-
Posts
6246 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by wisela1
-
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
[quote name='ania14p']Panerek, czyli kocurek od Eli nie potrafi się od dwóch lat dogadać z moim Kaktusem, koty tak mają i trzeba się z tym pogodzić![/QUOTE] Od trzech lat Aniu, od trzech lat i dwóch miesięcy..... Raczej Kaktus z Panterkiem. Panterek dogadywał się błyskawicznie ze wszystkimi, a miałam wtedy 4 kociny... A poza tym Ona była dogadana. Z każdym na innych warunkach, ale była... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Proponuję drut kolczasty pod prądem..... Też to kocham ;-) Wczoraj przygotowałam sobie śniadanie. 3 kanapki BEZMIĘSNE !!!! Odezwał się komórkowiec, wyszłam z kuchni po aparat. Wzięłam i z tel. przy uchu wracam do kuchni......... Pod blatem siedzą 2 przeszczęśliwe mordki Boniś i Lunia. Zadbały mi o figurę. Kolejnych nie robiłam bo mi sie już nie chciało... Były prawie "artystyczne" ;-) Ślizgawica u nas straszliwa. Bezpieczny jest kawałek drogi. Taki że należy przejść ten odcinek przynajmniej 5 razy żeby spacerek miał jakikolwiek sens... Spacerki zrobiły sie okropnie nudne.... Przedwczoraj chyba puściłąm Lunię. Nawet Ona jechała jak na łyżwach. Drżałam żeby w całości do mnie jakoś dotarła. Narazie tylko na smycz. Ona jest bardzo szybka. Taki narwaniec. Najpierw broi, później myśli. Wymarzona kandydatka do kontuzji.... Lusieńka robi sie coraz bardziej agresywna, wie że robi źle, później sama sie reszty boi, ale pierze kadego.... Trzeba będzie sprawdzić tarczycę. Doc mówił że jak kot robi się agresywny to duuuuże prawdopodobieństwo że jest problem z tarczycą... Hekunio w lepszej formie. Je niewiele ale nie wymiotuje.Za to nie mogę sie od kociny opędzic... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
A tak wracając..... [quote name='panbazyl']też tak myślę. A w dodatku pozytywne podejście do istot [B]ludzko[/B]-zwierzęcych.[/QUOTE] Z tym pierwszym członem to byłby kłopot.... Nie mam litości dla hipichondryków, nie znoszę jak ktoś kolejki do lekarzy traktuje jako formę życia towarzyskiego. Idą, marudza, a później gorzkie żale że Pan Dochtor ;-) był niemiły. Przecież to też człowiek ! Cierpliwość ma swoją wytrzymałaśc. Jak kilku takich dziennie przewinie się przez gabinet..... Naprawdę szczerze współczuję... Mam sąsiadkę... Życzliwa, mądra kobieta... Ale... Uderzy sie o cokolwiek -[B] pędzi[/B] ( ! )do przychodni bo napewno kość pękła (ale pędzi ) albo jest wewnętrzny wylew, zakaszle albo chrząknie - biegiem do lekarza bo to napewno jakieś zapalenie może nawet płuc i potrzebuje natychmiast antybiotyki, coś zaswędzi albo jeden trudniejszy oddech - spanikowana szuka w pamięci co jadła bo to napewno wstrząs anafilaktyczny...... Nie wiem ile prawdy jest w gadaniu o stosunku lekarzy do pacjentów ale podejrzewam że sporą część niesnasek i konfliktów prowokują sami pacjenci.... Nachodziłam się po lekarzach przeróżnych specjalności ze Staszkiem, wiele, wiele razy leżał w szpitalu. I wiecie co ? Gdybym chciała się czegokolwiek lub kogokolwiek uczepic to musiałabym bym byc dużo bardziej wredna niż jestem. Przynajmniej ja miedzy bajki wkładam opowieści ze olewają starszych ludzi. Widziałam jak o Niego walczyli do końca..... Odległosc czasowa nie odgrywa tu żadnej roli. Wszędzie i wtedy wokół słychać było narzekania. "Dowodów wdzięczności" ŻADNYCH nie dawałam. Płaciłąm, owszem, i to dużo ale za prywatne wizyty u specjalistów. Dlaczego ? Bo gonił czas i chcjałam mieć potwierdzenia diagnoz....Może przesadzałam, ale przyjmowałam do diagnozę dopiero jak trzech specjalistów potwierdziło. Kupowałąm leki jeśli akurat nie było czegoś w szpitalnej aptece, czasem bardzo drogie... (takie braki sie zdarzały) Musiałam prywatnie opłacać rehabilitację bo po złamaniu obojczyka sam sobi zdjął gips zanim przewieźli Go na właściwy oddział... Płaciłam za rehabilitację po wylewie bo już tak bardzo chciał do domu....w sumie to były duże pieniądze, ale do cholery NIKT mnie ne zmuszał, nawet NIKT mi nie sugerował....Wyłącznie z własnej woli i na własne ryzyko próbowałam "kupić" Mu trochę życia. Czy mam do kogoś pretensje ? Jasne, do siebie. Nadal myśle że może czymś zainteresowałam sie za późno, że może powinnam wcześniej zareagować.... Do Matki Natury że nie dała wiecej czasu..... A tam, [I]"se ne wrati" [/I]Wczoraj z wizytą do futrzaczków przyszedł 8-letni sąsiad.