Jump to content
Dogomania

swan

Members
  • Posts

    1229
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by swan

  1. aż się nie chce pisać, bo Lusia nie tylko nie idzie do przodu ale się cofa w rozwoju podglądam ją przez okno i patrzę, czy ją widać, ale od tamtego dnia przenosin nie widziałam ani razu, żeby wyszła z budy i wyglądała na świat jak do niej idę i wołam, nie wychodzi z budy parę razy w ogóle nie przyszła po jedzenie Jak była na sali, to jak nie podeszła po jedzenie, to nie dostała nic i szłam sobie. Teraz nie chcę tak robić, bo jest zimno a ona nie ma jakoś zapasu tłuszczyku, mimo,że starałam się go wytworzyć, i nie chcę, żeby była dodatkowo głodna. zostawiam wtedy jedzenie i jak tylko usłyszy, że bramka się za mną zamyka, wychodzi z budy i idzie jeść ostatnie parę dni były lepsze, to znaczy dość szybko przychodziła do mnie po jedzenie, ale nie dojadała nawet do końca i uciekała do budy i już nie chciała wyjść obiecałam sobie , że będę z nią więcej siedziała (takie postanowienie noworoczne :p ) ale nie udaje mi się na razie tego zrealizować, bo jestem chora mam czas tutaj wreszcie popisać, bo leżę w łóżku:cool1: Poza tym przed przenosinami Lusi do kojca starałam się ją przygotować jak mogłam. Nie miała grzane w pokoju gdzie była, jak byly cieplejsze dni, miała otwarte okna. No i dawałam jej naprawdę dużo jedzenia, żeby się trochę "ociepliła" pod futerkiem. Lusia zawsze miała śliczne błyszczące gładkie futerko. A teraz wygląda jak matowy potargany kołtun. Zdaje się, że zmienia sierść w trybie ekspresowym i wygląda jak jakaś straszna schroniskowa bieda.:oops: Mam nadzieję, że ona tam nie marznie. Ma słomę, ciepłą budę, nie ma praktycznie mrozów, jedzenie dostaje ciepłe. No i tyle, następne wieści jak się trochę wykuruję
  2. oj kinga bo się pogniewamy:mad: ja mam w domu trzy czarne koty:cool3: i samochód na chodzie:eviltong: Ty się lepiej przyznaj, że kolor włosów, który widziałam w Szczecinie, nie jest Twój naturalny, kobieto kochana:evil_lol: i proszę nie szukać wymówek:mad: :evil_lol: ;) no ale na wszelki wypadek, życzę, byś w 2007 roku nie spotkała więcej czarnych kotów... ale ale, czy to znaczy, że w przyszłym roku też mnie nie odwiedzisz....:placz:
  3. Mój ONek miał ok 1,5 roku a już miał posiwiały pychol:crazyeye: A wiek udokumentowany,nie było mowy o pomyłce:shake: Pewnie niektóre typy tak mają, ja miałam 20 lat, jak zaczęłam siwieć:mad: Ale to tak na boku. Bo chciałam życzyć wszystkim Życzliwym dla Tych Nieszczęśników Duszyczkom, żeby zostały bezrobotne w swoim pomaganiu, z braku potrzeby oczywiście:eviltong: Świątecznych Świąt życzę Wam Wszystkim:loveu:
  4. Hehe, to jak już dajemy argumenty, to ja mam pięć psów (45 kg, 2 x 27 kg, 25 kg, 6 kg) i trzy koty:roll: teoretycznie najmniejszy pies na tymczasie, bo na oswajaniu, ale jest od marca, na smyczy jeszcze nie da się ciągle wyprowadzać, pracujemy nad nim dalej ale podejrzewam,że zostanie przez "zasiedzenie":cool3: Aby być uczciwym, nie wszystkie zwierzaki mam w domu. W domu są dwa psy i trzy koty.
