-
Posts
6246 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by wisela1
-
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Narazie na modelce bo właściciek śpi... [URL=http://img835.imageshack.us/i/modelkah.jpg/][IMG]http://img835.imageshack.us/img835/1884/modelkah.jpg[/IMG][/URL] -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Wczoraj zrobiłam Boniowi skarpeteczki......... Prezentacja jutro bo dziś mam zawalony dzień na maxa. Nawet na komp czasu nie miałam.. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Chciałąm dzisiaj Bonisiowi zrobić artystyczne zdjątko w bucikach ale chłopak się zbuntował bo na spacerek nie ubierałam a teraz mi się zachciało !!! Tak oto protestował....... [URL=http://img248.imageshack.us/i/butki2.jpg/][IMG]http://img248.imageshack.us/img248/7606/butki2.jpg[/IMG][/URL] To robiłam kilka dni temu jak wychodziliśmy na solony śnieg... [URL=http://img571.imageshack.us/i/butkiu.jpg/][IMG]http://img571.imageshack.us/img571/2047/butkiu.jpg[/IMG][/URL] Przy okazji donoszę że Boniś butki już porządnie podniszczył. Muszę myśleć o kolejnych. Na koniec wiadomosć NAJLEPSZA z możliwych !!!!! Odwiedził nas dzisiaj nasz Pan Doktor Łukasz..... Osłuchał Pięknisia i rzekł że nie spodziewał się zastać Bonisława w TAKIEJ formie !!! W związku z tym rozważa zaaplikowanie Boniowi jeszcze jednej hormonalnej kuracji " na starość" ale najpierw będzie to konsultował ze specjalistami.... Ostrzegł mnie zebym nie spodziewała sie fajerwerków, ale spróbować warto.... Pamiętacie jak bardzo źle było z Bonisiem jesienią ? Już był uzgodniony termin zastrzyku...., ba, w zaprzyjaźnionym, bezpiecznym miejscu już czekał dołek...... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Aaaaaaaa!!! NAJWAZNIEJSZE !!!~. My sie z Luneczką znowu baaaaaaardzo kochamy :-) -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Skucha!!! :evil_lol: To Lunisiowa rączka :diabloti: Biszkopcik nosi białe stopki i białe mitenki.... Oj, Ciociu, jak mozesz o tym nie wiedzieć ??????????!!!!!!!!!!!!!!!!!! A wygraną miało byś zdjęcie Boneczka w bucikach. Duuuuuuuużo straciłąś ;-) -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Zgaduj zgadula kto pod kocykiem ? [URL=http://img33.imageshack.us/i/zagadkacf.jpg/][IMG]http://img33.imageshack.us/img33/4933/zagadkacf.jpg[/IMG][/URL] -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Nie skomentuję.Wyjaśnię tylko że to jest krzesło na parapecie które ma za zadanie utrudnić Luni dostęp do kocich miseczek... [URL=http://img594.imageshack.us/i/krzesa.jpg/][IMG]http://img594.imageshack.us/img594/2166/krzesa.jpg[/IMG][/URL] -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Lunisia weszła w drugą fazę cyklu.... Przepraszanie.... Ona ma cykl kwartalny. Miesiąc potworek, miesiąc przeprasza i sie podlizuje, miesiąc jest dziewczyną IDEALNĄ.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
[quote name='Wiedźma']Bonuś jest jedyny w swoim rodzaju, ale Tobie chyba trafiają się takie wyjątki. Pamiętam, jak Zorka wytrąciła Ci telefon w ostatniej chwili...[/QUOTE] Jest w tym ziarnko prawdy.. Masz racje, mnie trafiają się takie wyjątkowe "egzemplarze". Pierwsz chyba był Gaspar który w 14-tym roku życia w ciągu tygodnia przeszedł zawał i wylew.... Odszedł przy drugim wylewie. Był z nami od 6-go tygodnia życia. To był wybraniec i ulubieniec Staszka. Odeszli tak samo ( teraz właśnie to do mnie dotarło ! ) , choć w ogromnym przedziale czasu Zoreczka którą wspomniałaś, a teraz choćby Hekuś że o Boniulku nie wspomnę. Luneczka to też na swój sposób niezły oryginał ;-) Bardzo kocham wszelkie dziwadełka i chyba dlatego do mnie trafiają.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Dzisiaj też całkiem dobrze, ale ostatnie załamanie odbiło sie na Boniu........ Widać jak się buźka zmienia :-( Boniulek miał taką dośc potężną kufkę, a teraz mordusia zrobiłą się taka szczuplutka...... I tak jest najpsipiękniejszy :loveu: Z Lunką poszłam w kierunku lasu. Ledwie wszłyśmy...... a tu bliziutko słychać chrum chrum chrum..... Wiałam aż miło.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Byliśmy na spacerkach..... Numer 1 czyli Pan i Władca zażądał dłuższego spacerku niż planowałam. Cały czas miał roześmianą mordeczke chociaż brzydko zacinało. Taka marznąca mżawka. Paskudna. Spacerek był wspaniały. Wracałąm szczęśliwa, póki nie otworzyłąm drzwi....Aż miło było patrzeć jaka Luneczka jest zdolna.... Przywracanie do stanu pierwotnego już miłę nie było... Krzesła postrącane... Czyli......... już nie mogę piramid ustawiać. Trafi kiedy krzesłem w któreś zwierzątko.... Wolę nie mysleć... Wiele razy powtarzałąm ze zwierzątka mają choć jedną przewagę nad ludźmi - nie muszą cierpieć, można Im pomóc odejśc bez bólu.... Ale chyba przestałąm sie już zgadzać sama ze sobą. Boniulek kompletnie mi namieszał.Ta psinka już conajmniej 4 razy wracała z teczowego mostu..... Dobrze ze nasz wecik nawet w bardzo ciężkich nawet sytuacjach nie traktuje Morbitalu jak najlepszego wyjścia. Poprzednia noc była tragiczna. Naprawdę czekałam na ostatni oddech, a dziś byłąm na spacerze z radosnym psiakiem. Tym samym, żeby nie było wątpliwości...... Boniś ma niesamowitą jeszcze wolę zycia..... Tyle dolegliwości, najpaskudniejsze choróbska, operacje, a On nadal chce sie cieszyć życiem. Człowiek powinien sie uczyć od psa...... A co robi człowiek ? Stęka, narzeka.... Ja też, szczególnie ostatnio ja wysoka wilgotność. Więcej stękam niż normalnie mówie ;-) -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Noc spokojna. I tak nie spałam. Dlaczego ? Na wszelki wypadek, bo jakby coś..... Wariatka ? Wiem. To moje trzecie imie. I tak już o 5 miałam nerwówkę bo Słoneczko moje się obudziło i NIE CHCIAŁ parówki !!!. A w parówce leki... Ale postał, popatrzał i wreszcie wziął. Nie chciał jednak wyjśc do ogródka siknąć... Nie chciało Mu sie fatygowac. Potrzeby załatwił na miejscu. Poczekał aż prześcielę oba posłanka, napił się i złożył kosteczki na czyściutkich podkładach. Buntuje się jednak przy wszelkich zabiegach higienicznych..... Nie pozwala sie szczotkować, a futerko dość długie, teraz już nie pozwala sobie myć brzusia, a trzeba, Boniś przecieka, od siurków mogą się nadżerki porobić.... A co? Boniś ma wyłącznie same prawa. ;-) Służba do pionu ! -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
[quote name='Isabel']Z Bonia to twardy facet :happy1: .[/QUOTE] Weterynarz mówi to samo..... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Wczoraj było ciążko. Noc była straszna...... Po godz. 3 doszłam do wniosku ze Boniulek już wypełnił swoje zadania po tej stronie mostu i byłam bardzo blisko decyzji.....Po wielu zabiegach zasnął wreszcie ok. 4-tej. Spatulkał spokojnie, ja siedziałam i wpatrywałam sie w psinę jak sroka w gnat. Chyba czekałam na ostatni oddech. Tymczasm o 7-mej Piękniś obudził się z uśmiechem na paszczydełku.... Oczka wprawdzie jeszcze się nie uśmiechają ale są dużo pogodniejsze :-) Byliśmy na spacerku, mimo bucików sprytnie omijał głębsze kałuże. Kupalek sie poprawił. To najprawdopodobniej przez tą cholerną wilgoć. Mnie też w kościach strasznie łupie. Ukradłam Boniowi procha przeciwbólego. Może wystarczy na dłuzej niż moje.... Dojście do kocich miseczek zablokowałam piramidą krzeseł w różnych konfiguracjach. Wygląda starsznie, ale myślałam że Lunkę odetnie... No włąśnie - myślałam.....Mimo to coś mi sie wydawała że kocinki zbyt szybko opróżniają miseczki... Wczoraj nakryłam tego "kotka" Koreańskie konsorcjonistki to przy Lunce pokraki i ciamajdy. Zamarłam jak zobaczyłam w jakiej pozycji Ona wylizuje kocie miski. Bałam się nawet odetchnąc. Gdybym Ją zmusiłą do jakiegoś gwałtownego ruchu mogła porządnie połąmać kręgosłup i nóżki. Ot normalny dzień...... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Nie piszę bo smutki mnie dopadły.... Boniś znowu ma załamanie zdrówka, piękne ślepunie posmutniały..... Kupka znowu brzydka.... Hekuś niby tak zewnętrznie to OK, ale inaczej się zachowuje, a takie właśnie zachowanie jak dotąd było niechybnym znakiem ze nastąpi kolejny rzut choroby. Wiadomo że któryś będzie tym ostatnim.... On i tak żyje na przekór wszelkiej wiedzy weterynaryjnej...... Lunka dba żeby mi jeszcze dołożyć. Znowu ma ciężki okres. Jakby się szaleju najadła. Rano jak wyszłam z łózka to przecieram oczy....... Godzina wcale nie lekkiej roboty. Poszłam z Bonisiem na spacerek, jak wróciliśmy........ ledwie przeszłąm próg i sie poryczałam z bezsilności. Kochane, przemiłe, prześliczne suczydełko, ale ma takie periody ze nawet kamień ruszy.... Trudno, taki charakter. Jak ludzie - bywają wspaniali, skórkozjadów też nie brak. Ona już inna nie będzie. To i tak wiele, wiele lepiej niż było na początku. Trzeba panieneczkę mocno pokochać, wtedy łatwiej znosić wybryki. A pokochać Lunkę można już za sa wygląd, przepiękne oczka i zalotnie klapnięte jedno uszko.... Jest cudna. Rudaś bardzo stara się Luni dorównać...... Motyleczka nadal w leczenu. Jeszcze oczęta troszke zaczerwienione ale już nie ropieją. Teraz kropimy wszystkie trzy kociny i wszystkie dostają ImmunodolCat żeby chlamidia się nie rozlazła.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Lunka zdarła jednego buta Boniowi i z tymże butem w zębach goniła jak oszalała po ogródku.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Tylko się za głośno nie nabijać. To moja pierwsza taka produkcja. Bardziej upaprane niż uszyte. Ręcznie. Bonek patrzy na mnie jak na niebezpieczną wariatkę. Trwa nauka chodzenia.... [URL=http://img402.imageshack.us/i/boniowetrepki.jpg/][IMG]http://img402.imageshack.us/img402/9764/boniowetrepki.jpg[/IMG][/URL] -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Ponieważ Ania sama już napisała na innym watku, ja wspomnę u siebie.... Wczoraj zmarł Paweł, mąż Ani 14p. Kochał Anię i zwierzątka, uwielbiał boksery..... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Wyjątkowo nieudane dzisiaj spacerki. Pełno takich twardych grudek, wciskają się między poduszeczki, psiątka cierpią.. Luneczka i Rudunio to sobie radzą. Podniosą łapunie, wytrzepią albo wyjmą zabkami, ale Dziadulek-Boniulek :-(....... Ani podnieść łapsi, ani moja pomoc bo na trzech nie ustoi... Co kilka kroczków się kładł. Doszło do tego że już nawet stać nie mógł. Wrócił do domku na saneczkach które ufundowała Ciocia Wiedźma..... Nie było i z tym łatwo, bo się bał. To pierwszy raz. Ale dotarliśmy. Na spacerku z Luneczką już, już mi to czerwone w środku zaczęło mięknąć, ręka już szła do karabinka.... Żal mi tej mendozy, wiem że kocha bieganie..... Ale W odpowiednim momencie Lunka pociągnęła i ja sobie przypomniałam natychmiast co obiecałam jej i sobie. Do końca była na smyczy. Plany na dziś legły w gruzach. Obiecałam kiedyś Boniulkowi buciki. Nie mogę nadal odwlekać. Trzeba się brać do roboty. Porządki i pranie muszą poczekać do jutra. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Lunidełko miało dość banicji. Zrozumiała że na skróty to nic nie wskóra. Przeprosiła !!!. A jak ja przeprosiny przyjęłam to mnie chciała zacałować. A nastepne co zrobiła to sie ułożyłą na mojej poduszce....... Wiedziałąm że najbardziej to jej brakuje mojego łóżka...... Otrzepałam tujki i zajrzałąm.... Bo Lunia po powrocie z ogródka ucieka pod kanapę a to znak nieomylny że coś broi. Lunia metodycznie robi sobie prywatne wyjście...... Odgryzła kilka niewielkich gałązek i zaczęłą wykopki pod płotem. Na szczęscie ziemia zmarznieta, ale Lunkowe pazurki i tak już ja naruszyły. Mimo przeprosin spacerek był na smyczy ale nie w szeleczkach tyko w samozaciskowej obróżce.... Jakoś dziwnie godzi sie na smycz. Zero buntu i prób uwolnienia, a dziś kagańca nie niosłam... Koszmarnie ślisko przy wejsciu do domu. Przed Boneczkiem rozłozyłąm dywan ;-) żeby bezpiecznie przeszedł. Nocka byłą taka sobie. 2 razy wstawałam zeby Cudaczka oklepać, ale trzeci raz to mnie wyrolował....... Podszedł i nad głową mi chrząkał.... Ja sie oczywiście zerwałam a Pan Piękny, jak tylko dotknęłam ozdrowiał i zaczął się ze mnie śmiać...... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Jak Boniś wychodzi na spacer to za nim powinna, jak ongiś za ABW na akcjach, podążać kamera. To trzeba widzieć żeby zrozumieć jak psina kombinuje żeby wyłudzić jakiegoś smaczka. To jest cudowne. Mogłabym z nim łazikować godzinami żeby nacieszyć sie jego rozumkiem. To działa niczym balsam na moje skołatane nerwy. W każdym razie Bonisia trzeba "tankować" co kilka kroczków. Na samo powietrze nie chodzi. :evil_lol: Lunka zachowywała sie nad podziw przyzwoicie na spacerze. Było widać ile ją kosztuje panowanie nad sobą. Ile wysiłku wkłąda w to żeby nie szarpać i nie rwać do przodu. Kaganiec niosłąm w ręku, to też zawsze działało na nią dyscyplinująco. Cały spacerek na smyczy, ale nie ciągnęła. Nie wpadam w euforię. Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Banicja uczuciowa trwa. Rudzio nareszcie zaczyna zawierać nowe znajomości..... Mamy postęp. Jak dotad zawsze reagował bardzo nerwowo..... Odśnieżali jezdnię...... Ci ludzie chyba nie trzeźwieją..... Zamiast odśnieżać pas ruchu, śnieg zwalać na boki, to Oni odśnieżali boki, śnieg cały przewalając na pas ruchu.... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Lunkę wczoraj przypięłam do kanapy. Najpierw zakazałam wchodzenia na kanapę w ramach restrykcji i bardzo tego pilnowałam. Póżniej już na to przymknęłam co któryś raz oko bo mi się jej żal robiło i czasem nie zauważałam ;-) ale przypięta byłą nadal. Oberwała od Lusi i ...... poszłaaaaaaa razem z kanapą do przedpokoju żeby Lusi oddać....... Po drodze przewróciła stolik i 2 krzesła... Przy okazji tak przez przypadek zwaliła 2 doniczki... Od wczoraj jest skazana na banicję uczuciową. Ruduś szybciutko sie zorientował i wykorzystywał wolniejsze okienko w moim zorganizowanym czasie. Nawet się z Lunią draznił. Po każdej porcji pieszczotek pędził do Lunki sie chwalić. Późnym popołudniem odpięłam panienkę ale banicja trwa. Lunia oczywiście zabiega jak moze o odzyskanie "pozycji". A potrafi sie podlizywać... Twarda jestem. Ale ..... Rudzio już posmutniał. Zrobiło mu sie żal Lunki. Brakuje wspólnych szaleństw. Nocy ze mną nie spędził, poszedł do Lunki na kanapę. Spali przytuleni..... Nawet Hektorek. Nie władował mi się na poduszke. Dopiero nad ranem połozył się na łózku ale w nogach..... Nie wiem czy kocinka też się z Lunką solidaryzuje ? Tego to racej bym nie podejrzewała, ale na to wygląda... Dopiero teraz idziemy na spacerki. Mam po kokardę przecierania szlaków. Postanowiłąm ze dziś jeszcze kagańca uzdowego Lunie nie założe. Zobaczę jak sie będzie zachowywała na smyczy. Jeśli sobie "pozwoli" to na południowy spacer napewno już dostanie dodatkowe "ubranko". Acha. Zapomniałam wczoraj napisać że Lusia zaczęła urządzać saloon. Zdecydowała że na dużej komodzie nie będzie stało zadne zielsko. Konsekwentnie strącała każdą kolejną doniczkę. Nawet przestawianie na drugą stronę jej nie zadowalało. Nie życzyłą sobie zielonej konkurencji. To ona będzie tam robiła za ozdobę.... I przesiaduje tam dużo bez ruchu niczym gipsowa figurka. Obserwuję resztę towarzystwa z góry.... Zarządziła też zmiany na biurku.. Na pudle kompa nic nie ma prawa leżeć, żaden papierek nawet bo ona tam też czasem przysiada..... A ja naiwna postawiłąm pudło na biurku właśnie dlatego żeby uciec przed kotami bo w środku było za dużo sierści.... No cóż. Nalezę do mniejszości. Ustąpiłąm bo to walka z wiatrakami. Nie wygram. Czekam aż sie złośnicy znudzi. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Jeszcze się nie wytłumaczyłąm z opóźnionego porannego spacerku który to fakt tak zasmucił Boniunia. Wczoraj poszlismy jak zazwyczaj bardzo wcześnie. Las był jeszcze dziewiczy. Ani śladu ludzkiej stopy, niewiele śladów zwierząt... W każdym razie przyszło nam przecierać szlak spacerowy :-) Śnieżek powyżej kostek, nie było łatwo. Po powrocie byłam tak zmęczona...... Nabrodziłam sie na zapas. Dziś postanowiłam że palmę pierwszeństwa moze dzierżyć kto inny. Ale za moje wygodnictwo zapłaciłąm aferą z Luną. Już się ludzie plątali....... -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
[quote name='panbazyl']...... na dodatek jeszcze jak czołg ciągnęła na smyczy. Tylko tyle, że żyła szybko, nawet bardzo szybko, wszystko robiła szybko i szybko też zmarła. Dużo mnie nauczyła. To był ciężki przypadek. Każdy inny pies przy niej to aniołek.[/QUOTE] Dokładnie !!! Opisałaś Luneczkę ale ani myślę że może szybko umrzeć. Ona ma niespełna 3 latka. Smarkula. -
Faworek już za tęczowym mostem. Są następcy w potrzebie....
wisela1 replied to wisela1's topic in Już w nowym domu
Rano się przeraziłam... Boniś miał takie smutne ślepka. Póxniej się okazało że pewnie zamartwiał się trochę opóźnionym spacerkiem. Jak tylko wyszliśmy natychmiast w ślepkach pojawiły się iskierki. Tyle że Boniś postanowił ze za darmo to On wcale nie będzie chodził. Co kilka kroczków odwraca się i otwiera paszczydełko.... Jak zbliżamy się do domu to w miejscu gdzie trzeba zakręcić staje i czeka łapówkę.... Rusza dopiero po conajmniej dwóch... Zrobi kilka kroczków i nagły w tył zwrot..... Bonio wraca na trasę. Jak juz się nadreptał wróciliśmy i jak zawsze pod drzwiami odpinam smycz i ręka na klamkę. Dziś chwilę ta ręka poleżała bo zagadała coś do nas sprzątaczka. Bonio wykorzystał i chodu.. drzwi były pootwierane...... A że Boniś na mrozie to jak młodzieniec ledwie dopadłam Pięknego już przy samym wyjściu z dziedzińca. Spacer z Rudasiem bez niespodziewajek. Za to Lunki to już raczej za mojego życia nie spuszczę.......... Początek jak zawsze. Wczoraj była las, to dziś w dolinkę. Trasa dolinką sie wydłużyła znacznie poza górkę to i przechodzimy dalej i tam dopiero puszczam szaloną.... Poooooooszłaaaaaaaa.. Wróciła nawet przyzwoicie. Już zapinałam smycz , a ta zwiała. Przez całą dolinkę , kawał ruchliwą ulicą do lasu. Tyle ze po drodze napadła na kobietę z dzieckiem..... Zdarzało się jej obszczekiwać ludzi ale z odległości. Szczekała i sie cofała. Dzisiaj ewidentnie atakowała. Sama się wystraszyłam, nawet sobie nie próbuję wyobrazić co czułą ta kobieta...., dziecko..... Odgoniłam, ale nie zdołałam złapać. Ile się musiałąm natłumaczyć, naprosić, nakajać żby nie zrobiłą afery.. O zgrozo wyszedł jeszcze jej facet z domu..... Ale Ona wtedy była już ciut spokojniejsza i na moje szczęście nie doszło do większej draki. Luna poszła w las. Nie wracałaz półtorej godziny. Miałam dośc stania, wołania..... Wreszcie poazała się na horyzońcie. Jechała sąsiadka na rowerze, przystanęłą i chwilę rozmawiałyśmy. Dobrze wiedziała że sobie nagrabiłą. Czaiła się w moim kierunku bardzo niepewna swego. Podeszła i chowała sie za sąsiadka. Ja się nie odzywałąm tylko jak zawsze , wyciągnęłąm smycz i chciałam zapiąc. Znowu zwiała........ Tym razem do domu. Jak doszłam to stała pod klatką. Wziąłam za szelki wprowadziłąm do mieszkania i zaczęłam kazanie. Nie klepnęłam. A panienka do mnie z zębami..... Jednak Lunka musi czuć twardą rękę. To bieganie luzem po zaśnieżonym lesie okazało sie moim najgłupszym pomysłem. Jak ju kiedyś pisałam , Lunia to z tych co to jak im dać palec, sami sobie wezmą cała rękę. Kolejny spacerek już będzie na KRÓTKIEJ smyczy i w kagańcu. Mnie jeszcze do tej pory z nerwów serce chce wyskoczyć.....