-
Posts
11781 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
69
Everything posted by Anecik
-
A cóż to za Malizna - jaka podobna :)
-
Mimisia dziś ponownie została na parę godzin sama i nic się nie działo. Smyczka schowana - nie było co pogryść. Powitanie bardzo długie i czułe :) Rozmawiałam ostatnio z Poker że Mimi nie wchodzi na piętro - chyba z uwagi na ażurowe schody - ale odszczekuję to :) jednak wchodzi. Pozdrawiamy wieczorową porą,
-
Jak pokochali to cierpliwości nie może zabraknąć.
-
Mysza2 bardzo dobrze myślisz :)
-
Ewu podaj na pw swój adres bo mam już to od weta dla Ciebie.
-
A jak nam z nią dobrze :)
-
U nas dostęp do smyczy też się już skończył - schowałam do szafki żeby Mimisi nie wnerwiała :)
-
No to zapraszamy z całego serca Nutusiu :) Wczoraj był pierwszy samodzielny Mimisiowy dzień w domu. Dała radę, wszystko ok, troszkę porysowała szklaną wstawkę w drzwiach wejściowych (być może wyglądała czy ktoś nie idzie) i szklaną wstawkę w drzwiach wewnętrznych przy których na wieszaczku wisi jej smyczka. A przecież trzeba ją było pogryźć :P - że z powodu swej niskopienności nie mogła do niej sięgnąć to musiała bidulka troszkę popodskakiwać. No tak ją te smycze wnerwiają, że nawet jak wisi to trzeba ją zlikwidować :) Legowisk raczej nie używa - chyba że na dworze na trawce. Domowe zajęła jej kotka Pusia bo co ma się marnować. Mimisia i tak leży w zasięgu naszych rąk na kanapie. A ja się do legowiska nie zmieszczę przecież :) Za domem na ogródku puszczamy ją powoli bez smyczy. Ale jak zrobi co ma do zrobienia, wytarza sie w trawie to zasuwa do tylnych drzwi aż się kurzy. Jest najukochańsza, przecudowna. :loveu: :kiss_2: :loveu:
-
I jeszcze jedno. Nasza Królewna
-
A proszę bardzo :) Zadziwiony Lucek I bezpieczna odległość :) w oczekiwaniu na grilla
-
Za Bruniem tęsknimy wszyscy, ale Mimisi chyba zaczyna się podobać że ma dwoje ludzi tylko dla siebie - i nikt po niej nie łazi :) przepychając się np do wyjścia czy do witania pańciów. Koty na Mimi reagują lepiej niż na Brunka. On chciał się bawić i za dwa razy (!) zaszczekał więc Pusia -pokojowa kotka-po kilku dniach spędzonych na kanapie z Brunkiem wyniosła się na swoją półkę pod TV. Z Luckiem chyba nie znaleźliby wspólnego języka. Natomiast Mimisia jest mniejsza od nich i nie stanowi zagrożenia :) Nawet nie posykują. Pusia spała wczoraj w legowisku Mimisi - dobrze że Mimi ma dwa i woli chyba polegiwac na pontonie. Natomiast Lucek się przygląda w dość bliskiej odległości i sie dziwi co tu sie w tym domu dzieje - ciągle ktoś nowy :o
-
Był facet wczoraj od ogrodzenia, ale wstawił tylko przęsła a z bramą i furtką go przegoniłam bo spartolił. Ma poprawić w przyszłym tygodniu. Szczeliny są niewielkie więc Mimisia nie przejdzie. Ona na smyczy to tylko raczej na spacer i siusiu, a po działce to woli na luzaka. Dzisiaj byliśmy z mężem przed domem a Mimiśka leżała pod leżakiem doczepiona do niego - że tak powiem "za domem" - i nagle patrzymy a tu zasuwa Maluch pod drzwi wejściowe z resztką smyczy. Na szczęście zawsze ciągnie do domu czy po spacerku czy siku czy "ucieczce". Jeszcze tydzień musi jakoś wytrzymać.
-
Mimi - mistrzyni przegryzania smyczy :) Dzisiaj załatwiła swoją. Wniosek jest jeden. Nienawidzi ich :)
-
Basiu i co tam u Brunusia? Nie dzwonili Państwo przypadkiem?
-
Pokerku bardzo ale to bardzo dziękujemy za zmianę tytułu wątku. W imieniu naszym i Mimisi :D
-
Smutno, smutno.....Wszystkie oczka mokre - nawet Mimisi :(
-
Udało się :) Ale jeszcze kciukamy.
-
Brunuś pojechał do nowego domku. Będzie mieszkał koło Rybnika.
-
No przecież tak miało być - po królewsku :)
-
Ma ta czerwoną, którą mieliśmy u Was tylko mąż dorobił dziurki. Ma też już legowisko na trawkę i taras coby jej pupci nie było za gorąco lub za zimno, no i oczywiście legowisko do domku.
-
Trzymamy mocniutko :)
-
Uprzejmie proszę zwrócić uwagę na mojego avatara :D
-
Mimisia chodzi za mną krok w krok, nawet jak śpi a ja się przemieszczę na moment, maszeruje za mną - a w zasadzie dwuosobowa wycieczka maszeruje za mną tylko po to by np. za 20 sekund być z powrotem ze mną na kanapie. Na szczęście lub jak kto woli z Brunkiem i leżakiem nie pędziła do Wrocławia tylko zdecydowanie bliżej 20 metrów do domku :)
-
I jeszcze Brunuś :)
-
Takie szczęście mi się trafiło. A walka o nią była jak wiecie zaciekła :)