pies musiał już jakiś czas mieć problemy z tym oddawaniem moczu więc tak sobie pomyślałam, że ludzie Go mogli wyrzucić właśnie przez tę jego chorobę :cry: bo po co przecież leczyć i wydawać pieniądze na psa :placz: co za ludzie...co za świat..no nie mogę :cry: ... ale jeszcze się łudzę, że może nie...a więc teraz jeszcze raz pojadę na cewnikowanie, jeśli do wtorku nie znajdzie się właściciel to zabiorę Go na usunięcie tej prostaty, bo po co psa męczyć i stresować tym cewnikowaniem, przecież to przyjemne nie jest wcale :( AgaiTheta...usunięcie prostaty będzie mógł mieć tutaj u Nas w Bydgoszczy, hotel odpada, wolę mieć psa tutaj, i co ważne koszta mniejsze, bo skąd na hotel jeszcze wezmę :cry: i lepiej żebym miała Go na oku, pod troskliwą opieką a nie tam gdzieś w klinice sam będzie biedak leżał :( jeszcze ubłagałam na to mamę, przecież widzi, że to przekochane i bezbronne, trzeba być chyba nieludzkim żeby odwrócić się i nie pomóc, poza tym jak się nie zgodzi to ja go i tak nie zostawię.. na działkę do babci pójdę z nim mieszkać, nie jest już tak zimno ale nie zostawię przecież :( największy problem to koty, On jest bardzo żywy, negatywnie nastawiony do innych psów, kotów też, jak coś zobaczy lub usłyszy to mam pozycje jak Małysz na spacerze :) ..bo go nie mogę utrzymać ..koty obrażone i z fochem chodzą, bo po całym domu nie mogą łazić, no i trzeba pilnować ostro, bo jak mi kota dorwie....to chyba nie kończę co dalej :cry: Ale dom jak najbardziej wskazany, bo ja go niestety na stałe nie mogę mieć...to odpada totalnie..... Koszta nie są aż takie tragiczne, całe szczęście, rachunek teraz wyniósł 100 zł ale ubłagałam ich na niższe koszta, znają mnie tam, z bezdomnymi kotami jeżdżę, jeździłam z Salomonem, którego już z rakiem wzięłam i oni to wszystko wiedzą, że mam lekkiego fioła na punkcie zwierząt, wet tylko pokiwał głową ale klinika okazała się ok i skasowali tylko 50 zł, czyli połowę kosztów obniżyli :multi: Inna klinika Kora w której ratowaliśmy ostatnio Amelkę też by tak postąpiła, bo i tak za Amelkę to nie brała za hotel ani za usługę tylko za leki i karmę..nie jest z tymi klinikami w Bydzi tak źle całe szczęście... No to może kilka zdjęć, bo piesio śliczny..imię by się przydało.. jakieś propozycje ;) [IMG]http://img227.imageshack.us/img227/1210/sv201776sy1.jpg[/IMG] [IMG]http://img296.imageshack.us/img296/3266/sv201781rr7.jpg[/IMG] [IMG]http://img170.imageshack.us/img170/2628/sv201783ec4.jpg[/IMG] No przestań już tak..... [IMG]http://img170.imageshack.us/img170/9889/sv201786pi6.jpg[/IMG] Okropna jesteś..nie chcę tych zdjęć :) [IMG]http://img521.imageshack.us/img521/7159/sv201788sd7.jpg[/IMG] No nie wytrzymam z Tobą :p [IMG]http://img521.imageshack.us/img521/2545/sv201792tj0.jpg[/IMG] [IMG]http://img521.imageshack.us/img521/4974/sv201790we9.jpg[/IMG] Fąfelek jest cudowny, widać już to chyba na zdjęciach, gdyby nie to siusiu, które mu sprawia tyle bólu, to jest psem bardzo radosnym, pogodnym, chrapiącym, charającym, śliniącym, kręcącym tyłeczkiem,broni domku dzilnie, bo już u mnie poszczekuje i denerwuje się na różne odgłosy, jest grzeczny, wszystko zje ładnie..u weterynarza był taki dzielny..no istny boksio..nie sposób Go nie pokochać :loveu: A wczoraj jak wieczorekm trafił do mnie to był tak biedny padnięty tą tułaczką i stresem, że usnął jak dziecko, całą noc psa nie było, tylko sen..no i chrapanie, przez co ja się wyspałam średnio.. I tytuł chętnie zmienię, tylko jak, bo zapomniałam jak to się robi :placz:
-
Sprawa wygląda średnio..pies jest u mnie, udało nam się go złapać...przecież psa samego sobie nie zostawię..ale jest problem...ON JEST CHORY :placz: :placz: :placz: W ogóle nie sikał od wczoraj, tylko kropelki małe, widać, że bardzo chciał ale nie mógł :( więc zaniepokoiło mnie to bardzo, bo przecież w takich sytuacjach może dojść szybko do zatrucia organizmu, pożyczyłam kasę, bo nawet nie miałam a raczej zabrałam z pieniędzy..ukradłam.. które wyżebrałam od szefa na schronisko w Rozważynie i czuję się z tym strasznie :cry: no ale dobra, oddam później, teraz pies chory najważniejszy..pojechałem dzisiaj do weta i myślałam, że to zwykłe przeziębienie pęcherza, bo on od kilku dni już się tułał na osiedlu u nas pogoda straszna więc myślałam, że to od zimna, ludzie wspaniali rzucali w niego kamieniami :cry: ..a więc boksio dostał antybiotyk, lek przeciwzapalny, był cewnikowany, miał badanie moczu i usg, na szczęście nerki ok, kamieni nie ma, z tyłka wyciągnięte jakieś worki zostały, bo żywił się ze śmietników.....on ma powiększoną prostatę, która powoduje, że nie może sikać :cry: :cry: :cry: a więc albo jeżdżę do weta co 2 dzień i jest cewnikowany albo muszę tą prostatę usunąć, badane serducho miał, jest silny na tyle żeby mógł mieć narkozę...ALE JESTEM ZAłAMANA TYM :placz: Matka chodzi wkurzona, kasy nie mam, pies kotów nienawidzi a ja mam 3 mieszkające w domu ale go nie zostawię przecież :( Jest przekochany, jak to bokser, takie psie dziecię niewinne, kochane............