[I].. [/I]Ło matulu, co one wyczyniały. Zabawa byłą przednia i ubaw po pachy !!! Luneczka jak kotek. Skakała na krzesła, stoły. Podłoga to było za mało. Ale cała trójka bardzo się zmęczyła. Jak kolega poszedł to wszystkie padły... Na dzisiaj też kolega zaproszony.... Hekuś trochę lepiej. Nadal towarzyszy nam obawa o nereczki bo On ten mocznik od zawsze ma na niebezpiecznym poziomie... Matka - wariatka co chwilę kota wącha w poszukiwaniu wiadomego zapaszku... Dla uspokojenia chyba tuż po Nowym Roku zrobimy badanie krwi. Jak wszystkie chore zwierzątka , Hektorek też czuje się uprzywilejowany. Ten tak zawsze - opka! Jestem unieruchomiona bo i jak odmówić. Teraz też choć piszę kocinka zwisa mi z ramienia... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Jakoś bardziej ciągnęło mnie do śrubek, młotka i temu podobnych instrumentów.... Nie lubię jakoś lekarzy..., niewielu zaufałam... To nie moja bajka. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
[quote name='panbazyl']Podziwiam Cię że wiesz jaki lek na co. Ja choc wychowałam sie w aptece, to wiem tylko od czego jest (tak mniej więcej) apap.... no i może aspiryna. Trzymam kciuki za zwierzaki. i za Ciebie![/QUOTE] haha.... Jak pamięcią sięgam to zawsze, nawet w dziciństwie mieszkałam pod jednym dachem z kim bardzo chorym.... Coś mi się przypomniało.. Staszka kiedyś złapała koszmarna arytmia. To było jeszcze przed stymulatorem.....Zima, okres rówież świąteczny. Trwało troche zanim przyjechało pogotowie.... Przypomniało mi sie coś z dawno czytanej książki... Był tam opis jak lekarze w okopach pomagali w takiej sytuacjii nie mając leków. Natychmiast wprowadziłam to w czyn, za moment skojarzyło mi sie coś z refleksoterapią, i tak walczyąłm chyba z 15 minut.. Kiedy wreszcie erka dojechała to lekarz był jakby ciut zdumiony....... Pytał co podałam. NIC. Niemożliwe. powiedziałam co robiłam. Refleksoterapie olał, ale sposób z okopów zrobił na Nim wrażenie. Ja uspokoiła szalejące serce, ale w karetce zaczęło się znowu, nie mogli ruszyć spod domu.. Na izbie przyjęć walczyli ponad 2 godziny... Im sie wtedy też udało.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Wygląda że ciut lepiej.... Hekunio bez humorku, jeszcze bez apetytu, ale rankiem przyszedł do łóżka na pieszczotki... Musi przecież odrobić stracony czas... Opowiadałam wczoraj wetowi o ciężkiej nocy z Bonisiem.... Nawet sie ze mnie nie śmiał... Powiedział że Boniś jest wyjątkowo twardy.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Byliśmy, wróciliśmy. Kroplówka, 3 zastrzyki....... Nawrót choroby jelit..... Dobrze że nie czekałam, jeszcze nie zaczął krwawić... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Hekuś zaraz jedzie do weta... Boję się czekać.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
[quote name='Isabel']No coś takiego!!! Był cały czas w mieszkaniu!!! Może jednak nic mu nie dolega? Może to tylko taki koci kaprys? Oby!!![/QUOTE] Też liczę na kaprys bo pogoda dzisiaj zdecydownie nie sprzyja kotom -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Ja tam zaglądałam....... Teraz nawet jak już wiem dokłądnie gdzie jest to musiałabym być Kontorcjonistką żeby się do Niego dostać. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Cały czas był w mieszkaniu......... Ale chyba kiepsko ze zdrówkiem skoro tak się chowa, choć zewnętrznych objawów nie zauważyłam... Tak czy siak - mam się czym martwić bo Hekuś przychodzi na wołanie atym razem nie reagował.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
