Jump to content
Dogomania

romenka

Members
  • Posts

    7367
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by romenka

  1. Dianka ma się ciągle tak samo. Nóżki jej są w gorszym stanie ale chodzi. Dzisiaj myślałam że przestała chodzić bo nie mogła zejść z łóżka ale na szczęście zeszła. Dużo się potyka ale daje radę. Już przestałam sie bac o dziecko i nabrałam dużego zaufania do Dianki. Dianka nie zwraca uwagi na Kubunia ale kiedy podejdę z Kubusiem do Niej nawet się cieszy( tak mi się wydaje) chce Go lizać i nie ucieka już. To świetna suczka!!!Roma ją troszkę gania i nie pozwala już jej na łóżko wchodzić a ta wie ze Roma żądzi w domu ;) Tak że póki co wszystko dobrze.
  2. [quote name='fox_india'][IMG]http://mioll.fretki.org.pl/upload/pliki/f-46b0f5a4279f4.JPG[/IMG] i jak tu ją oddać do schronu ??!!?? Beata ja mam konto na allegro, czy oglaszalas gdzies Karmi?[/quote] O Boże :crazyeye:Oczy takie jak u Dianki :placz:
  3. I tu Dianka przed jej chodzeniem i piszczeniem:
  4. A to Dianka dzisiaj. Niestety ale ten dzień nie był jednym z lepszych:-(
  5. Może być coś w tym stylu?(zaznaczam że niedokonczone)To co zaznaczone jest czerwonym kolorem to moment kiedy nie wiem jak opisać w tej historii Dianki to ze załatwia się po siebie itp. To by przedstawić ludziom z czym tak naprawdę muszą się liczyć biorąc Diankę do siebie.Prosze o pomoc! [FONT=Calibri]Nazywam się DIANKA.[/FONT][FONT=Calibri]Mam ok. 10 lat. Zostałam znaleziona w Warszawie na bemowie. Biegłam z przywiązaną starą smyczą oplątaną na szyi kiedy to dwie dziewczyny po kilku probach złapały mnie. Zaprowadziły mnie do swojego domu jednak tam tamtego czasu nie mogłam zostać na zawsze. Po tygodniu zaczęto szukac dla mnie domu ... Niestety nie udało się. Ostatecznościa dla mnie stało się schronisko gdzie spędziłam bardzo trudne dla mnie miesiące. Byłam wyprowadzana na krótkiej smyczy następnie przywiązywana do płotu i tam spędzałam godziny na „spacerze” . Pan doktor stwierdził u mnie spondylozę. Jest to choroba stawów i kręgosłupa. Teraz już wiedziałam dlaczego tak ciężko mi chodzić i dlaczego tak bardzo boli... Nadeszła zima. Moje spacery znów ograniczały się do przywiązywania do płotu a mi coraz ciężej było wyprostować nogi.Wszystkie moje kończyny odmawiay posłuszeństwa. Plakalam i prosiłam by pozwolono mi wejść gdzie ciepło, gdzie będę mogła w końcu położyć się tam gdzie sucho, gdzie będzie mniej boleć jednak tygodnie mijały a ja nadal cierpiałam.[/FONT] [FONT=Calibri]Potem stwierdzono u mnie drut w brzuchu. Wtedy wiedziałam już jak bardzo jestem chora. Już coraz mniej dziwiło mnie dlaczego tak źle sę czuje, dlaczego tak boli, dlaczego mnie wyrzucono i nie kochano,nie zadbano o mnie. Serce,dusza i ciało tak bardzo bolało że straciłam wiarę w człowieka bo nierozumiałam czemu do tego doprowadzono?[/FONT] [FONT=Calibri]Nagle zjawiła się dziewczyna ,która znalazła mnie wtedy i która oddala mnie do schroniska. Balam się jej i nie nawidziałam jej! Jednak ona przyszła i zabrała mnie na spacer. Moje nogi ledwo nadąrzały za nią. Ona płakała, przepraszała i obiecala że zabierze mnie znów do siebie. Przytulała mnie i ciągle powtarzała jak będzie o mnie dbać, kochać i że zapewni mi ciepło i miłość której nie zaznałam na tym świecie.[/FONT] [FONT=Calibri]Przychodziła coraz częście aż w końcu spełniło się i pojechałam:tak pojechałam do tego samego mieszkania w którym już byłam…W końcu uwierzyłam,uwierzyłam człowiekowi![/FONT] [FONT=Calibri]Tam mnie leczono. Dzięki wspaniałym ludziom otrzymywałam pieniądze na leki, bardzo drogie leki i na wszystkie niezbędę badania. Ból zaczął przechodzić lecz nie do tego stopnia by mnie nie bolało. Były gorsze dni przez które chciałam odejść z tego świata, nie chciałam już cierpieć .Jednak kiedy moje ciało mniej cierpiało chciałam cieszyć ię, skakać ,dziękować za taki dar no i w końcu czułam że jest ktoś ze mną kto kocha tak jak obiecał, kto dal mi ciepło dla którego wtedy oddalabym calą siebie, kto dba o mnie jak jeszcze nie dbano![/FONT] Jednak kiedy bolało, kiedy nadchodziły te gorsze dni już nie było tak pięknie.Chodziłam i piszczałam przez całą noc nie mogąc sobie znaleźć miejsca tracąc wtedy czucie i nie wiedząc że oddaje siku pod siebie,
  6. Już dzisiaj napisze tekst o Diance. Najwyżej jakby coś było nie tak to poprawicie. Ma być zapewne wzruszający? Kurcze nie jestem dobra w takich sprawach ale się postaram ;)
  7. Nie zapomniałam tylko wszystko mi się popapralo i mam troszkę problemów. Dianka jakoś jeszcze funkcjonuje. Trzy dni temu dałam jej steryd podskórnie ale chód jej się nie poprawił. Coraz gorzej chodzi :-( Znów nie moze sobie miejsca znaleśc ale nie piszczy. Bardzo, ale to bardzo dużo pije wody. Codziennie uzupełniamy jej miskę z wodą conajmnij 5-6 razy. Dzisiaj Dianulka bawila się butelką po napoju, komicznie to wyglądało. Ma ścisk szczęki jak krokodyl :evil_lol: A o to fotki ;)
  8. ARKO posaram się taki filmik zrobić ale ktoś będzie musiał zrobić z niego wielką całość tak aby chwycił za serce....
  9. Pajuniu to dla Ciebie: :buzi::Rose: Dianka póki co nie załatwia się pod siebie. Piszczy troszkę i chodzi źle. Wczoraj nie miałam jak iść z nią na zastrzyk ale dzisiaj już pojdę jak wrócę ze szkoły. Teraz patrzy się tymi ślepkami na mnie cicho popiskując.
  10. To prawda-Dianka ma szansę jeszcze pożyć. Koszty jej leczenia wcale nie są wielkie. Wystrczy podawać jej steryd który jej naprawdę pomaga. Nie chcę jej usypiać ale jeśli wyjdzie na to że Dianka będzie musiala trafić do schroniska to nie oddam ją tam i wolę jej dać godnie odejśc. Nie tracmy wiary. Dianka nie robi kupy dzień w dzień pod siebie. Są dni że się kontroluje ale śa też te gorsze dni niestety :-( Możecie wierzyć mi lub nie ale nie chcę by Dianka odeszła za TM bo widzę w niej tą walkę zycia! To kochane psisko które w życiu chyba nic zlego człowiekowi nie zrobiło! Ona jest ja dziecko ktrego trza dogladać! Jest czas na szukanie domku dla niej. Jest zas na uśmierzenie jej bólu ale boje się że ten czas minie :-( Dianka naprawdę z dnia na dzień coraz gorzej chodzi :-( Jutro podam jej ten steryd który uwalnia się przez trzy tygodnie bo jednak on jej pomaga i mam nadzieje że uśmierzy jej to ból. Ja ją kocham,naprawdę:placz:
  11. I czy wy myślicie że łatwo mi o tym pisać że Dianki może nie być?Zobaczcie na to zdjęcie! Jednak ten pies cierpi!Ile można trzymać psa którego boli,ktory chodząc przewraca się (co niedawno jej się przydarzyło kiedy chciała iśc na balkon) ktory ma drgawki,który robi pod siebie juz bo nie czuje że jej się chce,ktory piszczy a ja nie mogę jej pomóc!!!! Tak ze spondylozą można żyć ale nie pies który ma ok 10 lat! Ona nawet jeśli nie miałaby spondylozy czy innych schorzeń to i tak już jej końcowka życia.Ona ma bardzo poważne zwyrodnienie kręgosłupa.Kiedy głaszczę ją po pleckach ucieka bo ją boli!Mam czekać az w końcu ten pies z bólu przestanie chodzić? Nikt z was nie wie co ten psina przeżywa! łzy mi ciekną jak patrzę się jej w oczy i myślę ze będę musiała jej pozwolić odejść bo sama do konca nie wiem czy to jeszcze ten czas,czy jutro jej się nie polepszy,czy zacznie kontrolować to że chce jej się załatwić!?Nie wiem i to najbardziej boli jednak każdy weterynarz mi mówi że lepiej nie będzie już tylko gorzej wiec czy warto ją trzymać aż ten psiana sam zdechnie w koncu? Jest czas jeszcze by znalesc jej odpowiedni domek ale jesli sama organizacja niemiecka mówi że psiaka nie ma sensu męczyć tak dlugą podróżą by tylko stwierdzić że psina nadaje się do uśpienia to kto ja weźmie? Czy wy myślicie ze jesli psiak u kogos kto załóżmy zabierze ją do siebie będzie patrzył jak ten pies cierpi bedzie na to pozwalal? Zastanówcie się nad tym! To kochane psisko i jesli podejmę taką decyzję to będę jeszcze 10 razy zastanawiać się nad tym ale wiem że krzywdy nie zrobię tym Diance tylko pozwolę jej godnie odejśc póki jeszcze ma siłę chodzić na tych swoich biednych nóżkach!
  12. A Tu Dianka wskoczyła do Kubusia -nawet nie wiedziałam kiedy:p bo byłam zajęta pisaniem wam :cool3:
  13. Jasne-cieszyłam się że Dianka pojedzie do Niemiec(miałam plakać z tego powodu?) miałam cichą nadzieje że przedłużą Diance jeszcze życie i szczerze-nie chciałam żeby na mnie spadła decyzja o uśpieni Dianki bo boli sama myśl o tym a wiem że tu czy w Niemczech ta decyzja nastąpiłaby! Nie Hop! Ja nie chcialam "uniknąć" wizyty i badań! Nie pisz tak bo brzmi to jakbym kłamała w tym co pisałam o Diance! Napisalam ze "nie ma sensu" ponieważ Niemy i tak od nowa badania jej zrobią więc dla mnie szkoda było tych pieniędzy które można było wydać na innego psiaka potrzebującego...a to czy wy zdaignolizujecie Diankę i tak do niczego nie prowadziło moim zdaniem bo dla mnie Dianka cierpi i czy tu czy tam i tak Dianka zostałaby poddana eutanazji w czym wcale sie nie myliłam-niestety :-(
  14. [quote name='hop!']romenko, nie miałam obowiązku być w klinice i nie muszę się tłumaczyć dlaczego. Mnie wystarczy, że była jayo i jej opinia jest dla mnie wiarygodna. Obiecane 70 zł wpłaciłam wczoraj rano na konto Stowarzyszenia "Niczyje". romenko świat nie może się kręcić wokół Ciebie. Każdy ma swoje sprawy, swoje życie i swoje problemy. To nie ja entuzjastycznie podchodziłam do wyjazdu do Niemiec tylko Ty. To nie ja chciałam uniknąć badań i wizyty lekarskiej. W tej chwili mogę powiedzieć tylko tyle - musisz sama podjąć decyzję. Hop! nie chcę Ci przypominac twoich postów na samym początku(wtedy to ja kręciłam waszym zdaniem!) a teraz nagle po wizycie u dr Jagielskiego zgadzacie się ze mna?Przeciez ja nic innego nie robię tylko klamie i mącę! Hop! ale jak ja miałam "swoje sprawy" związane z dzieckiem to sprawdzałas mój profil kiedy ja to wchodze na dogo! Wcześniej nie miałam prawa mieć swoich spraw,swojego życia,swoich problemów bo jak wam o tym pisałam było wielkie ale bo przecież Dianka jest zdrowa i to że robi pod siebie,to że gorzej chodzi,to że nogi jej się rozjeżdżaja to tylko jej widzi mi się i ja to muszę znosi a co gorsze-dziecko maleńkie,to wszystko wtedy grało, bo wtedy taka była wasza wola!TO TYLKO DLA PRZYPOMNIENIA! Mimo wszystko:dziękuje za wplatę na Diankę i dziękuje ze przejżałaś na oczy.
  15. t_kasiek proszę przeczytaj post foxIndi opisujący stan Dianki po wizycie u weta. Dianka ma bardzo zaawansowaną spondylozę,wielkie zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa i bardzo cierpi (to tak w skrócie) nie wpsomnę jeszcze o drucie w brzuchu który też napewno daje jej znać o sobie.
  16. HALO!!!!!!!!!!!!???????????? CO TAKA CISZA SIĘ ZROBIŁA NA WĄTKU DIANKI????????? Juz was przestało interesować co dalej z psem będzie się działo???????Co?Okazało się że nie kłamie?????????? Gdzie te miośniczki zwierząt co tak zazarce walczyły by nie uśpić jej?????????? Więc juz Wam pisze: los Dianki spoczywa w moich rekach!Organizacja niemiecka od dobermanw nie weźmie prawdopodobnie Dianki ponieważ: przeczytali cały wątek (co niektorzy z Was dalej tego nie zrobili) i stwierdzili że Dianka nadaje się do uśpienia więc nie ma sensu meczyc psiaka taką podróżą by tylko uśpić ją. Wiecie co jeszcze: powiedzili że wstydzilibyśmy się nazywać miłośnikami zwierzat kiedy to męczymy psa w takiej chorobie i jeśli Dianka pojedzie do Niemiec i wyjdą te same schorzenia co w tej chwili ma Dianka to oni nie będą ją już meczyć tylko pozwolą jej godnie odejsć."To jest karalne" tak określili to co my wyprawiamy z tym psem!!!! Dla waszej wiedzy: Dianka z dnia na dzień coraz gorzej chodzi!!!!Kto chce przyjechać i sprawdzić??HOP! czemu nie byłaś w klinice!?Miałaś ważniejsze sprawy niż obiecaną wizytę u dr Jagielskiego z Dianką?? Syn nie może dość do zdrowia? Ale co tam syn!Skoro mój synek was nie interesował i mógł wychowywać się w gownach to przecież nie możliwe jest byś nie przyszła z powodu dziecka!?Nie,nie możliwe...PIES PRZECIEŻ WAŻNIEJSZY OD JAKIEGOŚ TAM DZIECIAKA WIĘC MUSIAŁAŚ MIEĆ NAPRAWDĘ PILNĄ SPRAWĘ SKORO CIĘ NIE BYŁO!? Skoro już nie ma zainteresowanych losem Dianki to poproszę dzisiaj moderatora o zamkniecie wątku jej.Taka jest moja decyzja!
  17. Potem zeskanuje wam wczorajsze badania Dianki i postaram sie zrobić zdjęicia rtg Dianki byście mogli popytac sie swoich lekarzy jak bardzo zaawansowaną ma Dianka spondylozę i wstawię opis ze zdjęć...
  18. Jej rimadyl nie momagał kiedy jej go podawałam więc czy jest sens dalej ją tym szprycowac?
  19. Dianka jest w domku już. Ja jednak nie opiszę wam tej wizyty bo nie chce nic skłamać niechcący,w kazdym razie Dianka traci czucie i jej chód jest w bardzo tragicznym stanie z tego co dr Jagielski stwierdzil. Nowotworzenia nie ma:multi: ale spondyloza jest i napewno lepiej nie zrobio sie. Dianka przepisany ma steryd który uwalniać się będzie 3 tygodnie ponieważ jej juz nic innego nie pomoże :-( Dianka popóściła mocz pod siebie u dr Jagielskiego więc teraz nie będzie że coś kręce bo byli świadkowie jak sie to stało.
  20. :placz: dziekuje ze bylyscie w tym czasie...
  21. Dianka wróciła już z badań. Psinka zakochała sie a Jayo :-o poważnie!!!:evil_lol: Czegos takiego nie było jeszcze nigdy!Dianulka jak wysiadła z smochodu chciała za wszelą cenę znów wsiaść do niego a kiedy Jayo ruszyła ta poleciaa za samochodem:p Zdrajczyni kochana :evil_lol:
×
×
  • Create New...