-
A więc piszę krótko...koleżanka wie, że jestem psiara więc zgłosiła się z tym do mnie. Od kilku dni biega bardzo wystraszony bokser po jej osiedlu, nie może go złapać, już próbowała, widziała tylko, że ma siwą kufę więc prawdopodobnie najmłodszy już nie jest, zmarznięty, zmoczony, wygłodzony, bo rozwala śmieci na podwórkach..nie chce się jednak złapać na jedzenie, biega ciągle jakby był w szoku, jadę teraz do niej i spróbujemy złapać psa.. [SIZE=4][B]No ale co dalej,[/B][/SIZE] przyjadę z psem..mam nadzieję...i matka mnie zabije chyba, bo nie chce żadnego w domu widzieć:placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz::placz: Chyba się załamię.................:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-(
-
[quote name='wobie']martik b napisałam tak bo pogubiłam się tu tak jak z tą karmą, którą miałyśmy kupić dla Amelki wieć nie chce znów napisać czegoś źle ;) Już dobrze..dobrze.. ;) nic już nie mówię, przynajmniej wesoło jest:p Napisał Estera ttossa- właśnie przelałam Ci pieniązki za bazarek dla Amelci. Dużo tego nie uzbierałam, ale zawsze coś ;-) Przelałam 30 zł,daj znać jak dojdzie :loveu: Esterka też Ci ślę big buziole, kochana jesteś, że o Amelci pamiętasz:loveu: Tossa..a chociaż obroża dobra czy za duża nadal, mam nadzieję, że pasować będzie...
-
[IMG]http://img513.imageshack.us/img513/2034/img0232kc3.jpg[/IMG] Aga Mazury...warto..dla takiego pychola...dla każdego...a pychol uśmiechnięty będzie najbardziej jak Pancia/Pancio się jeszcze znajdzie..
-
Mój Salomonek też do mnie przyszedł we śnie, wszystko było takie realistyczne w nim..zgubił mi się, przyszedł po długim czasie na podwórko, zobaczyłam go w oknie, wybiegłam na podwórko jak szalona i szukałam.. długo...znalazłam..był wynędzniały, słaniał się, ledwo trzymała na łapkach, wychudzony, zaropiały, brudny, było z nim bardzo źle, był bardzo...bardzo umęczony..straszny sen..wybudziłam się z tego koszmaru..nie mogłam już spać..patrzałam na jego zdjęcia i chyba zrozumiałam........On w tym śnie był tak umęczony bardzo..i myślę, że przyszedł do mnie, bo był naprawdę zmęczony.......moją rozpaczą..moim bólem........płakałam po nim codziennie..mówiłam do niego codziennie..na grób chodziłam..patrzałam na puste miejsce gdzie spał, gdzie przy moim łóżko było jego..do teraz nic w tym miejscu nie postawiłam,bo to jego jest miejsce i tak pozostanie :( ..na tapecie w komórce był On, na wygaszaczu On, na pulpicie On, 3 zdjęcia w ramce na półkach z Nim..codziennie przed snem patrzyłam na te zdjęcia i płakałam...za Nim..tęskniłam :( ..nawet od dogo się odizolowałam.. wszystko przypominało mi Jego..nie radziłam sobie z bólem.....ze stratą.....przecież tak bardzo Go kochałam............ :( :( :( A On przyszedł do mnie w tym śnie taki zmęczony, ta moja rozpacz Go tak męczyła...tak myślę.....chciał żebym wzięła się wreszcie w garść..może Twój Atosik też chce Ci coś ważnego przekazać................