Jump to content
Dogomania

wisela1

Members
  • Posts

    6246
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wisela1

  1. No i chyba się doprawiłąm.... Boniś rano wyszedł do ogródka jak wszyscy, tyle że wszyscy poza Bonisiem wróciłi a On ogłuchł... wogóle nie reagował na moje wołania, wręcz wrzaski żeby wracał..... Zajął się degustacją śniegu. Miałam na to pozwolić ? Musiałam natychmiast wyjśc niedoubierana.... Wiecie jaki był na mnie zły? Jakby miał jeszcze zębole to pewnie by mnie ugryzł, ale co sobie pofuczał, popowarkiwał to Jego.... Uwielbiam tego wielkopsa..... Rozpaskudzony poza granice możliwości. Zupełnie nie wiem kto był taki głupi i to zrobił..... Jak kęs czegoś pysznego wypadnie z paszczydła to Bonio sie nie fatyguje. Wlepia we mnie te psipiękne wielkie ślepka, wywala jęzor na całą długośc i z uśmiechem rozkazuje - rusz się, nie widzisz że mi wypadło. Podaj szybko..... Ze spaceru nie wróci za nic, użycie siły też nie odnosi skutku....Musi dostać coś pysznego.... Ale to to akurat wiem czyja wina - Pani z herbatnkiami.... Bonio już po 2 dniach uznał dokarmianie na spacerze zanormę. Kiedy normy nie wyrabiam to na wszystkie mozliwe sposoby mi o tym przypomina :-) Luniś dla odmiany wykombinowała ze przytulanki są panaceum na wszystko.... Jak coś zbroi to już sie nie karze, tylko pędzi do mnie i stara sie przytulić. W ten sposób odkupuje swoje przewinienia..... Mądralinka jakich mało....
  2. Żadna Cioć nie zechciała nas zaszczycić TYSIĘCZNYM postem więc piszemy sobie sami....... Biedne moje zwierzątka.... Dopadło mnie zapalenie korzonków ..... Wczoraj tylko jeden spacerek, a dzisiaj jak dotąd nawet się nie zanosi na wyjście. Zobaczymy, może później...
  3. A ja wczoraj głaskałam Gryzeldę !!!! Kasztan to mnie zamęczał podstawianiem łepetynki. Gryzia widać że się szybko resocjalizuje, ale widać też ze ma dziewczyna za sobą cieżkie czasy. Popieściłąm też "mojego" kota Koksa zwanego teraz Panterkiem......
  4. Dzisiaj pojechałam w WIELKI ŚWIAT z naszej wsi..... I wiecie co.? Muuuuuuuszę, bardzo muuuuuuuuuszę pochwalić moje futerka. Wcale ni narozrabiały aż tak bardzo jak to mają w zwyczaju kiedy nie ma mnie w domu. To było niezwykłe. Nie byłam pewna czy weszłam do właściwego mieszkania. Słuchy mnie doszły że że ogłoszenie Lunki wpadło komuś w oko..... Wolałabym żeby w Luni ktoś sie zakochał, ale..... Ona już tak dawno szuka domku. Zobaczymy czy coś z tego wyjdzie. Sprawdzaniem domku i rozmowami zajmą się bardziej wprawione w takich bojach Ciocie. Na takie akcje to ja jestem chyba zbyt naiwna. Smutno będzie jakby co, ale tyle innych w kolejce....
  5. Lunisia załapała że bardzo mnie rozczula swoim przytulaniem, pokombinowała dziewczynka i wymyśliła że będzie mnie jeszcze witała przytulanką. Nie wskakuje na mnie, staje na dwóch łapsiach i dopiero wtedy staras mnie wziąć za szyję..... To jest cudowna psina. Naprawdę. Ale trzeba chcieć Ją zrozumieć, wejść z Nią w interakcje. Ostatnio dawałam Jej mniej swojej uwagi bo zajęta byłam moimi rękoczynami to już, już zaczęła się na swój sposób buntować. Wczoraj dałam Jej wiecej siebie, poszłyśmy sobie nawet obie do lasu poplotkować, dzisiaj też zajmowałam się Nią więcej na spacerku i w domu. Juz widać że sunia spokojniejsza, grzeczniutka.... Pisałąm juz kiedyś. Z Nią tak jest. Układ. Ja będę grzeczna ale coś za to dostanę.... Chyba ma serdecznie dość odrzucenia. Za długo to trwało..... Chyba.
