Jump to content
Dogomania

Akirka86

Members
  • Posts

    344
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Akirka86

  1. A mi nie daje spokoju jedno sformułowanie. Pies po przejściach, świadek zabijania innych psów, nie został poddany szkoleniu między innymi (zaznaczam to, bo argumentów było naprawdę sporo) dlatego, że znalazłaby się w niezrozumiałej sytuacji i pojawiłby się lęk że zostanie zlikwidowana jeśli nie sprosta wymaganiom. O ile proste, logiczne skojarzenie, że skoro człowiek może zabić innego psa, to znaczy że jest zagrożeniem takżedla niej, mogę zrozumieć. To jednak doszukiwanie się całego procesu myślowego, w którym pies odnajduje powód zabicia tamtych psów i sam zaczyna się obawiać że musi osiągnąć pewne rezultaty żeby nie skończyć jak one, jest już dla mnie kompletnie przesadzone. To jak z tym popularnym "mój pies wie, że nie wolno mu sikać na dywan, bo kuli się jak tylko wezmę gazetę". Już wielokrotnie pisałam, że laik ze mnie, ale nawet mi to nie pasuje do obrazu psiej psychiki
  2. Jeśli to Polska, to po prostu zadzwoń na policję, że w ogródku pod tym adresem leży konający pies, załatwia się pod siebie, nie pije w ten upał i nie jest mu udzielana żadna pomoc. W dzisiejszych czasach nikt nie umiera naturalnie. Człowiek owszem, umiera bez udziału osób trzecich, ale zabezpieczony kroplówkami i przeciwbólowymi lekami z reguły opioidowymi, bozwykłe są za słabe. Takiegi psa należy albo uśpić albo nafaszerować chemią do tego stopnia, żeby nie odczuwał zbytnio bólu, a oni zostawili go na dworze w upał, jeśli pies nie wstaje, to nie ma też wody. To jest znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem, co stanowi przestępstwo karane nawet pozbawieniem wolności, ale ktoś to musi zgłosić i to najlepiej na policję i to do skutku, bo jak zobaczą, że ktoś nie odpuszcza to się zajmą,bo będą się bali, że ktoś rozdmucha, że się tym nie zajęli.
  3. Co do szelek, my nosiłyśmy na początku step-in, totalne nieporozumienie, obtarły psa pod pachami, całe szczęście pies zgubił je na jakimś krzaku w polach nim zdążyłam je wyrzucić (czyli jakiś tydzień po zakupie). Potem miałyśmy trixie touring na miękkiej podszewce (dość grube, ale wygodne, nie odblaskowe). Jedyną ich wadą, było chłonięcie rosy przez polarowe podszycie. Gdy dokonały żywota kupiłyśmy trixie experience i jak na nasze potrzeby jest to strzał w dziesiątkę. Są częściowo wodoodporne, więc nie muszę ich bardzo często suszyć (wcześniejsze praktycznie codziennie). Nasze obecne szelki mogę polecić z czystym sumieniem, ale niestety przekraczają planowaną przez Ciebie kwotę na ten cel.
  4. Moim zdaniem zdecydowanie za szybko wykluczyłaś problemy zdrowotne. Twojego psa powinien gruntownie przebadać neurolog i okulista. To, że jesteś w stanie przerwać czasem atak, a czasem tylko przytrzymać psa do czasu aż atak nie minie, nie znaczy, że jest to wyłącznie kwestia psychiki psa. Jedteś studentką wet, zagadaj na swoich klinikach z neurologiem, pokaż filmiki, niech jego zachowanie oceni specjalists, tylko niech to będzie klinicysta a nie teoretyk.