[SIZE=7][COLOR=#800080][B]JEEEEEEEEESSSSTTTTTTTTTT !!!!![/B][/COLOR][/SIZE] :multi::lol::iloveyou::B-fly::cunao::laola: -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Choć ryczę to nadal wierzę że jeszcze się skądś wynurzy.... -
Przyszłam w poszukiwaniu fotki Zuzi rujnującej choinkę....... Zawiodłam sie, ale to chyba dobrze ;-)
-
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
[quote name='Wiedźma']Jak go wyciągnęłaś z zapaści?[/QUOTE] Ja nie wiem jak.... Nie mam pojęcia co w końcu pomogło, wiem tylko co robiłam... Kiedy leżał, nie mógł oddychać, jak wstawał to się przewracał. Skłądałam, skręcałam, wiązałam koce i ręczniki. Zbudowałam rusztowanie które pozwoliło Bonisiowi utrzymać pozycję siedzącą, al eokropnie dyszał, w.łaściwie się dusił a nie mógł odkaszlnąć, flegma wszystko zaklejała.. Oklepywałam boczki. Nie wiem gdzie pies ma płuca więc więc tłukłam prawie po całym tułowiu, pozwalał, wiec wymyśliłam ze to mu daje jakąs ulgę. Ale to wszystko było mało. Dmuchałam Mu sama w paszczydełko.... Nie bardzo to wychodziło wiec psiknęłam Ventolinem, niewiele dało więc zaryzykowałam i psiknęłam Berodualem... Bałam się straszliwie bo nie miałam pojecia jak psi organizm może na to zareagować. Mogły zacząc pekać pęcherzyki płucne, mogłam wywołąć krwotok.. Nie mam pojecia co mogło sie jeszcze stać. Wiem jednak ze psom nie podaje sie leków wziewnych a ja to zrobiłąm.... Nadal nie mógł stać ale oddech sie poprawił. Na koniec nadmuchiwałam gumową rękawiczkei pomału wpuszczałam powietrze do środka.... Po jakim czasie wrócił do normy nie mam pojęcia, al sądz że trwało to ok. 3 godz.... Zaczął pluć flegmą.... I tak już od kilku dni martwiąłm się o Bonisiową kupkę. Była brzydka.... podejrzewałam kłopoty z wątrobą. Przy tej iloci leków..... W poniedziałek wieczorwm właczyłam EssentialeForte. Kupka sie poprawiłą wiec chyba trafiłam. Wczoraj chyba ze stresu miałam cały dzień temperaturę, byłam słaba, klapnięta, jak dętka bez powietrza, ale nie miałam sie czemu dziwić, po takiej nocy...... Ponieważ Matka NAtura lubi mnie doswiadczać......... Ok 22-giej zdziwiłam sie ze na łózku nie ma Hektorka... Zaczęłam sie rozglądać i okazało się ze nie ma również Lusi... No to po spaniu... Po pierwszej zobaczyłam, Lusie na parapecie, wpuściąłm. Hektorek sie nie pokazał. Łudziłąm sie jeszcze rano ze wyjdzie z jakiejś dziurki, ale do tej pory sie nie pokazał...... On wprawdzie potrafi się gdzieś zaszyć i wynurzyć się po kilkunastu godzinach, ale to już za długo nawet jak na Jego zwyczaje. W ogródku też sie nie pokazał. Co robię ? Ograniczam sie do ryku...... Myślę że już nie powinnam brac na siebie odpowiedzialnosci za zwierzątka...... Nie potrafię upilnować... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Mamy za sobą potężny nocny kryzys....... Ufffffffff............... Dziś to najprawdopodobnie przeleżę, przesiedzę dzień czały przy łóżeczku Boneczka... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Ależ mnie One dzisiaj pilnują od rana żebym się nie wymknęła.... Nawet Bonulek który niezbyt chętnie podnosi się bez potrzeby, dziś dreptusia za mną bez przerwy.....Nawet jak idę do kuchni to cała trójeczka blokuje drzwi wyjściowe...... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Wybyłam wczoraj po południu, wróciłam wieczorem. W domu wcale nie czekała mnie żadna niespodzianka. Tak jak przewidywałam - jeszcze dziś sprzątam..... Wymiernych szkód nie stwierdzam jak dotąd, ale rozgardiasz przekroczył moje odważne wyobrażenia :diabloti: Kocinki też zaczęły okazywać swoje niezadowolenie z powodu mojej nieobecności. Lunia i Rudunio fikały salta w powietrzu z radości, kociny mnie okleiły jak się w końcu dopchały, a Boniuś...... Boniouś spał słodko i nawet nie wiedział że jestem już. Zauważył mnie dopiero głęboką nocą. Było po spaniu. Jakże On cudownie się cieszy.. Przebierał łapsiami, tańczył z przytupem, uśmiechał sie na całą szerokośc paszczydełka, jęzorek wisiał do podłogi.... Jak tu nie radować się razem z takim wspaniałym psiakiem. Zeszło nam prawie do rana. Sprzątanie nie idzie, powieki opadają.. Ale najważniejsze to czuć sie potrzebnym.....;) -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Dwa dni temu zaczęłam opłakiwać Boneczka......... Żadnego udanego spacerku, naprawdę pomyślałam że już blisko.... Ale dziś wreszcie pojęłam !!!! To wszystko przez grudki i sól. Dlatego najbliższe dni spędzę na robieniu bucików i rękawiczek dla Przystojniaka, Poi co On ma sie męczyć a ja denerwować i ryczeć. Poszukam formy w necie i coś tam napewno stworzę bo 4 buciki to kosmiczny wydatek, Boniś ma duży rozmiar ;-). Stanowczo ostatnio za wolno myślę i w dodatku mało koncepcyjnie. To chyba przez te korzonki. Wytrąciły mnie z rytmu na długo. W każdym razie już wiem jak zrobić antypoślizgową podeszwę !!! -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
[quote name='ania14p']Chyba niezupełnie normalny ten nasz dom, ale zawsze jakoś chyba fajniej niż w schronie.[/QUOTE] Dobrze że mnie wyręczyłąś w sprostowaniu.... ;-) -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
[quote name='ania14p']Ogary tak naprawdę nie chodzą w las! Gryzia jęczy do Kaktusa, ja gotuję te ryby od Ciebie (zeszłoroczne), Paweł śpi, Kasztan kontroluje sytuację, a PanTerek, grzeje się na półeczce nad kaloryferem, nikt mnie nie chce:shake:![/QUOTE] Nie rozumiem.. Jak to nikt nie chce? One Cie uwielbiają !!! Odsunęły sie i zostawiły Ci miejsce do popisów kulinarnych. Doceń to kobieto że Ci nie przeszkadzają, bo ja dzisiaj pół dnia myłam same podłogi. Zanim doszłam do końca to na początku już było napaskudzone... Tak chyba z 7 razy. Skończyć nie mogłąm.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
[quote name='Isabel']Całe szczęście, że z korzonkami już lepiej :happy1: Lunkę za karę to trzeba chyba uwiązać - ze zgrozą czytam, jak to urządzała biegi między autami :mad:[/QUOTE] Mnie na samo wspomnienie ciarki chodzą po całym ciele...... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
[quote name='ania14p'][B]Ogary tak naprawdę nie chodzą w las! [/B] Gryzia jęczy do Kaktusa, ja gotuję te ryby od Ciebie (zeszłoroczne), Paweł śpi, Kasztan kontroluje sytuację, a PanTerek, grzeje się na półeczce nad kaloryferem, nikt mnie nie chce:shake:![/QUOTE] Wieszcz tak rzekł !!! Nie ma dyskusji !!! -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
[quote name='Isabel']Ten kocyk-dywanik powinien być czerwony - to jedyny godny kolor dla Jego Wysokości Bonisława ;) Jak Twoje korzonki, Elu? Życzę zdrowych, spokojnych, mile spędzonych Świąt :tree1:[/QUOTE] No właśnie, a to była czerwono szara kratka zaledwie..... Moje korzonki jak wstaje to sie drą - JESTEŚMY !! ale jak już sie rpzkręcę to przechodzi' wczesnym popołudniem 2 tabletki i jest całkiem dobrze. Lunka dzisiaj znowu zwiała. Przedłużyli naszą uliczkę w dolince za górkę daleko... Pobiegła chyba do końca. Najprawdopodobniej dotarł do końca (bardzo ruchliwa to ulica) bo wróciła z kierunku który świadczył o tym że zrobiła niemałą pętlę.... Przyszła środkiem ulicy, a po obu stronach jadące auta..... Dziś na szczęscie niezbyt szybko bo jezdnia byłą niesamowicie śliska... Ja w końcu zejdę przez Nią nagłą i spodziewaną śmiercią. Wiecie co ja przeżyłąm jak widziałam z daleka jak Ona biegnie lawirując między samochodami ? Nie mam pojęcia dlaczego nie szła poboczem, chodnikiem..... I nadal nie przeprosiła. Podchodzi do mnie i czeka aż ja ją przeproszę..... Chyba musimy pogadać poważniej. Jak mi jeszcze jutro zwieje to straci hurtem wszystkie przywileje. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
[quote name='Wiedźma']No źle z tym Misiem... Dostanie pod choinkę zielone sanki - oby się nie przydawały! Wygłaskaj stworzęta świątecznie.[/QUOTE] Jakie źle ? Wypluj te słowa !!!!! To tylko chwilki słabości a nie żadne źle !!!!