Akirka86
Members-
Posts
344 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Akirka86
-
Nadpobudliwość ? strach ? problemy z sikaniem
Akirka86 replied to BlackSheWolf's topic in Wychowanie
Niewykluczone, że problem ma podłoże psychiczne i zamiast maltretować psa leczeniem, lepiej by było skontaktować się z dobrym trenerem i popracować pod jego okiem nad techniką wyciszania psa i jego panowania nad emocjami. Jeśli wina stoi po stronie zbytniego nakręcania się w nowym miejscu, to pomóc powinno nauczenie psa jak się nie nakręcać. Z dobrym trenerem powinno to być realne, ale zbadanie moczu chłopakowi nie zaszkodzi, a dobrze by było gdyby to był mocz z momentu ekscytacji. -
Odkleszczowe choroby, teraz nie ma co prawda kleszczy, ale były jeszcze miesiąc temu (przynajmniej w mojej okolicy) - borelioza. Może wągrzyca? Jeśli pojawia się krwawienie z dziąseł, to znaczy że pies ma obniżoną krzepliwość krwi, a to może wskazywać na nowotwory układu krwiotwórczego. Zaburzenia tarczycy mogą być sprawą wtórną, potrafi rozregulować się od sterydów, więc może to być efekt wcześniejszego leczenia a nie choroby.
-
Zrost oznacza trwałe połączenie czegoś z czymś. No więc pytanie brzmi co się zrosło? Jeśli piesek miał np. złamaną łapkę i zrasta się kość i piesek jeszczedo siebie nie doszedł to jest spora szansa, żebędzie w przyszłości chodził normalnie (o ile kości będą rosły w prawidłowym tempie i proporcjach). I to właściwie jedyne co mi przychodzi sensownego do głowy jeśli chodzi o zrost w łapce. Jeśli jest to cokolwiek innego to jest to patologiczny stan, który wymaga interwencji lekarskiej, najlepiej ortopedy, tak jak bou napisała, rtg, badanie kliniczne, może usg stawu jeśli to konieczne. I nie bardzo rozumiem jak ma na ten "zrost" pomóc maść? No chyba, że chodzi po prostu o działanie przeciwbólowo/przeciwzapalne. Wyciągnij z tej kobiety jakieś informacje, co kryje się pod tajemniczym określeniem zrosty, o przebiegu dotychczasowego leczenia, bo jeśli masz psiaka wziąć, to będziesz musiała proces kontynuować, zmienisz prawdopodobnie lekarza jeśli dzieli Was większa odległość i nowy wet musi wiedzieć co się działo, żeby wdrożyć właściwe postępowanie i nie zrobić psiakowi krzywdy lecząc nie to co trzeba.
-
Nadpobudliwość ? strach ? problemy z sikaniem
Akirka86 replied to BlackSheWolf's topic in Wychowanie
Jeśli to faktycznie prostata, to potrzebne będzie usg. To dość dziwne, żeby problem z prostatą pojawił się u tak młodego psa, ale warto się temu przyjrzeć, a już na pewno jeśli ma się o to opierać leczenie. -
Nadpobudliwość ? strach ? problemy z sikaniem
Akirka86 replied to BlackSheWolf's topic in Wychowanie
Obecność krwi w moczu jest trochę dziwna, owszem, zbyt długi stan pobudzenia może spowodować przekrwienie błon śluzowych i w efekcie ślady krwi, ale za każdym razem? Powiększenie prostaty było w jakikolwiek sposób weryfikowane, np. badaniem rektalnym? W przypadku Twojego psiaka może warto byłoby złapać mocz do badania i zrobić usg prostaty (czy w ogóle da radę przeprowadzić takie badanie przy jego lękliwości?). Kastracja nie jest tak w 100% konieczna. Jeślu okazałoby się, że to przerost prostaty to możesz przedyskutować z wetką zastosowanie preparaty ypozane, a jeśli faktycznie jest to nadpobudliwość seksualna, to do rozważenia jest poddanie psa kastracji chemicznej za pomocą implantu, tylko jest to niestety dość droga historia. Zrób jakieś badania, potem dopiero myśl o jakichkolwiek zabiegach czy lekach dla psa. -
Jeszcze pytanie czym był karmiony w hodowli? Czy rzeczywiście była to eukanuba? Może to też była nowa dla niego karma, którą dostał w wyprawce, a nowe miejsce plus nowe jedzenie równa się nawet kilkutygodniowy problem z kupką. Spróbowałabym ugotować szczeniorkowi ryż z dużą ilością rozgotowanej marchwi i z mięskiem. Jak stoi sprawa odrobaczeń? I nawiązując do sugestii Monieq o przysmakach, nie podkarmia go ktoś przypadkiem czymś? Np. dziecko albo niereformowalny małżonek? Nie dobiera się piesek sam do czegoś, czego jeść nie powinien?
