No może doskoczy, albo ktoś inny poratuje wiedzą, bo cykamy zdjęcia le nie możemy się pochwalić :)
Bruno spał na dole, mąż też. Niby zasypiali osobno ale w nocy mąż miał towarzysza :). Wydelegował go potem na legowisko. Jest grzeczny, lubi kocie żarełko, chodzi za ludziem, nie brudzi, koo i siku elegancko na dworze (hi,hi nie dałaś worków:):):) no już się babą nie przejmuj ) Bardzo mi szkoda że nie ma jeszcze tego ogrodzenia, bo pewnie by sobie chętnie pobiegał ale przecież go nie puszcze ze smyczy. Za to umówiłam się u sąsiadki na kawę popołudniową, która ma wszystko ogrodzone (jak zresztą większość ludzi) to tam go puszcze luzem bo nigdzie nie wylezie. Oczka zakropione, ślizga się jak szlag po płytkach w salonie ale myślę że łap sobie nie połamie :)
Jak stoi to tą tylną łapkę trzyma w powietrzu, a jak siada to daje ją na bok. I sika jak suczka - nie wiem czy szczeniaki tak mają (i do kiedy) czy co?
Z kotką na dystans ale się nie zjedzą, a drugi kot na razie posyczał i poszedł w pola.