-
Posts
7367 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by romenka
-
[quote name='jayo'] Moze sprecyzuj ostatecznie, czego oczekujesz od dogomanii, prosze. Staramy sie kazdy na swoj sposob pomagac tu zwierzetom. Czy ten watek jest we wlasciwym miejscu? Czy Dianka jest do adopcji ? Czy potrzebne sa pieniadze na leczenie? Czy chcesz ja uspic, zeby skrocic jej cierpienia i potrzebujesz w tym celu wsparcia i rady? Jayo moje ostanie posty dotyczą Dianki tego jak się czuje. Czy wątek Dianki nie jest we właściwym miejscu? Moim zdaniem jest ale równie dobrze mogę poprosić o zamknięcie go skoro tak bardzo Ci przeszkadza że jest w dziale "psy w potrzebie" Nie, Dianka nie jest do adopcji i czy to tylko ma oznaczać że mam ją wywalić z tego forum? Jayo ciężko jest mi,ZROZUM TO!Myślisz że bawi mnie to że zastanawiam sie nad uśpieniem Dianki??Walczę z myślami ale widzę że Dianka czuje się coraz to gorzej! Wczoraj kiedy dzwoniła do mnie BasiaD Diana próbując zejść z łużka poleciała prosto na kręgosłup po czym zaczęła robić kupę pod siebie! To ja na to muszę się patrzeć,tylko ja! Czy potrzebuje wsparcia? TAK!!!bo samej bardzo ciężko podjąć mi tą nieodwracalna już decyzje! Kiedy czytam wypowiedzi innych osób które pomogły swoim zwierzakom godnie odejść i ktore piszą że zrobili jedyną mądrą rzecz w tamtym czasie dochodze do przekonania że tylko pomogę Diance, jednak i to nie mam 100% pewności że nie skrzywdzę jej tym! Nie ma odwrotu potem! Bije się sama z moimi myślami więc Jayo jeśli nie chcesz pomóc to już zaprzestań pisania bo teraz potrzebujemy wsparcia a ja pewnosci że zrobię dobrze nie pozwalając Diance dalej cierpieć.
-
Jayo ja się nie bronie,skad takie przypuszczenie?Jakie poczucie winy?Dlaczego piszesz że się nie oburzasz skoro napisałaś sama : więc to moja odpowiedź byla na Twój post. Ja nikogo nie atakuje tylko ktoś tu do mnie raczej ma jakieś "ale" i z tego wyżej zacytowanego postu wynika że TY. Po drugie tu chyba albo ja źle zrozumiałam albo ty źle napisałaś. W tym poście wynika że leki jakie masz dla Dianki mają jej pomóc i ewentualnie mają działać oslonwo na żołądek. Tak?a wyżej napisane jest że tylko na biegunkę. Więc zdziwiłam się że tyle czasu nie przywoziłas leków które Diance są potrzebne a wiem że bardzo chciałaś jej pomóc a teraz nagle piszesz że ich nie przywieziesz bo uraziłam w Twoim przekonaniu dr Jagielskiego co jest zupełną bzdurą. Napisalam prawdę że to nie dr Jagielski wpadł na pomysł by dawac Diance steryd który w końcu temu psu zaczą pomagać więc czemu mam jeździć specjanlnie po steryd na Białobrzeską skoro klinikę mam pod nosem i w ktorej oni zaproponowali takie rozwiązanie dla Dianki? I nie rozumię następnej wizyty która nic nie wniesie bo to co powiedział dr Jagielski ostanim razem słyszałam już od samego początku. Jayo Twój post rozumie się samo przez sie i skoro sama nie doczytałaś co napisałam a napisałam czarno na białym że : i ty do mnie piszesz że doszukuje sie ataków a wiesz doskonale jaka Twoja odpowiedź była więc nie mówi że to ja się doszukuje ataków. Bardzo Ci podziękowałam za odpowiedź i nie chcę tych leków teraz nawet jeśli miałby działać tylko osonowy czy też miałby Diance pomóc bo prosić się nie będę.
