-
Posts
6014 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by gallegro
-
Niby tak, ale według mojej wiedzy, wszelkiego rodzaju obroże, tracą swoje właściwości w czasie deszczu, czy choćby dużej wilgotności. W przypadku zakraplaczy, efekt ten nie występuje. Mam na myśli skuteczność ochrony przeciw kleszczowej. W myśl zasady, że to co uniwersalne, nie jest najlepsze, w przypadku Tiny, można by zastosować jedno i drugie.
-
[quote name='wanda szostek']Ale tam już były trzy ostatnie dlatego się śpieszyłam.[/quote] Oj ciotka... dajesz sie nabrać na sztuczny tłok :razz: Aukcje są wystawiane non-stop. Jedna się kończy, zaczyna druga... Pod moim ostatnim linkiem jest 1000szt 3x 5,5 ml, więc raczej nie zabraknie dla Ciebie ;) Poproś o zamianę, ze względu na... dokupienie psa :lol: Żeby uwiarygodnić swoje słowa, mam dla Ciebie kilka propozycji na swoich aukcjach... do wyboru, do koloru :evil_lol: Mam Ci podesłać linki? :diabloti:
-
[quote name='wanda szostek']Co to robi pośpiech. Potem znalazłam 4ml i napisałam do nich z prośbą o zamianę. 5 ml nie znalazłam. Czy nie mogłeś mi wcześniej tego powiedzieć?[/quote] Jak to nie znalazłaś, skoro wysłałem Ci link :crazyeye: To nie pośpiech, tylko... lenistwo :cool3: :lol: Wystarczyło sprawdzić na następnych stronach, ponieważ nowe aukcje są na końcu (ta była na 4 lub 5-tej). Żeby nie było wątpliwości... Użytkownik ma stosunkowo dużo aukcji, dlatego nie mieszczą się na jednej stronie, dlatego trzeba sprawdzić wszystkie 5 :razz:
-
[quote name='wanda szostek']Tomku z nieba mi spadłeś, bo od wczoraj właśnie grzebię i szukam co kupić dobrego i w dobrej cenie[/quote] Nie z nieba, tylko z Koszewnicy ;) Wracając do Fiprexu... jeszcze nigdy mnie nie zawiódł, dlatego z czystym sumieniem polecam go wszystkim psiarzom. Działanie identyczne jak zakraplany Frontline, a cena wyraznie niższa. >Wandziu, powinnaś chyba kupić 3x XL (3x 5,5 ml). Jedna sztuka powinna wystarczyć na wszystkie Twoje szworonogi. Może nawet mniejsza L-ka (3x 4ml) wystarczy. Tylko uważaj, bo wersja L jest aktualnie droższa (39pln) od większej XL. Prawdopodobnie skończyła się promocja ;) Tutaj masz jeszcze w "starej" cenie: [URL]http://www.allegro.pl/item321944057_fiprex_xl_3pipety_po_5_5ml_wysylka_gratis_.html[/URL]
-
Ten Allegrowicz ma Fiprex w najlepszej cenie i na dodatek zero kosztów wysyłki. To nie jest mój znajomy, a ja sam niedawno zakupiłem wspomniany preparat ;) [URL]http://www.allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=6339173[/URL] Przy większej ilości psiaków (w moim przypadku ponad 100kg ;-) ). Opłaci się kupic preparat w większych dawkach i je podzielić. Trzeba tylko pamiętać o szczelnym zamknięciu, do momentu następnego użycia. Za niewielką sumę, możemy mieć cały sezon z głowy.
