-
Posts
11781 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
69
Everything posted by Anecik
-
A za miłe komentarze macie jeszcze na dobranoc
-
Dla czekających cioteczek :) Tutaj obrabia Brunka smyczkę :) Skutecznie obrabia :)
-
Pańcia Mimci sie melduje - byłam w pracy - pierwszy dzień bez Mimisi bardzo smutny :( Mąż dał radę z mizianiem, ale witały się ogonki ze mną ze 20 minut :) Zdjęcia zaraz będą tylko znajdę kabelek.
-
Dziękujemy za buziaki :) Jak już będzie ogrodzenie a w czerwcu kostka to będzie pewność czy sa jakieś zagrożenia. Bruno nie podkopuje, ale Mimiska sprytna bestyjka.
-
Mimi i Bruno przywiązane do leżaka każde na swojej smyczce polegują sobie z nami na trawce, a jednak potrafią w wielkiej komitywie gdy pańcia idzie do domu - NA CHWILĘ - lecieć za mną z tym leżakiem. Dobrze że miały trochę nieskoordynowane ruchy i mąż czuwał więc daleko nie pobiegły. Mimi i Bruno przywiązane do leżaka na jednej smyczce Brunusiowej ( tak sobie to wymyśliłam, bo bardzo się plątały) polegują sobie z nami na trawce, w zasadzie śpią... Ja oczywiście na leżaku - nagle patrze a tu Mimiska maszeruje przed leżakiem :blink: Mimisia cwaniara przegryzła Brunusiową smyczkę. Widocznie czuła sie do niego zbytnio przywiązana :) Dobrze że w piątek będzie już ogrodzenie. Co prawda w życiu jej nie puszczę samej na ogród ale przynajmniej będę miała pewność że nigdzie nie polezie :) Chociaż ona i tak ciągnie do domu.
-
Wiesz Poker ta jezdnia to jest na wsi :) Ale ja byłam o krok za nia i nie miała szans na ucieczkę do domu. Faktem jest natomiast, że tą doopeczkę przecisnęła przez szczeble - co wg mnie było niewykonalne :) Nigdy nic nie wygrałam ale za to teraz podgoniłam :) Dziś ostatnia tabletka czy mam iść do weta po kolejne czy nie ma potrzeby?
-
Mimisia u nas tez ukradła wszystkim serca. Rodzinie, sąsiadom, znajomym - jest po prostu bezkonkurencyjna. Na spacerkach - raczej krótkotrwałych - zasuwa niesamowicie szybko, ale raczej pcha się do domu no chyba że się wykładamy na leżakach to też sie położy na trawce lub na moim brzuchu ( a ma sporo miejsca :) ) i wypoczywa. Wcina aż jej się uszy trzęsą, uwielbia smaczki, uwielbia jak wiemy mizianie i przytulanie. Wczoraj byliśmy u sąsiadki coby sie psiny wybiegały to owszem Mimisia się wybiegała - do furtki, przez która sie dziwnym trafem przecisnęła i szła do domu - w końcu był na przeciwko. Ale pańcia ją złapała nie martwcie się cioteczki - pilnuje jej jak oka w głowie. Jak się oddalam z pola jej widzenia to popiskuje. Chyba jej przypadłam do gustu - mąż też le w końcu my dziewczyny musimy się trzymać raem. Jest bardzo grzeczna, kochana i wygryzła Brunusia z legowiska. I przepraszam za opóźnienia w relacjach z domku Mimisiowego ale wiecie po prostu nie mam czasu - ale zupełnie nie narzekam. Czas spędzony z psiakami BEZCENNY.
-
Wszystkie dobre ale jutro. Pa
-
trzymamy kciuki :)
-
Właśnie Lucynko dobrze to opisałaś - a ja w te oczęta nie mogę przestać patrzeć.
-
Mnie właśnie chodzi o to rozstanie - jest bardzo ciężko i dlatego chciałabym towarzyszyć Ewu żeby się przekonać co to będzie ewentualnie za domek. Bo dla wyjątkowego psa musi być wyjątkowy. A przecież wszystkie psy są wyjątkowe, ale Brunuś to Brunuś :)
-
Mnie właśnie chodzi o to rozstanie - jest bardzo ciężko i dlatego chciałabym towarzyszyć Ewu żeby się przekonać co to będzie ewentualnie za domek. Bo dla wyjątkowego psa musi być wyjątkowy. A przecież wszystkie psy są wyjątkowe, ale Brunuś to Brunuś :)
-
Ok czyli czekam 2 tygodnie na szczepienie i czipowanie, za tydzień pomazac tym płynem ze strzykawki i wykąpać(?) czy nie kapać? A jak jej się skończą te tabletki to iść do weta po kolejne czy nie ma potrzeby?
-
Mimisia ma się bardzo dobrze - tak myślę, kroczy za mną krok w krok zresztą oba ogonki kroczą. zasuwa szybciutko na smyczy, wcina aż jej sie uszy trzęsą. Nie wiem Pokerku czy to dobrze ale wcale nie chce jeść porcyjek naszykowanych przez Ciebie. Ponieważ już dokładnie wiem jak sika to oznajmiam że sikała już w pierwszy dzień, koopki robi, kręci się w trawce na pleckach. Wylegują się na kanapie lub na trawce. Zdjęcia będą później. Jest wszystko w porządku, wygląda na szczęśliwą i te maślane oczka ..Człowiek by nieba uchylił. Teraz muszę ją zaczipować prawda? I pazurki obetniemy, ale nadal szukamy pięknego legowiska.
-
Dziękujemy w imieniu swoim i Mimisi za życzenia. Będziemy pilnować jak oka w głowie i nie ukradną. Właśnie wybieram dla niej legowisko bo trzeba dziewczynke umeblować. Moja córka była dziś zobaczyć Mimisię (jak kilka innych osób :) ) i oczywiście też się zakochała.
-
BARDZO trudno jest być DT przynajmniej dla mnie :(
-
Jak fajnie, niech się Słoneczkowi dobrze wiedzie w nowym domku. Na jakieś szczesliwe wątki trafiam. Słoneczko będzie miało dom, Mimisia u mnie jeszcze Brunkowi coś super trzeba znależć.
-
Przystojniaka do adoracji a ilu sąsiadów zakochanych w niej to sobie nie możecie wyobrazić. Przychodzą do Mimisi żeby ją wygłaskać :)
-
Miziam Mimisię od Pokerka, Brunusia od Ewu i trzymam kciuki.
-
O Boziu zarumieniłam się :)
-
Nie mam czasu pisać bo miziam, miziam i miziam. Jak coś robię to mąż mizia, mizia i mizia :) :) :) Jest przekochana, cudowna.
-
Noc przespana spokojnie. W łóżku ciasno - spaliśmy na dole z mężem żeby Mimisi było rażniej. Zasypialiśmy we trójkę z Mimi, Potem zrobiła się z tego czwórka - pieski po zewnętrznej. Mimisia trochę powarkuje na Brunusia a że on ją małpuje we wszystkim to też troche na nią powarkuje. Legowisko Bruna zmienia właściciela - raz jest we władaniu Mimisi a raz Brunusia. Głaski trzeba dawać sprawiedliwie, dobrze że na cztery ręce to dajemy radę. Milutko tak jak sobie siedzę na wersalce obstawiona z prawej i lewej przytulankami i głaskanie, mizianie i buziaczki. Dobrze że dniówka w pracy dopiero w czwartek :) Mimi jak szybko zasuwa na tych krótkich łapeczkach tak szybko wcina jedzonko. Pokerku jeśli ona chce jeść to co Bruno to chyba nie ma problemu? Wczoraj jadła suche, dzisiaj podjadała mu mokre. I na bardziej miękkim
-
Ja też już trzymam.
-
Ewu zdjęcia prześlę jutro, bo dziś nie było kiedy. Był dzisiaj u mojej sąsiadki na wybiegu jak byliśmy u Poker po Mimi to mówiła że piszczał bidulek ze 20 minut i chciał się przecisnął się przez furtkę do naszego domu (mieszkamy naprzeciwko). Ale był dzielny i doczekał się koleżanki. Basiu a jak byłby jakiś domek chętny na Brunia gdzieś w pobliżu to czy mogłabym jechać z Tobą na taka wizytę pa? Bardzo chciałabym żeby trafił na wspaniałych opiekunów, którzy będą na niego zasługiwali.
-
Na szybko bo jutro będzie pełna relacja. A ja od wczorajszego ranka na nogach i padam na nos. Przed 22 byliśmy dopiero w domu bo robiliśmy Mimisi dwa postoje a do Wrocławia jednak jest kawałek. Mimisia przekochana, wszystko co pisała Poker to szczera prawda. Jesteśmy szczęściarzami że możemy ją mieć. Rozstanie Mimi z Pokerkową Rodziną było trudne - dla mnie powiem szczerze też. Podróż minęła Mimisi na rozglądaniu się przez okna i krótkotrwałym polegiwaniu na kolankach - moich oczywiście. Do domu weszła, porozglądała się po kątach i położyła na legowisku Brunia, który oczekiwał na nasz przyjazd u sąsiadki. Pierwsze ich spotkanie i trzy warknięcia i jedno kłapnięcie Mimisi do Brunka. Łażą stadnie za nami, w szczególności za mną. Nie ważne które zawołam i tak idą oba dwa :) Jeden kot widział Mimi przez okno, kotka zobaczyła i siedzi jak zwykle na półce pod TV. Pokerku nie wiem czy robiła siku bo ciemno. Jadła aż jej się uszy trzęsły i jednak lubi suchą karmę bo wyjadała Brunusiowi. Powiem więcej jedli chyba na wyścigi które więcej. Bruno wygrał. Lekarstwo oczywiście dałam. Miziam na dwie ręce i dwa ogonki się kręcą. Zdjęcia i reszta jutro. Dziękuję dziewczyny za ciepłe przyjęcie do Waszego grona, za miłe słowa, za trzymanie kciuków i wsparcie :) A Tobie Pokerku i Twojemu Mężowi dziękuję za miłe przyjęcie i za to że mimo łez byliście mi w stanie oddać Wasze Szczęście, które teraz uszczęśliwi parę innych osób. I nawet się nie pożegnaliśmy z Loczką i Dolarkiem. Wyściskaj i wymiziaj je od nas.