  6. Dziękujemy. Boniś skończył antybiotyk i jest powiedziałabym ...średnio. Noc nie należała do dobrych, zdrowych ani spokojnych.... Nie wiem co myśleć, co napisać ani co zrobić. Wiem tylko co bym chciała. Bardzo chcę zeby Boniś doczekał światełek. Taki był wtedy szczęsliwy. A tu jak na złosc. W naszej okolicy nie ma jeszcze nic.... Ma tylko światła samochodów na wieczornym spacerku.... Luneczka dla odmiany bardzo grzeczna.
  7. No i mamy 1000 stron. W moich ustawieniach. Zbliża sie 10000 postów. Dłuuuugo i duuuuuuuużo
  8. Dzisiaj Boneczek dostał ostatni antybiotyk. Za jakieś 2 dni sie okaże czy to działąnia uboczne ( przewidziane nw ulotce ) czy dzieje się coś znowu. Spadł śnieżek. Boniowy przysmak.... Boję sie o gardziołko, ale przecież kagańca Mu nie ubiorę.
  9. Pisałam ze jeden Pan Sąsiad powiedział mi kiedy, ze w drugim życiu chciałby być psem u mnie..... U tych państwa też fajnie... Pani ustąpiłą psom miejsca w łóżku i sama śpi na rozkładanej kanapie.... . Mają 2 małe terierki. Jeden był niedawno operowany... Odchodzili od zmysłów..... Ja bardzo, bardzo lubię kiedy zwierzaki mnie wykorzystują. Są jakieś tam niewielkie ograniczenia, ale NIE TRESUJE. To nie małpki w cyrku. Wystarczy że ludzie zabrali zwierzakom wolnośc i naturalne środowisko. Koty jakoś mi po blatach szybko przestawały łazić Jeden NIGDY nie przestał i wszystkie metody wzięły w łeb.... Hektorek. On już w schronie taki był. Mimo kalectwa był najbardziej skoczny i zawsze był wyżej od innych... Wygrał, a ja kupuję spec środek do dezynfekcji blatów, bo to przecież kocinka wychodząca. Dziś jak wstałam oczywiscie natychmiast stanął pod balkonem i wołał OTWÓRZ !!. Otworzyłam, wyjrzał, nawet do końca nie wyszedłi i zrobił w tył zwrot. Ziiiimno, biało !!!. Nie dziwię się bo dopiero co wygrzebał się spod kołderki. Skakanie na ludzi... Lunka skacze, Ruduś naumiał się od Niej. Na mnie nie skaczą.... Parę razy powiedziałam - wiecie co, tego to ja nie lubię..... Ze wzgledu na ludzi załozyłam bramkę w drzwiach taką jak dla dzieci.... Lunka przeskakuje... Martwie sie o Jej przyszłosc bo poznałam panieneczkę na tyle ze wiem jak to będzie po adopcjj. Ona z każdym będzie próbowała się na nowo. Żeby Lunia zaufała potrzebne są oceany cierpliwości. Ona KAŻDEGO najpierw przepuści przez najczarniresze meandry swojego charakterku.... Choć na każdym kroku okazuje mi swoje przywiązanie, wiernośc i miłośc to i tak jak na moment tracę czujnośc albo Ją z widoku,to już próbuje czy moze się coś uda... Widać to jak na dłoni ze zachowanie wstrzemięzliwości dużo Ją kosztuje. Ale naprawdę sie stara. Wie ze nie powinna bo to mnie wkurzy, sama sobie zadaje karę, ale muuuuusi. Od czasu do czasu poprostu muuuusi. To poza bieganiem dodatkowy sposób na wyładowanie nadmiaru energii. Wczoraj jak jeszcze byłyśmy pogniewane wymknęła sie do ogródka jak wyszłam powiesic coś na balkonie. Nie widziałam Jej. Pewnie poszła za tuje. WEróciłąm mdo