wrona
Members-
Posts
189 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by wrona
-
JAK BĘDĄ DZIEWCZYNY :smokin: TO CHYBA NIE MA SIĘ CO MARTWIĆ O CHĘĆ BIEGANIA PO RINGU.:Dog_run: W KOŃCU KAŻDY "FACET " LUBI BYĆ PODZIWIANY.:BIG:. MAX też taki oskubany z tym, że Pani skróciła mu jeszcze sierść na ogonie:mdleje: A co tam żyje sie raz. :drinking: Max dziś kończy pierwszy rok swojego życia z nami mieszka 9 miesięcy, ale poleciało:sweetCyb:
-
Dziekuję za wyjaśnienia, spanikowałam, bo umówiłam się już z Panią fryzjerką, a po przeczytaniu artykułów nie wiedziałam co dalej. Żałuję,że nie będziemy mieć okazji spotkać się w Katowicach. Mam jeszcze pytanie, jak blisko psy trzymają się koni w terenie. Max momentami sznuruje za tylnim kopytem i skóra mi cierpnie. Uczę go komendy "biegaj' ale jak się zmeczy wraca do klaczy. Klacz jest przyzwyczjona do jego obecności ale...:shake:
-
To właśnie taka dmuchana piłka dla dzieci - ta była o o kwaśnym smaku/sprawdzałam:oops: /dlatego Maxio się ślinił, może to było jakieś chińskie paskudztwo. Bawimy się też w tropienie i przynoszenie schowanych przedmiotów w pokoju lub chowam coś zamkniętym dużym pudełku kartonowym, a Max główkuje jak to coś wyjąć.:hmmmm: Pogoda marna.
-
Ja jestem terrierystą od maja i o biuletynach dowiedziełam się od Was:oops: Ziomalka nie kupuj małemu do zabawy piłki zapachowej.:jumpie: Okazało się, że miała też kwaskowaty smak. Max bawił się nią jak w amoku, ja się cieszyłam, że ma zajęcie do momentu gdy się zorientowałam, że podłoga i ściany pokryte były warstwa jakiejś cieczy - to była śliną Maxa :eviltong: Ponieważ jak napisałaś średnia wytrzymałości zabawki dla JRT to 2 godz. wiec było wielkie bum:evilbat:
-
Ziomalka, ja myślę, że my te zabawki kupujemy dlatego, że nam się podobają, ładne kolorowe. :oops: Mój maż podchodzi do tego racjonalnie "daj mu patyk"i chyba ma rację. Czasem kupuję kawałek liny żeglarskiej wiażę w jakieś supły i to jest super zabawka. Max dostaje do zabawy pustą butelkę po wodzie mineralnej, do środka wrzucam chrupki :p Mam nadzieję, że się spotkamy w Katowicach na wystawie. Może jako forumowe terriery pooznaczamy się w jakiś sposób?:oops2:
-
To chyba pierwszy raz opisano tą rasę w gazecie, psiaki też coraz częściej pojawiają się w różnych reklamach np. karmy. Koleżanka zadzwoniła do mnie i ze zgrozą powiadomiła, że JRT i Rottweilery opisane zostały w ksiażce "Okiem Psa" jako psy o zakodowanej obronie czynnej. :2gunfire: Może coś w tym jest, bo Max ma zęby jak sekator wszystkie piłeczki, piszczace zabawki, gumowe gryzaki, pluszaki są w zastraszajacym tempie niszczone.:megagrin: Powinna być specjalna półka z napisem zabawki dla terrierów.
-
Ludek, popieram szkolenie męża, im tego zawsze brakuje:mad: :loveu: Pozostałe psiaki nigdy nie przychodzą do mnie żebarać przy stole, a mojego męża lhasa apso pogania szczekaniem "daj szybciej, na co czekasz". Mąż twierdzi że nikt tak jak Spaik nie cieszy się kiedy wraca z pracy i będzie go rozpuszczał. Najbardziej rozbawiła mnie opowieść właścicielki white terrierki Bezy przyjaciółki Maxa. Na kolejną aferę o przepuszczanie terrierki pierwszej przez drzwi mąż koleżanki odpowiedział, że od dziecka uczono go szanować kobietki i tak mu zostało.:shake:
-
Ludek, to chodzenie na lince przytroczonej do mojego paska zaczęło się od razu kiedy Max pojawił się w moim domu. /metoda z podanej przeze mnie ksiażki/ Jest to pierwszy pies w stosunku do którego postanowiłam być konsekwentna. Efekt pani wet, która przyjechała z kliniki do konia mająca kontakt z tą rasą, bo są poupychane po stadninach powiedziała, że jest to pierwszy JRT dobrze wychowany, a zna ich bardzo wiele.:loveu: Nota bede przyjechała z olbrzymim stattfordem/chyba tak się pisze/ też dobrze zsocjalizowanym. Te psy są tak inteligentne, że wyczuwaja najmniejszą niekonsekwencje i wykorzystują ja na swoja korzyść.:scared: Max często przebywa wsród koni i dla jego bezpieczeństwa i mojego komfortu psychicznego nie mogę odpuścić. Co do męża też myły problemy ale uparłam się, że ma jeszcze 2 psy w domu i niech udaje że Maxa nie widzi. Moment przełomowy maż "Fujjjj popatrz on żre kupę Spaika/to ukochany psiak męża lhasa-apso/ oczywiście to nie była kupa tylko leżący obok patyczek. Na to ja "bo to taki kupożerca, a żebyś widział w stajni jak smakuje mu obornik, a ty go głaszczesz" mąż oniemiał, zwątpił i mam spokój. :grab: Jak coś to mówie zostaw tego Kupożerce i mam odpuszcza.:razz: Uzależniłam się odemotikonków:shake:
-
Dzięki, pytanie dobrze trafiło:happy1: . Oczywiście trzymam rękę na pulsie, Max nie ma charakteru dominujacego i podchodzi do psów z sercem na łapie.:loveu: Po incydencie z owczarkiem zareagował jeszcze raz na jazgoczącego psa za siatką ale zbeształam, pospacerowałam wzdłuż ogrodzenia i chyba zdołałam mu wytłumaczyć kto jest w tym stadzie szefem.0X Dużą pomocą w jego wychowaniu była książka "Jak zostać przyjacielem swojego psa". Min. podążał za mna na lince przytroczonej do paska całymi dniami. :painting: Po tym incydencie z awanturowaniem się wróciłam do tej metody żeby przypomnieć mu że okres dojrzewania nie zwalnia go z obowiazku szanowania przewodnika. :PROXY5: Narazie mam spokój.
-
No to mamy podobne spostrzeżenia, też podkarmiam mięskiem i warzywkami. Max też ma świetny kontakt z psami i zawsze jest skory do zabaw ale po tej przygodzie mam ograniczone zaufanie do takich dużych niewychowanych obcych psów. Terrier to terrier:snipersm: okazało się, że sprowokowany nie położy uszów po sobie. Koleżanki JRT pokłócił sie przez ogrodzenie z psami sąsiadów w efekcie zszywali mu kawałek szyji i chodził grzeczniutko w kołnierzu robiac słodkie minki. :loveu: Wrocili od weta po zdjęciu szwów, a mały wyskoczył z samochodu i w te pędy do ogrodzenia i gryziemy te duże paskudne stwory.:wallbash: Musieli dodatkowo założyć siatkę. A jak parsonki, bo widzę, że koleżanka forumowiczka ma duże doświadczenie jako hodowca.
-
Zawsze jeżdżę w zapiętych pasach:sweetCyb: ;) Jaki kolor ringówki zakładacie JRT i Parsonom na wystawach. Na zdjęciach widziałam w kolorze białym. I w jakich ubraniach prezentujecie psiaki - jakieś klimatyczne:vamp: , a kolor ubrań - kontrastowy w stosunku do koloru białego??? :confused: Chyba zaczynam się wciągać. Wczoraj przeglądnęłam wszystkie 164 strony :thumbs: Ziomalka a czym karmisz Dżakusia ?? :eating: bo mój to niejadek. Royal, Ekanuba tak sobie, ale najwieksza frajda ukraść 9 letniemu wujkowi /-duży schroniskowiec po przejściach/ karmę "seniora", a jak wujek pokazuje kły :mad: - polizać dziąsełka i w momencie jego nieuwagi ukraść kość.:multi: . Drugi wujek lasha-apso udaje od maja, że Maxa nie ma w domu:angryy: . 11 letni biały pers Horacy nie dziwi się już niczemu nie takie rzeczy widział. Martwi mnie jedynie, że obce duże psy przestały traktować Maxa jak dzieciaka. Okres ochrony się skończył i jak niespodziewanie owczarek niemiecki zachował się agresywnie do przyjacielsko nastawionego Max ten też w momencie rzucił się w jego kierunku. Na szczęście był na smyczy i odciagnęłam. To dało mi do myślenia. :crazyeye:
-
Chyba się nie rozumiemy, nooo jeżeli posądzasz mnie o głupotę, to co ja tu robię. Myślenie pozytywne to nie to samo co brak wyobraźni. Do takiej wypowiedzi zainspirowało mnie to "troszeczkę niebezpieczne" i co to znaczy troszeczkę, czy można zmierzyć jak bardzo jest niebezpieczne albo nie jest. Dla jednych to jest przejście przez jezdnię dla innych skok na spadochronie albo podróż dookoła świata na motorze/ nasi przyjaciele właśnie jadą od czerwca przez Rosję, Syberię, Obie Ameryki i mają zamiar wracać przez Afrykę. Więc dla jednych to głupota, a dla nich przygoda życia. Max na codzień jest w stajni i to też głupota bo może go kopnać koń ? Gdybym nie myślała pozytywnie to nie wyszłabym z domu. A pies /trzeci w rodzinie/ jest szczepiony i odrobaczany bo tak mi nakazuje pozytywne myślenie. :lol: