-
Posts
1229 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by swan
-
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
ale dzisiaj kolejny mały sukcesik:p zrobiliśmy karmienie przez nowy kaganiec, to jest taki kaganiec tunelik, z otwartym końcem kufy najpierw użyłam kagańca jak kubeczka, żeby Lusia z niego zjadła - bez problemu a potem położyłam chrupki na dłoni, a kaganiec trzymałam tak,że Luśka musiała go praktycznie założyć całego na mordkę , żeby sięgnąć to co jest już poza kagańcem czyli wsunąć całą kufę aż po oczy i zrobiła to bez wahania:crazyeye: kaganiec był poluzowany na szerokość, tak więc mogła otworzyć mordkę i zjeść, ale praktycznie miała kaganiec na mordce, tyle że nie zapięty i tak poszło łatwiej niz się spodziwałam ale z tym zapięciem to będą następne schody:diabloti: już to czuję ale póki co będzie dostawać jedzenie wyłącznie przez kaganiec wygląda, że nie ma z kagańcem żadnych złych skojarzeń, więc o tyle będzie mi troszkę łatwiej:cool1: A tak w ogóle to nie wiecie, bo nie możecie wiedzieć, bo nie widzicie Luśki od początku codziennie, ale ona się jednak niesamowicie zmienia. Jeszcze...no.... tak pewnie z trzy miesiące temu.... Lusia nie podeszła do ręki z jedzeniem, jeśli obok dołączyłam drugą dłoń:shake: nie i koniec:mad: jak była jedna dłoń, to nie ma sprawy, a wystarczyło, że druga się pojawiła w pobliżu - od razu ucieczka:shake: :roll: a dzisiaj trzymałam ten kaganiec, w jednej ręce jedzenie i kaganiec się opierał, druga ręka podtrzymywała kaganiec, bo on jest malo sztywny, wiec się składał jeszcze potem poprawiałam te paski od kagańca żeby Lusi w oczy nie właziły jak do środka nurkuje, a ona nic:razz: tylko jedzonko ją interesowało i nawet jak przyszłam do niej z tym nowym kagańcem usiadłam na moim pieńku, kombinowałam jak ten kaganiec chwycić, to zamiast siedzieć w tej swojej budzie i czekać, aż zawołają i w ogóle, to stała przede mną, patrzyła co ja tam kobminuję tak z tym czymś czarnym w rękach i kiedy wreszcie dostanie to jedzenie, które ona przecież dobrze widzi, że ja mam:angryy: :lol: :lol: :lol: a na samo powitanie już była niespodzianka zwykle Lusia siedzi w budzie i tylko czasem pychol wyściubi żeby zobaczyć świat jak podchodzę do niej, to zawsze wołam jak jest w budzie, to na to wołanie czasem nie reaguje wyjściem z budy, a czasem wyjdzie, ale wyjdzie, spojrzy, a jak się zbliżę już mocno do kojca, to wieje do budy i wychodzi dopiero jak wołam na jedzenie a dzisiaj, pogoda piękna, więc Lusia grzała się w słoneczku obok budy:p w głębi kojca na zawołanie wstała:crazyeye: podeszła:crazyeye: do siatki :crazyeye: i patrzyła ja się zbliżałam z czarnymi moimi psicami, a ona nie uciekła już widzę, że rejteruje, bo się zbliżam, to zawołałam jeszcze raz, i zawróciła przed budą i podeszła z powrotem do siatki:crazyeye: i dałam jej zaraz jedzonko na początek przez siatkę, tak zeby się musiała oprzeć, a ona podeszła, wskoczyła na tą siatkę i zjadła kawałek, i dopiero się schowała do budy ale tylko na sekundę, tyle ile potrzeba, zeby w budzie zwrócić i wyjść znowu na zewnątrz:evil_lol: tak dla zdrowia psychicznego chyba:evil_lol: To się naprawdę zdarzyło pierwszy raz, że nie uciekła jednak choćby na chwilkę do budy jak ja nadchodzę:lol: :lol: :lol: A wiecie co, niedługo będzie rok, jak ona jest u mnie. I jak widzę, że ona ciągle jest w budzie i nie chodzi na smyczy, to mam ochotę się powiesić:angryy: ale jak widzę, jak się niesamowicie zmieniła, to :multi: :multi: :multi: zobaczymy ile lat jeszcze potrzeba, żeby była psem domowym wyprowadzanym na smyczy, jedzącym z miski i nie uciekającym do lasu przy pierwszej nadarzającej się okazji:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
