Jump to content
Dogomania

wisela1

Members
  • Posts

    6246
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by wisela1

  1. Słońce sobie poszło i dobrze zrobiło.... Maluchy się na dobre rozgościły w budce którą mają w piwnicy.... Wylegują się na futerku i coraz wolniej zbierają doopki do ucieczki jak wchodzę. :-) Brunecik dzisiaj nawet się obejrzał, a jest najbardziej płochliwy. Doceniły brzdące wygodę. Mamunia dla odmiany wróciła na zewnętrzną stołówkę. Rano na mnie nakrzyczała że jeszcze u dzieci nie byłam..... Nawet się za jedzenie nie brała tylko robiła mi wymówki tak długo póki nie zobaczyła ze wchodzę do piwnicy. Wtedy wróciła sama pojeść. Bardzo madra kocinka, no i urodziłą pięknie wybarwione kociny..... Wierzę że czeka Je dobre życie.... Bardzo chcę wierzyć............
  2. Kudłaczek kochany....Jak ja bym chciała zobaczyć chłopaka bez bolących zeboli i tej zbednej części futra.... Pewnie szkielecik zostanie :-( ale to będzie prawdziwy Bono....
  3. Z nieboskłonu sobie pokapuje, mury budynków i ulica parują.......... Uruchomcie Ciotki wyobraźnię bo mnie sił brak żeby to zwerbalizować.....
  4. Matka! Zrób coś pożytecznego a nie w kółko pasjanse.....
  5. Kocinki jeszcze niezbyt pewnie sie czuję w nowym miejscu, chowają sie natychmiast jak tylko usłyszą klucz w zamku.... Ale to nic...apetyt dopisuje. Doopki już okrąglutkie, klusie się z malutkich robią....Niedługo nie zmieszczą się między szprosami i trzeba będzie je zabrać.. Matka chodzina straszna wiec wydaje mi sie że jeszcze im pozwala possać. Jedzonka napewno nie mają za mało. Dlatego matki jeszcze nie porywam na sterylkę..... Jestem jak przebita dętka.... Pani Zimo pospiesz sie :mdleje: Ja napewno w upały dokonam żywota..... Nawet do kocin chodze na raty... Dla mojego organizmu to koszmar.... Na Alaskę to sie już nie wyprowadze, ale o polskim biegunie zimna to pomyślę Pomarudziłam, czyli żyjemy....
  6. Mam kocinki !!!!:multi: I niech mi kto powie że zwierzęta nie mają rozumu, nie myślą...... Chyba tylko jakiś bezmyślny wymóżdżony kretyn może tak pomyślec.... Jak szłam oczywiście "na złodzieja" do piwnicy to najpierw przygotowywałam tacki u siebie zeby za długo nie być w obcym rewirze... Tam było ciężko jedzonko wstawić i musiałam tacki najpierw odpowiednio powyginać żeby można było je wsunąć.... Matka się przyglądała tym zabiegom..... Zeby mi życie ułatwić przeniosła się z dziećmi DO MOJEJ PIWNICY :cunao: :laola: Maluszki bezpieczne !!! A ja tępota dziś poszłam najpierw zajrzeć tam gdzie mieszkały zamiast do swojej.... Motyle mi w brzuchu latają....
  7. Mógł iść wcześniej ode mnie...........
  8. 5-6 tygodni.... Musze jakoś wejść do tej piwnicy choćbym się włamać miała.... Bardziej sie boje że trutkę ktoś wrzucił.... Kotka jak wyniosła to raczej wiedziała co robi, poza tym wie gdzie są stołówki....
  9. [quote name='panbazyl']Oczywiście, że tęsknimy za tymi opisami jak być człowiekiem w tym dziwnym świecie. Dajesz nadzieję, ze można żyć normalnie :)[/QUOTE] Bazylku !!! Ja żyję NORMALNIE ?!?!? :crazyeye: Sama bym na to nie wpadła.....
