Jump to content
Dogomania

KWL

Members
  • Posts

    4082
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by KWL

  1. Cudo Mojo :-) Ja mogę napisać jak wspaniały jest, jak zrównoważony ma charakter, tylko ciągle jest to pies ze schronu... a tam ma wpisane te ileś pogryzień... pogryzień idiotów i durniów którzy nie potrafili porozmawiać z psem... Bo Mojo chce rozmawiać, i Mojo jest bardzo chętnym rozmówcą jeśli tylko ktoś chce go słuchać...ale ludzie ktorzy biorą kaukazy przewarznie się do rozmów nie nadają...wolą krzyczeć, albo tłuc,a to skutkuje pogryzieniem...
  2. Co możemy powiedzieć...nie możemy nawet wyjść na spacer - boks zakłódkowany... Wielkopies żyje, jest cudowny, mądry wielki misiek czekający na mądrego ludzia... On nie jest nawet ostry... on jest bardzo mądry... cudo moje, cudo moje które nie chce wracać do boksu... cudo moje dla którego każdy spacrer to niedoszła adopcja...on chce wyjść i nie wrócić, a ja nie mogę mu tego dać.... od tygodni miziam go przez kraty i płaczę... Nie mogę dać wolności temu jedynemu psu który tego tak niesamowicie potrzebuje.
  3. [COLOR=Blue]Zupełnie nie wiem gdzie ten temat się powinien znaleźć, dopóki więc nic lepszego nie zostanie wskazane powisi sobie tutaj.[/COLOR] [COLOR=Black]Może się to wam zapewne wydać dziwne, ale po latach zamieszkiwania z psami, pracy z nimi, wolontariatu w schronisku i tymczasowania psiaków nabieram pewnego przekonania, opartego o pewną wiedzę (ależ nie twierdzę że zupełnie pewną :evil_lol: ) [/COLOR]zaczynam mieć przekonanie że większość psów ma największy kłopot nie z agresją, nie z lękiem, nie z brakiem socjalizacji, tylko z nami, tymi dużymi którzy nie potrafią zrozumieć tego co pies bardzo czytelnie do nas mówi. Bo spacerek to okazja do zabawy a nie obserwacji psa....bo pies ma być oczywiście taki jak chcieliśmy a nie taki który coś innego mówi... Resume: NIKT NIGDY NIE MÓWI ŻE MACIE SŁUCHAĆ CO MÓWI PIES... A MÓWI WIELE !!!
  4. Może szansa dla Boryska ? [URL]http://www.dogomania.pl/forum/f97/krakow-duzy-niestary-pies-strozujacy-148791/[/URL]
  5. Cudownie ! Zapomina się bać ! Pozwala to mieć uzasadnioną nadzieję że ta nieudana adopcja nie pozostanie w jego wspomnieniach, zapomni wszystkie te złe dni i będzie wspaniałym psem ( tak :-) już jest wspaniały, ale będzie jeszcze naj-naj :-) )
  6. Dziękujemy bardzo Koosiek :Rose: Od siebie dodam że Horacy jest bardzo zrównoważonym i fajnym psem - jak na ONkowatego szczeniora jest stosunkowo spokojny i posiada "wyłącznik". Co jeszcze gorzej świadczy o ludziach którzy go tak skrzywdzili. Jak mawia jedna z dogokoleżanek "ludzie tacy że nawet dżdżownicy im nie wydam..."
  7. Coś ostatnio mamy ciekawe psy :-) Młody wygląda prawie jak belg tervueren. A belgi są jeszcze bardziej nakręcone od ONków - i to się by zgadzało. Młody boi się świata jeszcze, ale dzięki swoim owczarkowym genom pokonuje kolejne bariery. Zapisaliśmy się :-) do psiej grupy spacerowej gdzie poznaje mniejsze i większe, starsze i młodsze psiaki oraz propsich ludzi. Dziś na drugim wspólnym spacerze bawił się już bardzo z psami i szukał rąk do głaskania - świat nie jest taki zły :evil_lol:
  8. Nie aż tak :-) Zadzwonili do mnie w zeszłym tygodniu i poprosili o propozycje :-) A po obejrzeniu zdjęć i przeczytaniu opisów Malina była pierwszym pytaniem :-)
  9. Wcale nie cisza :-) Od soboty w Piastowie mieszka Malina :evil_lol: I jest rozpieszczana na wszystkie strony :eviltong: A szukała domu prawie 4 miesiące - aż w końcu dom sam o nią zapytał :diabloti: [IMG]http://i542.photobucket.com/albums/gg417/Vitokwl/Malina55.jpg[/IMG]
  10. Jestem w kontakcie z tym panem. Poszukamy mu czegoś.
  11. Przepraszam że tyle czasu nic nie pisałem, wszyscy ciężko znieśliśmy ostatni spacer. I Mojo i Morisowa i APSA i ja. On bo musiał wrócić do tych cholernych paru metrów kwadratowych których nienawidzi, my bo musieliśmy mu to zrobić... Widziałem się z nim w niedzielę i wczoraj. Kochany niedźwiedź. Prosił o głaski i mizianki, ale przede wszystkim mówił zabieżcie mnie stąd... Zależy do czego będzie wracał. Jeśli na swój duży teren gdzie będze miał do spełnienia swoją misję to pewnie nawet kłusem w podskokach :evil_lol: On uwielbia maszerować wzdłuż ogrodzenia i na każdy ruch po drugiej stronie reaguje jak wycelowana broń :-) I widać że to jest to do czego został stworzony, on się w tym czuje jak ryba w wodzie. A Mojo jeździ - jak się go poprosi to bez problemu. To wielki silny pies o bardzo mocnym charaktrerze. Ale też mądry i bardzo szybko się uczący. Dom z terenem, obawiam się że Mojo nie wie co to jest ogródek :evil_lol: Hotel ? Tak, ale bardzo ostrożnie. Nie chcemy nikogo narazić. Nie chcemy pogarszać opinii o kaukazach. To mądry pies, ale też wielki i silny. I nie chciałbym żeby coś z tego powodu się stało.
  12. Hmm... nie ma podstaw sądzić że coś mu się stało. Akurat padnięcie byłoby odnotowane - skoro był zaczipowany to byłby też zidentyfikowany. Paluch to niestety moloch, ponad 2000 psów i niestety bałagan. Zapewne został przeniesiony po leczeniu ze szpitala przez kogoś kto nie wpisał do książki przenosin jego wędrówki i stąd nasz problem z jego znalezieniem... Wczoraj trochę się rozglądałem i złapałem się na tym że normalnie po schronisku chodzę od mojego psa do mojego psa. Idę od jednego boksu d drugiego i nie zwracam uwagi na to co po drodze chyba że się na siłę w pole widzenia wbija... chyba odruch obronny...
  13. Wirusówka szczeniakowo-tymczasowa jak mniemam. Dzięki wspaniałemu zachowaniu ToTo następny młodziak być może będzie mieć szansę...
  14. Ja się nie upieram że to mieszaniec CAO, nawet nie specjalnie sugeruję że może. Chociaż akurat CAO ma odmianę krótkowłosą. No i właśnie w miotach CAO czasami występują osobniki bardzo lękliwe, wymagające specjalnej opieki i nigdy nie nadające się do pracy.
  15. O ile dobrze pamiętam Sedalin jest środkiem zwiotczającym a nie usypiającym więc pies najpierw zanim zacznie porządnie działać orientuje się że coś jest nie tak i dostaje adrenaliny, a więc reakcja na zagrożenie i brak mocy-spada w najglębsze haszcze aby przeczekać. Z własnego doświadczenia wiem że na dokładkę przy wielkopsach się kiepsko sprawdza - mają oszczędnościowy metabolizm, w stosunku do masy niewiele jedzą, i wolną trawią. To tłumaczyłoby też ucieczkę spod palmera. Jeśli nie rozrabia, nie wkurza sąsiadów, trzyma się terenu, to może odpuścić trochę, poczekać aż spadnie mu czujność, poznać zwyczaje i solidnie zaplanować działanie ? P.S. (dodatek) Z gatunku pomysły dziwne - psy są różne i mają różne zalety-może by tak poszukać tropiciela ?
  16. A chcesz może któregoś na DT ? :diabloti: Domu szuka jeszcze sunia, starszego szczeniaka planujemy zostawić u faceta - z jednym psem powinien sobie poradzić :evil_lol:
  17. Tia, to sporo wyjaśnia. W takim razie trzeba będzie najpierw sprawdzić gdzie go nie ma, a potem spróbować znaleźć tam gdzie może być...
  18. Dodam tylko że interesowanie się losem psa i pilnowanie go poprzez wizyty, odwiedziny, zainteresowanie nim wolontariuszy jest szczególnie ważne, wręcz na wagę życia i zdrowia psa jeśli do schroniska trafia pies chory lub z wypadku. Wątek przywołany przez Morisową - Czarnuszek Margo
  19. Pewnie mnie Morisowa w nd wyciągnie :-) A co do ex-Pieczary - mroczny Lord Viader ???
  20. Panzerkübel raczej. Ale zgadzam się Wiadro brzmi prościej :-)
  21. Wysłałem zdjęcia Brutusa (ale nie tylko jego) do domku w Piastowie który pare tygodni temu sprawdzałem dla innego psa który w końcu tam nie trafił - domek całkiem OK, poprzedni ONkowaty trafił tam w wieku 3lat, przeżył następne 11, mimo sporych problemów zdrowotnych.
  22. Ludzie często zakładają sobie zupełnie nieświadomie stereotyp psychofizyczny psa na podstawie swoich własnych z czworonogami doświadczeń. Często zupełnie nieświadomi są olbrzymich różnic w psychice ras. Zakładają że jak pies jest podobny optycznie do ich "tu wstaw dowolne psa imię" to z charakteru też będzie podobny - "no przecież to wykapany Ciupciuś" :cool1:. A w postępowaniu z takim okazami jak Fred najważniejsza jest obserwacja psa i umiejętność odczytywania tego co pies komunikuje ( a pod tym względem na dokładkę przecież Fred zdaje się lubi robić za Sfinksa :evil_lol: ) Tak jak Morisowa myślę że rozsądne byłoby zaproponowanie bardziej dopasowanego do oczekiwań futrzaka. P.S. Ciekawe jaka będzie reakcja Freda na bezpośredni strzał piłką w mordę ? a) zje piłkę ? b) zje piłkarza ? c) wywiesi tabliczkę 1:0 ? :diabloti:
  23. "Pupilem" terierem to ja byłem "zajęty" - to jest ten rodzaj zajętości który powoduje skuti uboczne w rodzaju oczopląsu, otępienia i ogólnej dezorientacji...:diabloti:
  24. Większość ludzi niestety nie chce poznać tej radości jaką daje każdy krok do przodu w relacjach z psem o nieprostym charakterze... Nawet w psich czasopismach więcej się pisze o trudnej, czasochłonnej pracy niż o niesamowitej radości jaką daje każdy nawet najmniejszy w niej sukces. A Parynio wcale nie jest taki trudny. Jest fajny, misiowaty i naprawdę miły. Ale sporo trzeba żeby się otworzył, no i brak mu totalnie ogłady ;-)
  25. Dzisiejszy spacer. Byliśmy dziś wszyscy troje więc główną i z radością wyczekiwaną atrakcją dnia miał być spacer z Mojo. I był, tylko nie zupełnie taką, jakiej oczekiwaliśmy. Mojo bez problemu dał sobie nałożyć kaganiec i spokojnie wyszedł ze schroniska. W dość piknikowej atmosferze podążyliśmy na łączkę i rozsiedliśmy się na niej. Morisowa i APSA wyczesywały i strzygły wielkopsa, ja głównie miziałem. Nasz kaukazik siadał, kładł się, podawał łapkę (!) i ogólnie wyglądał na rozleniwionego i szczęśliwego... Po jakimś czasie pozbieraliśmy się i ruszyliśmy dalej. Po kilkuset metrach nastapił pierwszy zgrzyt - Mojo na próbę zawrócenia powiedział nie - zapierał się, obracał, w końcu położył. Więc przerwa na jeszcze jedno czesanie i strzyżenie. Może mu się odwidzi... Nie odwidziało. Po przemyśleniu - skoro nie daje się zawracać ruszamy naprzód, będziemy wracać okrężną drogą. Naprzód Mojo rusza wręcz radośnie... Do czasu kiedy zaczyna się orientować że nawet idąc naprzód w istocie wraca... Staje, siada, kładzie się coraz częściej, jeszcze daje się przekonać do przejścia po kilkanaście metrów. Tak docieramy do schroniska, wchodzimy i tu już koniec. Przez pół godziny posuwamy się pięćdziesiąt metrów a do boksu jeszcze dwa razy tyle. Z pomocą ulubionego opiekuna Mojo pokonuje jeszcze sto metrów, ale przed boksem już nie tylko stawia bierny opór, ale próbuje się wyrywać i kłapać. Opiekun wciska go do boksu. Mojo ryczy i rzuca się na wszystkie strony. Nie próbujemy nawet zdjąć mu kagańca. Dwadzieścia minut później gdy wracamy po kaganiec leży już, ale jest nadal na nas wściekły że wpakowaliśmy go z powrotem do tego cholernego boksu... Czego nas to nauczyło ? Mojo ponad wszystko nie chce być w tym boksie, i nie ma w tej chwili nikogo dla kogo mógłby się zdobyć na takie poświęcenie żeby wejść dobrowolnie do boksu. Każdy spacer daje mu nadzieję że już tam nie wróci. Dopóki może, dopóki nie stawiamy go pod ścianą (furtką boksu) przez długi czas stara się stawiać opór biernie, nie czyniąc nam krzywdy bo jesteśmy jego stadem, ale żadne z nas nie jest jego przewodnikiem, partnerem. Niestety, to oznacza że to był jego ostatni spacer, przynajmniej dopóki nie wymyślimy jakiegoś rozwiązania tego problemu...
×
×
  • Create New...