-
Posts
6014 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gallegro
-
[quote name='Sabina1']... i szczeniaczek od dzikiej suczki, dla Ani K na tymczas.[/quote] Czy chodzi o tego szczeniaczka, którego mieliśmy wziąć jadąc z Folen? Przymierzaliśmy się właśnie do jednego z dzikusków (chcieliśmy wziąć białego, ale okazał sie panienką ;)). Folen nie mogła się skontaktować z zainteresowaną i w rezultacie "odpuściliśmy".
-
[quote name='bea100']... Hania i Sabina1 bardzo dzielnie przywiozły z Węgrowa całe stadko piesków (bo nie tylko Żanecię z dzieciakami)...[/quote] A można wiedzieć kim są ci pozostali szczęśliwcy :razz:.
-
Dotarły do mnie pierwsze informacje z nowego domku Szany. Wczoraj Szana była bardzo nerwowa, powiedziałbym nawet agresywna, w stosunku do P. Joanny i jej męża. Juz podczas próby zapakowania do auta, była potrzebna interwencja P. Orzechowskiego. Co ciekawe, agresji nie przejawiała w stosunku do innych domowników. Takie zachowanie jest prawdopodobnie wynikiem stresu związanego z odebraniem szczeniaków i zmianą opiekuna, co odbyło się prawie jednocześnie. Szana zachowuje się tak jakby kogoś szukała. Obeszła b. dokładnie całą posesję i pomieszczenia w domu. Jej "łupem" padła firanka i kwiaty stojące na parapecie :razz:. Swoje terytorium zaznaczyła "kosztem" dywanu :razz:. Dzisiaj jest trochę lepiej, a P. Joanna postanowiła dać jej czas na zaaklimatyzowanie się, dlatego nie stara się "na siłę" o nawiązanie z Szaną bliskiego kontaktu. Sunia ma bardzo dobry apetyt. Od chwili przywiezienia ze schroniska "przytyła" 6 kg. Mam nadzieję, że za kilka dni Szana się przyzwyczai i wszyscy będą jedną rodziną.
-
Normalnie nie wiem co napisać............... :-(:-(:-( - ze szczęścia... Może warto byłoby wysłąć te filmiki do węgrowskiego weta, z życzeniami jak największej ilości niedoszłych eutanazji :shake:. Ten "pajac" mógł jednym zastrzykiem pozbawić Czarusia długiego szczęśliwego życia, a nas wszystkich wielu niezapomnianych przeżyć. Z całego serca życzę Czarusiowi i wszystkim jego wielbicielom, żeby już niedługo mógł biegać jak każdy zdrowy psiak.
-
Błagamy o pomoc- to my psy węgrowskie ze zlikwidowanego schronu
gallegro replied to kasiaprodex's topic in Schroniska
Uff... nareszcie udało mi sie opuścić miejsce odosobnienia. Dopiero w południe dostałem pić a niedawno jeść. Teraz oderwałem deskę i niepostrzeżenie opuściłem komórkę. Jak nie trudno zgadnąć, pierwsze kroki skierowałem do kompa (co widać). Niestety muszę zaraz wracać, żeby nie dostać wyższego wyroku za recydywę. Wiem jedno... WARTO BYŁO!!! :evil_lol:. ps. Tak zupełnie poważnie, to wszystko skończyło się O.K. W sumie przejechaliśmy bez zapasowego koła ok. 300 km. Nie chcę nawet myśleć co by było gdyby np. w nocy... w lesie... Jeśli chodzi o reakcję żony, muszę przyznać, że mogło być dużo gorzej... ale od czego jest bajer... Właśnie ten bajer uratował mnie przed zasłużoną karą. Fakt, że spóźnieni kilka minut (180), ale mimo wszystko, dotarliśmy z żoną na umówione spotkanie :cool3:. -
Po pierwsze ta adopcja i tak jest nie aktualna, więc jest to czysto akademicka dyskusja, ale... absolutnie nie mogę zgodzić się z powyższą opinią. Pani została "uszczęśliwiona" królikiem przez koleżankę, która zmieniła plany i nie wróciła do Polski. Nie można zatem mówić o typowej zamianie. Ona po prostu szuka dla królika domku, a mnie przy okazji poprosiła o pomoc. Być może zle wyraziła swoje intencje, dlatego powstało całe to zamieszanie. Jeśli ktoś uważnie przeczyta treść ostatnich postów, doszuka się info, że ta młoda kobieta była wolontariuszką w schronisku, więc jest raczej odpowiedzialną osobą. Nie bardzo rozumiem dlaczego wszyscy "czepili" się tego biednego królika :cool3:. Zapytam wprost: gdyby chodziło np. o węża, byłoby O.K.?... albo złotą rybkę, albo motyle... to by było na tyle :razz:.
-
Wiadomość z ostatniej chwili: Szana jedzie do swojego domku jutro o godz. 10-tej. Niestety, nie będę mógł być świadkiem tej adopcji :shake:. W głębi duszy mam nadzieję, że kiedyś uda mi się odwiedzić Szanę :razz:. Suniu - wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia :multi:. Mozart zostanie sam zaledwie kilka godzin... czyż można było sobie wymarzyć lepszy zakończenie tej tragicznej historii...
-
Granat i Szafir już w swoich domkach :multi:. Psiaki trafiły do wspomnianych wcześniej domków po sąsiedzku. Będą zatem mogły spotykać się na spacerkach i w czasie wizyt, jak to wśród znajomych ;). Jak wszystko pójdzie zgodnie z planem, jutro cała psia rodzina będzie już szczęśliwa :lol:. Widzisz suniu... warto było walczyć o swoje maleństwa... Szkoda tylko Koralka <'>
-
Błagamy o pomoc- to my psy węgrowskie ze zlikwidowanego schronu
gallegro replied to kasiaprodex's topic in Schroniska
[quote name='enia']Enia postara sie być:p jedzie ktoś przez moją wieś może???[/quote] Zamiast szukac okazji możesz wyjść odpowiednio wcześniej ;). Przypomnij skąd miałby Cię ktoś zabrać? Najlepiej przyjedz rano do Siedlec, to pojedziesz z nami :lol:. -
Ulv, czy ja dobrze rozumiem... znaczy zbilansowało się? A skąd wiesz... przecież nawet jeśli przyszło Ci do głowy to... no wiesz co :razz:... zważyć, nie możesz mieć pewności ile tego gipsu zjadła. Wiesz Ulv, superata raczej wykluczona, ale manko prawie pewne (a może na odwrót) :evil_lol:. No to niezła [B]sztuka[/B] z tej Aksy i niezły [B]gips[/B] :lol:... i pewnie stąd ta nazwa...
-
Chyba wiem o czym mówisz... Gdyby zwierzęta posiadły tę zdolność, w niczym nie różniłyby się od "porządnych" ludzi... ... kochają, boją się, cierpią, cieszą się, smucą, przywiązują się, nienawidzą... tylko, że one przy tym nie potrafią kłamać, czego o nas ludziach z pewnością powiedzieć nie można... I taka właśnie była Dzielna... dlatego tak bardzo Jej i innych, co już są za TM, jest mi brak... <*> <*> <*>
-
DZIELNA, mimo wszystkich naszych codziennych trosk i problemów - PAMIĘTAMY <'> <'> <'>
-
Błagamy o pomoc- to my psy węgrowskie ze zlikwidowanego schronu
gallegro replied to kasiaprodex's topic in Schroniska
[quote name='enia']Kochani nie piszemy teraz tu naszych planów ani nic, wszystko na pw lub maile, bardzo Was proszę. O budach , karmie , kocach mozemy jak najbardziej.[/quote] Doskonale Cię rozumiem :razz:. -
Czytasz w moich (myślę, że nie tylko) myślach. Nigdy nie zapomnę widoku przerażonego Czarusia, siedzącego w magazynku węgrowskiego schroniska, na słomie. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, żeby miał tam zostać do końca swoich dni, których lokalny wet nie obiecywał mu zbyt dużo :mad:. Łańcuch dobrych serc, przeniósł go z Piekła do Raju i niech tam zostanie...
-
Błagamy o pomoc- to my psy węgrowskie ze zlikwidowanego schronu
gallegro replied to kasiaprodex's topic in Schroniska
>Bea, ja będę jechał w sobotę do Warszawy