-
Posts
1245 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lizka
-
Owady hmmm...MNIAM! :evil_lol: :diabloti:
-
No faktycznie, w tą pogode to średnio wesoło :diabloti: Wychodzimy z samego rańca i poznym wieczorem na długie spacery - w dzień to tak na raz max. godzinka rozłozona na 2 razy, bo Borysowe samo ciągnie do domu i czasami pokłada sie juz przed domem. W ogole idziemy serducho w tym tygodnoiu obadac, bo poki co nie chce go forsowac. Ale dzis rano bylismy 2 godzinki - przyjemnie (bo jeszcze chłodno ) to sie chłopina wyhasał :laugh2_2:
-
Borys upodobał sobie jeże co hasają po łąkach :roll: nie żeby od razu polował ale zawsze jakiegoś wyniucha - starcia bezpośredniego na szczęście nie było :diabloti:
-
ayshe ja nie wiedziałam ze hodujesz ONki sierściuchy :crazyeye: Nadja boska :loveu: widac ze ma full energii w sobie :cool3: Czyli ze wróciła juz do pełnego zdrówka? :multi: bo tak zrozumiałam a nie śledziłam tego wątku :oops: az do dziś w sumie :razz:
-
No kurcze o tym nie pomyślałam :oops: poprawimy sie na przyszłość :sadCyber: Czy ONki w ogole patrzą pod nogi? Musiałam go rano odwołać bo z dala szedł facet z rottkiem - wypruł do mnie jak głupi, potknął sie o cos i wyrżnął jak długi na przednie łapska :turn-l: Ostatnio za to jak biegł wpadł do dołu wykopanego przez psiury :chaos: Słodziak-niezdara :roll:
-
Barbi juz mamy umowioną wizyte u weta - ja takich spraw nie odpuszczam (miałam sucz z niewydolną lewą komorą serca i jestem wyczulona na takie rzeczy) choc mam nadzieje ze to nie to o czym myśle :shake: ayshe w razie czego zastosuję sie do Twoich rad :cool3: Na wieczornym spacerze spotkaliśmy psiura bez smyczy co obwarczał bidaka Borysowego - ten juz sie zaczął stawiac, więc zniżyłam sie znowu do jego poziomu i było NIE WOLNO. Złapał ze mną kontakt wzrokowy i się uspokoił - jesssu, alem z niego dumna :lol: Ale krzora gdzie psiak sikał juz nie odpuścił - było wąchanko ze hoho :diabloti:
-
aha, ayshe pewnie to głupie pytanie ale napisałaś, ze jak mowie nie, to natychmiast to egzekwuję. Ale jeśli mowie burakowi NIE a ten dalej swoje dajmy na to :chaos: (bo tak było przez te przeszło m-ce) Jak mam mu pokazac ze nie to nie oprocz samej komendy? Bo dawniej jak sie wyrywał do psów z pianą na pysku oprocz komendy musiałam go jeszcze smyczą dociągać jak sie zapędzał i chciał mi ręke wyrwac - dzis go olśniło ale jak znowu zacznie swoj jazgot to mam zrobic tak jak dzis (z boxiem) zeby zakapował? Bo jak startuje to smycz sie napina a jak chce poluzowac zeby nie myslał, ze go zachęcam do jakichs akcji to rwie sie jeszcze bardziej :shake: Nie wiem czy wiesz o co mi chodzi - wszystkie psiaki zawsze miałam od małego i takich akcji w zyciu nie było dlatego pytam, moze masz jakies pomysły?
-
ayshe, cos w tym jest - on w zasadzie głownie po wysiłku tak charczy ( i to tez nie bardzo często) ale badania porobimy coby wszystko było jasne a ja spokojniejsza. A co do boksia i Borysowego to fakt, sama siebie zaskoczyłam. W ogole przy tym spotkaniu starałam sie byc wyluzowana i spokojna, nie wiem, moze wcześniej wyczuwał moj niepokój i dlatego tak reagował? :stupid: Nie twierdzę, ze to koniec problemów ( jesli chodzi o te jego wyskoki) ale troche dało mi to myślenia. Nie wiem czy wychodze z dobrego załozenia, ale nie znam jego przeszłości, nie wiem czemu ma takie zapędy i nie wymagam od niego aby pokochał wszystkie psy świata i był potulny jak aniołek. Ciągle dąze do tego, by je jedynie tolerował i po prostu mijał sie z nimi bez zaczepek i agresywnych odchyłow :razz: Zwłaszcza, ze nie głupi jest :evillaug: pięknie przestał szczekać w domu (ale to z musu, bo mam małą core i ją budził jazgotem:mad: ) , na smyczy nie ciągnie, wraca bez ociągania sie, przestał sępić przy stole, ślicznie siada na komende tylko te wyskoki...:shake: Jeszcze masa pracy przed nami ale nie bede go oszczędzac tylko dlatego ze miał cięzki żywot - zabijcie mnie ale beda z niego jeszcze ludzie (a raczej psy :cool3: ) A poki co idziemy sie troche przewietrzyc, bo juz burkow nie ma i mozna o smyczy zapomniec a to jest to co Borys kocha najbardziej :evil_lol:
-
A tak z tych smutków i zmartwień zapomniałam Wam napisać - mamy maciupki sukcesik na koncie jeśli chodzi o relacje z innymi psami a raczej o to agresywne zachwania Boysa. Dziś wracając z rannego spaceru na wprost nas szedł boksio (których B.szczerze nienawidzi :shake: ) No spoko, postawił uszy, stanął. Mówię ze niet, nie wolno bo boksio zaczął warczeć a Borysowe tylko na to zawsze czeka :roll: A boksio swoje, paszcze zaczał drzeć, baba go ledwo na smycz zapięła ( w ostatniej chwili chyba) - Borys juz smycz naprężona i do atakau sie szykuje. Nie wiem co mi zaświtało ale jak zaczął tez drzeć jape kucnęłam koło jego pyska i powtarzam zdecydowanym i spokojnym tonem ze nie wolno. Kopara mi opadła - popatrzył na mnie i zamknął pyszczysko. Nawet nie rzucał sie juz na smyczy :crazyeye: Wieczorem podobnie było z tym, ze uprzedziłam jego jazgot i stał juz cicho. Mam tylko nadzieje ze to nie chwilowe olśnienie :roll: bo juz przeszło 2 m-ce pracujemy nad tym i dopiero dzis był względny odzew z jego strony.
-
kurcze, cięzko mi odpowiedzieć na wszystkie pytania ale powiem tak; nie wiem KOMPLETNIE NIC o jego życiu przed tym, zanim trafił do mnie (ponad to, ze został znaleziony w lesie razem z wyżłem) :shake: W klacie hmm...wydaje mi się dość masywny, ale to mój pierwszy ONek i być moze odnoszę mylne wrazenie - pewnie tak jest :oops: ale klata spora mi sie wydaje zwłaszcza jak go wyczesuję i z klaty mam spory zjazd grzebieniem na brzuchol, który z kolei jest wklęsły jakby się zapadał(nawet z góry widac jak stoi) dodam, ze bynajmniej go nie głodzę :cool3: Nie wiem, czy to cos da, ale na tej stronie sa jego ostatnie foty (dość kiepskie, ale moze cokolwiek widac) [URL="http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22934&page=47"]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=22934&page=47[/URL] Oddechy są rytmiczne, nie licząc tych incydentów z charczeniem - bo wtedy tak jakby głośno łapał powietrze a wypuszczał je charcząc głośno :-( Tętna powysiłkowego nie mierzyłam - pojęcia nawet nie mam jak :oops: Jak pierwszy raz powiedziałam o tym o tym wetowi to ten za przeproszeniem pierdu pierdu, dlatego tez od razu zapisałam Borysowego do weta na drugim końcu miasta który leczył mojego poprzedniego sercowca - nie mam zamiaru czekać i obserwować z założonymi rękami Nie chcę go też męczyć niepotrzebnie, wybiegiwać, kombinować...bo się najnoomalniej w świecie o niego boję. Zwłaszcza w te upały a z drugiej strony szkoda mi go strasznie, bo widze ze by sobie pohasał fahowo i taka rozdarta jestem :placz: pozostaje tylko czekac na wizyte...
-
Ale słodziaki :loveu:
-
ayshe nie wiem :shake: Dlatego do weta idziemy, niech mu echo serca zrobi czy cuś. Początkowo zdarzało mu się to sporadycznie przy jedzeniu suchego - łapał powietrze a wypuszczał je charcząc i tak kilka razy pod rząd. Myślałam, ze za szybko je, zapowietrza sie, w ogole nie wiem co myślałam, ale ostatnio na spacerze przy aportach to samo sie powtórzyło - jakby nie mógł przez chwile tchu złapać, ale szybko sie uspokoił - po paru sekundach dosłownie. Teraz staram sie go nie forsować, co prawda sam z siebie nie raz szaleje :diabloti: ale jak ma gorszy dzień to tak jak pisałam, kilkadziesiąt minut spaceru i domek. Raz winda była zatłoczona a ze burza nas złapała i spacer był do d...to stwierdziłam, ze przejdziemy sie po schodach bo energia go rozsadzała - przy 2im piętrze zadyszany cały, nie miał siły iść i sie pokładał:-( I wszystko to w tym tygodniu a raczej w przeciągu paru dni - umówiona juz do weta jestem niech go obada porządnie bo coś mi to na serce wygląda (a ze miałam juz psiaka sercowca to przewrażliwiona jestem) Mam nadzieje ze tylko panikuję :roll:
-
I ja się dołączam do pytania :evil_lol:
-
Ano właśnie - dlatego tez z samego rańca wyłazimy na łąki i do lasu zeby Borysowe sie wymękoliło odpowienio (bo w ciągu dnia tylko smycz pozostaje ze względu na inne psiury :grab: az do poznego wieczora, kiedy to znowu psiaki wywieje i mozemy rządzić :diabloti: ) Dawniej to aporty świetnie sie sprawdzały w celu dobicia psa :laugh2_2: zwłaszcza, ze pokochał je całym sercem jak załapał o co biega, ale musieliśmy wrzucić na luz :cry: nic nie bede pisać dopóki wet go dokładnie nie obada (idziemy w nastepnym tyg.) :placz: Tak czy inaczej forsowne zadania i zabawy poki co odpadają :shake: Czasem sierściuch sam ciągnie do domu juz po 40 minutach! Pokłada sie juz w korytorzu, charczy :placz: A jak ma lepszy dzień, to nawet 2 godziny (na raz oczywiście a nie przez cały dzień heh) szaleje, tropi i w ogole (no, nazwijmy to tropieniem ;) )
-
No nie mogę, niezła agentka :evil_lol: Ta gromadka psycholi to same sucze? Pytam, bo jak Szczepan to ONA, to rownie dobrze Lala moze być facetem :lol: a dobek jak ma na imię? :stupid:
-
Vectra, monitor sobie splułam ze śmiechu przez Ciebie:roflt: :roflt: :roflt: Piesy są czaderskie :lol:
-
Vectra polowanie mowisz? :evil_lol: Dwóch na jednego? :diabloti: pewnie sam sie prosił o takie rozrywki jeszcze :eviltong:
-
Ja tez nie pozwalam na zadne numery - widocznie zdanie Borysowego na ten temat jest odmienne :mad: Widze psiura i widze ze Borys juz luka i zaczyna powarkiwać, mowie stanowczym tonem "Borys, NIE WOLNO! IDZIEMY". A gdzie tam! Raz na ruski rok sie uspokoi i tylko łepetyna mu lata za psem. Smyczy nie napinam, nie podnosze głosu, wszystko tonem stanowczym i dupa - jakby mógł toby sie na smyczy powiesił byle dopaść "kumpla" :snipersm: Onek-ułomek :sadCyber:
-
No okaz pierwsza klasa :cool3: w ogole masz fajną brygade w domu :evil_lol:
-
ayshe, to Ty chyba jakaś cudotwórczyni jesteś - jak tego dokonałaś? :PROXY5: U nas pomaga tylko odwrócenie uwagi (np. jakimś aportem, ale Borys i tak smyczy musi być a ja tańcze wokół niego jak szurnięta zeby tylko na psa nie spojrzał :grab: w ogole doszliśmy juz do etapu, ze jak widzi jakiegoś sierściucha to da sie go odwołać, ale jak juz nie daj boze by sie cos zaczęło to głuchy w pień i az sie wióry sypią :wallbash: ) Kaganiec to mus, a ze smyczy to puszczam go tylko wczesnym rankiem i poznym wieczorem jak nie ma psiurów (pomijając szczeniory), bo się najnormalniej boję. Raz nam taki delikwent z krzorów wyskoczył ale zle trafił, bo Borys to fighter pierwsza klasa - zaraz go na ziemie powalił i chciał sie juz mu do karku zębami dobrac - na szczęscie w kagańcu był i ten 2gi tez. Nie wspomnę, ze sama musiałam psy rozdzielać, bo właścicielka samobójcy najnormalniej sie bała i tylko lała smyczą swojego psa :roll: Nie wiem jaka była jego przeszłość i co spowodowało u niego takie zachowanie, ale nie mam zamiaru tego tak zostawić :boom: Nie bedzie se piernik z psów worków treningowych robić u mnie:diabloti:
-
Tak, tak - Szczepan jest jak najbardziej normalny :evil_lol: Jesssu, a ja jestem na etapie poszukiwań behawiorysty jakiegoś czy cuś w tym stylu bo przeciez jak toto zobaczy jakiegoś psa podobnego gabarytowo do siebie to mu sie fighter włącza :scream7: Przez całe zycie miałam psy ale czegoś takiego nie widziałam :crazyeye: I powiem, ze zgłupiałam kompletnie - psiury to my szerokim łukiem omijamy (o ile nie są szczeniakami, bo te to kocha i sie przy nich w rozwoju cofa :turn-l: ) Starczy, ze taki psiur tylko spojrzy na niego albo warknie, nie mowie juz ze zawarczy to piernik jeden juz startuje i to na całego :lmaa: Nie mam pojęcia jak go tego oduczyć, bo się z czymś takim w życiu nie spotkałam i musze chyba Borysa powierzyć w fachowe łapska, bo poza tym to jest pies mniodzio i w ogóle tyyyle juz umie :loveu: ale jak widze te jego napady agresji to :flaming:
-
Mój za to dobry w ataku...na inne psy :flaming: (o ile nie sa szczeniakami, bo za tymi lata piernik jak głupi i sie wydurnia :chaos: :niewiem: )
-
Ten okres trzeba po prostu przeczekac - sucz mojej mamy piszczała tylko pierwszej nocy w nowym domu, poprzednia [*] z tego co pamiętam bo było to przeszło 14 lat temu podobnie. I to tez nie przez cały czas, tylko az padły ze zmęczenia :lol: