-
Posts
2714 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
9
Everything posted by szafirka
-
Pusia w DS, Teri w DS po pobycie w Hoteliku już mają wspaniałe domy.
szafirka replied to Anula's topic in Już w nowym domu
Pusia odwiedza nas co kilka tygodni na kilka godzin, lub np. 2 dni. Zawsze z radością wita się z nami i czule żegna, to bardzo miłe, a i dla właścicieli spokój, że Pusia jest prawie jak u siebie :) -
Czester poczuł się swobodnie, zaczyna szaleć niczym szczeniak, kradnie kapcie, zaczepia do zabawy nas i inne psy. Jak chce być głaskany, to cierpliwie łapkami wchodzi nam na kolana, tak jakby chciał cały wskoczyć. W ogóle mamy wrażenie, że Czesterowi wydaje się, że jest małym pieseczkiem :) Nie mogę wstawić zdjęcia, wyskakuje jakiś błąd. Potem spróbuję jeszcze.
-
Nie ma wielu telefonów niestety, a wszystkie są głównie po to by upewnić się, czy nie można wziąć jednego psiaka. Nie wiem co sądzicie, mogę je spróbować rozdzielić, aby zobaczyć jak to przeżyją przez np. dzień lub 2. Wcześniej nie było takiej możliwości, ale teraz już poznały nasz dom, więc czują się bezpiecznie i pewnie.
-
Czester waży 17 kg, w kłębie ma 44 cm. Określony wiek to 2 lata. Uszy ma czyste, pazurki obcięte. Został odrobaczony, zabezpieczony przeciwko pchłom i kleszczom, ma zrobione badania krwi - morfologię i biochemię. Z wyników badań wychodzi, że Czester jest na granicy z anemią, jednak wet stwierdził, że jest to zapewne związane z tym, że był źle karmiony. Zaproponował, by przed kastracją dla pewności zrobić jeszcze morfologię, ale sądzi, że przy dobrym żywieniu szybko wartości poprawią się. Kastrację udało mi się umówić na 13.02., ponieważ zwolnił się termin. Czester u fryzjera był grzeczny, u weta również, na pobranie krwi nawet nie spojrzał. W domu jest trochę jak słoń w składzie porcelany - spokojny, powolny, kładzie się na środku kuchni, kiedy np. coś gotuję, wchodzi pod nogi. No i gentleman - nigdy nie wejdzie pierwszy przez próg, zawsze wchodzę do domu pierwsza, dopiero on za mną, w przeciwnym razie stoi i się na mnie patrzy. Zakupiłam olekardin - 2 opakowania, dzisiaj doszła też animonda. Faktura za weta 97 zł i za aptekę 18,82 zł, razem 114,82 zł
-
Czester... nie można się nie zakochać :) jest w zasadzie spory, ale jaki delikatny, grzeczny, uśmiechnięty. Do psów bardzo łagodny, nawet wręcz uległy, na koty nie zwraca uwagi, nie reaguje jak przechodzą obok niego. Cały czas uchole podniesione, ogonek merdający w górze. Na kanapę wskoczył tylko dlatego, że ja na niej siedziałam, ale zdecydowanie na razie woli podłogę. Jeszcze nie szczeknął, nie zapiszczał, jest cichutki. Widok dzieci bardzo go ucieszył, od razu podstawił się do głaskania. Piszę teraz, a Czester leży koło mnie i patrzy mi w oczy ehhh Słodziak :) Czester był dzisiaj u fryzjera, zapłaciłam 60 zł., fakturę dostanę na początku tygodnia, ponieważ fryzjerka zapomniała wziąć z domu pieczątkę. Do weta pojedziemy jutro, albo w poniedziałek.
-
W tym tygodniu nikt do mnie nie dzwonił oprócz jednej Pani. Owa Pani powiedziała mi, że chciałaby jedną z suń, bo ma już jednego psiaka. Opowiedziałam historię dziewczynek i że w związku z tym, że są tak ze sobą związane, szukamy dla nich wspólnego domu. Na to usłyszałam: "niech pani się lepiej zastanowi nad swoim wymysłem, po co wciskać(!!!) komuś 2 psy, skoro jeden z nich miałby u mnie raj". Sara nadal jest stateczną Panią, aczkolwiek bardzo radosną. Przy pierwszym spotkaniu z innym psem pokazuje zęby i powarkuje, żadnego jednak nie pogoniła. Majka jest bardzo ruchliwa, na nowo poznanego psa szczeka i skacze wokół niego. Do ludzi sunie są przyjazne, jak coś się chce od Majki (np. zakładanie obroży, czesanie, zakładanie sweterka), to kładzie się od razu na plecach, Sara grzecznie stoi, albo siedzi i czeka.
-
Lala już wyleguje się w swoim domku. Państwo przyjechali przed południem, Lala nie chciała w ogóle wejść do pokoju, aby się przywitać. W końcu przekonaliśmy ją, była zdezorientowana, cały czas patrzyła na mnie, ale skusiła się i wskoczyła na sofę, gdzie siedziała Pani. Dała się pogłaskać Pani i Panu, niestety smycz musiałam zapiąć ja, bo to już zestresowało Lalę. Był problem z umieszczeniem suni w aucie, za nic nie chciała wskoczyć, w końcu wpakowaliśmy się do auta i ona też wskoczyła. Państwo z cierpliwością i zrozumieniem spoglądali na Lalę, nie przestraszyli się jej zachowania, wręcz było im bardzo przykro, że tak to przeżywa. Rozmawiałam z Panią popołudniu, dowiedziałam się, że Lala pozwiedzała dom bardzo ostrożnie i położyła się w uszykowanym dla niej legowisku. Jutro będzie już lepiej, trzymam kciuki za aklimatyzację, na pewno będzie szczęśliwa.
-
Aleks korzysta z życia czekając na dom. Najfajniej bawi się z trójłapkiem Rockiem i terierkowatą suczką. Jest zawsze uśmiechnięty. Jak jest temperatura minusowa, to ubieramy mu na dwór kubraczek, zazwyczaj rano. Nie jest szczęśliwy, bo ogranicza mu trochę szaleństwo, ale tak jak anula napisała - lepiej zapobiegać, niż leczyć.
-
Sara i Majka to pełne energii, radosne, pozytywne suczki. Wszędzie trzymają się razem, ale to Sara dowodzi - pierwsza przechodzi przez drzwi, pierwsza podchodzi do miski, pierwsza kładzie się na legowisku. Maja jest wszędzie za Sarą. Myślę, że warto walczyć o wspólny dom, bo osobno będą długo cierpieć i tęsknić. Rany po sterylce są zagojone, ale profilaktycznie pryskamy jeszcze co kilka dni. Nie są szczekliwe, nie wyją, nie niszczą. Utrzymują czystość w 80 %, zdarza się siku albo kupa w domu. Są bardzo nastawione na człowieka, np.biegają po ogrodzie, ale cały czas kontrolują naszą obecność i jak tylko idziemy, to one od razu biegną za nami. Lubią dzieci. Interesują się kotami, ale nie atakują, bardziej obwąchują, obserwują.