-
Posts
1245 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lizka
-
Qpa na dywanie była pierwszego dnia pobytu u mojej Pańci (ach ten stres adaptacyjny :lol: ) ale dzis o juz dałem popis na całego. Wstyd sie przyznac, bo ten wątek to pewnie duzo ludzi czyta, ale dopadłem do pampersa ktorego moja pani z łazienki nie wywaliła przez zwykłe roztrzepanie i dopadłem do Qpy tego małego :oops: Mniam :oops: Pani powiedziała ze to OBRZYDLIWE i sie do mnie nie zblizy :lol: :placz:
-
Baronku, dobry z Ciebie gospodarz, dobry! Mnie Pańcia nakarmiła, na spacer wzieła a potem dostałem mega opiernicz ale wstyd sie przyznac za co :oops:
-
A ja znowu dałam plame i nie wpłaciłam na leczenie Jaśminki :oops: :oops: :oops: U Borysa pare dni temu było podejrzenie o Parwowiroze i bidulka Jaśminka sie nie doczekała bo odchodziłam od zmysłow co z B. :-( Na szczescie jest juz o niebo lepiej dzis odłozyłam pieniadze i jutro odbijemy prosto ze spacerku na poczte:cool3:
-
Baronku! naturalnie ze poczekamy :cool3: Ja tyle co wyszedłem na spacer - zaraz wrociłem bo mi sie kurak gotuje i nie dałem sie wyciagnac za daleko zwłaszcza ze moja miska juz stała obok kuraka :cool1: Ale Pani powiedziała ze w takim razie pojdziemy jeszcze pozniej. Baronku, ogrodu to Ci szczerze zazdroszcze! A z tym "małym" układa sie dobrze, choc moja Pani miała poczatkowo obawy. Małe ma szerokie pole działanie u mnie (i po mnie :evil_lol: ) i zawsze sie dzieli ze mna tym, co akurat je tak wiec pozwalam jej na duuuuzo. Dzis jak lezałem to karmiła mnie taka łyzeczka na niby a ja musiałem udawac ze jem. No ale Pani ukrociła nam ta zabawe nie widziec czemu :mad:
-
Baonku, to "no pewnie" nie było o parvo :cool3: wynikow jeszcze nie znam czekam wiec do jutra z wieściami. Tak czy inaczej wet dał mi jeszcze dzis 3 zastrzyle (w ym antybiotyk w razie czego) a to małe co z nami mieszka rozryczało sie na całą lecznice ze mi krzywde robią - małe ale racje ma :loveu:
-
No pewnie! I nie ma ze Pan Baron opuszcza towarzystwo ktore sam sprosił :evil_lol: Buuu...tylko ze teraz Borys opuszcza je na na chwile bo musi isc pęcherz oproznic :oops:
-
Hau hau! Tu Borys. Moja Pani piwko własnie pije za Twoje zdrowie Baronku :mdrmed: imprezka sie nam rozkreca a "solenizanta" brak :mad:
-
asiorek Ona miała 14 lat i odeszła na serce :-(
-
Baronku a podzielisz sie tym czyms z alkoholem na imprezce? ;) Pani stwierdziła, ze dzis poprosi weta o zrobienie mi testu na ta parvo (bo twierdzi, ze to było tylko ostra reakcja na ta nagłą zmiane zarcia) a Pni chce miec 100% pewnosc co do mojego zdrowia :mad: a strzelania w ciemno u wetow nie znosi!