mieszkania i zamknęąłm balkon. Poszłąm do drugiego pokoiku i zajęłąm sie moją radosną tfutfurczościa. Trwało to ponad godzinę. Wychodzę.... a za drzwiami Lunia. Trzęsła sie z zimna i strachu jak osika ale ani raz nie zaszczekała. Odebrała to jako dodatkową karę. Trzeba było widzieć Jej oczy... Nawet jak otworzyłąm to pytała oczkami czy naprawdę moze wejść.... Do dzisiaj mnie to boli. Uciekłam do łązienki sie wyryczeć bo nie chciałąm zeby to widziała.. Myślę czasem ze może gdyby miała bardzo duży teren do dyspozycji i mogłaby wychodzić kiedy chce, to może.... Ze zwierzakami się szybko dogaduje, ale każdego ludzia musi obszczekać. Na odległośc, nawet sie bardzo nie zbliza, ale musi.... Na koniki kiedyś szczekała, a teraz często wpada do pobliskiej stadninki i tylko biega między konikami, czasem z lokalnym psem. Konie już ją znają i nie reagują, kiedyś sie płoszyły. Najgorzej było w lesie. Teraz nie lubi tylko kiedy ktoś konika dosiada.... Ale da sie to tolerować. Lunia jest piekna, słodka, ale jeśli ktoś ma włąsne wyobrażenie psich zachowań to napewno Lunia nie dla Niego. Super mieć Lunie koło siebie ale zawsze trzeba być gotowym na niespodzianki. Wiesz co Bazylku - Tobie taka Lunka potrzebna. Szybko by Cię wytresowała. :-) To jest taki typ - wszystko albo nic.
  10. [quote name='panbazyl']to tak jak ja. Wiem, ze to mało dogomaniackie, ale cóż. Psy jak i dzieci muszą znać co im można a co nie. Bo bym oszalała inaczej. Dzieci to rozumiem, ale psy :crazyeye:
  11. Ale za to u nas nigdy nie jest nudno. Co dzień coś nowego. Nie da się w rutynę popaść. Gniewałam się na Lunkę od rana. Miała dość Właśnie przyszła przeprosić. Znowu "po ludzkiemu" Wspięł mi się na ramiona, przytuliła i pocałaowała w lewy policzek i prawe ucho..... I po gniewaniu...... Już się władowała na moje łóżko i widać jak jest zadowolona.... Głównie chyba nie mogłą tego łóżka przeboleć.
  12. Boniś znowu nie mógł sie wczoraj skupić.... Rano też nie. Dostał troszkę olejku parafinowego..... Poszłam do sklepu i później z Rudusiem. Wracamy... Już pod drzwiami podejrzany zapach. Wpadam... i dobrze że na progu zdołałam jeszcze wyhamować. Z Boneczka poleciałooooo.......... co mnie znowu tak bardzo nie mzdziwiło, ale w tym leża : pieczywo, pomidor, pół papryki, rozwalone smarowidło do chleba, kilka sztućów, 2 cebute, główka czosnku, pół kostki białego sera, kilka plasterków żółtego........ Czyje to dzieło? Wiadomo że Luńci. Ściągnęła wszystko co było na wysokosci blatu i wyżej- z lodówki...........Dobrze ze nie zmiksowała tego z Bonia lekami. Pudełko ocalało. Suuuuuper była robótka. Lunia znowu zaczęła testować swoje umiejetności i moją cierpliwość. Już się naumiała zabierać kotom wszystko. Do niedawna kombinowała, a ja mnożyłąm utrudnienia. Teraz już nie kombinuje. Wskakuje na stół i się częstuje. A złośliwa to jest. Nie korzysta z psiej miski z wodą tylko stpjąc na stole wypija z kociej miseczki która stoi na parapecie.