-
Odświeżam temat. Wyprowadzam chwilowo sąsiadom psa. Kastrat, około 15kg, kundelek, chyba 8 lat. Niby, zdrowy, niby żwawy, ale czegoś mu brakuje. Skóra trochę sucha, włos przetłuszczony, trochę wyłazi, za piłeczką pobiegnie ale też bez jakiejś specjalnej radochy. W piątek kupowałam mu karmę. Brekkies, mi ta nazwa nic nie mówi, ale w internecie znalazłam skład: Zboża ( min. 4 ryżu % i zawierają pszenicy i kukurydzy ), mięso i produkty uboczne mięsa (min. 14 % kurczaka) , oleje i tłuszcze pochodzenia roślinnego , roślinne ekstrakty białkowe , składniki mineralne. Zawiera przeciwutleniacze i barwniki. Jak dla mnie skład, hmm, pozostawia wiele do życzenia. Może warto zaproponować sąsiadom coś innego, tylko co? Karma kosztowała 10zł/kg, granulki porównywalne do 2groszy (ziarenka różnego kształtu, ale średnii mniej więcej tej wielkości).
-
Może jest z tych, co po prostu nie tolerują. Narażając się na krytykę napiszę, że nie każdemu psu służy surowizna. Faktycznie twardość kupki nie ma wpływu na gruczoły, ale jej objętość już owszem pod warunkiem, że zawartiść gruczołów jest płynna. Bo niektówe psy mają konsystencji gęstej mazu, a bywa że wydzielina jest "zapieczona" i aż się kruszy. My problem z gruczołami miałyśmy od początku (nie wiem jak było w schronisku), karmiłam psa RC bo wtedy jeszcze wierzyłam, że to cudowna karma. Dwa razy w tygodniu dostawała kość do zgryzienia i jak pamiętałam, żeby kupić to z gruczołami chodziłyśmy co półtora miesiąca. Jak nie było czasu suę zaopatrzyć, to po 3-4 tygodniach była pełna. Na RC hypoallergenic już w ogóle było tragicznie (kość odpadała bo dieta eliminacyjna), co miesiąc opróżnianie aż pies sam nauczył się robić to pyskiem - koszmar, cuchnący oddech, smród w mieszkaniu, więc zaczął się wyścig, kto pierwszy dobierze się do gruczołów. A potem zaczęłam szukać alternatywy dla RC bo nie podobało mi się, że pies je karmę na soi (rozwiązanie tymczasowe mogłam zaakceptować, ale nie jako stałą dietę). Udało się z rybnym TOTW. Psu w ciągu tygodnia przestało z pycha śmierdzieć (i nie mówię tu tylko o gruczołach, ale po prostu o śmierdzącym oddechu). Przy kupce zauważyłam, że wydzielina jej po prostu kapie w trakcie wypróżniania, a o problemie gruczołów zapomniałyśmy. Podsumowując przydługą opowieść. Objętość kupki ułatwia naturalne oczyszczanie gruczołów, ale nie usuwa problemu całkowicie. Problem może usunąć zmiana diety (w baszym przypadku z karmy zniknął ryż), co oczywiście nie musi stanowić reguły, w naszym przypadku zadziałało.