-
Hau hau! Tu Borys. Ciesze sie bardzo Stary ze wet obadał Cie na wszystkie strony i ze nareszcie wiadomo co było przyczyną twojego kiepskiego samopoczucia. A tak na marginesie to masz mądrego Pana, ze sam na to wczesniej wpadł (chyba sie z powołaniem minął:eviltong: ) No a na tablety i "wódeczke" nie ma innej mozliwosci jak tylko łykac i zapijać - zdrowi najwazniejsze a ze to paskudztwa to juz inna sprawa. Ja uwielbiam wszelkie tablety (a łykam trgo ze hoho! na skore i sierść) no ale one pewnie lepsze w smaku. Środziu, zasypałaś nas swoimi pieknymi fotami i zniknełas! Tak sie nie robi, bo my tu z Baronem z Tesknoty i misłosci rzecz jasna umieramy ;)
-
Koniec głodowki Pana Borysa! :multi: Po 2 dniach jak zobaczył miche to zaczął "tańczyc" po całym domu ze szczescia :lol: Nie dałam mu kleiku na mleku jak wet sugerował, bo doczytałam ze u starszych psow mleko moze byc przyczyna biegunek - zdecydowałam sie piers z kuraka (gotowana godzine! plus rozgotowany na maksa ryz) tyle na pierwszy posiłek po takim poście. Zobaczymy jak bedzie.
-
Hau! Baronku!! Bo mi Pani u chce komputer wyłączyc i zaciagnac na spacer wieczorny a tu od Ciebie zadnych wiesci stary :placz: mam nadzieje ze brak wiadomosci to dobre wiadomosci czy jakos tak to było :oops:
-
MOJŻESZ-Żory-o 16-30 odszedł zaTM:(:(:(
lizka replied to marmar's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Jaki śliczny! :loveu: Dopiero teraz zobaczyłam zdjecia tego biedaka... supergoga moj Borys sie obraził o ten "dom spokojnej strarości" bo tez ma 8 lat na karku, ale mowi ze jest w kwiecie wieku i Jego kumpel Mojżesz Noe I tez ;) Hop w gore! -
asiorek, sprobowac nie zaszkodzi a nuz pomoze. Samo masowanie często sprawiało jej ulge bo sama do mnie przychodziła, kładła sie na boku i chciała, zeby to robić. Chwilami jak było gorzej siadała ale wtedy tez starałam sie masowac. Jednak do tej pory zastanawia mnie CO było tego przyczyną? Nic nie jadła na spacerach, nic nie lizała , jedzonko tez było ok a to "warczenie i przelewanie sie w brzuszku" pojawiło sie u nie nagle - nie pamiętam dokładnie kiedy ale miała na pewnio ponad 5 lat. No ale pewnie to nie istotne. W kazdym razie jakbys sie dowiedziała czegos konkretniejszego na ten temat o napisz koniecznie, bo ciągle mnie o zastanawia choć T.od stycznia jest juz za TM :-(
-
marmar dziekuje za info - wczoraj juz przetrzepałam cały internet w poszukiwaniu informacji nt. tego wirusa. Borys nie miał ani śladu krwi w kale (przynajmniej nic takiego nie udało mi sie dojrzec) teraz jest juz jak nowo narodzony ale ile sie strachu najadłam to wole nie pamietac :shake: No nic, jeszcze jutro do weta, zobaczymy co powie
-
Hau hau! Tu Borys :cool3: Uuuu...Środzia, ale laska z Ciebie :loveu: i jakie masz błyszczące futerko!!!Baron jak od weta wroci i foty zobaczy to padnie pewnie z wrazenia (ja padłem w kazdym razie i pod kompem leze ;) ) U mnie dobrze, nie chce Ci Baronku wątku zaśmiecac swoimi sprawami ale jakby kuzynostwo chciało byc na bieżąco, to Pani wszystko na moim wątku opisała, wiec tu sie juz powtarzał nie bede. Baron, stary pewnie juz u weta jestes - ja razem z Pania kciuki trzymamy za Ciebie no i czekamy z niecierpliwoscia na wieczorne wiesci!!