-
[quote name='jayo']Mam dla niej leki, ktore mialy pomoc ew. oslonowo, ale od Jagielskiego, wiec nie wiem czy Ci je przywozic. Jayo ja już serdecznie Ci dziękuje za te leki w takim razie po takim tekście. Nie chcę!Jak chcesz to zażyj je sama przecież sa od dr. Jagielskiego. Poza tym ja nie napisałam że Dianka ma biegunki wiec w czym miały by pomóc osłonowo? ONa robi pod siebie co i napisałam więc miały by pomóc jej by zaprzestała? Jayo ja nie obraziłam dr Jagielskiego tylko napisalam że nie ma sensu jechać do Niego bo on nic nowego nie powie więc przestań się oburzać aż tak! Właśnie dlatego juz mi się nie chce pisać na dogo. Ja zaczynam już mieć wszystkiego dość przez to co się dzieje tutaj na wątku. Mam dość jakiś chorych spekulacji i zarzutów bezpodstawnych. Odechciewa mi się... Kiedyś nie widziałam dnia bez zaglądnięcia na dogo,nie mogłam żyć bez tego forum teraz nabrałam już dystansu po wątku Dianki. Jest tu wiele wspaniałych ludzi dla ktorych warto tutaj być ale przewagą jest jednak to że znajdują się też osoby przez które obrzydziłam sobie dogomanię. Nie chcę więcej już kłócić się ani sprzeczać. Napewno mi jest ciężej w tej sytuacji co się znalazlam niż wam a boję się że znów zaczną się jakieś chore naloty a mi się już nie chce w tym uczestniczyć. Jayo tak na marginesie jeszcze napiszę: przecież tak bardzo zależalo ci na zdrowiu Dianki,tak bardzo chciałaś ją wozić do dr Jagielskiego więc dlaczego leki jakie miałaś dla Dianki tak długo na nią czekały? Czemu dopiero teraz napisałaś,przypomniałaś sobie że je masz? Taka jesteś do przodu i tak bardzo leży ci los Dianki na sercu a jednak nie pokwapiłaś się by przywieść leki które jak sama napisałaś" [...] miały pomóc [...]"? Gadać każdy umie ale znaleśc się w sytuacji już tak nie wychodzi. Nie chcę tych leków jeszcze raz zaznaczam bo łaski nie zrobisz mi jak ich nie przywieziesz w końcu to Dianka ma "coraz mniej czasu" a leki mogły leżeć u Ciebie aż tak długo.
-
Poza tym: ja nie chcę się radzić dr Jagielskiego ponieważ dr Jagieski mi nic nie powie ciekawego prócz tego co wam powiedział. Nie podoba mi się to że dg Jagielski stwierdził że WYOLBRZYMIAM to co się dzieje z Dianką nie będąc i nie widząc jej na codzień! To nie on musi chodzić z nią na spacery patrzac się jak ta psina prawie ciągnie nogi za sobą jak ma gorsze dni, to nie on musi sprzątać kupy po tym psie, to nie on musi wysłuchiwać piszczenia Dianki, nie on musi znosić ciągłego kręcenia się z łazienki do kuchni, z kuchni na balkon z balkonu znów do pokoju...jak widać że ją boli. Jeśłi dr Jagielskiemu tak zależy na życiu Dianki niech ją weźmie do siebie i zobaczy na ile mu starczy sił by leczyć tego psiaka?Ile będzie mógł na to wszystko patrzeć,na jej oczy smutne...Ile waszym zdaniem steryd będzie pomagał Diance? Jak długo jeszcze? Jakie konsekwencje poniesie to za sobą (dlugotrwale podawanie sterydu)?Narazie Dianka jeszcze chodzi a co się stanie jak przestanie chodzić? Czy warto czekać do tego momentu aż się położy i nie podniesie wcześniej cierpiąc a ja czekając na ten moment? Wtedy będę usatyswakcjonowana że pies przeżył do mementu aż nogi odmówiły jej posłuszeństwa ale to że ją wcześniej bolalo to mniejsza o to bo przeciez przedłużylam jej życie,tylko szkoda że cierpienia nie. Jeśłi zobaczę że Dianka coraz częściej daje piszczenbiem znać że ją boli to wtedy podejmę tą decyzje teraz narazie nie mogę i żadna wizyta u dr Jagielskiego do tego mi potrzebna nie będzie.