ale to ciekawe, że ona w ogóle patrzyła w stronę domu nikogo tam nie było, więc nie było na co patrzeć jedzenie i tak dostawała, sądząc po pozostałościach w kojcu, to dostawała baaaardzo dużo jedzenia:cool3: więc głodna na pewno nie była a ja Lusi będę nakładać kaganiec a tak bo jak paskuda zjada smycze, a obrożę zakłada przez plecy:mad: próbując z niej wyjść:mad: to nawet jeśli założę jej szelki, obrożę, kajdany na łapy:diabloti: i będzie na sześciu smyczach, to i tak zawsze będę miała stracha, że przegryzie smycze i ucieknie :angryy: tak więc przyzwyczajam do kagańca, a jak będzie kaganiec, to można założyć szeleczki i wyjść na spacer:cool3: Lusia nie wie chyba co to kaganiec kupiłam jej taki skórzany od razu za pierwszą próbą jadła z niego ale okazało się, że kupiłam za mały:oops: więc pojechałam wymienić i poszukałam inny kaganiec musi: [LIST=1] [*]być łatwo zakładany (najlepiej jedną ręką:cool1: ) [*]niezdejmowalny przez Lusię:razz: [*]dziurawy na tyle, żeby można przez niego karmić:cool3:[/LIST]No i kupiłam taki z materiału z wstawką z plastikowej siateczki, z regulowaną szerokością (tym tunelikiem na kufę) i zapinany na szyi na zapinkę plastikową a nie sprzączkę, tak więc można to zapiąć i odpiąć jedną ręką Sprawdzimy, czy sobie go nie zdejmie na początek można założyć wąski, a potem poszerzyć, żeby mogła w nim chrupać nagrody Jutro robimy pierwszą próbę. A z nowin to Lusia spokojnie już zjada jedzonko opierając się przednimi łapkami o moje kolanka, no i można ją już karmić przez siatkę w taki sposób , że staje na tylnych łapach, przednimi opierając się o siatkę. I wytrzymuje w tej pozycji nawet minutę. Nie śmiejcie się proszę:mad: :razz: to może i trywialne, ale miesiąc temu Luśka by nie odsłoniła przede mną brzucha a już na pewno nie stałaby tak czekając na kolejny smakołyk. Jeśli podałam jej chrupka za wysoko., próbowała wyciągnąć się jak żyrafa, a jeśli mimo paru prób nie sięgała, uciekała jak niepyszna do budy. Nie było mowy, żeby oderwać przednie łapy od ziemi:shake: , wtedy przecież trudniej uciec, no i odsłania się brzuchol:roll: No i to na razie tyle. Byłam dzisiaj u niej z czarnulami. Pogadałam z sąsiadem i akurat stałam przez chwilę do niej tyłem. Ale zdaje się, ze powąchały się z moją Werą przez płot. Wera jest przyjacielska i próbuje się z Lusią zapoznać, ale Lusia do tej pory uciekała zawsze do budy albo w kąt kojca. No i karmienie dzisiaj wyglądało tak - stałam sobie na zewnątrz kojca, w środku Lusia oparta o kraty. Koło mnie dwie spore suki próbują Lusię obejrzeć i obwąchać, ja przez podwórko głośno dosyć konferuję z sąsiadem:lol: co chwila pokrzykując na Werę, która czaiła się na miski z żarciem kotów:mad: a Lusia w tym całym zamieszaniu dzielnie wcinała, tylko na moje krzyki na Werę reagując chwilową ucieczką do budy, po to tylko , by w niej biegiem zawrócić i przyjść po resztę jedzonka. Wzmacniają się pannie nerwy, nie ma co mówić:evil_lol: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
nie napisała, nie napisała i jeszcze trochę nie napisze, bo taka pogoda, że grzech siedzieć w domu i biorę te suczydła, które nie gniewają się na smycz i nie próbują jej zjeść:diabloti: i idę do lasu, a potem napiszę a Lusi wczoraj zrobiłam luz od siebie i od jedzenia:diabloti: a to dlatego, żeby dzisiaj wcinała z apetytem z nowego...kagańca tak jest, bo mam plan, z pomocą pani Zofii:lol: a przed chwilą podglądałam tą kudłatą przez okno przez lornetkę i już się najwyraźniej niecierpliwi, co ten kelner z tym jedzeniem tak długo nie przychodzi, bo nie siedzi w budzie, tylko przy furtce i gapi się na podwórko i rozgląda:cool3: sąsiad, który ma połowę okien domu na jej kojec i często ją widzi mówi, że jak mnie nie było, to siadała przy siatce albo właziła na pieniek, na którym zwykle siadam, jak jestem u niej, i patrzyła tęsknie w stronę mojego domu:p to "tęsknie" to oczywiście dodatek sąsiada:evil_lol: ale merdania ogonkiem po powrocie nie było...:shake: -
Szarik już nie szuka. Zasiedział się w DT i zostaje:)))
swan replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
jak sobie wyobrażę Abi albo Laylę z takimi ufoludkami na głowie to.... :turn-l: 0X :roflt: :roflt: :roflt: :roflt: albo jeszcze są takie opaski ze świecącymi czerwonymi rogami :cooldevi: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
hej, melduję się na stanowisku parę wieści będzie, ale napiszę wieczorem , jeśli będę miała siłę, a jak nie, to w weekend, bo po powrocie dwoję się i troję, żeby nadrobić nieobecność i wyrobić się z bieżącymi obowiązkami:crazyeye: -
Szarik już nie szuka. Zasiedział się w DT i zostaje:)))
swan replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
żeby było psie zombie, to właśnie lampka powinna być na szyi i światełko skierowane do góry:diabloti: ;) albo można zrobić wersję "Pies Baskerville'ów" - zamontować zieloną żarówkę:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Albo zrobić jak Kinga radzi - lampkę na czółko i mamy dwie korzyści w jednym - psa widać i pies widzi gdzie idzie, i się nie potknie, i pazurka nie złamie:lol: -
Szarik już nie szuka. Zasiedział się w DT i zostaje:)))
swan replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
z tymi obrożami odblaskowymi to jest tak, że ja kupiłam jedną , i jak mi ktoś powie, gdzie i czy można kupić jakieś porządnie wykonane, które naprawdę spełniają oczekiwania, to proszę o informację:cool1: Ja kupiłam jedną na próbę za ok 20 zł w hurtowni, żeby przynajmniej wiedzieć, w którą stronę wołać na wieczornym spacerze za moją Werą (ADHD:roll: ) Obroża z plastiku, z rzepami do przymocowania do zwykłej obroży. Rzepy urwały się po paru użyciach. Została jedna parka.....:mad: Plastik żółty odblaskowy. Chociaż podejrzewam, że odblask byłby od świateł samochodu, od mojej latarki nic się nie odbijało. Gdyby nie diody, nie widziałbym Wery. No i diody, czerwone, mrugające, chyba sześć, dość blisko siebie. Co oznacza, że obroża nie dość że nie opasuje całej szyi psa, tylko jest na tyle krótka, że na moim średnio-dużym psie była długości połowy zwykłej obroży. Poniważ diody są blisko siebie na tej i tak za krótkiej obroży, to widziałam te diody jeśli Wera była do mnie akurat obrócona jednym bokiem, jak się odwróciła drugim, to ani odblask od latarki ani diody nie były widoczne:shake: A u Abi na przykład....u Abi diody weszłyby akurat pod jedno malutkie uszko:evil_lol: i też nic byś nie widzała:eviltong: tak więc wydatek do zweryfikowania albo trzeba zrobić obroże własnym sumptem. A może takie lampki górnicze przymocować na szyi:cool3: -
Szarik już nie szuka. Zasiedział się w DT i zostaje:)))
swan replied to basiaap's topic in Już w nowym domu
proponuję na każdym molosowatym i szarikowatym zadku w okolicach ogona powiesić odblask, to może rowerzyści nie będą dostawali zawału, że w ciemności prawie wpadają na jakiegoś potfora, który może machnięciem jednej łapy zmienić ich rowerek w kupkę złomu :evil_lol: :evil_lol: (czytaj: Abi:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: ) -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