  5. Zdarza się, że grzyby pomimo tego, że są obecne to w badaniu wychodzą ujemne. Skonsultuj szerokość kanału słuchowego u jakiegoś innego weta,najlepiej takiego, który wykonuje takie zabiegi (zawsze to jednak doświadczenie). Lepiej pokazać ucho trzy razy i usłyszeć tą samą diagnozę niż niepotrzebnie zdecydować się na tak radykalny zabieg. Z innej strony, moja wetka ma kota, który ma wieczne bakteryjne zapalenie ucha, bakteria jest kałowa, nie sposób pozbyć się jej całkowicie. Między jednym a drugim leczeniem ma około tygodnia dwóch spokoju. Właściciele po dwóch latach bezskutecznego leczenia postanowili kota uśpić, tak znalazł się u niej i jest już id kilku lat. A tak jeszcze wracając do tła alergicznego, to pies moich rodziców też miał nawracające zapalenia ucha, też przerabialiśmy karmę hipoalergiczną z RC i problem znikł. To było w listopadzie, na diecie dociągneliśmy bez zapalenia do sierpnia. Okazało się, że pies kradł z sadu jabłka. Metodą prób doszłam do tego, że pies nie ma nawet uczulenia na jabłka, tylko na coś w pestkach. Ta sama substancja znajduje się we wszelkich orzechach i w żołędziach, które pies namiętnie podjadał na spacerach. Pies obecnie nie ma diety, je nawet jabłka (byle drylowane) i jest po prostu pilnowany na spacerze, żeby nie żarł żołędzi. Dlaczego o tym puszę? Bo może Twój pies faktycznie ma alergię, ale wcale nie potrzebuje ścisłej diety, może wystarczy wyeliminować jakieś elementy, np. nabiał albo jajka, żeby problem znikł.
  6. Wycieranie nakapanej śliny po przygotowaniu michy bez zmian. Pies zaciesza się jak głupi jak tylko usłyszy, że sięgam do karmy, niw zauważyłam jakiejkolwiek zmiany. Pcha się tak do miski odkąd zmieniłam karmę i upały jej przed tym nie powstrzymały. Z kotem gorzej, muszę ją zachęcać do jedzenia serduszkami z indyka.
  7. Nie będę powtarzać, bo Tyśka napisała prawie wszystko, napisałabym też ja. Dodam tylko, że w przypadku szelek i obroży w naszym przypadku obroża powodowała dyskomfort już na etapie nauki chodzenia na smyczy, najmniejsze naprężenie smyczy (nie mam na myśli szarpnięcia, tylko moment w którym smycz przestaje swobodnie wisieć i zaczyna się naciągać), powodowało, że pies zatrzymywał się, siadał albo nawet kładł się. Dopiero na szelkach okazało się, że mój pies dobrze chodzi na smyczy i w zasadzie nie mam go czego uczyć, bo ktoś już to zrobił (psa przygarnęłam dorosłego). I jeszcze odnośnie adresówek: można zamiast zawieszki przyszyć do obroży albo szelek naszywke z danymi, a druga sprawa, oprócz adresówki warto psa zachipować i co ważne zarejestrować numer chipa w kilku bazach danych.
  8. Moja ma 27kg wiec gigantem nie jest, ale też jej ciężko. Na spacer wychodzimy jeszcze przed 6 rano, wracamy przed 8 to już gorąc, że wleczemy się łapa za łapą. Potem bezczynne leżenie na kafelkach w kuchni i przedpokoju z przesiwaniem się, gdy te pod nią już się zagrzeją. Wody idzie trzy razy tyle co zwykle, co jakis czas moczę ręcznik w zimnej wodzie i wycieram ją, żeby trochę futro zmoczyć. Po południu tylko na chwilę na siku, a wieczorny, trochę dłuższy spacer po 22 więc nie jest tak potwornie. Pies cały czas leży jak martwy albo dyszy.
  9. Jakie kryteria powinien spełniać ten biegły? Bo w Polsce panuje totalna samowolka jeśli chodzi o kształcenie bechawiorystów i psich trenerów. Byłby poważny kłopot, żeby potwierdzić kompetencje takiej osoby... Myślę, że głównt problem z naszymi schroniskami (i nie tylko, bo problem dotyka też psy domowe) wynika z braku przepisów. Ustawa bardzo enigmatycznie opisuje czego nie wolno, a jak wiadomo, jeśli coś nie jest zabronione to jest dozwolone. Tak więc nie wolno trzymać psa na łańcuchu całą dobę, ale nikt nie zabronił trzymać psa w kojcu 2 na 2 metry, więc na podwórkach poznikały łańcuchy za to powyrastały prowizoryczne klatki. I do tego już się przyczepić nie można, bo na podstawie czego? Polski prawo dotyczące zwierząt to dziurawa kpina i dlatego jest ze schroniskami jak jest. A prawda jesttaka, że schroniskowe psiaki mają dwa wyjścia: albo siedzoeć w klatce i wyjść na godzinny spacer raz w tygodniu albo zostać uśpionym. Bo tym to się skończy.
  10. Fifik, przypominam, że mówisz o społeczeństwie, które wciąż wierzy, że suka jeśli się chociaż raz w życiu nie wyszczeni to będzie chora/agresywna/będzie miała ciąże urojone/wpadnie w depresję itd. W naszym kraju ludzie nadal mają problem z akceptacją kobiet, które nie planują macierzyństwa, a my tu mielibyśmy mówić o masowej sterylizacji suk? Spotkałam się z opiniami, że schroniska okaleczają te biedne psy, bo je sterylizują, a przecież wystarczy trzymać suki i psy osobno. Mamy pełno eko-oszołomów (nie obrażając tych prawdziwych ekologów, którzy robią coś dla natury), którzy twierdzą, że sterylizacją odbiera się suce jej święte prawo do prokreacji powołującsię na (o zgrozo) ustawę o ochronie zwierząt, która mówi o konieczności umożliwienia zachowań zgodnych z behawiorem itd., bo przecież rozmanażanie jest podstawowym celem gatunku (co poniekąd jest w pewnym sensie prawdą). Problem polega nie na tym, że nie mówi się o problemie sterylizacji zwierząt, problem polega na tym, że mówią o nim niewłaściwi ludzie i przedstawiają problem w niewłaściwym świetle.
  11. To fajnie, że będziesz mogła mieć nad tym lepszą kontrolę teraz.
  12. A ja się zadtanawiam czy gdziekolwiek są określone warunki dobrostanu w utrzymaniu psów. Są określone przepisy utrzymania krów, świń, koni, drobiu. Poczynając od powierzchni jaka przysługuje jednemu zwierzęciu, przez minimalną wysokość pomieszczeń i dopuszczalne stężenie aminiaku w powietrzu, kończąc na tym, że zwierzętom należy zapewnić rozrywkę. A psy? Nie przypominam sobie by powstały jakieś przepisy odnoszące się do psów. Ustawa określa czym jest okrucieństwo. Ale nigdzie nie jest napisane ile razy w tygodniu mają wychodzić na spacer. Ustawa mówi, że trzeba umożliwić naturalne zachowania zgodne z behawiorem gatunku, ale co to w sumie znaczy, bo przepisów to określających nie ma. My wiemy, że pies powinien wyjść na spacer, ale prawo tego nie stanowi. Dopóki pies jest zdrowy, zaszczepiony, dostaje jeść (przy czym nie jest powiedziane czym, wiec może to być nawet chleb z wodą) i nie jest na łańcuchu i nikt go nie bije to wszystko jest w porządku. Czy schroniska łamią prawo? Nie, bo nie ma prawa do złamania. Sugerowanie że łamią ustawę to tylko subiektywne wrażenie dopóki nie powstaną stosowne przepisy. No chyba, że nie wiem, że takie już powstały...
  13. Berek, w pełni zgadzam się z opinią, że jej choroba - jej sprawa i jeśli jej objawy nie przeszkadzają, to sprawa zamknięta. Gorzej, że nie śpi sama, a autor ma prawo nie chcieć spać z psem (choć w takim wypadku mógłby nie zasłaniać się zdrowiem dziewczyny tylko nazywać rzeczy po imieniu). Adm drugie gorzej, to zbliżająca się operacja psa, przed którą dobrze by było psa oduczyć wskakiwania na łóżko, bo uczenie tego dopiero po zabiegu może okazać się tragiczne w skutkach.
  14. Sjette, to że ktoś ma świetne wyniki w sportach i jest wysoko postawiony w strukturach związku nie znaczy, że jest dobrym szkoleniowcem względem codziennego wychowania. Jeśli pies nie został nauczony czystości, bądź cierpi na lęk separacyjny, to znaczy, że ktoś tu skopał robotę, zaniedbał codzienne szkolenie i dlatego ma problem, a nie dlatego, że jego pies trenuje jakąś dyscyplinę. Jeśli sportowiec jest analfabetą, to nie dlatego, że od treningu jest za głupi na czytanie, tylko dlatego, że nikt nie zadał sobie trudu, żeby go nauczyć czytać i pisać. Co do obrony, może i się skompromituję, ale skoro pies puszcza na komendę, to czy nie powinno być tak, że puszcza niezależnie od tego czy pozorant się rusza czy nie? Pies powinien wykonać komendę po jej usłyszeniu a to właściciel decyduje, kiedy ma to zrobić. Dobrze wyszkolony pies powinien chyba słuchać właściciela nie tylko wtedy, gdy pozorant się nie rusza, ale zawsze? Czy może moja wizja jest zbyt idealna?
  15. Sjette, jak dla mnie, to co opisujesz, to przykład źle szkolonych psów. Wiele sportowych psów jest szkolonych wyłącznie pod kątem zawodów, a w normalnych okolicznościach zachowują się jak dzikusy, bo tak jak psa trzeba nauczyć właściwego pokonania przeszkody, tak samo trzeba go nauczyć zostać samemu w domu. To nie jest przetrenowanie, to jest olanie tej części treningu, która uczy psa obycia w normalnym świecie. Co do szkolenia obronnego, w moim mieście jest "szkoła", w której psy "cielaczki" do ataku na pozoranta są dodatkowo pobudzane trzaskami i petardami. Nic dziwnego, że taki pies ma potem problem z agresją, skoro ma traumatyczne przejścia związane z wymachiwaniem rękami. Należy rozróżnić szkolenie, od właściwie prowadzonego szkolenia.
  16. O ile pamiętam w ulotce jest informacja, że preparat może powodować wymioty (jeśli to bravecto). Przyjmuje się, że jeśli wymioty nastąpią do godziny po pezyjęciu leku, to nie będzie działał, po tym czasie efekt jest wątpliwy, a po upływie dwóch godzin przyjmuje się że będzie działać. Oczywiście czas jest bardzo płynny w zależności od stanu wypełnienia żołądka, czasu przed posiłkiem itd. Nie spodziewałabym się, że tabletka zadziała, jeśli chcesz, możesz powtórzyć podanie, alr w terminie powtórzenia leku według ulotki, a do tego czasu musisz zabezpieczyć psa w inny sposób.
  17. Bassotto, ja nie mówię, że, masz psa w klatce zamknąć. Mam na myśli, żebyś zaznajomił się z tym jak taki trening się przeprowadza i przełożył to na legowisko. Chociaż słusznie zauważasz, że klatka może okazać się niezbędna gdy dojdzie do zabiegu i warto, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, że trzeba klatkę przećwiczyć dużo wcześniej, żeby nie stała się traumą. Jako współposiadacz psa masz prawo nie akceptować psa w łóżku bez jakiegokolwiek powodu. Po prostu nie chcesz z nim dzielić spania i tyle. Niestety Twoja dziewczyna też ma tu coś do powiedzenia. Może się mylę, ale pies podchodzący do drzwi i rezygnujący naTwoje hasło z wejścia do sypialni nie akceptujezmiany sytuacji. On raczej widzi, że dalej z jakiegoś powodu go nie tolerujesz i schodxi Ci z oczu. Dlatego legowisko na początku powinno być przy łóżku. Potem pod drzwiami, potem pod drzwiami ale w przedpokoju itd. To nie jest do zrobienia w trzy dni. To jest miesiąc pracy albo dłużej. I nie oszukujmy się, sam tego nie zrobisz. Tu jest potrzebna współpraca Was obojga, i konsekwencja. Jeśli Ty będziesz psa wyganiał a dziewczyna będzie go wołać to zafundujecie psu taki mętlik w głowie, że szkoda gadać, nie wspominając o Waszych relacjach. Uważam, że nie powinieneś zabierać się za wyprowadzkę psa, dopóki nie przekonasz do tego dziewczyny, bo bez jej udziału w życiu Ci się to nie uda, zaserwujes tylko niepotrzebnie masę stresu jej, sobie i psu. A metoda, którą w tej chwili stosujesz jest moim zdaniem niewłaściwa. Osiągasz zamierzony skutek ale kosztem psa i na zasadzie celu uświęcającego środki.
  18. W normalnej sytuacji stwierdziłabym, że co za różnicę robi Ci że pies zajmie kawałek łóżka. Ale dziewczyna jest alergikiem. I pomimo tego, że pies w domu to alergeny w domu, brak obecności zwierzaka w łóżku robi różnicę. Mój chłopak jest kocim alergikiem. Dopóki kot pchał się do łóżka, chłopak dusił się po nocach. Teraz kot śpi co prawda z nami w pokoju, ale nie w łóżku i chłopak budzi się rano z katarem. Różnica w nasileniu objawów ogromna. Więc ze względów zdrowotnych warto wyeksmitować psa z łóżka. No i ten jego kręgosłóp to drugi powód. Nie wygoniłabym jednak psa tak drastycznie. Wykorzystałabym reguły nauki klatki. Tak jak Twoja dziewczyna mówi, stopniowo zaczynając od posłanka przy łóżku. Zamknięcie drzwi pies odbiera jako izolację, wyrzuciłeś go ze stada. Do odprowadzania psa na legowisko przydałoby się wyuczenie komendy na miejsce, żeby pies nie traktował tego jako karę. To co chcesz zrobić jest możliwe, ale nie w taki sposób jak to robisz.
  19. Od soboty minęły trzy doby, organizm powinien już wydalić tackę. Jeśli boisz się, że coś utknęło , poproś weta o rtg jamy brzudznej. Metal jest doskonale widoczny na zdjęciach rentgenowskich. Chociaż samopoczucie psa raczej sugeruje, że nic mu nie dolega.
  20. Widzi obrożę w Twoich rękach. Może z tym ma kłopot? Spróbuj położyć obrożę na widoku, kompletnie nie zwracać na nią uwagi i bawić się z psem, podczas gdy obroża leży sobie nietykana hdzieś w pobliżu. Z czasem nliżej, jeśli pies gania za zabawką, to można spróbować rzucić mu tak, żeby przebiegł obok.
  21. Z reguły szczepienia wykonuje się w odstępach 4 tygodni, część wetów szczepi co 3 bywa, że z jakuchś powodów szczepi się po 5 tyfodniach. Na to pytanie powiniem odpowiedzieć Ci wet po sprawdzeniu wksiążeczce jakie szczepienie piesek miał i wjakim wieku. Kwarantanna kończy się 2 tygodnie po drugim szczepieniu, chyba żewet zadecyduje inaczej.
  22. I dobrze by było prześwietlenie tej łapy zrobić i ustalić co tam właściwie się dzieje w tym łokciu. Spaniel do najmniejszych nie należy, ale pies z takim problemem nie powinien chodzić po schodach.