  10. Rozłozyłam moje "dywany"..... I sobie poszłam do sklepu , po drodze zerknąć do kocich stołówek czy zjadły bo okropnie mi ostatnio kocinki skórkozjady przeganiają... Większosć zjedzona co niechybnie znaczy ze jeszcze psy nie dotarły bo byłoby pozmywane.... Sobie poszła, ale sobie zapomniałam okna otworzyć...... Wracam, otwieram drzwi i natychmiastowa cofka.... Jednak już nie będe kombinować. Zaprzyjaźnimi się z gołą podłogą....
  11. ZNIKNĘŁY MOJE PIWNICZNE KOCINY !!!!! Znowu zmartwienie...... Albo matka zdążyła gdzieś wynieść, albo nie żyją..... Wczorajsza wieczorna porcja nie ruszona.... Piwnica otwierana NIE BYŁA !!! :question: :placz: :shake: :nerwy:
  12. Mam już za to dobre wieści z przytuliska od Soemy. DOSTANIEMY WIĘKSZĄ PORCJĘ KARMY !!!
  13. Naobiecywałaś i coooooooooooo??????????????????????????
  14. Zatęskniły Ciocie za naszym mękoleniem.....Miło :-) O niektórych sprawach już pisałam, ale postękać można raz jeszcze... No to startujemy..... Pisałam ze była "nowa dostawa" kocin na osiedle... Tą sprawę organizują "dobrzy inaczej". bo i po co kociny mają się błąkać gdzieś po wsiach jak tutaj karmią 2 razy dziennie.... Te kotki zaczęły rodzić..... w piwnicy mamy 3 kocinki za późno zlokalizowane, mają ok. półtora, dwa miesiące.... Z tym zawsze kłopot, nie potrafię określać wieku. W każdym razie poruszają sie bardzo sprawnie i same jedzą, ale matka jeszcze ich nie wyprowadziła choć potrafi zostawić na cały dzień.... Oprócz tej czwórki zamieszkał dzikusek, ale tego udało mi sie widzeć tylko od tyłu jak ucieka. Napewno się przy dzieciach pozywia bo jedzenie znika... No i ktoś maniacko zabija okna w piwnicy.... To znaczy wiadomo kto, zabija bo musi, taka robota. Tyle że robi to na polecenie... Pytanie CZYJE ? zawisa w powietrzu... Na działkach koteczka urodziła 4 i chyba po ok. miesiącu umarła..... nie dociekam jak bo to nic nie zmieni. Kocinki mają dach i wygodne posłanko. Z karmą jednak bardzo cienko.... Trzeba karmić. Moja zmotoryzowana sąsiadka trafiła w pobliżu na gospodarstwo - samotny facet, stadko kocin. Nie wielkie jakieś, ale stadko. Kociny nie są zamorzone, ale bywają głodne.... No i tam zostawiła zapas karmy który wydzielony był na stołówkę osiedlową którą Ona obsługuje.... Dobrze zrobiła. Trzeba tam jeszcze coś podrzucić i zabierać sukcesywnie na sterylki... Nad kanałem krecą sie bezdomne psy.... Aż strach myśleć co bedzie jak stadkiem wejdą w osiedle.... Narazie pokazują sie pojedyńczo... Ale głód któregoś dnia swoje zrobi... Niedawno (w dzień bozego ciała) Soema przywiozła z przytuliska karmę...... ale przy tej ilosci podopiecznych.... Śladu nie ma od tygodnia.... Ręce opadają, a trzeba sie brać za łapanie na sterylki. Tym razem nie pójdzie łatwo bo te w przeciwieństwie do zeszłorocznej "dostawy" są nieufne a żywołapki jak nie było tak nie ma... Najlepiej się stąd chyba wyprowadzić żeby na to nie patrzeć. Uderzę jeszcze o karmę do przytuliska, może jeszcze mają.... precież my dwie to nie jedyna matki karmicielki w Sandomierzu.... Maszna ? Uruchomiłam, ale to sukces który i tak jest porażką...... Drobi okropnie.... długość ściegu poniżej milimetra...... Poprostu przecina materiał.... Księciunia brak............ Kocimy nadal przeżywają i to widać kiedy trafiają na coś co sie z Rexiulkiem kojarzy. Np. nadal śmierdzący dywanik.... Rano kładę, wieczorem zdejmuje zwijam i pod wannę. Dlaczego ? Bo w dzień okno szeroko otwarte i smrodek nie drażni tak bardzo.... Nocą kiedy okno tylko uchylone wytrzymać sie nie da. Komora gazowa. Kiedy dywanik leży kociny nie mogą się nacieszyc.... Tarzają się, ocierają..... ale tylko po tym na którym polegiwał Rexio...... Nocą ładują się pod wannę, w łóżku śpią tylko z wieczora.... Pocieszają mnie jak tylko potrafią, oddają mi całe swoje serdunia... Jasna cholera, i znowu beczę........... Kończę.
  15. Motyl sobie przeskakuja z kwiatka na kwiatek w moich skrzynkach, moje koty dostały kota.... A motylek bezpieczny za szybą gra im na noskach............ Oj, życie................... dlaczego jesteś takie trudne i beznadziejne bez psa u boku.................
  16. Wyszło słonko.... Odwiedziąłm moje "dywany".Szoku niemalże zaznałam bo okazało się że wcale, a wcale nie są bardzo mokre. Ja myślałam że będą nasiąknięte jak gąbka.... Tyle że okragły zrobił sie owalny.... Nawet nie śmierdzą bardzo, ale wyraźnie dominuje zapach..... Ksieciunia. Był powód żeby popłakać... Hektorek rankiem wymyślił nowa zabawę.... Miseczkę z wodą mianował krążkiem hokejowym. Kijem była dłuższa łapka.... Ale fajnie jeździła po płytkach... i takie fajne dźwieki przy tym były. Niczym styropianem po szkle.
  17. Z tyłu głowy jakoś śpiewają mi Czerwone gitary.... Ciągle pada! Asfalt ulic jest dziś śliski jak brzuch ryby, Mokre niebo się opuszcza coraz niżej, żeby przejrzeć się w marszczonej deszczem wodzie. A ja? A ja chodzę desperacko i na przekór wszystkim moknę, Patrzę w niebo, chwytam w usta deszczu krople, patrzą na mnie rozpłaszczone twarze w oknie, to nic. Ciągle pada! Ludzie biegną, bo się bardzo boją deszczu, Stoją w bramie, ledwie się w tej bramie mieszcząc, ludzie skaczą przez kałuże na swej drodze. A ja? A ja chodzę, nie przejmując się ulewą ani spiesząc, Czując jak mi krople deszczu usta pieszczą, ze złożonym parasolem idę pieszo, o tak! Ciągle pada, alejkami już strumienie wody płyną, Jakaś para się okryła peleryną, przyglądając się jak mokną bzy w ogrodzie. A ja? A ja chodzę w strugach wody, ale z czołem podniesionym, Żadna siła mnie nie zmusza i nie goni, idę niby zwiastun burzy z kwiatkiem w dłoni, o tak. Ciąg dalszy pewnie usłysze kiedy nadejdzie burza.....
  18. Pogoda u nas identyczna. Wczoraj chyba ze 2 godziny wogóle nie padało to woda w wiekszosci spłynęła do kanałów. Jeszcze przyjmują, ale jak długo.... Rodzinka w piwnicy w miarę bezpieczna. Mieszkają tam gdzie jest najwyzej więc czas jakis będą bezpieczne nawet jak woda na dobre do piwnicy wejdzie... Jesienią jak szłam do piwnicy karmic koty to na nogi ubierałam worki foliowe i przyklejałam do spodni taśmą.... Wszystko przede mną. Mamusia dzieci jeszcze najwyraźniej nie wyprowadza bo w mojej piwnicy jedzonko stoi nie ruszone... Ale zostawia dzieci same na dłuższy czas. One wtedy pycholków nawet nie wystawiaja. Ale jak wsuwam pod drzwi jedzonko to wcinają aż miło.... Sliczne są...dwa burunie bięknie pregowane jeden napewno ma białą skarpetkę i jeden czarno-biały. Nie przyjrzałm sie dokładnie bo nie chcę ani płoszyc ani matki denerwować.... Dziś rankiem jak byąłm na stołówce kociej to tak przemokłąm że bielizna była do wykręcania. A to naprawdę bliziutko....
  19. Leje...... Tydzień beż Rexiulka, Ksieciunia mojego najdroższego.... Tydzień bez psa..... Kretyńskie, idiotyczne życie. Beż sensu i bez celu.... To tylko wegetacja.
  20. Wiatr sobie poszedł, deszcz powrócił....
  21. [B][SIZE="6"]Przestało !!![/SIZE][/B] [B][SIZE="5"]Wieje wiatr ! Dywany schną.....:multi: [/SIZE][/B]
  22. Jeszcze doinformuję Ciotki że pada.... Moje "dywany" wkrótce zgniją na trzepaku.... No i nie mogę wysiedzieć w mieszkaniu... Jak to ktoś mawial - pieprz w tyłku.... Nie zaniosłam jedzonka do piwnicy..... Dręczy mnie to okrutnie... Ale..właśnie ale....... Wczoraj wsunęłam jedzenie do swojej piwnicy. Liczę na to że jak cała czwórka zgłodnieje to pójda za zapachem,,, Ale bardzo watpie czy wytrzymam do wieczora... Najdalej w południe pewnie pęknę.... Bo jak tu maleństwa głodne zostawić....
  23. [quote name='ania14p']Pisałam Ci przecież, że wrócą i już są pantery złośliwe![/QUOTE] Ale nie ma jeszcze Skarpety, Koralika .i kilku innych. Wiekszosć to nowi stołówkowicze.... Skarpeta wiem ze "grasuje" na działakach i dzieciaki działkowców kocinę pasą..... Mnie nawet nie udało się kota jeszcze zobaczyc... Właśnie byłam po zwirek..... Na stóówce dojadają resztki zupełnie nowe koty.... Wracając do przychówku w piwnicy.... Ta koteczka była łatwo dostępna kiedy zaczynałam sterylki. Nie łapałam jednak wtyedy bo wyglądała bardzo kiepsko. Prawie łysa, przeraźliwie wychudzona, zaropiałe oczka. Dlatego nie łapałam. Rexiulek jaki był to wiecie, no i Hekunio wtedy chorował. Bałam się poprostu zeby czegoś extra nie przywlec do domu, bo kocina musiałby spędzić u mnie trochę czasu.... Kocina jednak odkarmiona wróciła do formy i zniknęła.... Wróciła z chorym oczkiem urodzić mi pod nosem.... No to teraz "zapłacę" za moją ostrożnośc....
  24. Takie coś było pierwszy raz........ Stoi sobie rząd garaży sztuk 11, a właściwie dłuuuuugi murowany barak z 11-toma parami garażowych drzwi. Zbliżam sie jak zwykle o tej porze od strony śmietników. Ślepawam już, ale na każdych drzwiach widze już z daleka jakąś plamkę... Zbliżam sie a plamki się poruszyły. Już się pewnie domyślacie że te plamki to skulone kocinki.... Mżawka, to bidusie się "poprzyklejały" do drzwi żeby na łepetynki nie kapało, no i łapki stały na suchym,, Mądralki, do drewnianych drzwi a nie do muru. Drewno cieplejsze.... Magister tradycyjnie na mnie nakrzyczał, tym razem się Panu Kotu nie podobało że musiał przejść przez dosc wysoką mokrą trawę.....
  25. ........... za wiele już........... Woda płynie ulicą' odpływy tradycyjnie przytkane.... W piwnicy przy ślepej studzience już mokro. Jeszcze 2 dni i może być strasznie. Boję się ewakuacji bo zwierząt nie zabierają.... Tel sąsiadki ze kocia z chorym oczkiem jest na widoku.... i mamy niespodziankę.....Idę do piwnicy... Kocinka i 3 kocineczki. Miesiąc mają napewno a może i ciut wiecej..... SZUKAJCIE PROSZĘ DOMKÓW !!!! POMOCY !!! HELP !!! Oczywiście przed wydaniem wszystkie wysterelizuję, wykastruję...... Nie wiem jeszcze jaka płeć... Narazie próbuję je przeprowadzic do swojej piwnicy bo tylko tu będa bezpieczne.....
×
×
  • Create New...