-
Adminie własnie sie zastanawiam nad tym czy to rzeczywiscie parvo. No ale do rzeczy - od wczesnego przedpołudnia Borys jest Borysem (odpukac!) Wyciagnał mnie na spacer na łąki, wyszalał sie po powrocie do domu ukradł małej z reki 2 biszkopty i zrobił obchod kuchni czy aby cos nie zostało przypadkiem na ladzie. Widac, ze biedak głodny jak wilk a tu opiero jutro moze cos dostac. Aha, jak bawiłam sie z Gabi to pierwszy był na podłodze zeby Go tez miziać i zabawiac heheh:lol: Aha, na spacerze zrobił NORMALNA Qpe (nic nie jadł prawie 2 dni, a tu jednak:-o ) Wiecie co, wpadłam na pewien trop. Normalnie 2 razy dziennie je - raz miche suchego Royal'a albo Eukanuby a drugi posiłek to kurak gotowany z ryzem/makaronem i warzywami. A ze przedwczoraj kuraka nigdzie nie dostałam i mięcho w obu sklepach wyglądało nieszczegolnie (muchy brrr plus upał) to mu duzą puche kupiłam karmy no a w nocy sensacje sie zaczeły. Moze to przez ta puche cholerną? (sorry za okreslenie) No nic, jutro idziemy do weta jeszcze na powtorke antybiotyku
-
Hau hau! Tu Borys. Juz mnie biegunki nie mecza, wymioty tez - noc miałem spokojna. Baronku, towarzystwa bynajmniej nie szukam, pani bierze mnie na spacery w miejsca, gdzie psy nie chodzą no i nie puszcza mnie ze smyczy bo tak ponoc bezpieczniej. Nawet jak sie wykuruje, to przez jakis czas bede roznosił tego wirusa wstretnego (pani musi dopytac weta przez ile mniej wiecej), wiec czeka mnie troche izolacji od psich kumpli niestety no ale nie chce zeby przeze mnie sie jakis biedak pochorował. Niby szczepionki chronia, ale mozliwosc zarazenia sie ode mnie jest:-( Poki co, duzo odpoczywam i czekam na wiesci od Ciebie po wizycie u weta (to dzis?) trzymam kciuki zeby było jak najlepiej u Ciebie stary łapa i hau! Borys
-
To my. Borys osłabiony, ale od wczoraj nie wymiotuje ani nie ma biegunki. Noc tez mineła spokojnie, koło 2ej z nim wyszłam bo sie kręcił po domu, ale okazało sie to tylko o siku chodziło. Apetyt mu chyba wrocił na dobre bo okupuje lodowke ;) ale i tak nic z tego, bo dzis ciag dalszy postu - dopiero jutro jakis kleik moze dostac. Biedak, taka chudzina teraz bezsilna no ale niech duzo spi i walczy z chorobą
-
amstel dokadnie o tym samym pomyslalam kiedy przegladalam watek amstelka ale nic nie napisalam bo do weta sie zbieralismy. Odpukac, od 14ej nie ma zadnej biegunki a od mniej wiecej 9 rano Boryska nie rzyga ale widac ze oslabiony bardzo, bo ciagle lezy, no, jedyny plus ze na spacerkach zaczal sie znacznie ozywiac. Wet mowil ze jak jutro by mu sie pogorszylo mamy sie pojawic a jak nie to dopiero pojutrze na kolejny antybiotyk. Wiecie, zaluje ze na weterynarie nie poszlam :oops: teraz musze tylko ufac wetowi ze wie co robi ...
-
Baronku! Szczepiony byłem po wysciu ze schronu (bo tam mnie nie szczepili na to) ale wet mi powiedział, ze chorobsko sie wylęga nawet 2 tyg. a pełna odpornosc po szczepieniu m.in.na parwo wynosi 2 tygodnie, do tego moja nieco osłabiona odpornosc i juz...nie miałem szans. Pani tak sie wystraszyła tą biegunka i w ogole ze wzieła mnie bdo najblizszego weta i nie byłem u wujka B. Dostałem 5 megawielkich strzykaw tego płynu z kroplowki plus antybiotyk i cos na wzmocnienie - pić to pije na szczescie (mądry psiak ze mnie) ale nie czuje sie najlepiej. A Ty sie stary nie duś, jutro do weta marsz i zdawac mi tu relacje, bo tez mnie martwisz :-( eh, my stare dziady :shake: Poki co nawet bym Środzi nie mogł poznac ani Ciebie bo Pani mnie izoluje od piesów narazie coby jakis inny nie załapał tego syfu przypadkiem