ja tylko na chwile, bo wlasnie jestem we wloskich dolomitach przed wyjazdem udalo mi sie, ze Lusia wlazla mi cala na nogi!!!!! trenujemy to dalej, coraz lepiej znosi dotykanie calego grzbietu jak wroce za tydzien, to bedzie cdn -
[quote name='Patia']Moi rodzice , kotomaniacy , zamontowali, też niedawno , kocie drzwiczki u siebie i już w pierwszy dzień mieli u siebie wszystkie koty sąsiadów.[/quote] na to świetną radą jest ulokowanie u siebie dwóch dużych czarnych psów, działa niezawodnie, sprawdziłam:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Poza tym do mnie zewsząd jest tak daleko, że jeśli na horyzoncie pojawi się jakiś "niemój" kot, to znaczy, że szuka domu i zamierza się wprowadzić:lol: tak zrobiła "jużmoja" Puma:p
-
[quote name='Patia'][URL="http://imageshack.us"][/URL] [URL="http://imageshack.us"][/URL] [URL="http://imageshack.us"][/URL] [URL="http://imageshack.us"][/URL] [URL="http://imageshack.us"][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img396.imageshack.us/img396/9002/img0799tw2.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][/URL] [URL="http://imageshack.us"][/URL] [/quote] to wygląda jak odbicie w lustrze:crazyeye: :loveu: :loveu: :loveu:
-
to chyba zgodnie z treścią powiedzenia, że jeśli masz za mało czasu, to znajdź sobie dodatkowe zajęcie:evil_lol: u mnie to też działa:p niestety ostatnio pracuję na 1,75 etatu , więc na resztę zostaje straszliwie mało czasu ale tak jeszcze offowo, w czwartek zamontowałam w drzwiach wejściowych drzwiczki dla kotów i zauważyłam, że jak nie wstaję co noc trzy do pięciu razy żeby wypuścić albo wpuścić któreś z kociego stada, to nagle chcę się bardziej żyć:cool3: A tak w ogóle to się przerzucę chyba na molosy. Jak obserwuję Twoje stado, jak odwiedziłam PaulinęT z Jej stadem (Abi całą wizytę przeleżała na łóżku, ledwo główkę raczyłą podnieść:evil_lol: ) to myślę, że potrzebuję jakieś spokojniejsze psy, a nie Darmę, która depcze mi po piętach :loveu: Werę z ADHD:cool3: Korala skoczka i zjadacza ogrodzeń:crazyeye: dziką Lusię:p i, o dziwo, najspokojniejszą z nich wszystkich Kobyłkę Agę:lol: ;) ;) ;) . A przede wszystkim postaram się na przyszłość dojść do stanu idealnego, że wszystkie zwierzaki są równo traktowane i mieszkające w domu, ze mną w zgodzie i ze sobą w zgodzie:loveu: :loveu: :loveu:
-
łooooo rany Patia, ale stado cudowne:lol: więcej o całej menażerii dowiedziałam się z wątku o dożce de bordożce ze szczeniakami, niesamowicie, pięć psów, trzy koty i papugi prawda? :loveu: :loveu: :loveu: :loveu: U mnie podobnie, ale bez papug:oops: tylko że u mnie takie to oszukane, w domu dwa psy i trzy koty, jedna malutka suczka na oswajaniu mieszka w kojcu, na razie przez 10 miesięcy doszliśmy do tego, że podejdzie po jedzenie, da się dotknąć, od paru dni wspina się na kolana po jedzenie:lol: no i ponieważ mam różnej maści i rodzaju znajdowane i schroniskowe kundelki z różnym temperamentem, mimo początkowych sukcesów nie udało mi się ich wszystkich ze sobą pogodzić i nie mogą być pod jednym dachem, albo byłaby tragedia:shake: albo moje umiejętności wychowawcze mogą być za słabe:oops: ale do czego dążę - z tego co wyczytałam, masz liczne stado w domu, pracujesz zawodowo, masz rodzinę, w domu zawsze czysto (tak kiwi pisała:eviltong: ) i widać to zresztą na zdjęciach:p i jeszcze z tego co widzę dajesz domki tymczasowe, obecnie jeszcze masz przygarnięte szczeniaczki no i masz zdaje się więcej czasu na chodzenie po dogomanii niż ja:mdleje: I ja mam jedno proste pytanie - [COLOR=red][B]JAK TY TO ROBISZ ??????????[/B][/COLOR]:crazyeye: :???: powiedz, bo ja też tak chcę:modla: :modla: :modla: :Rose:
-
Dog De Bordeaux :o) Sunia jest już gruba :o) a szczeniaki wielkie.
