-
Posts
1245 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lizka
-
Borys naturalnie jest zapinany na smycz, kiedy widzę innego psa. I nawet gdy sam zauważy jakiegoś nie mam problemu z odwołaniem go - posłusznie czeka az go zapnę (o tyle dobrze) Puszczany jest jedynie wtedy, gdy -nie ma na łące innych psów (oczywiście jest w kagańcu) -są inne psy, ale znam właścicieli i jest to za obopólną zgodą i tylko w przypadku kilku psiaków, z którymi Borys od zawsze był w dobrej komitywie i zawsze razem biegają (jamniczka, młody labrador i jeden starszy, 2 kundelki) Jednak nawet wtedy gdy razem biegają a widze innego psa Borys jest zaraz odwoływany i zapinany na smycz. Biorę się w takim razie za poszukiwanie jakiejś dobrej szkoły
-
Zbyszek dziękuję, do tego się właśnie przymierzam od kilku dni. Muszę tylko znalezc DOBRĄ szkołe dla psów (pomijając fakt, ze do niektórych przyjmują psy nie starsze niz 6 lat - bo i z tym się spotkałam :roll: ) Wiem, ze mogłabym pójść na ławiznę i po prostu zapinać Borysa na smycz jak widzę tylko jakiegoś psa (doszło do tego ze juz na oko potrafię określić przy jakim spotkaniu będą problemy) :shake: Ale to nie o to przecież chodzi, bo do niczego to nie prowadzi. Przed nami jeszcze wiele wspólnych lat, bardzo kocham tego psa i chcę kochać mądrze zarazem (jak i wszystkie poprzednie zresztą) Myślę więc, ze takie szkolenie nam sie przyda
-
Jeśli chodzi o te lekcje w grupie - pare postów dalej właśnie o tym pisałam (mam tu na myśli zamieszczony link) Zdaję sobie sprawę z tego, ze starszy pies równiez moze sie nauczyć wielu rzeczy. Najprostszy przykład - Borys w mig załapał o co chodzi w aportowaniu a po 2 dniach takiej nauki aport oddaje mi w ręce :-) (wcześniej pokładał sie z nim na ziemi albo upuszczał mi pod nogi) W ogóle myślałam o jakimś szkoleniu dla Borysa - on uwielbia współpracować. Uwielbia wykonawyć wszelkie zadania, tropić i w ogóle... Uczę go wciąż nowych rzeczy (pomijając fakt ze wciąż uczymy się siebie nawzajem ;) ) Zastanawiam się jedynie jakie szkolenie byłoby dla niego najodpowiedniejsze? Mogłybyście mnie jakoś nakierunkować? Bo prawdę mówiąc nigdy nie chodziłam ze swoimi psami na szkolenia (sama je szkoliłam, zresztą z dobrymi efektami - takie przynajmniej odnoszę wrażenie) I jeszcze jedno pytanie - są szkoły które mają takie zajęcia w weekendy? W ciągu tygodnia odpada niestety, bo mam 1,5 roczną córę i niestety nie mam jej z kim zostawić :shake: (nawiasem mówiąc z Borysem są w niezłej komitywie :lol: )
-
Oj, alez mi nawet przez myśl nie przeszło zeby go dominować ;) W schronisku nie był jakos szczególnie długo z tym, ze o jego poprzednim zyciu niewiele wiadomo, gdyż wraz z innym psem został znaleziony w lesie i stamtąd własnie trafił prosto do schronu (z tej całej interwencji) tak na marginesie drugi psiak ma juz domek :smile: równiez przejawia podobne zapędy (no chyba ze juz Amstelkowi minęły ;) ) Z moich obserwacji wynika, ze był prawdopodobnie bity (mowa o Borysie), ale nic ponadto mi nie wiadomo. Reaguje na mnóstwo komend, do ludzi przekochany no i do innych psów równiez (pomijając wszelkie boksie i te, które są stosunkowo duze i nie koniecznie przyjaznie do niego nastawione :razz: ) Rozmawiałam z paroma osobami i chyba poki co pozostaje przeczekanie tej całej sytuacji. Moze faktycznie z czasem minie? Jeśli chodzi o ksiązki - sporo się ich w życiu naczytałam z racji tego, ze przez całe moje życie w domu były psy (ostatnia suczka odeszła za TM w styczniu :-( ) A pytałam o tą konkretną sytuację, poniewaz nigdy nie spotkałam sie z podobnym zachowaniem u moich poprzednich psiaków no ale rzeczywiście muszę wziąść pod uwagę fakt, ze Borys jest po przejściach (choć zapomninam o tym, bo wydaje sie jakby był u mnie od zawsze ) Feronek, Borys na pewno nie czuje sie i nie jest osobnikiem Alfa
-
mch trzeba było uprzedzić a nie teraz dopiero to pisac :evil_lol: Borys dorwał na spacerze przeogromną kość z kawałkami mięcha jeszcze - ten to ma wzrok :crazyeye: (i węch ;) ) na szczęscie nie ma z jego strony najmniejszych protestów przy odbieraniu takich zdobyczy z czego sie ogromnie cieszę. Teraz lezy wywalony na materacu i odpoczywa. Wiecie, hmm..nie wiem co Wy na to ale chodzi za mną myśl, zeby pojsc z Borysem na jakieś szkolenie. Nie zeby jakieś problemy były, ale chciałabym mu jakoś urozmaicić "żywot" :razz: Bo widze jak sie rwie do róznych zadań które mu wymyślam, jak uwielbia pracować...nic mu nie daje wiekszej satysfakcji ponad to, ze moze sie wykazac - widze tez ze same spacery to nie to. Jak myślicie, jest sens?
-
Eh, patrze sobie teraz na tego sierściucha (kilkanaście minut temu wyszorowanego ręcznikiem bo ulewa znowu nas złapała :mad: ) i musze Wam powiedzieć, ze kocham to cudo :loveu: :oops: Lepiej chyba nie mogłam trafić, pomijając fakt ze w ogole nie myślałam wcześniej zeby wziąść akurat owczarka (zresztą rasa lub jej "brak" nie miały znaczenia dla mnie) O ON słyszałam tylko od dziadka z opowiadań (no ale on dostał juz wyszkolonego byczka bo pracował w wojsku) - w kazdym razie teraz juz wiem dlaczego az do tego stopnia zachwycał sie tą rasą :eviltong: W ogole nie wyobrazam sobie ze Borysa mogłoby z nami nie być. I w ogole pytam jakie 8 lat??? ;) Chłop w kwiecie wieku co szaleje na spacerach jak szczeniak :lol:
-
Hmm..to faktycznie nie macie wesoło. Borys tez przerazliwie wył jak wychodziłam czasem na poł osiedla było go słychac - musze popytac sąsiadow czy jest względna cisza teraz jakmnie nie ma? No ale jak wracam nic nie słychac, wiec mam nadzieje ze mu zupełnie juz minęło. Oni obaj jak bracia - widze ze maja sporo cech wspólnych ;) A jak wychodzisz z domu to sie z nim żegnasz? Bo B. przestał tak "szajbować" jak kazałam mu sie połozyc, mowiłam ze wychodze i tyle. Zero miziania, nic. Juz nawet nie pchał sie do drzwi a teraz sam sie kładzie. No ale piszesz ze w sumie wszystkiego próbowałas, wiec tego pewnie tez :roll:
-