  23. Gryf, z ust mi to wyjęłaś. Poza tym jak długo trwały pojedyncze kuracje antybiotykiem (piszesz, że pies co rusz dostajejakieś leki, ale nie piszesz jak długo stosujesz jeden preparat), może leki są stosowane zbyt krótko. Czy były podane jakiekolwiek leki przeciwgrzybicze (tak długie infekcje bywają mieszane), ludzie czesto piszą antybiotyk amyślą o grzybach, ato nie to samo. No i czy te anttbiotyki były doustne czy douszne (ostatni wiadomo że douszny, ale jak było wcześniej). Ustalono dlaczego pies się drapał (z tego co piszesz rozumiem że przestał, a pozostał wyłącznie problem uszu)?
  24. Pies sąsiadki zeżarł ze śmietnika w kuchni wszystkie leki, które ta wspaniałomyślnie wyrzuciła w trakcie porządkowania domowej apteczki. Przerażonawali mi do drzwi i pyta: pani kochana co teraz? Najpierw pomyślałam, że bez paniki, bo w końcu co można trzymać w apteczce? Pytam spokojnie co wyrzuciła, a ona zaczeła wyliczać: leki na nad iśnienie męża (nieżyje od kilku lat), jakieś przeciwbólowe na kręgosłup, jakieś ziołowe na wątrobę, na nerki, antydepresanty (po śmierci męża sąsiadka nie radziła sobie najlepiej), no i digoxin. Tu zbladłam, pytam czy dużo. Cały lustek. Kiedy? Ano będzie kilka godzin. Patrzę na psa, bo wylazł na schody, na łapach trzyma się nieźle, ale jakiś taki jakby w innym świecie. W te pędy do weta, tłumaczymy co się stało, a lekarka się za głowę łapie. Psa pod kroplówkę, na płukanie żołądka za późno, zatrzymała go na noc i powiedziała, że nie może obiecać, że dożyje do rana. Bydle ma się świetnie, prawdę mówiąc do dziś zastanawiam się czy on faktycznie to wszystko zeżarł, bo po takiej dawce digoxinu, powinien się przekręcić. Z kolei u rodziców mieszka żarłoczny potwór (kastrowany labek), na widok jedzenia dostaje amoku, potrafi zeżreć po prostu wszystko łącznie ze zgniłą trawą spod kosiarki... Kiedyś kot upolował ptaka i zobaczył to pies. Ptaka zarekwirował w chwili, gdy ten jeszcze dziarsko trzepotał skrzydłami i nim ktokolwiek zdążył cokolwiek zrobić, zarłok go połknął bez choćby mlaśnięcia. Gnębi mnie myśl, że ten biedny ptaszek został chyba połknięty żywcem... Trzeci typ, to mój własny. TŻ zadzwonił mi kiedyś do pracy, że pies połknął coś bliżej niezidentyfikowanego. Godzina 23 pies zaczął haftować. Tak w odstępach 15 minut. O 2 w nocy dałam za wygraną, zadzwoniłam do weta, spotkaliśmy się w gabinecie i załadował psu zastrzyki, jak do rana nie przejdzie to badania itd. Pies wymiotował rzadziej, ale targało go nadal, aż w końcu koło 4 rano wyrzuciła z siebie kulę średnicy około 5cm zbudowaną z czegoś organicznego (lity twór), do tej pory nie wiem co to było i nie jestem pewna czy chciałabym wiedzieć. Pies zadowolony poszedł spać jak gdyby nigdy nic. Wet rano gadzinę zbadał i stwierdził, że poić, dać spokój długimi spacerami na dwa dni, bo mogą być zakwasy i pilnować psa, żeby nie stołował się na mieście...
  25. Wiem, dlatego nie bardzo rozumiałam jego argumentację, kota zaszczepiłam, bo jestem nadgorliwa i pomyślałam o ewentualnej ucieczce i nieplanowanym pobycie na dworze. Poza tym czasami jedzie z nami autem do rodziców, a asistance obejmuje tylko szczepione zwierzęta.
×
×
  • Create New...