  5. to wypróbuj dodanie odrobiny oliwy na miskę karmy, pół łyżki załatwia sprawę w przypadku Darmy, niejadka nad niejadkami już się przyzwyczaiła do suchej i normalnie nie kręci nosem, ale czasem jak dostanie miskę przed nos, to tak spojrzy z wyrzutem i z obrzydzeniem patrzy na miskę i nie tknie To wtedy zabieram miskę, dodaję z łyżeczke oliwy, lekko mieszam, stawiam miskę z powrotem na podłodze i micha jest zawsze wylizana:p W ogóle dodatek oliwy świetnie robi na sierść, moje wszystkie świecą się jak lusterk:razz: ale gdzieś słyszałam że z oliwą można przedobrzyć, więc nie dodaję do każdego posiłku, tylko co jakiś czas... spróbuj:cool3:
  6. zasadzkas, Ty może lepiej jakieś konsylium zwołajj albo do weta jedź obadać towarzystwo bo państwo przyjadą po Rysia, a dostaną Rysię:evil_lol:
  7. Czy tylko ja nie widzę zdjęć od Lavaa?:shake: A Polka to bardzo trafnie. W końcu polka to bardzo szybki, żywiołowy i dynamiczny taniec:evil_lol: Jako Gorzowianka już nie jestem potrzebna, bo podróże Polci wypadły w innych kierunkach, ale śledzę losy małej. Zmieńcie może tytuł, żeby znowu mógł zostać "zwabiony" domek docelowy, jeśli Polcia jest teraz w tymczasowym.
  8. hm, ja nie jestem specem od kociąt, mam wprawdzie własne przywędrowane do mnie,ale moja wiedza teoretyczna nie jest specjalnie szeroka. Ale mi się coś wydaje, że z kociakami jest podobnie jak ze szczeniakami, gotowe na nowy dom są ok 7-8 tygodnia życia To znaczy, to jest pewnie w teorii , że są przy mamie. Ale z drugiej strony to , że są z rodzeństwem też jest ważne, bo uczą się walczyć, robią zapasy itp. Ale ile Zasadzkas ma możliwość je trzymać w stadzie u siebie??:???:
  9. Dorothy, ja nie mam czasu gotować nawet dla siebie, o psach nie wspomnę :oops: w związku z tym moje jadą na samym suchym a ponieważ zwłaszcza Aga ma właśnie kiepściutkie zęby, po zdjęciu sądząc chyba takie jak Filipka albo jeszcze gorsze, dolne kły nie wystają wcale ponad dziąsła:shake: , to ja daję suche rozmoczone wodą ciepłą, chwilę postoi w tej wodzie i potem Aga wsuwa aż miło, prawie miskę zjada.... czasem rozmoczę rosołkiem, resztą zupy, jakimś wywarem z warzyw, żeby bardziej smakowało, ale samą wodą też jest OK, przynajmniej Aga nie wybrzydza tylko wsuwa aż miło;)
  10. raczej rzeczywiście nie masz się czym martwić jeśli chodzi o to, czy one się zgubiły czy nie i czy ktoś szuka moja mama kilka tygodni temu znalazła we własnym garażu (drzwi wiecznie uchylone, bo koty mają tam swoje miski "ogrodowe") dwa dzikie kociaki. Trwało kilka godzin, zanim udało się je złapać , zamknąć w kontenerku i zawieźć do weterynarza. Też miały ok 3 tygodni. A i potem długo się bały ludzi, do teraz potrafią nasyczeć na zbliżąjącą się rękę, choć przynajmniej nie drapią już i nie gryzą:roll: tak więc malutkie oswojone kociaki nocą same na otwartym terenie - to raczej rzeczywiście sprawka ludzi:mad: i jeśli chodzi o ogłoszenia, to chyba rzeczywiście te w lecznicach są baaaardzo skuteczne
  11. ej PaulinaT, nie przesadzaj ty masz w domu ciągły szpital, a ja mam o jedną sztukę menażerii więcej jak się ma tyle ogonów w domu, to jest święto lasu, jeśli akurat żadnemu nic nie jest, tyle jest poduszek do przecięcia, uszu do infekcji, oczu do łzawienia, pazurów do złamania:crazyeye: właśnie wróciłam ze spaceru z Agą ona czarna, na dworze czarno, super dużo nie zobaczyłam, bo moja latarka mimo że duża, to nie jest rewelacyjna:shake: na początku spaceru mocniej utykała, po chwili jakby sobie rozchodziła tą łapkę, przy kłusie nie widziałam utykania, ale mogła mniej obciążać tą łapę, przy tak kiepskim świetle mogłam tego nie widzieć a w galopie wyraźnie ją oszczędzała, ale zawsze jednak stawała ją na ziemi, czyli jest lepiej niż rano.... hm, jutro zobaczymy jak tam z kobyłką będzie:cool3:
  12. Tak jak pisałam wcześniej, forumowicze tutaj pomagają jak umieją, a czasem nie umieją. 1. Hoski nie adoptuję z powodu wcześniej przeze mnie wymienionego. 2.Finansowo też już nie dam rady pomóc, bo w chwili obecnej nie stać mnie nawet na sterylkę własnej adoptowanej suki, która czeka w kolejce. Jaka jeszcze może być wymierna pomoc? Bo rozumiem, że podpowiadanie sposobów, jakie rozwiązały niektóre podobne problemy z moimi zwierzakami to właśnie tylko do tego pamiętnika...:cool1: ale taki jest los wszystkich rad, czy tylko tych, które się nie sprawdziły w przypadku Hossy? Czy byłoby tak z radami, nawet jak się okazują skuteczne? Zatem jako nieprzydatna do pomocy w ww sytuacji (patrz, pkt. 1 i 2) odmeldowuję się :scared:
  13. no i chyba sobie wykrakałam wczoraj w nocy plotkowałyśmy z PaulinąT na gg o naszych zwierzyńcach i się cieszyłam,że jest przy nich wprawdzie sporo roboty, ale przynajmniej nie chorują U Korala kastracja przeszła popisowo, chłopak kondycję mam jak lew:lol: jak tylko mu narkoza wyparowała z organizmu, zaraz miał humor że hej i energię za 3 psy..... apetyt miał zanim wyszedł jeszcze z narkozy:cool3: goiło się wszystko też jak na psie:cool3: A dzisiaj już jest 3 tygodnie od początku cieczki Agi , nie widać, żeby kombinowała, jak nawiać (ten etap mamy już za sobą:-o ) więc postanowiłam ją po raz pierwszy po cieczce spuścić ze smyczy Agula tak się ucieszyła, że ruszyła galopem jak rozbrykany cielaczek. Zrobiła parę kroków i zaczęła utykać na tylną prawą łapę:shake: i to tak mocno dosyć, przez dłuższą chwilę nie stawała na niej wcale.... Pocieszam się, że to jakiś przykurcz albo nadwyrężenie, przecież nawet człowiekowi tak się czasem zrobi, jak jakoś głupio stanie, a ona bardzo często tak jakoś niefrasobliwie szczeniakowato biega:roll: Do weta nie jadę jeszcze, bo właśnie jadła, to nawet RTG byśmy nie mogli zrobić.... Poczekam do jutra, jutro ją wyprowadzę na czczo na pierwszy spacerek i zobaczę, jak będzie dalej utykać, to pojedziemy na RTG, jak nie, to będę ją obserwować i zrobimy RTG przy okazji sterylki, jak już i tak będzie w narkozie, to sprawdzimy jej od razu oba bioderka. To jest wielki ciężki pies i obciążenie stawów biodrowych jest nieliche.... No ale trzymam kciuki, żeby nic poważnego z tego nie wyszło. A dzisiaj na tym spacerku to po chwili już stawała na tej łapie, choć wyraźnie ją oszczędzała.
  14. Dopiero teraz przeczytałam wątek Foresta i tyle mogę napisać, że przynajmniej się dowiedziałam, że braciszek Tajgi znalazł nowy dom:lol: No widzisz Kinga, a jeszcze niedawno on Ci spędzał sen z powiek. Więc nie mów, że się nie spełniają marzenia:mad:
  15. choinka, tyle dobrych rad,ale za późno:-( już budy mamy zrobione:placz: za duże z drzwiami na wprost :shake: dobrym pomysłem jest postawić budę na palecie, jest izolacja od zimniej ziemi Poza tym jeśli robicie kojec, to proponuję budę postawić poza nim, w siatce zrobić dziurę, żeby psiak do budy miał wejście. W takim układzie nie wyskoczy przez ogrodzenie po dachu budy. A to tak na wszelki wypadek, ja mam doświadczenie z psimi akrobatami:crazyeye: :evil_lol: A mojemu Koralowi po pierwszej wietrznej nocy zrobiłam zasłonkę z wykładzinki. I chyba mu się kolor zielony nie spodobał, bo po 5 minutach zasłonka była zdjęta:p Za to rzeczywiście słoma się rewelacyjnie sprawdza. I jak mnie uświadomił koniarz zza miedzy, lepsza słoma od siana, lepiej trzyma ciepło i się tak nie udeptuje:cool3:
  16. Dorothy, nie myślałam,że tutaj napiszę, ale powiedzmy sobie jedno dogomania obejmuje bardzo różne osoby osoby młodziutkie i naiwne, które hopają wątki osoby , które mają jednego psa i wkładają w niego całą energię osoby, które biorą na siebie każdą nieszczęśliwą bidę, choćby wirtualnie, często jednak w realu , często też pewnie ponad siły i ponad głos rozsądku osoby, które są na codzień w schronisku i walczą o każde życie psa, który nigdy nie będzie ich i które szukają dla nich domów u innych ludzi osoby, które zawodowo zajmują się psami - jako weterynarze, szkoleniowcy, behawioryści itp i wiele wiele innych odmian Osoby, które wypowiadają się na tym wątku to pewnie każdy z tych typów po kolei Mamy bardzo różne doświadczenia Nie na wszystko mamy rady Nie, nie zabiorę od Ciebie Hoski, bo sama mam 5 psów i 3 koty i to już też za dużo, ale cóż, pociągnę to stado. I wiem dobrze, że sama miałam mieć Hoskę u siebie. Mam Darmę, dużo łatwiejszą, choć himeryczną. Podobne jak u Ciebie problemy udało mi się rozwiązać, wszak każdy pies jest inny. Niektórych nie udało mi się rozwiązać i dwie suki nigdy nie mogą się spotkać, bo następnego spotkania Darma mogłaby nie przeżyć. W tym wątku dostałaś masę rad, kierowania do osób, które znają się lepiej od nas i mają większe doświadczenie. Pomocy dosłownej również, choćby ten kontenerek czy transport Hoski. Uważam że teraz jesteś po prostu niesprawiedliwa. Rozumiem, że rady mogły okazać się nieskuteczne itd itp ale pisać, że jesteś z wszystkim sama, bez pomocy, a na dogo jest tylko albo towarzystwo wzajemnej adoracji albo nagonka, to ch....nie niesprawiedliwe:shake:
  17. słuchajcie, czytam prawie od początku wątek Faraona Filipka a teraz zawsze na bieżąco czy Wy jesteście mu w stanie pomóc?? Pytam, bo na początku po przeprowadzce do Dorothy były nieśmiałe sugestie, myśli i wątpliwości na temat zakończenia tej walki, skoro choroba jest tak zaawansowana co można uzyskać w najlepszym najbardziej optymistycznym przypadku? Mam nadzieję, że nic nie mylę, ale z dramatycznych postów Dorothy wynika, że Filipa boli nawet jak nie chodzi i jak nie próbuje wstać. Lekarz mówi, że choroba jest tak zaawansowana, że nie można nic naprawić,można jedynie zatrzymać postęp choroby. Czy tak? No bo żal jak się psiak męczy, a nie ma widoków na bezbolesne w miarę normalne życie:-( Może go nie boleć, pewnie dzięki silnym środkom przeciwbólowym. Ale ciągłe takie leki pewnie podminują mu w środku wszystko inne prawda? Czucie w łapach dzięki tym zrostom mu chyba nie wróci prawda? Gdyby można było na wózeczku.. ale to nie mały lekki zwinny pies, tylko ciężki ONek...... czy sobie może poradzić w ten sposób? To wszystko nie są fajne myśli, ale Dorothy walczy, szarpie się i mówi, że Filip chce żyć, ale jak.... cały czas w bólu? bez przemieszczania się.... to nie są łatwe decyzje, czasem trzeba podejmować przy młodziutkich psach.... czasem przy dojrzałych..... coś o tym wiem Dorothy, co myślisz? co można w najlepszym przypadku wywalczyć dla Filipka? Jak Ty to widzisz?
  18. Irmo kochana, z kamieni, które dzisiaj tutaj spadły z dogomaniackich serc to pewnie by się niezły pagórek usypał:evil_lol: Ucałowania dla Ciebie i całego stada:lol:
  19. hahaha:lol: dajcie spokój, :lol: sama dobrze już wiem, jaki Darma ma charakterek prawda jest taka, że w taką pogodę sama jestem wielkim domatorem,no a Darma robi to co ja, efekt jest jaki jest:cool3: tylko że ja nie tyję, bo staram się przedłużać spacery z czarnulami, a potem czeka mnie jeszcze drugi spacer z Agą niedługo jej się skończy cieczka i nareszcie będę mogła ją spuścić ze smyczy, uffff.... póki co ja nie jestem na karmie light, a widzę jak chudnę, psiury są na karmi light, i jeszcze efektów nie widać:shake: wiem wiem, na razie to króciutko trwa, ale jak będziemy mieć takie dysproporcje, to ja zniknę zanim one dojdą do zwykłej formy:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
  20. na początku jak miałam Lusię, siedziałam u niej godzinami, brałam laptopa, dokumenty, co chwila próbowałam ją zwabić jedzonkiem, gadałam do niej, przyzwyczajałam do siebie ale nie widziałam efektów teraz pewnie byłoby lepiej ale będzie widowisko jak się zrobi cieplej, pójdę do Lusinej klatki z laptopem usiądę na pieńku i tak będę pracować:evil_lol:
  21. no właśnie, tak właśnie myślałam, że to dużo więcej czasu trzeba poświęcać psince niż to, czym ja dysponuję:shake: pewnie więc to wszystko mogłoby iść dużo większymi krokami No ale nie przeskoczę faktu, że pracuję dużo (na miejscu mam biuro i szkółkę wprawdzie,, ale dużo), no i pod opieką w sumie 8 psów i kotów, no i dom "na głowie":-( no ale krok po kroczku, chociaż tyle , że Lusia żyje i jest zdrowa i powolutku się czołgamu ku "normalności" Bałam się, że się zamelinuje w swojej nowej budzie i będzie ją stamtąd ciężko wywabić, ale nie jest źle. Przychodzi dość szybko. Przypomniałyśmy też sobie zabawę w dotykanie noskiem mojego kciuka, co wyzwala chrupka z zamkniętej dłoni:cool3: staram się na razie powoli robić to, co robiłyśmy na sali na piętrze, a dopiero potem zacznę ze smyczą na razie chwycenie smyczy jest niemożliwe, bo jest za płochliwa, wyciągnąć jej za smycz z budy też się nie da, chciałam raz w jednej ręce trzymając jej przed nosem jedzonko drugą przyciągnąć ją delikatnie smyczą, ale nie ma mowy, zapiera się wszystkimi czterema, nie zwraca uwagi na jedzenie, stawia zaciekły opór nie walczyłam z nią, bo nie o to chodziło, chciałam zobaczyć, czy się da, bo wcześniej jak jeszcze nie miała smyczy, mogłam ją czasem podczas karmienia chwyćić za odstającą końcówkę obroży i nawet lekko do siebie przyciągnąć, jakby ponaglić, gdy i tak szła do mnie po jedzenie, nie broniła się przed tym ale teraz jest jeszcze za bardzo wystraszona powolutku, dojdziemy z powrotem tam gdzie byliśmy wcześniej i pójdziemy dalej:painting:
  22. a właśnie joaaa, Ty "Cierpliwy Nosicielu Podpisu z Lusią":evil_lol: Czytałam cały wątek Feniksa, ale powiedz mi, jak długo chodziłaś do niego do szpitala. Czy to zawsze było codziennie? I ile to trwało dziennie?