Mam do Was prośbę. Parę miesiecy temu przygarnęłam 8-letniego ONka ze schroniska. Psiak przecudowny i jestem w nim po prostu zakochana (pomijając fakt, ze zapełnił równiez pustkę po śmierci mojej suczki :-( ) Nie mam z nim żadnych, nawet najmniejszych problemów pomijając fakt, iż wykazuje on dużą agresje w stosunku do większych (gabarytowo ;) ) psów. Zresztą wszystko opisałam w poście na jego wątku [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22934&page=42"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22934&page=42[/URL] (nie chciałabym się powtarzać, wiec jesli macie chwilkę, to prosze zerknijcie)
-
Oj Baronku, Ty to nie strasz tak swojego Pańcia bo Ci na zawał zejdzie z tego świata :evil_lol: Jak zdrówko w ogole? Nie sapiesz juz tak i sie nie męczysz??? Mam nadzieje ze piguły pomagają :razz: Aaa, super ze to małe czarne ma juz domek :multi: Łapsko dla Pana i dla Ciebie Stary Borys
-
Diana - starsza mix ONka odebrana właścicielowi! Za TM :(
lizka replied to Mysia_'s topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Oj, rzeczywiście jest PIĘKNA! :loveu: -
Zapomniałam Wam napisać - jakis czas temu sierściuch został wykąpany należycie w końcu :multi: :multi: :multi: (Nikt wcczesniej nie chciał mi pomoc, w obawie o swoje kończyny gorne chyba mimo iz proponowałam ubranie mu kagańca :roll: ) Wkurzyłam sie ze porządnej kąpieli nie miał jeszcze (takiej z prawdziwego zdarzenia :evil_lol: ) i juz nie odpuściłam. Borys został (niestety) siłą wciągniety do wanny i potraktowany prysznicem :lol: bez kagańca rzecz jasna ;) Wredna Pani mu nie odpuściła na piękne oczy tym razem no ale nagroda w postaci przepysznej szyneczki drobiowej chyba go obłaskawiła bo nic a nic nie był obrażony :cool3:
-
Tak, tak - data jak najbardziej realna bo rozmawiałam z siostrą :razz: Mamy "mały" problem - na Boryska nie sposob narzekac bo jest wprost idealnym psem no ale jednak... Chodzi o tą agresje w stosunku do innych psów :shake: Zaczne od początku, zeby to Wam jak najbardziej obrazowo ukazać. Otóż z małymi psiakami bawi sie przednio - biegają razem, rozrabiają (z Borysa szczeniak wyłazi :eviltong: ) - im pozwala dosłownie na WSZYSTKO! Mogą warknąć, jamniora jedna nie raz go dziabnęła w pyszczysko i nic - zero reakcji. Kocha wszelkie szczeniaki, jest baaardzo ostrozny w gonitwach zeby przypadkiem np.nie stratowac psiaka. Gorzej sprawa ma sie z reszą - przy bokserach dostaje spazmów normalnie :shake: O ile taki nie podejdzie do niego ani nie warknie jest ok - widac ze toleruje. Ale najmniejsze warkniecie konczy sie atakiem Borysa. (bez kagańca nie ma mowy zebym go spuściła w ogole bo najnormalniej w świecie sie boje ze psu zrobi jakas krzywde) W zasadzie to zapinam go na smycz. Z innymi psami widac ze chętnie by sie pobawił, podejdzie zeby obwąchac, widac czesto ze zachęca do zabawy a starczy ze taki kumpel psi warknie to juz - szczekanie, szczerzenie kłow i atak. Jest to uciążliwe, bo prawde mowiąc wolałabym zeby bez smyczy biegał ale niestety...czasami to nierealne. Jeśli chodzi o moje polecenia - wykonuje wszystko w mig. Moze isc stado psów, najlepszych kumpli ale jak go zawołam, zaraz wraca. Natomiast w chwilach ataku nagle głuchnie i nic go nie obchodzi. Przykład z dzisiejszego dnia; Borys luzem (w kagańcu) lata po łące. Widze ze idzie inny pies, ale jakas dziewczyna go odwołuje - pies głuchy i (tym razem to on) rzuca sie na Borysa. Borys oczywiscie w mig to podłapał i zaczeła sie jatka :shake: Dziewczyna tylko stała i wołała swojego psa lejąc go smyczą po tyłku (w zyciu bym tak nie zrobiła :crazyeye: ) - jakims cudem udało mi sie wejsc miedzy te 2 gryzące sie pierniki (oba w kagańcach dzieki bogu) i odciągnałam B.za obroze - wtedy dziewczyna mogła wziasc swojego psa (chyba wczesniej sie bała no bo czemu by tylko stała i sie darła miotajac smycza? :roll: ) No ale na wszelkie komendy B. w tej sytuacji pozostawał głuchy. Kurcze, nigdy ze swoimi psami nie miałam tego typu problemow wiec moze Wy jestescie mi cos w stanie doradzic? Nie ukrywam ze jest to troche kłopotliwe a nie chce tez zeby Borys wszystkie spacery na smyczy spędzał :-( Zeszta na smyczy tez potrafi sie rzucić - dodam ze nie napinam jej, nie wykazuje zdenerwowania i nic z tych rzeczy. Zaczełam nawet sie zastanawiac nad jakims behawiorystą zeby to skonsultowac - bo poza tym on jest super przekochanym psem :loveu: Ufff...sie rozpisałam :roll:
-
Ja na chwile z wieściami od Borysa, bo ostatnio zabiegana jestem strasznie :shake: Borys zyje i ma sie świetnie - rozrabiak sie z niego zrobił niesamowity, ciagle cos kombinuje. Ostatnio znalazł jakiegos starego buta Gaby i lata z nim po całym domu,obgryza i chce sie siłowac :razz: Nawet teraz po spacerze lezy z nim - czyzby nowa miłosc? :roll: :lol: W ogole z dnia na dzien odkrywa swoje JA - wydaje mi sie ze juz na tyle pewnie i komfortowo sie poczuł ze postanowił sie zupełnie otworzyc :loveu: na to przynajmniej wygląda. W domu straszna przylepa i jak zgasze swiatło i ide spac to NIKT nie ma prawa w jego mniemaniu chodzic juz po korytarzu :lol: szczeka niemiłosiernie :diabloti:
-
Co tam nowego u naszej kochanej Azulki? :loveu: Beda nowe foteczki??? :modla: A 3 dni miną raz dwa i Azulka nie zdąży jeszcze z tęsknoty uschnąć, ale ile potem bedzie radości jak Pańcia najukochańsza wroci! :multi:
-
Wiecie, wydaje mi sie ze Borys musiał byc kiedys bity. A po dzisiejszym dniu mam juz raczej pewnosc :shake: Pare tygodni temu wykonałam koło niego dość gwałtowny ruch (chciałam strzepnąć robala z ręki brrr...) a B.cały sie skulił, uszy po sobie, ogon podwinięty i te błagalne, przestraszone oczy :-( Dzis z kolei zleciało mi pudełko po pizzy ktore chciałam zciągnąć z górnej półki zeby je wywalić. Narobiło huku i wyleciało z moich prąk obok B. (przy czym sobie głosno zaklęłam :oops: )- biedak zareagował identycznie z tym ze uciekł jeszcze w najdalszuy kąt pokoju zeby sie schowac skąd mnie obserwował. Zawołałam go do siebie i ta bida sie normalnie przyczołgała po podłodze ze spuszczonymi uszami i podkulonym ogonem. Chyba z 10 min.Go uspokokajałam :placz: Najpierw myślałam ze to huk go wystraszył, ale przeciez nawet na spacerze nie bał sie grzmotow burzy , petard tez sie nie boi tylko tych gwałtownych ruchow koło siebie :-( Jeśli to prawda, to ja bym tego skur*** co doprowadził do tego stanu chyba gołymi rękami załatwiła! :angryy: :mad:
-
Hau! Tu Borys. Stary, o tym małym i młodym odpisałem Ci na swoim wątku, bo cos mi sie pokiełbasiło :oops: Ciekaw jestem co zadecyduje Twoj Pan i Pańcia :evil_lol: Ah, zapomniałbym - Pani sie karta skonczyła dlatego nie moze odp.Twojemu Pańciowi kochanemu, ale przekaz mu ze jak tylko zakupi to cholerstwo to sie odezwie ;)
-
Moja jamniora (niestety juz za TM) przez całe swoje zycie namiętnie polowała na szczury :razz: Pierwszego zdobytego szczeura okupiła krwią, bo dziabnął ją w nos i zdarł naskórek :mad: pojechaliśmy do weta, ale nas uspokoił, ze skoro pies ma aktualne szczepienia p.wściekliznie itp to nie powodu do obaw. Potem nie raz jamniora przynosiła nam jeszcze takie zdobycze i wszystko z jej zdrowiem było ok:multi:
-
To co Baronku, nowy kumpel sie szykuje chyba powiadasz? :cool3: Pan chce jakieś psie dziecie dac pod Twoje hmm..."skrzydła"?Ciekawe co Ty na to? A Pańcio skad w ogole ten pomysł i psiaka rzecz jasna wziął? (o ile to nie jest tajemnicą :razz: ) Ja podłapałem zupełnie nową rzecz od jakiegos psiaka na łąkach a mianowicie to pokładanie sie na ziemi kiedy widze innego piesa (z uszami spuszczonymi rzecz jasna) Tyle ze udoskonaliłem toto - z takiej "przyczajki" przechodze do ataku :diabloti: Pani o mało zawału nie dostała dzisiaj jak sie tak rzuciłem na jakiegoś boksia (cos mi ta rasa wadzi) a ten bez opiekuna akurat - głupie ludziska Pani mowi! :mad: tak psa w samopas puszczac bez nadzoru zadnego! Na szczescie mądry jestem i jak mnie Pani odwołała zaraz przybiegłem spowrotem :loveu: Pani dumna jak paw pewnie hehe A boksio zmykał az sie kurzyło za nim :evil_lol: pewnie tego to sie nie spodziewał. A za 2 tygodnie jamniora o ktorej juz było kończy kwarantanne i poznam nowa kumpele :multi: bo to rodzina w sumie :multi: sie bedzie działo...:evil_lol:
-
gackn tak sobie pomyślałam, a moze sa w sklepach takie niby-budy dla psow co pełnią role legowiska? Widziałam kiedys cos takiego ale dla małych to moze i dla wiekszych sa tez? Hmm..tylko tez nie wiadomo czy Wieniowi by sie spodobał taki wynalazek no i czy za ciepło by mu nie było w tym zwłaszcza ze coraz wieksze upały sa :roll:
-
Ja podaje Borysowi (ON) Dermatex. Po schronisku (pewnie zanim do niego trafił nawet) miał problemy ze skora plus jakies grzybiczne sprawy przez co jego sierść była w niektorych miejscach wyleniała :shake: Teraz nie ma po tym w ogole śladu i wszystko pięknie i dosc szybko odrosło. Poza tym włosy juz tak bardzo nie wypadają i nie wychodzą garściami. W skaładzie tabletki maja miedzy innymi biotyne, cynk, niacyne, nienasycone kwasy tłuszczowe, wit.B2, pantotenian wapnia
-
Chyba wrociła moja wena twórcza na pisanie :lol: Borys dwie godziny biegał z jamniorką, potem padł wykończony. Wstał niedawno, obgryza świński ogon (bleeee :shake: ) i niedługo idziemy na spacer i troche poaportować, bo sie chłop wyraznie w tym rozkochał :evil_lol: W ogole z tym ogonem są jaja bo on obgryza zewnętrzną warstwe a kości ze śrogka wypluwa i odkłada na kupke obok :-o ma fantazje