Jump to content
Dogomania

gallegro

Members
  • Posts

    6014
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gallegro

  1. No, no Czaruś... niezły z Ciebie gość... w tych imperialistycznych gatkach :lol:. Jak zobaczyłem Cię stojącego na trzech łapkach, to aż mi się łezka w oku zakręciła ;). A myszom nie odpuszczaj... :razz:.
  2. [quote name='Pestka111']...Szkoda tylko, że razem z Szaną losu swojego nie zmienią wszystkie cierpiące psy :([/quote] My wolontariusze właśnie po to jesteśmy, żeby tych cierpień im zaoszczędzić.
  3. [quote name='Osiolek']Tak, ale miala ja sprawdzic u innych wetow. Poniewaz szczenieta byly szczepione a mimo wszystko zachorowaly i odeszly, jak widac szczepionka nie pomogla. Niestety, w niektorych innych schroniskach tez to zaobserwowano, dlatego szczeniat sie nie szczepi (dorosle psy tak)[/quote] Potwierdzam, dokładnie tak było... powiedziała, że konsultowała to z jakimś wetem, a oprócz tego tak ponoć mieli robić w innych schroniskach (nie pamiętam w jakich). Nie upierała się jednak przy tej wersji... raczej tylko to zasygnalizowała.
  4. [quote name='Osiolek']...jesli chodzi o ilosc psow do szczepienia na wirusowki - to niewykluczone ze pani kierowniczka chce zrobic tak jak w niektorych innych schroniskach (i to akurat jest dobre) - nie szczepic szczeniat, bo zauwazono ze po szczepieniu ich odpornosc bardzo spada i wlasnie lapia parwo - jako ze po szczepionce szczeniak powinien byc izolowany, co w schronisku jest niemozliwe, a zarazki sa wszedzie. Jesli matka byla szczepiona albo zetknela sie z parwo (a mysle ze wszystkie polskie psy sie z nim zetknely) to dopoki szczenie ssie - ma odpornosc matki.[/quote] Przypominam sobie, że tę kwestię poruszyła Kierowniczka podczas sobotniego spotkania. Było to w formie luznej rozmowy i właściwie przeszliśmy nad tym do porządku dziennego. Być może rozmowa ta miała miejsce pod koniec spotkania, kiedy zostaliśmy tylko z Wandzią (dokładnie nie pamiętam) Domyślam się, że tę informację otrzymała od Ciebie ?
  5. Pani o Wedelku dowiedziała się z anonsu w gazecie (zapomniałem nazwy). Panie Januszu, chyba mogę napisać, że Wedelek jedzie do Gniezna :razz:.
  6. Wolontariusze wszystkich krajów... opamiętajcie się :shake::shake::shake:. Jeśli naprawdę najważniejsze dla nas ma być dobro psów, proszę... nie róbmy już dzisiaj więcej żadnych tego typu wpisów. Nakręcamy się niepotrzebnie :shake:. Nikt z nas nie jest bez winy i nikt też nie jest zły "do spodu" :cool3:. Jeśli ktoś ma [B]konstruktywne[/B] uwagi lub propozycje, bardzo proszę... Pokażmy, że przynajmniej tyle jesteśmy w stanie zrobić na dzisiaj... ps. Zapraszam do korzystania z PW.
  7. Już wiem ;). Z moich informacji wynika, że jutro Wedelek pojedzie do nowego domku. Nie chcę zdradzać szczegółów... poczekajmy na oficjalne potwierdzenie przez osobę najbardziej kompetentną. Oby domek okazał się O.K. Czekam z niecierpliwością na informację o reakcji Wedelka i jego opiekunów. Kto by pomyślał, że trzy psiaki wózkowe i inne kalekie czworonogi, znajdą w końcu domki. Są jednak na tym świecie dobrzy ludzie :multi:. ps. Właścicielka Fuksika kontaktowała się ostatnio z Panem Januszem i powiedziała, że cała rodzina jest w nim zakochana. Ale dobrze trafił ten nasz futrzak :multi:
  8. Możliwe, że nie będzie to konieczne ;). Mam informacje z pewnego zródła, że dwoma pozostałymi maluchami zainteresowały się dwie znajome mieszkające obok siebie. Nie jest to jeszcze potwierdzone, ale podobno bardzo prawdopodobne. Okazłoby się, że cała psia rodzinka znalazłaby domki :lol:. Nie cała... KORAL nie doczekał :-(.
  9. Tak i cały czas będę ponawiał aukcję: http://www.allegro.pl/item136109040_chora_wanilia_czeka_na_milosc_czy_zdazy_.html >Tweety, skąd ta informacja o Wedelku ? Napisz coś więcej.
  10. xxxx52, doceniam Twoje intencje, ale ten wrzód nabrzmiewał już od dłuższego czasu. Sprawa szczepień to tylko wierzchołek góry lodowej. I jeszcze jedno - mimo wszystkich przykrych słów jakie tutaj padły, nie wykluczam, że w przypadku "ucywilizowania" schroniska, może uda się jeszcze coś zdziałać. Niestety, w swojej opinii jestem osamotniony, a to chyba o czymś świadczy. Budy to już kwestia kilku dni, więc ten argument nie jest zbyt trafiony. Kompromis TAK, ale ta zasada powinna obowiązywać obie strony. A co było... wręcz eskalacja żądań... no co tam z tą kasą za to, czy tamto... Czy to nosi znamiona kompromisu ??? BIEDNE ZWIERZĘTA - tutaj jesteśmy jednomyślni :shake:.
  11. Kierowniczka dzwoni do mnie, ale na razie, w jej dobrze pojętym interesie, nie odbieram. Najnormalniej w świecie, boję się tej rozmowy... Przecież to będzie jedno długie piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii :cool3:.
  12. Po rozmowie z zainteresowaną okazało się, że niestety Pani nie poradzi sobie z dwójką zwierzaków. Często wyjeżdża i musi zabierać królika ze sobą w kontenerze. W przypadku adopcji szczeniaka, musiałaby wozić je w dwóch osobnych kontenerach. Tak jak wspomniałem, królik został jej na głowie w wyniku splotu różnych wydarzeń :razz:. Podtrzymuje chęć adopcji (wybrała Granata), ale najpierw musi znalezć domek dla królika. Umieściła już w wielu miejscach ogłoszenia, a mnie tylko poprosiła o ew. pomoc w tej kwestii. Moim zdaniem do adopcji podchodzi bardzo rozsądnie. Lepiej mieć pewność, że się podoła nowym obowiązkom, niż po jakimś czasem oddawać zwierzaka.
  13. [quote name='Mośka']...Absolutnie nie popieram pomyslu Gallegro, zeby zachowywac sie tak jak to bylo PRZED- a kierowniczka zrozumie.....ZLUDNE NADZIEJE:shake:...[/quote] Doskonale Cię rozumiem, ale z drugiej strony pewnie nie miałabyś nic przeciwko temu, żebym to ja miał rację w tej kwestii. Po krótkim :razz: "przespaniu" się z tematem, dochodzę do wniosku, że równolegle z dorazną pomocą zwierzakom (nie Kierowniczce !), należy w trybie pilnym wypracować projekt gruntownych zmian, cokolwiek miałoby to oznaczać. Niektórzy nie mają zwyczaju wchodzić dwa razy do tej samej rzeki i ja to doskonale rozumiem.
  14. [quote name='katya']Co to w ogóle za pomysł? Znudził się królik, to teraz może piesek będzie ciekawszy?[/quote] Uczulam wszystkich, żeby z góry nie zakładać złych intencji. Pani kontaktuje się ze mną systematycznie. Jest poważnie zainteresowana psiakiem. Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości dodam, że z psiakami jest związana "od zawsze". Przez rok była wolontariuszką w schronisku :-o. Otrzymałem nr. tel i jak się skontaktuję, dam znać. Wiem, że mieszka w bloku, ale bardzo często bywa u rodziców którzy mają duży dom z ogrodem. Pierwsze co poruszę w rozmowie, to sprawa królika. Nie wiem czy dobrze zrozumiałem info z ostatniego maila, ale jest szansa, że uda się to jakoś rozwiązać. Trzymam kciuki.
  15. Czyżby te trzy ostatnie posty miały świadczyć o konstytuowaniu się organu założycielskiego schroniska w budowie ;). Nie ma sprawy. Panie Harłacz (mam nadzieje, że wszyscy wiedzą o co chodzi), konkurencja nie śpi ;). A tak zupełnie poważnie, to ten pomysł nawet mi sie podoba.
  16. [quote name='pajunia']Niepoprawny optymizm:evil_lol:[/quote] Wiem... prawdę mówiąc sam w to nie wierzę :cool3:. W każdym razie musimy choć tymczasowo pomóc czworonogom.
  17. [quote name='pucka69']... brawo Enia ! Tak trzymać!!!![/quote] Właśnie... może tymczasem bądźmy ponad to... Może właśnie to będzie skuteczna metoda na "walkę" z nieprawidłowościami. Jak P. Jadwiga zobaczy, że mimo wszystko pomagamy, może do niej dotrze, kto tak naprawdę jest ważny w schronisku. Ktoś kiedyś napisał, a potem wyśpiewał: "...po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój..."... Oby... Wandziu, Twój pomysł też jest interesujący. Tylko nie wiem czy znajdziemy kierownictwo, które zechce się nas słuchać :razz:.
  18. Pajunia, ale nam najbliżej do "naszych" węgrowskich psiaków. Na budy czekały psy, które dobrze znamy i przykro byłoby, gdyby przez to nieporozumienie miały stracić szansę na lepsze warunki. Może mimo swoistego votum nieufności, udałoby się dostarczyć chociaż tych kilka bud, np. na zasadach dzierżawy (zima za pasem). Pomyślcie też o tych dzieciakach, które czekają na zdjęcia bud z tabliczkami informującymi o sponsorach. Wszystko się popieprzyło (sorry).
  19. Miałem już nic nie pisać, ale... muszę. Czuję się jak pęknięty balon, z którego uszło powietrze... Na samym początku mojej dogo-działalności (w stosunku do innych i tak jestem mały pikuś) spotkałem na swojej drodze wspaniałą wolontariuszkę, która uczulała mnie na "układy" panujące w Węgrowie. Z jednej strony myślałem sobie, że jest uprzedzona, ale widząc, że mam do czynienia z rozsądną i inteligentną osobą, wziąłem sobie do serca jej przestrogi. No i okazało się, że nie trzeba było długo czekać... Tak naprawdę miałem już wcześniej dużo wątpliwości, ale dzisiaj nadszedł kres mojej tolerancji... Pani Jadwigo (wiem, że poplecznicy Pani doniosą, tak jak już dzisiaj miało to miejsce), proszę się ustosunkować do przedstawionych zarzutów. To jest ostatni moment na opamiętanie się. Za kilka dni może być już za późno :shake:. Czyżby sobotnie spotkanie miało się okazać stypą... :shake:.
  20. [quote name='wanda szostek']Nie wiem czy ja dobrze zrozumiałam. Kiedy była rozmowa o szczepieniu, i o pieniążkach przekazanych na szczepienia, Kierowniczka była w ogóle przeciw szczepieniu, a te pieniądze chciała obrócić na coś innego. To my wszyscy staliśmy murem, że pieniądze muszą być wykorzystane zgodnie z intencją ofiarodawczyni i psy powinny być zaszczepione. Myślę, że już wówczas pani Kierownik miała swoje plany i była zawiedziona, że nie dała rady ich przeforsować[/quote] Właśnie, właśnie... dokładnie tak było. Dobrze Wandziu, że zachowujesz zimną krew. Ja niestety podchodze do tego zbyt emocjonalnie, ale inaczej nie mogę...
  21. Wujek, to trzeci twój post z rzędu... czy aby nie przeginasz ;), Nie !!! Mam dwa zgłoszenia z Allegro (na razie niepotwierdzone) odnośnie naszych śliczności. Boziu... żeby przynajmniej jedna adopcja doszła do skutku. Aaa... jedna osoba jest z okolicy Sandomingo (tak nazwała Sandomierz ;)). Trzymam baaardzo mocno kciuki !!!
  22. [quote name='Olga132']...I XXX52 bardzo ci dziękuję ze teraz zostałam ze szczepionkami za ponad 1000 zł bo się na nas wypiełaś[/quote] Mogę zapłacić za część szczepionek, żeby oddać kasę wetowi. Jak uda się je odsprzedać (nawet z małą stratą) to się rozliczymy. Jest jeszcze jedna nieścisłość w "zeznaniach". W rozmowie tel. P. Jadwiga poinformowała mnie, że wspomniane pieniądze pochodzące od xxxx52 zostaną zwrócone i nie będzie żadnego szczepienia. Co tutaj jest grane ??? Trzeba chyba zmienić tytuł na np.: "Węgrowskie pieski błagają o szczyptę ludzkiej uczciwości" :shake:.
  23. A ja naiwny myślałem, że chodzi o psy... Mam nadzieję, że ta sprawa zostanie wyjaśniona, nawet jeśli miałaby to być moja ostatnia "misja" jako wolontariusza węgrowskiego schroniska. Obiecuję to sobie, Wam wszystkim i tym najważniejszym... psiakom, które gdyby potrafiły mówić, pewnie nie chcielibyśmy usłyszeć co mają do powiedzenia :shake:.
  24. Mam konkretne pytanie, dotyczące sposobu na złapanie trochę dzikiego dorosłego psa, a raczej suki i kto wie, czy przypadkiem nie szczennej. Suka pozwala podejść do siebie na odległość kilku kroków. Obiecałem pomóc pewnej Pani i nie wiem jak się do tego zabrać. Uprzedzam, że jest to na terenie miasta (słabo zaludnione peryferia). Słyszałem o pistoletach z nabojami usypiającymi, ale wolałbym coś prostszego. Może ktoś ma jakieś info na ten temat.
  25. Marlenko, czy widziałaś ostatnio pozostałe dwa (dzikie) maluszki ? Jestem ciekaw jak wyglądają... czy są w dobrej formie ?
×
×
  • Create New...