swan replied to 79beata's topic in Już w nowym domu
uffff, przeczytałam nareszcie cały wątek:crazyeye: mam jedno pytanie, bo dzięki postowi Patii o Pigwie na metamorfozach dowiedziałam się co się stało:-( a czy Deni jest na metamorfozach?????? pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i proszę ucałować kluseczki w fafelki:p -
no właśnie, dzięki metamorfozom dowiedziałam się , że Pigwuni już nie ma, a śledziłam jej wątek wcześniej od początku, przez chorobę i operację aż do momentu, kiedy odzyskała zdrowie i siły i mieszkała sobie szczęśliwie u Ciebie, Aniu, miałam nadzieję, że już na dłuuugo nie będzie na tym wątku nieszczęśliwych wiadomości mam żal do siebie, że nie śledząc wątku nie mogłam być przy Tobie Aniu choćby wirtualnie i z oddali w ostatnich ciężkich tygodniach ale najważniejsze to rzeczywiście pamiętać teraz o tych wspaniałych wielu wielu miesącach własnego szczęśliwego domu, którego Pigwa mogła doświadczyć u Ciebie
-
Wilczarzowata już u swan- relacja z wesołej podrózy i zdjęcia
swan replied to olekg89's topic in Już w nowym domu
Aga ma kondycję jak złoto:multi: niedawno pojechał weterynarz, szewki zdjęte, wszystko wygojone rewelacyjnie, skóra prawie zupełnie bledziutka, jeszcze jedno miejsce czerwone, ale jeszcze jeden dzień na rivanolu i pewnie będzie już zupełnie dobrze:lol: tak więc operacja "sterylka" mamy już za sobą i możemy powiedzieć, że przeprowadzona z sukcesem Ewkaa:cool3: zadanie wykonane:lol: :lol: :lol: :p -
Wilczarzowata już u swan- relacja z wesołej podrózy i zdjęcia
swan replied to olekg89's topic in Już w nowym domu
nie mam pojęcia z czego ten kubraczek, tylko się zastanawiam, czy ona przypadkiem nie rozdrapała się ,, bo ją swędziało z powodu odrastania włosków po goleniu. Czas drapania i widok odrastających włosków skłania mnie do tej teorii. Ale stan skóry się poprawia, coraz mniejsza powierzchnia jest zaczerwieniona. zobaczymy co powie dzisiaj wet, jak ją zobaczy przy ściąganiu szwów:cool3: -
Wilczarzowata już u swan- relacja z wesołej podrózy i zdjęcia
swan replied to olekg89's topic in Już w nowym domu
czy ja narzekałam na bieganie w kaloszach po zaoranym polu??...:shake: :confused: a co powiecie na bieganie w kaloszach po zaoranym ZAMARZNIĘTYM polu...:angryy: :angryy: :angryy: :mdleje: :flaming: ale Aga się dzisiaj nade mną zlitowała i skróciła zwykły dystans kłusowania trzykrotnie:painting: mamy troszeczkę komplikacji skórnych, z operacją wszystko ok, goi się rewelacyjnie, przynajmniej na zewnątrz tak to wygląda, no i po apetycie Agi i jej humorku (już się zrobiła żywsza, już znowu szczeka, już nie trzeba jej na siłę wyciągać z budy) ale kubraczek zrobił jej kuku:shithappens: całą skórę ma odparzoną i zaognioną paskudnie w niedzielę jechałam z fotkami jej brzuchola do weterynarza mając nadzieję, że po obrazku da się zdiagnozować i poradzić coś, w przeciwnym przypadku musiałabym porwać weta i przywieźć samego do mojej głuszy, bo sama sobie z Agą w samochodzie nie dam rady:oops: ... na razie:razz: no i kubraczek poszedł do lamusa a brzuchol smarujemy na razie rivanolem, jak zblednie, to potraktujemy to maścią z kasztanowca póki co zmniejszyła się znacznie powierzchnia podrażniona, ale to co jest różowe, jest ciągle różowe jak na prosiaku:roll: szczęście w nieszczęściu, Aga zupełnie ale to zupełnie nie interesuje się szyciem:lol: wyobraźcie sobie, wygryzła dwukrotnie wielką dziurę w kaftaniku na brzuchu, rozdrapała sobie brzuchol na listwach mlekowych i wylizała do bólu, a szycie jest nietknięte, widać nawet kłaczki na nitkach szwów, co oznacza, że tego nie lizała:crazyeye: poza tym wszędzie naokoło skóra była zaogniona, a przy samej ranie jaśniutka jak trzeba:p normalnie ten pies nie jest normalny:cool3: to znaczy, nie ma typowych reakcji psa po operacji:evil_lol: a pojutrze ściągamy szwy, więc teraz nawet jeśli nagle by się zainteresowała niteczkami, to i tak już sobie nie zaszkodzi:evil_lol: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
hehe, to najpierw jej muszę powiększyć kojec, bo w obecnym dużo nie pospacerujemy:evil_lol: a potem to będzie niezła zabawa w odkręcanie jej jakiejś dzikiej furii na wszelkiego rodzaju smycze.... szeleczki leżące na podłodze w jej sali, dla oswojenia się z nimi, pogryzła to samo ze smyczą o lince nie ma najlepszego zdania:mad: a co ostatnio zrobiła z obrożą, wszyscy widzą:angryy: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
dzisiaj powtarzamy lekcję i Lusia prze naprzód jak mały taran:diabloti: szkoda, że nie jestem większa, może wtedy musiałaby wejść na kolana:evil_lol: a tak to "tylko" leży mi na kolanach do połowy, tylko tylne łapki stoją na ziemi:crazyeye: i wcina aż jej się uszy trzęsą przetrzymałam dla niej takie "przechodzony" kawałek szyneczki, strasznie się na niego napalała:evil_lol: a ja trzymałam tak wysoko, że musiałaby wskoczyć na kolana, żeby go dosięgnąć... przymierzała się parę razy, w końcu poburczała coś pod nosem (ale nie nawarczała jak kiedyś) i poszła sobie do budy obrażona:evil_lol: ale coś czuję, że wieczorem wskoczy:cool3: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
im więcej do wspólnej radości, tym lepiej :lol: dobrze wiem, pani Zofio, że Pani kibucuje:lol: :lol: i normalnie zaczynam Pani wierzyć,że Lusia kiedyś zamerda na mnie ogonkiem z radości , że mnie widzi:cool1: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
hej , to nawet nie chodzi o gratulacje :shake: :cool3: :p po prostu dużo fajniej się cieszyć w grupie, tak zbiorowo :evil_lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: a ja aż skakałam z radości, że z tego psa wreszcie pies wychodzi, dzisiaj Lusia to nie "pół psa" jak zwykłam mówić ;) tylko już nawet 3/4:cool3: :lol: :lol: :lol: -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
dzięki PaulinaT:lol: a reszta kibiców chyba nie doceniła wagi zjawiska:mad: :mad: ;) no bo Lusia wiała do siebie jak tylko ruszyłam nogami, jak ruszyłam drugą ręką niż ta, w której było jedzenie, jak się pochyliłam albo jak majtnęłam palcem w bucie:evil_lol: długo ćwiczyłam,zanim wzięła jedzenie z jakiejkolwiek innej części ciała niż moja wyciągnięta dłoń, z kolan nigdy nie wzięła, za blisko tułowia i nie chciała brać:shake: a tutaj nagle, z własnej NIEPRZYMUSZONEJ woli Lusia wyciąga się w pionie (normalnie nie zrobiłaby czegoś takiego ...hm.... niebezpiecznego, bo to przecież nie tak łatwo uciec z takiej pozycji) opiera się o moje kolana :crazyeye: (dotyka moich kolan to raz, ale dwa, ona w jakimś stopniu OPIERA się przecież, nie o stabilną ziemię, tylko o potwora, jakim pewnie ciągle trochę dla niej jestem) i tak wytrzymuje dłużej niż sekundę :crazyeye: i czeka :crazyeye: nw tej pozycji aż sięgnę po następną chrupkę :crazyeye: (normalnie w momencie, kiedy sięgałam po nową chrupkę, płoszył ją ruch ręki, wiała do budy i wychodziła po chwili z powrotem, ale odwrót przynajmniej na chwilę musiał być:roll: ) [I]no musiałam wytłumaczyć, dlaczego to była taka 'WIEKOPOMNA CHWILA':evil_lol: :eviltong: [/I] -
DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!
swan replied to missieek's topic in Już w nowym domu
ludzie kochani !! ludzie :multi: :multi: :multi: :multi: siedziałam sobie dzisiaj u Lusi na pieńku, oparta plecami o kratę i tak sobie przypomniałam, jak to tydzień temu Lusia stanęła na tylne łapki, żeby sięgnąć jedzonka no i dzisiaj postarałam się, żeby musiała się trochę wysilić, żeby dosięgnąć jedzenia, i.... Lusia stała na tylnych łapach, oparta przednimi o moje kolana, i wcinała jedzonko:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: