Jump to content
Dogomania

szafirka

Members
  • Posts

    2714
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    9

Everything posted by szafirka

  1. Jak rozmawiałam wczoraj z p. Mackiem, to zapytałam wprost ile chciałby za przewóz pieska. Powiedział mi, że tak jak za osobę, czyli 50-60 zł. Ostatnio dostał 100, więc zawsze to 40-50 zł mniej do zbierania.
  2. Zulcia wita nowego nieznajomego zwierza szczekaniem, ale potem jest świetnym kompanem do zabawy prawie jak Selma. Nie lubi zostawać sama w domu, szczeka wtedy i piszczy przez chwilę, ale potem się uspokaja i kładzie. Jeśli zostaje z innymi psiakami, to nie ma problemu. Załatwia się na dworze. Wbrew pozorom lubi i potrzebuje kontaktu z człowiekiem. Nawet gdy są u mnie goście, to Zula zachowuje ok. 2-metrowy dystans, siada i obserwuje. Obroży nie da sobie założyć oczywiście, myślę, że pętla ze smyczy byłaby rozwiązaniem, ale szkoda mi trochę stracić u niej zaufanie. Zastanawiam się jednak, czy nie byłoby to rozwiązaniem - nie chce głaskania to nie, ale byloby to początkiem zbliżenia się do niej.
  3. Tak, 100 zł. A może szukać też transportu dołem, czyli przez Kraków? Tamtędy jest, mam wrażenie, większy ruch. Tolu jaki duży jest Silverek? wielkości np. zarośniętego Niko?
  4. Sprawa wygląda tak, że Pan Maciek z dziewczyną będą jechać albo w piątek wieczorem, albo w sobotę rano. Jeśli w piątek, to w Warszawie byliby w nocy ok. 24. Jeśli wyjadą w sobotę, to w Warszawie byliby ok. południa. O tym, kiedy wyruszą, będzie wiadomo w czwartek dopiero. Pan Maciek wyraził chęć transportu, więc wstępnie jest zamówione miejsce.
  5. Zadzwonię później do p. Maćka i wstępnie zarezerwuję transport
  6. Zulka śni mi się po nocach (3 razy) :), że przychodzi do mnie na kolana a ja ją głaszczę. Rozmawiałam o niej z zaznajomionym behawiorystą i stwierdził, że Zula może być taka już zawsze. Nie pocieszył mnie tym, ale może niestety to prawda. Zula szczeka z radości jak widzi mnie rano, je swobodnie z ręki, przechodzi koło mnie, kładzie się koło mnie lub siada, kiedy ja siedzę, ale jak chcę pogłaskać lub uda mi się to przypadkiem, to mało nóg nie poplącze, tak odskakuje. Na moją córkę i męża reaguje tak samo.
  7. Rozmawiałam z Panią Filipka. Psiaczek rozkręcił się już, przyzwyczaił do nowego miejsca, ładnie chodzi na spacery. W dzień wyleguje się w swoim posłanku, ale w nocy woli spać pod drzwiami mieszkania. Pani śmieje się, że pilnuje, aby nikt mu nie uciekł. Filipek nie szczeka, nie wyje, podczas spacerów merda ogonem do innych psiaków, ale też nie obszczekuje - normalnie anioł :) Państwo są zachwyceni.
  8. Przed chwilą dzwonił nowy Pan Selmy. Mówił, że Selma wczoraj była tak zmęczona, że przespała całą noc na dywaniku koło łóżka. Dzisiaj na porannym spacerze przez godzinę grzecznie biegła przy nodze biegnącego pana. Państwo są zachwyceni Selmą i nie mają zamiaru jej oddawać :)