-
U mnie też RC hypoallergenic dawała kamienne kupki, ale gruczoły były i tak zapchane. Przynajmniej raz w miesiącu opróżnianie. Udało mi się psa na TOTW przerzucić i mam spokój, niby kupy bardziej miękkie, ale jak się załatwia, to widzę kapiące kropelki, od kulku tygodni mam spokój. Może zamiast kombinować z karmą, daj jej raz w tygidniu kość do ogryzienia (jeśli znajdzie się gatunek z którego może), kość zwiększa objętość kupki i ją utwardza, może jak raz w tygodniu taka kupa przejdzie to będzie jakiś rezultat?
-
Czy tylko mi się wydaje, że szanowny pan mąż koleżanki jest takim typem człowieka, co będzie uważał, że pies ma się go słuchać, bo on jest jego panem i już, bez żadnej pracy ani niczego, on jest głową tego domu i należy mu się psi posłuch? Wszelkie przejawy nieposłuszeństwa będą oznaczały, że pies ma podły charakter, a brak zrozumienia komendy oznaczać będzie, że pies jest po prostu głupi? Mam niestety skłonności do czarnowidzenia, ale w tym przypadku naprawdę zaczyna mi być żal tego psiaka, który do nich trafi...
-
On raczej powie, że pitbule szczęśliwe walcząc moze nie były, ale do tego zostały stworzone i pitbul prędzej czy później zagryzie psa albo co gorsza człowieka. Jaki by nie był, też mieszka z żoną i dziećmi w domu i też ma prawo uczestniczyć w podjęciu decyzji o psie. A że jest foszastym tyranem to prawdopodobnie decyzję podejmie sam, bez udziału rodziny. Zastanowiłabym się czy przy takim człowieku posiadanie psa to dobry pomysł, jeśli zdecyduje się na jakąś metodę szkoleniową, to choćby była beznadziejna, to ją wdroży, bo on tak uważa i nikt mu nie wytłumaczy że metoda jest zła. Tak samo z żywieniem, pies też musi czasem zjeść coś porządnego, dostanie na obiad razem z nami gulasz albo pulpety, schabowego z ziemniakami i kto mu wytłumaczy, że to szkodliwe? Przecież to kawałek porządnego mięsa, oni to jedzą więc jest zdrowe. Nie chce nikogo oczerniać bo może ten człowiek ma właściwy pogląd na opiekę nad psem ale jak mu jakiś głupi pomysł wpadnie do głowy to nikt go nie powstrzyma....
-
Ja nie mówię, że ma je zjeść (choć użyłam słowa pożreć to nie miałam na myśli dosłownie konsumpcji, raczej odruch gonienia, który w polach przyprawia mnie o dreszcze, bo pies wpada dosłownie w amok jak zwęszy zwierzynę), tylko nawet nie chciała gonić ani nic. Na dworze chętnie koty by pogoniła, a mojego własnego odchowała, dużo się napracowałam, żeby oduczyć ją gonitwy, a mojego własnego nawet masowała do zrobienia kupki. Chciałam po prostu zaznaczyć, że o tolerowaniu kota w dużej mierze decydujemy my sami, to szczeniak do ukształtowania. A pomysł o hodowli, gdzie są koty rzeczywiście świetny.
-
Gojka, masz ułożonego, ogarniętego jamnika. Moja ciotka musiała zrezygnować z dywanów w domu, bo pies w nich kopał. W ogródku sama osobiście z kuzynką wyciągałam Chałkę z dołka wykopabego tak głęboko, że pies utknął. To wszystko wina błędów wychowawczych, ale mąż przyjaciółki miałby o tym inne zdanie. Faktycznie najlepszym chyba rozwiązaniem jest zaproponowanie ras "stworzonych specjalnie do domu" albo kundelka (byle nie w typie myśliwskim). I jeszcze jedno - jeślu dotychczas mieli doświadczenie wyłącznie z podwórkowymi psami, to warto by im delikatnie podsunąć pomysły na naukę czystości, zostawania samemu, bo choć mają doświadczenie z psami, to będą to dla nich nowe tematy, a w internecie łatwo o wygrzebanie bzdur jak np. moczenie pyszczka albo straszenie gazetą.
-
To jak pies będzie do innych zwierząt nadtawiony nie koniecznie zależy od rasy. Ja mam mieszańca po wyżle niemieckim, ma silny instynkt łowiecki, a dwa lata temu po mieszkaniu kicały mi trzy króliczki przygotowywane do zamieszkania u rodziców. Pies nic im nie zrobił, trzeba go było pilnować, żeby bobków nie zjadał tylko, a powinien przecież pożreć króliczki gdy tylko się ruszą. To czy pies z kotem się dogadają zależy w głównej mierze od Ciebie, tym bardziej, że to będzie szczeniak. Dlatego poczytaj o rasach i dopasuj je do siebie a nie pod kątem kota.
-
Trzęsie się, bo ją boli. Zapytaj o możliwość podawania środków przeciwbólowych, żeby jej ulżyć. Pamiętaj, że otworzyli jej brzuszek i wyjeli z niego trochę ciała, rany są nie tylko na zewnątrz, ale i w środku, dodatkowo jelita muszą się "ułożyć", dziwne byłoby, gdyby bólu nie odczuwała.
-
India, jeśli chodzi o kwestię brak leczenia=znecanie nad zwierzęciem, to póki co zostało postawione podejrzenie choroby. O zdiagnozowaniu można powiedzieć, jeśli zostaną przeprowadzone badania potwierdzające podejrzenie. Póki co, jest to gdybanie. Nawet jeśli faktycznie jest to alergia (toczy się zapalenie jelot na tym tle) to różnica pomiędzy ustaleniem powodu tak silnej biegunki a leczeniem jest gigantyczna. Co z tego, że byli u weta i wiedzą, żeto alergia (o ile faktycznie to alergia, bo równie dobrze może to być jakaś oporna bakteria, clostridium, grzybica, robaki, kokcydioza, lamblie, trzustka a a nawet coś immunologicznego - bez badań to może być cokolwiek, a alergia to bardzo wygodna diagnoza, bo skoro antybiotyk nie podziałał to musi być uczulenie, koniec kropka). Dla tego psa najlepszym rozwiązaniem byłaby zmiana właścicieli. Może jakimś rozwiązaniem byłoby przekonać ich do oddania psa do schroniska, jednocześnie kontaktując się z fundacją, żeby od razu tego psa ze schroniska odłowili. Czasem słowo fundacja kojarzy się ludziom z byciem nieudacznikiem, na zasadzie jak fundacja bierze ode mnie psa to jestem ofermą, która nie dba o psa, a do schroniska oddaje się psa bo już się go nie chce. Trzeba tylko zrobić to w porozumieniu z fundacją, żeby pies w tym schronisku czasem nie utkął na dłużej. No chyba że są to ludzie z cyklu ja go wziąłem, więc ma zdechnąć u mnie... A można ich podejść na wiele sposobów, taki golden z upapranymi portkami musi w domu brudzić, zapach nieprzyjemny, a po co im taki śmierdziel w domu, już lepiej jakby go oddali. Może z tej strony?
-
Obowiązku nie ma, ale jeśli chodzi o safe animal to wet zarejestrować możebezpłatnie, Ty musisz zapłacić, żeby nie skłamać, chyba coś koło 40 zł. Z informacją też trochę nie w porządku, no ale to zależy już od podejścia weta. Moja nie dość, że zarejestrowała mi psa to jeszcze poinformowała, żeby na jednej bazie danych nie kończyć. Co poradzić...
-
Dobrze jest zarejestrować w kilku bazach danych. Oprócz safe animal jest na pewno find my pet i wiele innych, im więcej, tym lepiej. Jeśli chodzi o rejestrację przez weta, to mogą wysłać formularz bezpłatnie, lub dać Tobie, ale musi być na nim pieczątka weta, a jeśli mają specjalne oprogramowanie to mogą rejestrować elektronicznie.