-
[quote name='ewaz'](...)Pytałam o preparat na kleszcze powiedział,że obroża wystarczy.[/quote] Nie chcę się wymądrzać, ale moim zdaniem, ten wet nie budzi zaufania. Osobiście nie znam super skutecznej obroży. Stosuję Fiprex i uważam, że ma najlepszy stosunek ceny do skuteczności, która w tym przypadku, jest jedną z najwyższych na rynku. Bardziej renomowane/reklamowane produkty, mają ten sam środek czynny, a wyróżnia je.... wyższa cena ;-)
-
[quote name='DIF'](...)Wg info z SGGW psy są wyprowadzane na spacer!!!![/quote] Jeśli wziąć pod uwagę, w jakim stanie niedawno tę klinikę opuściła moja obecna tymczasowiczka Xenia/Kama, miałbym ograniczone zaufanie do tego typu "obietnic"... Nie jest moim zamierzeniem podgrzewanie atmosfery, a jedynie zwrócenie uwagi na rozdzwięk między deklaracjami, a stanem faktycznym... Wyjątkowo, nie chcę mieć racji... Przepraszam za off,a...
-
Jamnik z otwartą raną i odgryzionym uchem-juz w nowym domu
gallegro replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
[quote name='kiwi']Zgłosił się bardzo fajny dom, okolice Wrocławia, czy znacie kogos ODPOWIEDZIALNGO kto mogłby podjechac i sie z domme spotkac? Tylk to musi byc osoba godna zaufania w weekend maluch pojchałby do domu:)[/quote] Kiwi, daj znać, kiedy zapadną konkretne ustalenia. Wyróżnioną aukcję Kiwika, można by wykorzystać dla innej bidy... -
Sama się o to prosiłaś ;) Chciałbym się z Wami podzielić, pewnym spostrzeżeniem. Wydaje mi się, że w przeszłości, Kama mogła być psem kanapowym. Za tą hipotezą przemawia fakt, że po każdym posiłku ma miejsce pewien rytuał, możliwy jedynie w warunkach "salonowych". Otóż przechodzi wzdłuż tapicerowanych mebli, i wyciera sobie o nie pyszczek. Na szczęście w moim przypadku, napotyka na zabezpieczające narzuty ;). No i jeszcze to, że tak szybko zorientowała się, do czego służy miękki fotel, czy też rozłożona kanapa :razz:. Przed chwilą sunia zjadła kolację, a na deser okrawki z mięska, które jada jej tymczasowy pan. Uwaga na palce !!! :lol: Cieszę się, że do tej pory nie widać żadnych problemów żołądkowych. W końcu Kama zjada już naprawdę duże porcje i to po kilka razy dziennie. Całą noc wytrzymuje bez potrzeby wypuszczania jej na dwór. Nigdy nie nabrudziła w domu, co również zdaje się potwierdzać jej "salonową" przeszłość...
-
[quote name='emilia2280']Gallegro, wiem ze jestes bardzo niezalezny i swietnie sobie ze wszystkim radzisz sam. Momi wszystko, dla spokoju wlasnego sumienia zapytam- czy potrzebujesz wsparcia finansowego? Normalnie DT w ten sposób dziala, ze daje cieply kát i wyprowadza psa na prostá, ale pozostali partycypujá w kosztach (w miaré mozliwosci) do momentu znalezienia DS. Przynajmniej ja to tak rozumiem. W moim przekonaniu, są przynajmniej dwie formy DT. Pierwsza to taka, gdzie opiekun ma serce ze szczerego złota, ale nie stać go na wydatki związane z psem, szczególnie, kiedy są niebagatelne (tutaj też granica jest bardzo umowna). W takim przypadku, należy mu pomóc. Takie deklaracje (obustronnie) powinny być składane przed przygarnięciem psiaka. W drugim, dom tymczasowy bierze na siebie wszelkie koszty, z wyjątkiem sytuacji nadzwyczajnych/nieprzewidywalnych. W moim przypadku mamy do czynienia z wersją drugą. W tym miejscu chciałbym uciąć wszelkie spekulacje na ten temat... W żaden sposób, DT płatny (mam na myśli zwrot poniesionych kosztów, a nie stawkę za dobę), nie jest ani odrobinę gorszy, od tego drugiego. >Emilia, dziekuję Ci za chęci. Obiecuję, że jeśli wydarzy się coś nadzwyczajnego, napiszę o tym na wątku ;) Teraz kilka słów o Kamie. Ze względu na przenikliwy chłód i brak sierści, jedna z ciotek zafundowała suni swoją bluzeczkę, która przy "odrobinie" wyobrazni, przypominała kubraczek ;) Celowo użyłem czasu przeszłego, ponieważ... bluzeczka zmieniła stan skupienia :razz: Kiedy wróciłem do domu, oczom moim ukazała się pokraka czworonożna, spętana czymś, co w poprzednim wcieleniu, mogło być damską bluzką :lol: Rękawy, które robiły za nogawki, zostały skutecznie porozrywane. Całość uszlajana w błocie. Prawdopodobnie dłuższą chwilę, sunia poświęciła na gryzienie, zaś potem ciągała ją po ziemi. Uwierzcie mi... widok był przekomiczny, a ja jak zwykle w takich sytuacjach... hmm... nie miałem pod ręką aparatu :roll: Kolejną zabawę miałem, kiedy postanowiłem rozdzielić przysmaki (troszkę surowych kości schabowych). Bonus, Dorka i Jurand wzięły je w zwyczajny sposób, tzn. dopadając do nich z impetem, ale to co robiła Kama, to czysta poezja. Z kością w pyszczysku, biegała jak oszalała po całym mieszkaniu. Ślizgała się przy tym na zakrętach i przewracała. Dopiero kiedy wypuściłem ją do ogrodu, położyła się na trawie i "spokojnie" ją spałaszowała. Teraz leży na werandzie i z uchalami postawionymi jak radary, obserwuje okolicę. No i najważniejsze... dużo rzadziej potrzącha głową. Już w nocy była zdecydowana poprawa. Na koniec przepraszam za te przydługie (i częste wpisy), ale tak bardzo chciałbym się z Wami podzielić, choćby małymi postępami Kamy, w odzyskiwaniu zdrówka. Żarełko wymieszane z witaminami już czeka na sunię... Na koniec coś dla oczu...
-
Żałujcie, że możecie tego zobaczyć na żywo. Ja na ten przykład, wzruszam się kilka razy dziennie ;) Niestety, kiedy akurat mam przy sobie aparat trudno o super ujęcie, ale kiedy go nie mam w pobliżu, wtedy jest najciekawiej :razz: Wcześniej zapomniałem napisać o jednej istotnej rzeczy. Kamuś ma chorobę lokomocyjną, choć w umiarkowanej formie. Przez całą drogę do weta miała ślinotok, a już na miejscu zwróciła samą wodę. W drodze powrotnej było podobnie. Jednak mimo stresu jaki towarzyszył wizycie u weta, Kama była i tak nad wyraz spokojna. Mam zamiar zrobić Kamie Allegro. Nie oznacza to bynajmniej, że chcę się jej pozbyć :oops:, ale liczę na odzew ludzi wrażliwych na krzywdę braci mniejszych. Nie jest sztuką adoptowanie pięknego, wypasionego prawie rasowego wilka... Jeśli ktoś zainteresuję się Kamą w jej aktualnym stanie, będzie to świadczyć o jego nadprzeciętnej wrażliwości... Bez obaw, Kama pozostanie u mnie aż do chwili, kiedy wspólnie uznamy, że może zacząć swój ostatni, najszczęśliwszy etap życia... kiedy spotka na swojej drodze tego jedynego, kochającego ludzia...
-
[quote name='przyjaciel_koni']A czy świerzbowiec został wykluczony ??? (To dotyczy zarówno uszu, jak i skóry !) Green - czegoś tu nie rozumiem - dlaczego sunia jest w takim stanie po oględzinach i pobycie na SGGW ???? Wszystko wskazuje na to, że nie jest to świerzbowiec, choć na dziś nie można tego wykluczyć na 100% Jeśli chodzi o pytanie skierowane do Green, pozwolę sobie wyrazić swoją opinię na ten temat. W mojej ocenie (i nie tylko mojej), na SGGW odwalono fuszerkę. - mając ku temu warunki, psina powinna zostać wykąpana i odpchlona - długie pazury, sprawiały suni wyrazne problemy przy chodzeniu po twardym podłożu - uszy miała totalnie zabrudzone, z czego wnioskuję, że nikt do nich nie zajrzał... a jeśli zajrzał i nic z tym nie zrobił, to... :shake: Nie mam zamiaru uskarżać się na to, że Kama dotarła do mnie w takim, a nie innym stanie. Zastanawiam się tylko, dlaczego renomowana klinika, nie zajęła się sunią kompleksowo. Przecież Kama przebywała tam stosunkowo długo, a objawy jednoznacznie wskazywały, że problem istnieje :roll: Teraz z innej beczki... Kama jest przesympatyczną sunią. Widać, że w końcu zaufała człowiekowi... Rozbroiła mnie w nocy, kiedy to z gracją wlazła na łóżko i położyła się obok mnie ;). To nie wszystko... Kama położyła łapkę na moim ramieniu, a jęzorem postanowiła "domyć" mój policzek :lol: Tutaj rodzi się pewien problem... Już dziś wiem, że rozstanie będzie dla nas wszystkich ogromnym przeżyciem. Mam tylko nadzieję, że Kamusia na tyle zaufa ludziowi, że ułatwi jej to aklimatyzację w domku docelowym. A domek musi być najlepszy pod słońcem. Chyba bym nie przeżył, gdyby po tym co ta biedna sunia przeszła, wróciła z nieudanej adopcji :shake: Poniżej link do filmiku z udziałem naszej bohaterki... Proszę zwrócić uwagę, jak zapamiętale biegnie do furtki, żeby się przywitać ;) Widać też jej piękne uszyska, które stawia od momentu, kiedy poczuła się pewnie. Już niedługo, będzie z niej śliczna sunia... http://www.youtube.com/watch?v=ma82FLnFgHo
-
Kamusia zaliczyła dziś wizytę u pana doktora. Dostała książeczkę zdrowia z owczarkiem na okładce :lol:. Dostaliśmy tabletki na robale, ale podamy w przyszłym tygodniu, na razie jest zbyt słaba. Doktor zbadał uszka, niestety, Kamusia ma stan zapalny, dostała zastrzyk z antybiotyku i maść do uszu. Jeśli nie będzie poprawy, czeka nas kolejna wizyta w przyszłym tygodniu. Niunia obraziła się na pana doktora za te zastrzyki ;). Obcięliśmy też pazurki, teraz Kama jest prawdziwą damą. Kama waży 28 kilo :crazyeye:, szczerze mówiąc nie widać tego po niej, przy jej wychudzeniu, ale widocznie będzie ogromną sunią jak wróci do swoich normalnych "wymiarów", ma stosunkowo grube łapy, ale tułów :shake:... Doktor obejrzał również skórę, łyse placki na ciele Kamy są wynikiem ogólnego wyniszczenia oraz prawdopodobnie uczulenia na pchły. kupiliśmy Fiprex więc jeszcze dziś wszystkie psiaki zostaną stosownie zabezpieczone, zwłaszcza, że zaczął się sezon kleszczy... Apetyt dopisuje, po powrocie do domu dostała kolację, a teraz drzemie...
-
Akurat miałem zamiar napisać na ten temat. Już dziś zauważyłem różnicę. Pierwszy raz od przyjazdu Kama pozostawiła na dnie miski odrobinę suchej (ale namoczonej) karmy :lol:. Chyba nawet domyślam się czym to było spowodowane. Ano tym, że pod moją chwilową nieobecność dobrała się do worka z tą że karmą. Bez obawy, nie zjadła jej strasznie dużo, ale widać apetyt zaspokoiła na 100% Teraz wyleguje się na fotelu i z lekka pochrapuje. Nawet nie macie pojęcia jaka to fajna sunia. Z każdym dniem pokazuje się z coraz lepszej strony. Od wczoraj stała się po trosze psem obronnym, dzielnie wtórując mojej pozostałej bandzie w odstraszaniu intruzów zza płota ;) Zrozumiała też, że mamy w stosunku do niej jak najlepsze zamiary. Już nie tuli główki kiedy w zabawie tarmoszę ją za pokaźne fafle. W zabawie bardzo delikatnie łapie ząbkami. Wiem co pisze, ponieważ Dolores również łapie, ale duuużo mniej delikatnie :razz: Kama reaguje kiedy ją wołam. Za każdym razem podchodzi do mnie i liże po rękach, ew. podgryza zębami ;) Niestety, jest jakiś problem z uszkami. Co gorsze ból, który prawdopodobnie temu towarzyszy, nasila się w nocy, przez co kama chodzi po pokoju i trzepie uszkami. Ponieważ ma bardzo długie pazury, hałasuje przy tym niemiłosiernie :razz: W związku z tymi objawami jeszcze dziś udajemy się do weta, żeby coś temu zaradzić.
-
Binkym zainteresował się nieletni chłopiec. Bardzo chce mu pomóc. Uprzedziłem go, że na ew. adopcję, musi wyrazić zgodę osoba dorosła. Jak mniemam, będzie starał się o nią. Pytał mnie, czy Binky poradzi sobie w domu piętrowym. Ciekawe jak psiak poradziłby sobie ze schodami? Mój Jurand nie bardzo, ale znam przypadki, że ślepaczki nie mają z tym problemu. Binky do duży pies, dlatego jest to bardzo istotne, ponieważ noszenie go, nie wchodzi raczej w rachubę.
-
Jamnik z otwartą raną i odgryzionym uchem-juz w nowym domu
gallegro replied to Tigraa's topic in Już w nowym domu
[quote name='Ela_and_Krzys']z Wrocławia wiarygodna na pewno jest ulvhedinn...[/quote] We Wrocku jest dużo oddanych sprawie wolontariuszek. Ulv ma z nimi kontakt, wiec na jedno wychodzi ;) -
Dziś rano, Kama przyprawiła mnie o szybsze bicie serca... Weszła do kuchni, skoczyła łapkami na szafki, gdzie TZ-ka pozostawiła mi kanapki zapakowane w folię. Ze względu na zaawansowaną sklerozę, na kanapkach leżały leki obniżające ciśnienie i zegarek ;). Kama schwyciła jedną kanapkę i uciekła do pokoju. Dogoniłem ją i chciałem zabrać jej zdobycz, lecz trochę się obawiałem jej reakcji. Ponieważ moja słowna perswazja nie robiła na niej żadnego wrażenia, postanowiłem zaryzykować... Chwyciłem raptownie zawiniątko i wtedy moim oczom ukazał się zegarek i listek z lekami. Przyznam, że dopiero wtedy zrozumiałem, jakie to było nieroztropne z naszej strony... Tabletek było na tyle dużo, że przy jej słabej kondycji, mogło być nieciekawie... Na swoje usprawiedliwienie dodam, że moje psy nie mają w zwyczaju penetrować kuchennych szafek. No cóż, mamy nauczkę na przyszłość... Kama robi systematyczne postępy. Po powrocie do domu, o mało nie zabiła się, pędząc do furtki. Szczęśliwy pysio i małonieurywający się ogon, to najpiękniejszy widok, a w przypadku psiaka, który jeszcze niedawno, nie miał nadziei, to coś wspaniałego. Stosunki między psiakami jeszcze bardziej się ociepliły. kama skacze łapami na Bonusa i zachęca do zabawy (z wzajemnością). Sunia jest bardzo żywotna. Jej oczy nabierają blasku. Niedawno na werandzie, za pośrednictwem kanapy, wskoczyła na stół, żeby po chwili zeskoczyć bezpośrednio na podłogę :-o Jedzenie to czyste szaleństwo. Kiedy rano oddawałem jej zdobycz (bez foli, zegarka i tabletek ;) ), myślałem, że odgryzie mi dłonie. Sucha karma znika jakby zasysana odkurzaczem. Tak samo jest z innymi pokarmami. Kama sprawia wrażenie ciągle głodnej, choć zjada już słuszne porcje. Od dziś będzie dostawać zestaw witamin, które mam nadzieję, pomogą jej w szybszym odzyskaniu formy i wpłyną na poprawę sierści. kama nie pije już tak dużo jak wcześniej. Kama nie sprawia praktycznie żadnego problemu i jest bardzo wdzięczną sunią...