  9. Wczoraj wieczorem Selma pojechała do swojego nowego domku. Państwo bardzo mili, serdeczni, przypadli Selmie do gustu, a oni nią zauroczeniu. Nasza ślicznotka będzie miała dużo ruchu, zabawy i miłości. Selma nie chciała wejść do auta, ale ja też zawsze musiałam ją wsadzać. Pewnie to przez to potrącenie kiedyś w wyniku czego miała złamaną łapę. Mam nadzieję, że przezwycięży w końcu strach i będzie swobodnie wskakiwać i jeździć na wycieczki. W czasie drogi dostała ślinotoku, a na miejscu wyraźnie szukała tropu do domu. Mam nadzieję, że w nocy się uspokoiła i przespała stres. Zadzwonię do nich jutro, albo dzisiaj wieczorem i popytam o noc i jak spędzili niedzielę. Powiedziałam wczoraj, że Selma musi mieć cały czas coś do zabawy, bo jak jej się nudzi, to zaczyna kombinować i szukać czegoś do gryzienia. Państwo obiecali zdjęcia z wypraw.
  10. Przedwczoraj wykąpałam Maksiulka, więc jest czyściutki i pachnący. Wczoraj dostał paczkę ze smaczkami, więc niejako w nagrodę za grzeczne moczenie dostał większą niż zwykle porcję pyszności. Dziękujemy :)
  11. Filip wyruszył do nowego domu. Filipek nie powitał zbyt entuzjastycznie swoich nowych właścicieli, nie chciał wyjść z domu, potem nie chciał podejść do państwa, na koniec nie chciał wsiąść do auta. Troszkę pomagały smaczki, ale widać było, że przemawia stres. Bardzo pozytywni ludzie, Filipek będzie miał na pewno dobrze. Kilka fotek z dzisiejszego wydarzenia oczywiście jest.
  12. Dzisiaj ok 17-18 państwo przyjadą po Selmę.
  13. ja trzymam kciuki też u nóg, bo jeszcze Selma ma dzisiaj wizytę pa :) Państwo umówili się już wcześniej ze mną na 12, więc wszystko uzgodnione.
  14. Niedawno napisała do mnie smsa Pani, która pisała z anulą. Napisała w smsie, że chce dać dom Selmie i prosi o kontakt, no więc zadzwoniłam. Pani mieszka z 2 dzieci i kotem w mieszkaniu 40 m2. W jej domu rodzinnym zawsze były zwierzęta, więc wie co to obowiązek. Poinformowałam, że jutro odbędzie się wizyta przedadopcyjna w innej rodzinie i jeżeli wypadnie pomyślnie to Selma trafi właśnie tam, jeżeli nie, to ktoś wybierze się z wizytą do niej. Pani kilka minut po zakończonej rozmowie napisała mi smsa z prośbą, aby sprawdzić dom tamten i jej i dopiero podjać decyzję. Powiedziałam, że przekażę jej prośbę osobom decyzyjnym i poinformuję ją co i jak. Możnaby rozważyć jej prośbę, ale zraził mnie jeden szczegół. Kiedy kończyłam rozmowę telefoniczną, obiecałam, że przekażę jej, czy Selma idzie do sprawdzanych osób, na co pani powiedziała "oby tamtym się nie udało". To chyba tyle.
  15. Właśnie dzwonił do mnie Pan z Trzebnicy, który chce Selmę, przeglądał wiele ogłoszeń i zawsze wracał do Selmy. Potrzebuje pieska aktywnego (!!!) Państwo (Pan i jego żona) prowadzą bardzo aktywny tryb życia, biegają, jeżdżą na rowerze, często ruszają w góry. Mieszkają w kamienicy, ale do lasu mają 500 metrów, niedaleko też jest duży staw, więc zapewnią Selmie duzo spacerów. W listopadzie pojawi się w domu dziecko, w związku z tym Selma przez ponad rok prawie nie będzie przebywać sama w domu. Pan wypytał o wszystko szczegółowo, został poinformowany o procedurze adopcyjnej, otrzymałam dane potrzebne do przeprowadzenia wizyty PA. Bardzo dobrze odebrałam Pana po rozmowie z nim, fajnie, że zaoferował Selmie aktywny dom, bo właśnie takiego ona potrzebuje.
  16. Nikt się nie kontaktował :(
  17. Filipek ma w kłębie 38 cm i waży 14 kg. On ma budowę podobną trochę do Blekusia - mały, ale zibty i przez to ciężkawy. Pani Dorota wie to wszystko i już wstępnie (jeżeli wizyta wypadnie pomyślnie) umówiła się ze mną na przyjazd w sobotę po Filipa. Odpowiadając na pytanie Poker - Filipek zostaje bez człowieka, ale z innymi psiakami. Myślę, że bez futrzaków poradzi sobie też, bo nie jest specjalnie zżyty ze swoimi towarzyszami, wygląda na lubiącego święty spokój.
  18. Otrzymałam pieniążki za sierpień i za karmę, dziękuję. Dziękuję również za miłe słowa uznania :)
  19. Filipek zostaje sam w domu i wtedy nie szczeka, nie wyje i nie ma zapędów niszczycielskich. Na potrzebę obserwacji psiaków mamy kamerę, więc był już sprawdzany :) M. in. dlatego też napisałam wcześniej, że nadaje się do bloku. Poker, byłoby super, biorąc pod uwagę cały Wrocław to chyba trochę Twoje okolice, prawda? Pani może w piątek popołudniu, bo nawet mówiła mi o piątku. Jakby wypadło pozytywnie, to mogliby w sobotę przyjechać po Filipka i pobyć z nim przez weekend.
  20. Właśnie dzwoniła do mnie Pani z decyzją, że bardzo chcieliby Filipka. Rodzina mieszka w bloku w mieszkaniu 3 pokojowym we Wrocławiu niedaleko ul. Legnickiej. Pani, jej mąż i ich dorosły syn, który "jeszcze pomieszkuje" pracują, a więc Filipek byłby w domu sam 8 godzin. Podczas ewentualnego urlopu pieskiem będzie zajmował się syn, tak jak było do tej pory. Wcześniej rodzina miała sznaucerka, który żył 15 lat i odszedł 2 miesiące temu. Państwo czują się gotowi na nowego psiaka i tym razem chcieliby pomóc bezdomnemu. Pani wypytała mnie o wszystko, rozmawiała ze mną bardzo konkretnie, odniosłam bardzo pozytywne wrażenie z rozmów telefonicznych, podobnie jak z rozmowy z Panią Beatą od Jogisia. Myślę, że domek warty jest sprawdzenia i rozważenia. Otrzymałam wszelkie dane potrzebne do wizyty.
  21. Troszkę się porządziłam. Zadzwoniła Pani z Wrocławia w/s Niko, a ja zamiast niego poleciłam Filipka. Pani jest zauroczona jego wyglądem i moim opisem, powiedziała, że pokaże go mężowi i jeżeli też mu się spodoba (chodzi o to, że jest wiekszym psiakiem, niż planowali), to chcieliby zaprosić kogoś na wizytę PA.
  22. Dobrze, poważę, pomierzę i podam co trzeba. Sesja foto też będzie :) Nie wiedziałam, że jadąc do Murki Filipek zwracał. Z Łodzi do nas tego nie robił, jechał w transporterze. Niko podczas podróży z Zamościa do Nowej Soli (jak pamiętamy jednego dnia) nie zwracał i czuł się dobrze, a podczas jazdy do Wrocławia od nas do DS zwracał 2 razy. Myślę, że nie ma reguły w tym temacie. Filip ma książeczkę, w którą wpisana jest kastracja 28 maja, szczepienie przeciwko wściekliźnie 8 czerwca i odrobaczenie 18 sierpnia. Wg książeczki Filipek urodził się w 2012 r. W schronisku nazwano go Yeti :)))))))) Nasz Yeti o imieniu Filipek jest przyjazny do innych psów, ludzi dorosłych i dzieci. Jest radosny, lubi smaczki i zabawę, ale nie jest zwariowany jak np. Selma, preferuje trochę szaleństwa, a nastepnie odpoczynek w fotelu. Myślę, że poradziłby sobie w domku z ogrodem, ale i też w bloku. Nie lubi jak mu się robi zdjęcia - cwaniak ucieka z kanapy i odwraca się tyłem. Toleruje czesanie, ale woli głaskanie. Generalnie załatwia się na dworze, czasami zdarzy mu się jednak narobić w domu.
  23. Filipek powoli się rozbrykuje. Zaczął poszczekiwać, wygłupiać się z Selmą i Zulką, biegać i skakać. A więc prysł czar stonowanego gentlemana :) Tak czy inaczej jest uroczy, przemiły i radosny.
×
×
  • Create New...