-
To jest dorosły, duży pies, który zaczął używać zębów względem własnych opiekunów. Najmniejszy błąd może kosztować poszarpanie ręki, co gorsza dłoni, która może nie wrócić potem do 100% sprawności. Jeśli nie jesteś pewny swoich umiejętności trenerskich (a gdybyś był, nie zakładałbyś wątku na forum), to zastanów się czy będziesz chciał żyć pod jednym dachem z psem, który Cię pogryzł i czy będziesz umiał znaleźć pracę nie wymagającą pełnej sprawności manualnej. Jeśli na chiciaż jedno z tych pytań odpowiedziałeś przecząco, skorzystaj z pomocy trenera, który pomoże Ci ustalić skąd wypływa problem i jak go usunąć. Pies szczerzący zęby do właściciela to nie jakieś siusianie na dywan, z którym można się mierzyć samemu...
-
Nadaktywny, sfrustrowany czy po prostu niewychowany?
Akirka86 replied to madzior_ka's topic in Wychowanie
Jeszcze jedno, piszesz, że omija plamy światła i jest spokojniejszy na porannym i wieczornym spacerze kiedy też światło nie jest tak ostre jak w godzinach południowych. Może ma światłowstręt? To objaw wielu zaburzeń neurologicznych... -
U suki na tej wysokości występowałaby ostatnia para sutków. U psa na wysokości tej bańki na siusiaku, w pewnej odległości od linii środkowej brzucha występują szczątkowe sutki, takie malutki guziczki, potrafią nawetsprawiać wrażenie, że znajdują się na siusuaku. Gojka, myślę, że Dakosowi nie chodziło ściśle o prącie, ale raczej o skórę w jego pobliżu ;)
-
Piszesz, że stosowaliście już RC hypoallergenic. Jak długo? Czy pies był wtedy na ścisłej diecie (liczy się tu dosłownie wszystko poczynając od ciasteczka w nagrodę przy szkoleniu na kosteczce na zęby kończąc,kawałek kiełbasy albo pasztetu, żeby tabletki schować)? Jeśli chodzi o testy, to problem polega natym, że jak organizm jest podrażniony długo utrzymującą się alergią, to w testach potrafią wyjść wyniki fałszywie dodatnie. Zawsze skutecznym sposobem jest dieta eliminacyjna, ale wiąże się toz ogromną dyscypliną żywienia. Opisz jak wygłądała Wasza dieta hipoalergiczna?
-
Tylko jak odbierać osobę, która chce być postrzegana jako autorytet i powołuje się na tego rodzaju argumenty?
-
Jeśli nie miała cieczki, to nie ma problemu, jeśli cieczka była, to trzeba interweniować. Alizin niestety nie jest lekiem obojętnym dla organizmu, jego podanie to zawsze pewne ryzyko, a to ryzyko z każdym kolejnym podaniem rośnie. Jeśli mogę coś doradzić, piszesz, że nie chcesz sterylizować, ale jeśli masz takiego nieodpowiedzialnego sąsiada, który nie potrafi panować nad psami, to podobna historia będzie się powtarzać przy każdej cieczce. Zastanów się, co jest dla suni lepsze - podawanie leków poronnych po niemal każdej cieczce czy sterylizacja. Zawsze możesz też psa zamknąć na czas cieczki w domu i wyprowadzać wyłącznie na smyczy. Na chwilę obecną, jeśli sunia miała cieczkę to masz trzy wyjścia - alizi, sterylizacja albo szczeniaki. Najlepiej jak psa zobaczy wet, bo faktycznie to dziwne, żeby tak szybko cieczka była, ale z drugiej strony poprzednie podanie alizinu mogło rozregulować cykl.
-
I czy jest pewność, że to rozepchanie to aby na pewno gaz w jelitach, a nie np. płyn w jamie brzusznej?