-
No więc: to nie dr Jagielski podał Diance po raz pierwszy steryd ktory Dianie pomógł tylko lekarze na Lencewicz. Dr Jagielski wtedy szpikował Dianę innymi lekami które miały jej pomóc jednak tamte leki nie przyniosły żadnego ukojenia Diance tylko ciągłe biegunki.Co mi dr Jagielski powie na tej jutrzejszej wizycie? Wszyscy dobrze wiemy że nie przepisze żadnych leków prócz sterydu. Po co mam jechać na Białobrzeską specjalnie z psem po staryd dla niej skoro ja steryd mogę jej podać na Lencewicza :roll: po drugie:chyba troszke za wcześnie na steryd dla Dianki bo nie minęło jeszcze 3 tygodnie od poprzedniej dawki:razz: a po trzecie :nie ma zbytniej poprawy po ostaniej dawce sterydu bo wczesniej jej pomagal i chód Dianki był o niebo lepszy lecz teraz jakoś zamiast to wszystko się poprawiać Dianka chodzi coraz gorzej. Jasne jeśli znajdzie się chętny by jechać z Dianką do dr Jagielskiego to prosze bardzo ale nie szkoda wam pieniędzy na taką samą diagnozę co poprzednio. Ja wam to mogę powiedzieć bez wizyty u lekarza.
-
Bardzo przepraszam ale co ta wizyta może nowego wnieść? Co Dr Jagielski może nowego powiedzieć prócz tego co już powiedział? Co?Steryd Diance podać? Ja steryd jej moge podać w klinice na Lencewicza. Bo nie rozumie tego:roll: Żadne inne leki Diance nie przepisze przecież. Oczywiście jeśłi jest ktoś chętny do tego by z Dianką jechać-bardzo proszę. Ja nie mogę niestety. Kina pojechała do Tomaszowa już na stałe i zostalam sama a z dzieckiem i z chorym ledwochodzącym psem nie pojadę.
-
Współczuje Wam tych strasznych chwil jakie musieliście przezyć kiedy zdecydowaliście o tym by swojemu psiakowi czy innemy zwierzaczkowi pomóc odejść:-(. Ja nie dopuszczam tej myśli ale chyba ten czas nadchodzi powolutku. Cały czas myślę. Załuje bardzo że Dianka nie umie mówić wtedy nie maiałabym żadnych pretensji do siebie a tak?Boże:placz: Nie chcę potem stać przed lustrem i obwiniać się za śmierć psa! tego się najbardziej boje! Nie chcę skrzywdzić Dianki! Jak poznać że to ten czas? Dianka na dworze zachowuje się ak zdrowy pies.Biega, tarza sie po trawie i wydaje sie że ją nie boli. Jedynie po czym wtedy można poznać że z Dianka jest coś nie tak to jej chód. W domu znowu zaczyna się inna bajka. Dianka nie ma miejsca w 32 metrach.. Zaczyna się potykać,nogi jej się rozjeżdżają, chodzi z miejsca na miejsce,popiskuje a oczy jej robią się tak smutne że żal patrzeć na tego psiaka :-( Jak poznać że to ten moment? Dlaczego na dworze inaczej się zachowuje a w domu inaczej? Ja jeszcze mogę dodać tyle:wydaje mi się że Dianka jak biega ja wtedy nie boli. Ona tak jakby specjalnie przyśpiesza. Kiedy biegnie to tak pięknie jak koń galopem ale kiedy tylko musi się zatrzymać to jej nogi od razu rozjeżdżają się,dostaje przykurczu i od razu zmienia się w oczach.
-
To jest wlaśnie to.Dr Jagielski może i przedłuzył by życie Dianki o rok,dwa jednak z jakim skutkiem?Pies żył by w ciągłym bólu i czy warto? Dianka od dwóch dni piszczy prawie non stop :-( Bardzo cicho ale dlatego że wie że mnie do szału doprowadza jaj piszczenie (nie mogę tego słuchać chyba dlatego że nie umię jej pomóc:-(). Mówię cicho Dianka a ona coraz ciszej piszczy. Czy to z bólu? Napewno. Dianka teraz leży na łużku swoim i popiskuje.Piszczy wtedy kiedy tylko odwrócę od niej wzrok a jak zwracam uwagę na nią to oczy jej robią się tak smutne że muszę spowrotem uciekam wzrokiem od niej :-( a ta dalej piszczy:-( Kiedyś uspałam moją kocicę,starowinke która nie miała już zębów,ledwo chodziła, miała zapalenie ucha i ktora spała na dworze czy mróz czy gorącz bo matka nie pozwoliła mi jej zabrać do domu. Nie żałuje tego! Wiedziałam że jeśłi tego nie zrobię kociczka umrze sama gdzieś na mrozie. Ja musiałam wtedy wyjechać a wiedziałam że jak zostawię ją w zimie na pastwę losu to ona niewytrzyma tego. Jedzenie jej trzeba było drobić na maleńkie kawałki bo inaczej nie umiała sobie poradzić z pogryzieniem jedzenia a nikt oprócz mnie tego nie robił. Nie żałuje tamtej decyzji nawet na chwilę! Płakałam bardzo przed wykonaniem zabiegu a potem po. Kicia śniała mi się jeszcze przez dwa tygodnie i nie były to miłe sny ale wiem że to była najsłuszniejsza decyzja jaką mogłam dla niej podjąć. Bóg wie jakie ona jeszcze choroby miała jednak to był kot ktory miał conajmniej 15-ście lat i gdybym nie ja pozwoliła jej odejść wtedy to jeszcze tamtej zimy sama by umarła sama. Wiem że jeśłi pomoge Diance odejść to będzie bardzo przemyślana decyzja. Najpierw chcę zasięgnąć jeszcze porady lekarza poraz enty i chce by ktoś zobaczył Diankę kto nie miał z nią styczności nigdy.
-
Bardzo mnie wzruszyła Twoja historia Haniu :-( Dziękuje Ci ze jesteś. Ja wiem że Diance trzeba pozwolić odejść z tego świata jednak nie wiem czy podołam:placz: Ja poczekam do przyjazdu Ani Kobold i niech ona zobaczy Diankę,niech sama oceni jej stan na podstawie tego co widzi. Ania u mnie przenocuje więc bedzie miałą dłuższą stycznosc z Dianką. Niech się z nią przejdzie,niech porówna psa zdrowego do Dianki. To jest naprawdę potworna różnica. Chcę by ktoś kto jeszcze jej nie widział powiedział co zrobiłby na moim miejscu widząc taką Diankę. :-(
-
Dzisiaj po spacerze mogę stwierdzic jedno: Dianka naprawdę nie kontroluje tego że chce jej się kupe. Poszłam z Dianką i ta jak zwykle biegała sobie i jak zzwykle tarzała się w trawie a przy tym poprostu robiła kupę (tarzając się) Żaden pies ktoremu chce się załatwić nie robi normalnych czynności przy tym. Moim zdaniem bez sensu jest pisanie historii Dianki by ją oglaszać bo nie znajdzie się dla niej żaden dom a nawet gdyby się znalazł to dajej Diance góra 2 miesiące w nowym miejscu. Diankę boli. Jej chód jest naprawdę tragiczny :-( Co prawda chodzi ale jak idę z nią na spacer ludzie patrzą się na mnie tak jakbym jej wielką krzywdę robiła. Dianka chudnie. Nie jest dobrze. Boje się decydować o jej życiu bo nie do mnie to należy i nie chcę tego pieska skrzywdzić. Żałuje jednego: dlaczego pies nie może powiedzieć czego ode mnie oczekuje :placz: Nie wiem co zrobię:placz: Raz widze u niej wolę życia a zaraz po tym widzę jak ten pies cierpi:placz: Przepraszam że tak żadko piszę ale sama nie wiem co mam pisać. U Dianki się nie poprawia więc nie chcę nikogo oszukiwać. Ci co chcą sprawdzić to czy okłamuje-zapraszam w odwiedziny.
-
Ligocka IVI w NOWYM DOMKU-Warszawa!!! Znalazła dom pełen miłości!!!
romenka replied to aisaK's topic in Już w nowym domu
Martuś jeszcze raz tym razem na dogo - [B]WIELKIE GRATULACJE DLA CIEBIE I PAWŁA !!!!!!!!!:loveu::smilecol::sweetCyb::bigcool::BIG::cunao::laola:[/B] -
Kacper za TM[*] i Max. Max w nowym domku w Holandi,
romenka replied to Matusz's topic in Już w nowym domu
[quote name='dusje']Czy kopia umowy adocyjnej juz dotarla? Bede wdzieczna za potwierdzenie i ewentualne uwagi. Pozdrawiam serdecznie[/quote] Jeszcze nie wysłałam,przepraszam :oops:Wyślę obiecuje :oops: -
Chce dla Dinki jak najlepiej. To pies który naprawdę podbił moje serce. Jest kochaną,spokojną,mądrą sunią.Bardzo łagodną do ludzi!!!Jednak Dianka cierpi i widać to coraz bardziej :-( po oczach :-( Chód:naprawdę z dnia na dzień coraz gorzej. Są chwile że Dianka nie daje ray ani wejść ani zejść z łużka :-( Jest smutna,bardzo smutna :-( Fakt faktem że przestała robić pod siebie (chyba zasługa sterydu) jednak to nie znaczy że ja nie boli. Wczoraj lało jej się z noska i popiskiwała.Widać że bardzo jej doskwierał ból. Mam nadzieje że ianka będzie u mnie do ostanich swoich chwil i uwierzcie mi nie chcę podejmowac decyzji o jej uśpieniu ( jednak jeśli będzie już naprawdę źle pomogę jej) ale mam nadzieje że Diana odejdzie sama we śnie bez bólu.Przepraszam ze tak piszę ale wydaje mi się ze zbliża się ten moment :-(
-
[quote name='hop!']romenko czy możesz skończyć swój tekst? Nie wiem czy ktoś zauważył ale poprosiłam o pomoc w napisaniu zakończenia tego tekstu o Diance :razz: Poprosiłam dlatego że nie chcę zniechęcić ludzi do adopcji Dinki tyl;ko wręcz przeciwnie. To naprawdę końcówka jej historii a chodzi mi tylko o to jak można napisać że Dianka potrafi załatwiać się w mieszkaniu czy piszczy tak że nie można zasnąć i nic tego nie uciszy (jak są złe chwile)
-
Dianka już miala chyba wszystkie leki jakie pies ze spondylozą powinien dostawać. Pomaga jej jedynie ten steryd który podaje jej od dłuższego czasu jednak i ten lek przestanie na nią działać co chyba już zaczyna być widoczne. Dianka powoli gaśnie w oczach. \nie wiem czym jest to spowodowane ale mam nadzieje że nie bolem. Dianka chudnie,bardzo chodnie. Ona cały czas utrzymywała wagę 30 kg a teraz waży od jakiś trzech tygodni 26 kg. Podaje je wiecej jedzenia bo chcę zobaczyć czy to wina karmy? Zobaczymy...