  13. [quote name='Wiedźma']Czyżby Zuzka paradowała w czerwonej obróżce? Z identyfikatorkiem? :) [COLOR=#008000][B]A jaka bezwstydnica z brzucholem gołym![/B][/COLOR] Przecudne, ale zmniejsz rozmiar obrazków, bo Cię moderator sponiewiera: największe mogą mieć 480x640.[/QUOTE] Przecież to Twoja wina. Miałaś czas zrobić z Zuzki skromną, grzeczną panieneczkę, a tymczasem wypuściłaś w świat rozpustnicę exhibicjonistkę ;-)
  14. Dlaczego Hekuś i Lusia mają coraz ostrzejsze paznokcie? Przecież zyją wolne, wielokroć widziałam jak uzywają sobie na drzewach i na nodze mojego łóżka, ale to działą jak ostrzałka a nie pilniczek.... Luneczka to wieeeeeelki tchórz. Boi sie bardzo wielu rzeczy. Odkurzac, mop parowy, wiatrak, wirująca pralka, boi się ludzi których zna i lubi jeśli mają w ręku coś nietypowego sporych rozmiarów, boi się nawet ciemności. Boniś o 4,00 dostaje lekarstwa, wypija z litr wody, a ja otwieram balkon zeby sobie poszedł siknąć. Wychodzi Boniś, wybiega Ruduś i rzecz jasna koty. Lunia ? Staje na progu i patrzy czy ja też wychodzę.... Nie ruszam się, wiec Lunia wraca. Kiedyś wyszła na balkon a ja zamknęłam drzwi. To trzeba było widzieć w jaką histerię i przerazenie wpadła.... Jeśli wychodzimy mna tyle późno że już jest ciemno i w dodatki nie świecą latarnie, co często się zdrarza, to Lunia nawet spuszczona ze smyczki trzyma sie bliziutko.... Sprawia wrażenie przebojowej suni....... Ale to nieprawda, już swoje gdzieś, kiedyś przeżyła i bardzo sobie czeni bezpieczeństwo i bliskośc człowieka... Mam nadzieję że wreszcie mnie rozkłada na dobre, choróbsko pójdzie w diabły... Byle do mrozów i pięknego śniegu ;-) Wtedy już nie ma żadnych chorób. Hektorek pół dnia wizytuje okolicę, obserwuje w lesie dziki, sarny, jelenie...... Wraca do domku i natychmiast rządzi. Ja teraz chcę opka, ty mnie będziesz przytulac i głaskać, a ja będę ci śpiewał moije mruczanki do ucha...... Rzecz jasna siadam natychmiast i oboje ........odpływamy. Póki psiątka się nie zorientują że nam dobrze.... Cała trója zazdrosna o siebie nawzajem i o wszysto inne. Nawet o telefon...... Tego dźwięku też się boi. Kiedy dzwoni biega przerażona po mieszkaniu....
  15. Stara miłość..... Wróciła limonka. Nie wiem czy ta sama, czy taka sama, ważne dla Bonia że bez bagażnika na dachu. Boniś znowu zakochany. Dopadło biedaka sporo działań ubocznych antybiotyku. Żałosnie bardzo to wyglada. Musimy przetrwać jeszcze 5 dni. Z wetem czerwona linia. Nie mam pojęcia kiedy , ale gdzię mi powoało na szyję i ledwie głową ruszam, kosci bola, każda inaczej. Męczy mnie to przeziębienie. Muli i muli. Czasem lepiej, czasem gorzej. Mogłoby się zreflektować. Albo niech mnie porządnie rozłoży na 3 dni albo niech idzie w cholerę bo już jestem wściekła. Od 2 dni sobie obiecuję ze wejdę na 2 dni do łóżka żeby sie wypocić i chyba wreszcie to zrobię. Znalazłam dziś ochotniczkę która chętnie wyjdzie z dziećmi na spacerek.
  16. W ubiegłym tygodniu miałam we wtorek wyruszyć w wielki swiat. Tymczasem Lusia i Hektorek jak poszły w południe w poniedziałek tak nie wróciły.... Ja gotowa do wyjścia a kotów nie ma. Lusia to pół biedy, ma takie zagrania, ale Hektorek ??? Łóżeczkowy przytulasek ... To było mało ze dziwne to bardzo niepokojące. Z wyjazdu nic nie wyszło, zaczęłam poszukiwania. Obeszłąm 3 pobliskie parkingi czy nie siedzi pod którymś samochodem, albo o zgrozo nie leży gdzieś rozjechany.... Łaziłąm, wołałam bo Hekuś to jak psiak, zawołany przychodzi. Poszukiwania bez rezultatu. Wróciłam... Mysle...... Wyszłam do ogródka , łaziłam pod płotem i nawoływałam dalej..... W pewnym momencie.... właściwie nie wiedziałąm co to za dźwięk. Jakieś kwilenie, popiskiwanie, przez głowę przeleciało mi nawet że to noworodek.... Poszłam..... chodzę i nasłuchuję, ale dźwiek raz z jednej, raz z drugiej strony... Wydawało mi się że już obeszłąm wszystko `i mam dźwiekowe omamy.. Spojrzałam w bok, jakiś kłąb splątanych przerośnietych suchych traw. To się rusza ? Podeszłam blizej i zobaczyłam pół główki Hektorka... Rzuciłam się na pomoc,a moja kocina chce mnie zjeść. Wystraszony na maxa. Zdjęłam kurtkę, nakryłam. Uspokoił sie. i zaczęłam pomalutku rozplątywać. Wtedy zobaczyłąm co było przyczyną takiego zamotania..... Na najdłuzszej łąpce miał plastikową rurkę.... Rurka niewiele szersza od łapsi. Do tego to łąpsia którą chodzi, bo druga za krótka. Miał super cel że akurat wszedł w taką wąską rurkę i dużo wiekszego pecha. Nie mógł już iść, i nie mógł się uwolnić, szarpał sie biedak, a ze miejsce gęsto zarośnięte....... Co bieduś musiał przeżyc..cała noc w zimnie,na twardej ziemi, zamiast na podusi pod kołderką... Ja ściągnęłąm rurkę to wystraszony biedak przysnął. Ponieważ przed spodziewanym wyjazdem kiepsko wyspacerowałam Bonisia to jak trochę odpoczęłąm zabrałam Dziadulka na spacerek. Miał niezły dzień to sobie dłużej podreptaliśmy..Przed wyjsciem otworzyłąm balkon tak na wszelki wypadek... Wracamy, a w domu 2 niespodzianki. Hektorek już śpi na łózku a Lusia uskutecznia toalete na "swoim" fotelu... Półtorej doby póżniej Bopniś złapał zapalenie krtani... Krztusił sie niemiłosiernie. Wiecej niż pół nocy chodziłąm z biedakiem po ulicy bo tylko w chłodzie sie nie dusił. W mieszkaniu wyłączyłąm ogrzewania, otworzyłąm balkon. Byle do poniedziałku. W niedziele konsultacja tel. z wete. Zalecił antybiotyk.W poniedziałek przyszedł ... Osłuchał , opukał... Antybiotyk działa. Dostał jeszcze 3 zastrzyki... Dobrze że szybko dostał antybiotyk. Pomału dochodzi do siebie. Uff........ A juz sie bałąm ze .... Dzisiaj był wecik. ponownie. Znowu osłuchał i opukał Pięknisia i rzekł... no Bono, udało się , mamy sukcesik.... Kamień z serca. A teraz do tych wyrodnych wygodnickich opiekunek ! Jak można takim kochanym istotkom odmawiać łózeczka.... Ja na 90-ciu cm śpię z Lunką, Rudusiem i Hektorkirm. Często jeszcze Lusia ię podłącza, polegując na brzegu ... Lunia grzeje mi nogi, Ruduś plecy, a Hektorek dba żeby się wolne miejsce na poduszce nie marnowało. Boniś wprawdzie na swoim tapczaniku ale zaledwie pół metra dalej dba wytrwale aby powietrze nie było zbyt świeże.... Boniś na spacerkach spotyka bardzo często pewną Panią która zawsze Bonia częstuje herbatniczkiem. Ostatnio spotykaliśmy Panią codziennie wiec Bonio wykoncypował że herbatniczek jest nieodłączną częścią każdego spaceru, A tu pech... Wczoraj Pani nie spotkaliśmy. Bonio za nic nie chciał wracać do domu.... Tak się zapierał.... Zmusił mnie . Kupiłam w sklepie herbatniki i dopiero wtedy niczym osiołek za marchewką, Boniś za herbatniczkiem raczył dać sie do domu doprowadzić. Mordki moje.... [URL="http://img441.imageshack.us/i/mordkimoje.jpg/"][IMG]http://img441.imageshack.us/img441/2525/mordkimoje.jpg[/IMG][/URL]
  17. Powtórzę. dzieje się. Wczoraj przysiadłam zeby popisac ale skutecznie wywalało mnie z sieci. Teraz sieć łąskawa, ale najpierw pozałatwiam sprawy bazarkowe bo nie wiem co będzie później.... Jeśli sieć postanowi z nami zostać to obiecuję dzisiaj sprawozdanie.
  18. Oj, dzieje się u nas... ale zanim ochłonęłam z jednego, zaczęło się dziać co innego... w najblizszym czasie popiszę... A ja naiwna myślałam ze to moje wyrko..... [URL=http://img545.imageshack.us/i/mjeo.jpg/][IMG]http://img545.imageshack.us/img545/4355/mjeo.jpg[/IMG][/URL]
  19. Widzące oczka te ż by nie widziały,Ruduś za mały. Pokrywa była podniesiona. Tak nie bywa. To wyczuł i pewnie wspiął się łapsiami na krawędź z ciekawości.......
  20. Wspomnienie dnia wczorajszego........ Ok. 15-tej któryś tam raz machałam sobie mopem w pokoju. Ruduś nochalkiem otworzył pudełko i porwał spory kłebek wełny. Niech się pobawi, zabiorę jak skończę myć. Lunka przykłądnie spała na łóżku. Nie dobrnęłam z mopem do końca jak Boniś raczył był wstać i ustroiił mokrą jeszcze podłogę w kilku miejscach kupką..... Odstawiąłm mopa i zaczęłam sprzątać po Boneczku. Ruduś zszedł na plan dalszy. Ileś tam razy obróciłam trasę pokój - łazienka. Spuszczam wodę i........wszystko wywala. Ki diabeł, chwilę temu było OK Głębsza "penetracja" zdradziła przyczynę. Rudzinek zabawił się w koszykarza. Kłębek wylądował w muszli....
  21. [quote name='Isabel']Oby się upiekło! Bo na chorowanie, przy tej gromadce, nie ma warunków :shake:[/QUOTE] Niby tak, ale ja i tak nie jestem z tych co wskakują pod kołdrę z pierwszymi objawami przeziębienia. Nie lubię leżeć. Kiedy sie budzę też nawet nie patrzę na zegar tylko spuszczam nogi z łóżka. Co innego mnie martwi. Chwilowo jesteśmy z Boneczkiem niekompatybilni choć ja też lubię zimno. Ja powinna sie "trzymać ciepło" przez czas choroby - jak to mówią wypocić sie, a Boniś potrzebuje chłodku. Ma grube gęste , długie futerko. Jest Mu gorąco, a wogóle kiedy chłodek, to chłopak ma zdecydowanie lepszą forme. Oczywiście i w tej sprawie wygrywa Boneczek. Ja ładuję na siebie stertę ciuchów, 2 pary skarpet i zapewniam Pieknemu mierny wprawdzie ale chłodek i stały dopływ świeżego powietrza. Czasem mnie coś dopada, ale chorowita to ja nie jestem wiec i tym razem jak przyszło to i pójdzie. Potrwa moze 2 dni dłuzej ale przejdzie. Martwi mnie Boniś ostatnio. Spojrzenie ma jakieś takie smutne, 2 dni nie miał apetytu, choć dzisiaj zjadł ładnie śniadaniową porcje. Zobaczymy jaki będzie spacerek. Chyba trochę wiecej pokasłuje..... Zaczyna mi sie tłuc po głowie pytanie czy jeszcze zechce się zatrzymać. On tak kocha światełka..... Oby jeszcze doczekał. Z takim zachwytem oglądał chounki i udekorowane domy..... Mógł patrzeć godzinami. Teraz tylko wpatruje sie w światła samochodów. Bardzo też lubił patrzeć na uliczne latarnie kiedy prószył śnieg.
  22. I nie odpuścił Piękny spacerku. Jak tylko powiedział że natychmiast wychodzimy to się zerweałam i z radochy, a raczej z głupoty nie założyłąm butów..... Radośc, pośpiech i myślenie paruje. Wyszłam w crocsach chinoksach.... Już nie jestem zdrowa, a tym sobie pewnie dogodziłam Zorientowałam się szybko, już na dziedzińcu, ale Boniś nie z tych co zawrócą, a przywiazać nie ma do czego... Cóż było robic. Poszliśmy. Boniś rzadzi. Teraz trochę się boję. Ale moze mi się jakos upiecze.
  23. Siedziałam wczoraj smutna, z oczu leci, z nosa kapie, w kosciach łupie, okropny kaszel robił za towarzysza.... Lunia powtórzyła numer z przytulaniem. Tym razem to już się porządnie poryczałam ze wzruszenia...... Boniś chyba wypadł z formy. Wczoraj nie chciał spacerku. Spał i spał i spał. Wstawał siknąć albo kupknąć w mieszkaniu albo jak maiał chęć to do ogródka. Nawet niewiele razy poszedł do miski z wodą. Żarłooczek, a nie zjadł nawet połowy dziennej porcji. Ledwie w biegu nadążałąm zmienić posłanko bo Boniś nie czeka. Ładuje sie i już. Ale, UWAGA !!!, budził się bezbłędnie na czas podawania leków. KIEŁBASKA !!! W nocy wstał raz, nasikał i zmienił posłanko. O 4-tej dał sie namówić na wyjście do ogródka to błyskawicznie prześcieliłam Pieknemu tapczanik. Zanim się położył to sprawdził czy napewno. Zawsze tak robi kiedy nie widzi jak to robię. Obwąchuje.... Jak zwykle o tej porze dostał włąśnie leki i ukłąda sie do snu,.... Niepokoi mnie to spanie i niecheć do ruchu. No nic, jeśli jeszcze dziś odpuści sobie spacer to . kiepsko. Nie ma co krakać.
  24. Lunka sobie dzisiaj znowu nagrabiłą. Doskonale sama wie jaka kara Ją czeka i już nie czekając na moją reakcje sama ją sobie wymierza.... Kiedy ma już dość izolacji to przychodzi przepraszać. Akurat siedziałąm w foteliku... Położyłą mi łapki na ramionmach, skrzyżowała z tyłu na karku i poprostu mnier do siebie przyciagnęła, a główeczke przytuliłą do policzka.... Zrobiła dokłądnie to co ja robie czasem z Nią..... To było naprawdę NIESAMOWITE. Jest sunieczka uczłowieczona jak nic...
×
×
  • Create New...