  23. tak tak, ja się nie boję, że oni się zaczną bić, co to to nie, to było takie - "patrz szczeniaku, gdzie łazisz:mad: " ale poza tym spięciem Darma go już ignoruje, nie zaprasza do zabawy, czyli traktuje jak przytłaczającą większość psów rzadko się zdarza sierściuch godny zabawy i sympatii Darmy:cool3:
  24. Zdaję kolejną relację, na wypadek, gdyby poprzednie opiekunki z Gliwic chciały tutaj zajrzeć i sprawdzić, co u kobyłkii słychać. Maść do uszka działa, mam ją używać co 2-3 dni i tak stosujemy i od drugiej aplikacji Aga w ogóle już nie trzepie uszkami:loveu: Już coraz spokojniej poddaje się też zakraplaniu i masowaniu uszek:lol: Poza tym mam inną sprawę. Ewkaa pisała na początku wątku wilczarzowatej chyba, że jest taka czysta, że nie chce się załatwiać na terenie schroniska. No więc poza tym że jest czysta, to jeszcze jest wstydliwa. Z racji cieczki nie spuszczam jej ze smyczy od dwóch tygodni. Nie pobiega sobie zatem no i ma mnie zawsze na dystans max 1,5 metra. No i czasem siooo na spacerze jest, koooo raz na tydzień:cool1: Reszta zostaje w kojcu:angryy: Ponieważ sąsiad narzeka, że ją spasłam, no i ruch poprawia perystaltykę jelit:cool3: przebiegłam się z nią na smyczy polem w te i z powrotem:razz: W połowie biegu tam, było sioooo, na końcu pola było koooo:evil_lol: chyba podziałało, co :razz: Tylko na jutrzejszy spacer muszę się inaczej ubrać, bo się spociłam w puchowej kurtce i omal kaloszków nie zgubiłam:evil_lol: a ona ledwo leciutko wyciągnięty kłus osiągnęła.....:p Chyba jutro podejdę do stadniny za miedzą, pożyczę lążę. Aga wtedy zazna trochę ruchu:razz: tylko jak ją nauczyć biegać w kółko na ląży?? Jakieś pomysły?:razz:
  25. Hm, Darma chyba już nie lubi Korala:cool1: Przy pierwszym spotkaniu tylko ona z Koralem ślicznie się bawili. Potem chodziłam do Korala z obydwiema, Darmą i Werą. Darma zapraszała Korala ślicznie do zabawy, ale Koral wybierał zawsze Werę i Darma zostawała na lodzie:angryy: :mad: niesprawiedliwość jest nawet w stadzie psim:angryy: Dzisiaj poszliśmy do Korala znowu tylko z Darmą, ponieważ nie było Wery, Koral postanowił się bawić z Darmą. Dosyć dynamicznie bawić. I Darma pogoniła gościa, tak na ostro, z zębami. Szkoda, bo miałam nadzieję, że jak będą tylko we dwójkę, to się fajnie pobawią no i Darma będzie miała ten zbawienny ruch. A tutaj guzik z pętelką:shake:
×
×
  • Create New...