Zosia4
Members-
Posts
2154 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Zosia4
-
Tak wiem, bo porozmawiałyśmy trochę (o psach, a o czymże innym :diabloti:). Jestem pełna podziwu za to, że przygarnęła Bonę - piękną (naprawdę przepiękną) oneczkę z niedowładem tylnych nóżek. A wracając do Brendy - spisała się dziewczyna na medal. Bona jej nie obeszła, za to łóżeczko jak najbardziej. Jeszcze w międzyczasie pani Ewa ją porządnie wykąpała (a było co). Trochę miałam obawy jak Brenda sobie poradzi ze schodami ale przed chwilą dzwoniłam i Brenda bez problemu była na spacerze. Mój pies za to przetrzepał cały pokój, do którego w końcu został wpuszczony :diabloti:.
-
[IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images/icons/icon1.gif[/IMG] Cytat: Napisał [B]Reno2001[/B] [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=10181574#post10181574"][IMG]http://www.dogomania.pl/forum/images_pb/buttons/viewpost.gif[/IMG][/URL] [I]Zosiu-bardzo dobrze powiedziane. To niestety wina naszego systemu, ze chorych psychicznie pozostawia sie długi czas samym sobie, bo przecież NA NIC NIE MA PIENIĘDZY i tak jest wygodniej - NIE WIDZIEC, NIE WIEDZIEC... a potem po prostu jest za późno...[/I] Reno - dzięki za poparcie. Napisałam to co należało - tak sądzę, że nie nasz osąd ale przede wszystkim trzeźwy rozsądek i lekarz specjalista zarówno dla psów jak i dla tej Pani.
-
Skoro siedziała tak krótko w schronie - to niewątpliwie u Pana musiały jej urosnąć aż tak długie pazury, i to u Pana była tak zaniedbana i zatuczona. Dajmy już spokój temu Panu - bo co było, to było. Już w wtedy w swoim domu pewnie tak leżała i była przekarmiana - nie inaczej. To nie depresja - to karygodne zaniedbanie psa. Edytuję: Szok już minął, bo puściłam ją dziś samą na ogród i tak myślę sobie, że przez siatkę pewnie nie przeskoczy. Po pól godzinie otwieram drzwi i sunia już z nosem przy drzwiach - i myk do pokoju na posłanko. Już rozpoznaje ścieżki "gdzie, co i jak". Upieram się przy tym, że coś więcej ją trapi niż psychika.
-
[quote name='Isadora7']Dlatego lepiej nie ruszać. Olać ten fragment. Zawsze się znajdie jakas dewota co zrobi zadyme.[/quote] Nie chciałam tego napisać tak aż wprost - ale myśę, że nie jest to normalne, żeby się dać pogryźć psom w swoim domu - ona potrzbuje lekarza a nie sędziego w naszej skórze. Dajmy już jej spokój - za bardzo już ją sponiewieraliśmy. Moim zdaniem pomoc jest potrzebna i psom i jej.
-
[quote name='Minitaur']Ja też szanuję czyjeś wyznanie, ale nie mam inne zdanie na temat wyrzucenia wszystkiego co związane jest z Bogiem. Myślę, że warto pokazać, że wierząca osoba, do końca odmawiająca różaniec potrafi być zwyrodnialcem, który doprowadza zwierzęta do takiego stanu. Niech wszyscy, którzy mienią się wierzącymi zobaczą, że można wierzyć i wbrew swojej wierze czynić zło.[/quote] Miniatur - ja też mam swoje zdanie i myślę, że ta kobieta powinna chyba wylądować u jakiegoś lekarza specjalisty - nie inaczej.
-
OK ! Spokojnie - to ja odniosłam się do wątku religijnego i chciałabym tu swoje racje wytłumaczyć No i żeby nie było wątpliwości - jestem niewierząca - i na dodatek szanuję czyjeś wyznania. Jak przeczytałam ten tekst , to od razu "rzuciło mi się na oczy", że różaniec jest "be". Wyrzućmy z tego tekstu wszystko co jest związane z jakimkolwiek Bogiem - a będzie o niebo lepiej.
-
Ewcia - zmień tytuł tak, żeby nie było w nim ani Kudłatki, ani Brendy ( ta na pewno uratowana), ani dobka. Umieść w tytule poza tym imię psiczki, do której należy wątek lub jakiś szczegół, po którym można ją zidentyfikować. Np : Luna już w nowym domu. Albo coś równie komunikatywnego.
