-
Posts
2869 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by martik b
-
Nie wiem jaką metodą :placz: nie znam się tak bardzo..nic nie mówili :( Wczoraj dostał leki przeciwbólowe i jak wieczorem pojechałam do lecznicy to się dziwili, że Go tak to miejsce denerwuje, bo Go to aż tak boleć nie powinno, On już był bardzo nerwowy, ugryzł wetkę nawet :( później jak pojechałam do tej innej lecznicy, to się zastanawiali czy dać mu jakieś leki na wyciszenie, uspokojenie, nawet przeciwpadaczkowe, bo z opisu to im na jakiś atak padaczki wyglądało ale wet stwierdził, że może go nie obciążać i zostanie pod obserwacją jak będzie się coś działo to wtedy zadziała..ja już sama nie mam pojęcia co robić, mówię do niego spokojnie, głaszcze..a wszystko Go denerwuje :(
-
wróciliśmy przed chwilką do domku, boksia mi oddali ze szpitala..ogólnie stan jest stabilny ale ja już nie wiem sama, w szpitalu nie miał już takich napadów..weci powiedzieli, że prawdopodobnie tak źle na narkozę zareagował...powiedzieli, że choć ekg przed i po zabiegu wyszło ok to boksery są trudne kardiologiczne i czasami takie rzeczy się zdarzają i trudno je przewidzieć :shake: ale teraz też dobrze nie jest :cry: piesk dyszy ciągle, jest bardzo niespokojny, nie wiem dlaczego, nie może w miejscu usiedzieć krąży po domu i popłakuje, jak byłam na spacerze to chciał ode mnie uciec, co mam zrobić żeby się uspokoił :placz: zaraz załamania nerwowego dostanę....on w miejscu nie może usiedzieć, gryzie szwy, nie znosi kołnierza, źle mu z nim więc zrobiłam mu majty i nałożyłam na doopkę i też źle, gryzł więc włożyłam podpaskę żeby tych szwów nie rozerwał mi...widać, że źle się czuję, oddycha szybko i już nie wiem dlaczego, czy ta rana Go boli czy coś innego mu dolega, przecież nie powie mi :placz: ...jak mam Go uspokoić, przecież mu wypoczynek jest teraz bardzo potrzebny a On łazi w koło i nie chce się kłaść :placz:
-
Jest źle....dopiero co zjechałam do domu..jestem załamana :placz: :placz: :placz: wystąpiły komplikacje, dopiero co przyjechałam z kliniki...wybudził się ładnie z narkozy, ładnie wstał, poszedł na spacer, wrócił i..................dostał ataku, zesztywniał, nie mógł złapać oddechy, trwało to chwilkę po czy usnął.. dzwonię do weta, powiedział obserwować psa jak coś nie tak przyjeżdżać więc siedziałam przy nim i patrzyłam..po godz.snu wstał i znowu atak..i teraz zrobił pod siebie :placz: pakuję psa do auta, badania, maił niemiarowe bicie serca i wolno mu biło, dostał leki...wyjeżdzam od weta w aucie atak kolejny :cry: :cry: myślałam, że nie wytrzymam i sama atak jakiś zaraz dostanę :placz: ...coś jest nie tak..gaz do dechy i jadę do innej kliniki na konsultacje, robią badania...pies zostaje u nich w szpitalu na obserwacji..................sam tam jest..............nawet nie wiem czy dobrze, że go w tym szpitalu zostawiłam, pewnie się boi :placz: :placz: Kwiatuszku mój trzymaj się mi, bo umrę bez Ciebie :cry: :cry:
-
Porzucony na starość - NIE ŻYJE :((((((((
martik b replied to dziuba's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
On czy nie on..faktem jest, że umarł pies..stary pies..i to jest straszne..pies który był..czuł..kochał..ufał.... -
Czy coś wiadomo co i jak z tym domkiem..czy jest zdecydowany na Niego..wie o nim.. widział Go już...bo ja nie wiem czy mam mu szukać domku czy nie, bo jeśli tak to muszę dać ogłoszenia, że oddam bokserka w dobre ręce :( ...w necie, w gazecie, w lecznicach itp. piesek u mnie zostać niestety nie może..jutro ma zabieg, po 10 dniach ma ściągane szwy i mogę Go już oddać tej zainteresowanej rodzinie.. Dzisiaj miałam nieprzyjemną sytuację i mama taka trochę nerwowa chodzi..jak pojechałam na uczelnię to piesio był przypięty smyczami do grzejnika tak, że mógł sobie wejść do korytarza lub na dwórek przed dom, bo była ładna pogoda, niestety pojawił się koteczek w pobliżu :placz: i piesek tak na kota ruszył, że zerwał się z tej smyczy i pognała za kotem...... całe szczęście nie dorwał mi Zuzinki.. mama leżała sobie właśnie na podwórku więc szybko to zobaczyła i widząc to pognała za Nim..tylko, że z tych nerwów nie włożyła butów :roll: ..pies w ogóle nie słuchał a że była jeszcze otwarta brama :placz: to wybiegł, mama latała tak więc za nim bez tych butów i jeszcze nogę sobie poraniła :roll: ...średnia atmosfera w domu...i dodatkowo jeszcze dzisiaj nękają Nas telefonami jakieś przygłupy..a że ja też byłam przygłupem małym jak pisałam te ogłoszenia, bo ja porozwieszałam ogłoszenia z nr kom i też nr domowym więc wydzwaniają nawet o późnej porze na domowy i sobie jaja robią :placz: ..szkoda gadać... Chciałabym wiedzieć więc o tym domku czy to pewne na 100%
-
Porzucony na starość - NIE ŻYJE :((((((((
martik b replied to dziuba's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Miał takie ufne spojrzenie..a człowiek mu odebrał życie:placz:...nie wytrzymam dzisiaj:placz:..najpierw Boluś teraz On:-(:-(:-( po co tego typu ludzie idą na weterynarię..niech kończą telekomunikację, architekturę lub inne tego typu...brak słów:shake: -
Porzucony na starość - NIE ŻYJE :((((((((
martik b replied to dziuba's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W tym cholernym kraju na nic nie patrzą..teoria to jedno a praktyka to drugie :cry: -
Porzucony na starość - NIE ŻYJE :((((((((
martik b replied to dziuba's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
:placz: :placz: :placz: -
[quote name='Aga_Mazury']Precyzyjnie nie jestem w stanie na chwile obecną podać..... w przybliżeniu na chwilę obecną jest to około 600 zł i będzie rosło....nie wiem ile będa kosztowały te lekarstwa....ale ile by nie kosztowały i tak będzie leczony...[/quote] dużo to pieniążków jest:placz: prześlę parę grosików, bo nie mam za wiele :placz: u mnie też krucho i jeszcze na tymczasie pies też chory:-( dobrze, że forum bokserów mi pomaga...aga mam pytanie związane z afn..aa napiszę pw