-
Nie myślałam, że tak jej te szeleczki nie przypadną do gustu. Nie jest ani lepiej ani gorzej.
-
Z Brendą nic nie wynikło. Po prostu usiłujemy zgrać z Panią najdogodniejsze terminy dla nas obu, żeby możliwie obyło się to jak najmniejszym kosztem psiny. Wiesz jak to jest - jak jednemu pasuje to drugiemu nie pasuje i na odwrót. Ale nie martwcie się, u mnie nic złego jej się nie stanie. A wracając do suńki - Majqa, Ty możesz mieć rację. Za tym może się kryć coś więcej, ja mam w sumie trzy onki po 9 i 8 lat ale w porównaniu z Brendą to są takie szatany, że strach się bać. Takiej psiny jak ona jeszcze nie widziałam. Miałam też staruszka ponad 20-letniego i on przy niej to niebo a ziemia. Potrafił pobiegać, cieszył się, a ona to jest jedna wielka niemoc, tak jakby była otępiała. Spacerki z nią to jest dosłownie parę minut i zaraz ją tylko legowisko interesuje. Nie jest aż tak gruba żeby tak się zachowywać. Te trudności w chodzeniu to też myślę są między innymi wynikiem ciągłego leżenia - no bo ileż można. Ja bym z nią i dłużej pobyła na tym ogrodzie ale jej po zrobieniu siku jest "wsio ryba" - ogród nie ogród byle się położyć.
-
Ewcia - tu są zdjęcia Brendy - na jej wątku: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=111257&page=4[/URL]
-
Oj tak - ideał. Tylko mi jej szkoda troszkę jak patrzę na tego mojego wariata szalejącego po ogrodzie, a ona taka powolna, jakby bez życia. Dzisiaj dałam jej tylko dwie -trzy łyżki puszkowego mięska, wypiła trochę wody, zrobiła ze trzy razy siku i dalejże leżeć. I to przeważnie śpi. Bidulka kochana.
-
Majqa - Ty nie konaj, bo co bez Ciebie zrobimy. A Brendunia jest jeszcze u mnie. Nie będę się bawić w szczegóły ale wobec nieprzewidzianych przeszkód musi jeszcze troszkę u mnie pobyć. Najprawdopodobniej w czwartek rano z nią pojedziemy do Szczecina. Byłam z nią dziś kilka razy na spacerku. Jest bardzo powolna i lubi jednak leżeć. Myślę, że tusza jej przeszkadza, odchudzanko nieuniknione. No i ogólnie jest apatyczna - nic jej nie rusza, nawet mój pies, który próbuje sforsować drzwi do jej pokoju. Izoluję ją, bo reakcji nie jestem pewna, mój piecho jest bardzo zazdrosny i potrafi być agresywny. A ja z nią siedzę w pokoju, bo akurat tu mam komputer i słucham wrzasków mojego Barriego.
-
A my od rańca nie próżnujemy, już był spacerek, zostało zrobione co miało być (w komplecie). Koperek - wczoraj nic nie jadła, bo usnęła, a dzisiaj po spacerku nic nie chciała. Uszykowałam jej trochę puszki ale nie wyraziła zainteresowania. Całą noc pięknie przespała. Noc bez ekscesów. Mój domowy pies był przed nią na dworze. Chyba nawet nie wie co tu w pokoju za cudo siedzi, chociaż biegał po chacie i węszył jakiś podstęp. No i macie ciotki lekturkę do śniadania:
-
Elza - ja mam takie konszachty z Brązowa, że miałam od niej z Sopotu olbrzymiego olbrzyma Miśka (12 letniego). Własnoręcznie po niego jeździłam. Niestety - przeżył u mnie niecałe pół roku. To był najkochańszy pies jakiego można sobie wyobrazić. A niunia śpi jak dziecko. Ewalajna była z mężem, wpadli jak burza i wypadli. Nawet kawy nie chcieli :x.
-
11 lat w schronisku... BANDI NARESZCIE W DOMU!!!! ZA TM
Zosia4 replied to Ewkaa's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dostałam nowe zdjęcia i już je pokazuję: -
Barry z Lublina, znalazł bezpieczeństwo i wspaniały dom u boku Zosi!
Zosia4 replied to supergoga's topic in Już w nowym domu
Tiger - ależ zabłysnęłaś - to przecież Ty mi przywiozłaś Barriego. A co tam azalie, je co najwyżej podlewać i sobie poradzą, a Barry mnie obroni przed całym światem !!!