KingaW
Members-
Posts
1612 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by KingaW
-
Maćko, pozdrowienia i uściski dla Ciebie i Jaśminki.Trzymajcie się, Dziewczyny, cieplutko!
-
Owieczko, ja Cię słucham! Też krzyczę, że Zyzia brać!!!Jest mały problem, jeśli nie daj Boże rozwinęła mu się ta nosówa (tfu, tfu, wypluć to słowo), to trzeba go gdzieś umieścić na czas leczenia i mamy do wyboru: SGGW gdzie naszym zdaniem koczować by trzeba było non stop, żeby zapewnić dobrą opiekę maluchowi, albo Gagarina, ale tam jest tylko inkubator dla zakaźnie chorych i nie wiadomo czy Zyzio się do niego zmieści... :-( Alternatywą jest leczenie w domu (u kogoś, kto nie ma psów, rzecz jasna, ale gdzie kogoś takiego wytrzasnąć?) lub znalezienie jakiejś trzeciej lecznicy z oddziałem zakaźnym. Legion, dzięki, że poinformowałeś, że tu już czynne!
-
Widziałam się z Felą... Też mówi: brać Zyzia (jeśli, tfu, tfu odpukać, biedak jeszcze żyje :-()...Może jakis tymczas dla Zyzia? Domek bez piesków? Matko, marzenie ściętej głowy, jak znam życie...Bo na Gagarina nie wiadomo czy się zmieści - tam może być tylko w inkubatorze, a Zyzio jakiś wyjątkowo mikroskopijny to nie jest... :-(Sama nie wiem. I rozumiem Twój tok myślenia Laro, ale z drugiej strony jak można zostawić chorego psiego dzieciaka... Może jak na Titaniku? Kobiety i dzieci najpierw? ;-)
-
Larunia, nie wygłupiaj się, zabieraj Zyzia! Toż to dziecko jeszcze! :-( Fela dzisiaj gdzieś wiezie Toffika, to się miejscówka na Gagarina po nim zwalnia. Jeszcze spytam Feli.O kasę się będziemy martwić później. Imprezy się kroją liczne, to pewnie coś się uda zebrać! W niedzielę chociaż były 3 osoby na krzyż udało się trochę uhandlować... Niewiele, bo niewiele, ale zawsze po odliczeniu kosztów coś tam zostało (chyba tak szacunkowo 300-400 zł, ale może się mylę). A co dopiero jak będzie jakaś fest impreza. A takie się właśnie kroją... A dzielenie piesków na delikatne czy mniej delikatne, to mówić szczerze przy naszym laickim oku (oczach właściwie) to jest trochę o kant .... potłuc. Co pokazuje przykład biednego Kędziora. Było widać, że on taki trochę nie-tego, ale żeby aż tak!?!?!?
-
Larunia, nie wygłupiaj się, zabieraj Zyzia! Fela dzisiaj gdzieś wiezie Toffika, to się pewnei miejscówka na Gagarina zwalnia. Jeszcze spytam Feli.O kasę się będziemy martwić później. Imprezy się kroją liczne, to pewnie coś się uda zebrać! W niedzielę chociaż były 3 osoby na krzyż udało się trochę uhandlować... Niewiele, bo niewiele, ale zawsze po odliczeniu kosztów coś tam zostało (chyba tak szacunkowo 300-400 zł, ale może się mylę). A co dopiero jak będzie jakaś fest impreza. A takie się właśnie kroją... A dzielenie piesków na delikatne czy mniej delikatne, to mówić szczerze przy naszym laickim oku (oczach właściwie) to jest trochę o kant .... potłuc. Co pokazuje przykład biednego Kędziora. Było widać, że trochę nie-tego, ale żeby aż tak!?!?!?
-
A! Sorry za literówkę w a propos...Jeszcze czekają nas imprezy pod patronatem VIVY! W pubie przy UW (dawna Nora). Zapraszają nas od połowy czerwca... W każdy czwartek lub piątek (jeszcze sprawdą i potwierdzą). No i jeszzce mają na widoku jakąś galerię offową czy coś tam przy (nie pamiętam) Pięknej czy Koszykowej... Są otwarci na wszelki nasze propozycje... Film kumpeli Legiona (Legiona chyba, nie Legionu? Co?) o pieskach naszych, i ich wirtualna aukcja, kurs decupage'u prowadzony przez Esperanze - to moje pomysły póki co...Ciekawe co na to: Esperanza i Legion (a zwłaszcza ta legionowa kumpela)....... ;-)
-
Tak a proposs imprez, to jest jeszcze b. ważna impreza w Ostrowi...Dni Ostrowi Mazowieckiej.. Obecność tam pozwoli nam sprawdzić na żywo wrażliwość miejscowych i możliwość pozyskania jakiś miejscowych wolontariuszy...Nas interesuje zwłaszcza 3 czerwca...(chociaż w piątek wieczorem będzie koncert Wilków i występ Opani i Zborowskiego, ale chyba skupimy sie na sobocie, no nie?). Musimy wystąpić o pozwolenie na wystawianie się...Fela, jak się ta Pani nazywała do której mamy napisać pismo? Jakieś takie miałą imie typu Genowefa czy Bernardetta... Przypomnij mi to może jakieś pismo spłodzę...3 czerwca – sobota - godz. 10.00-17.00 - „MAZOWIECKI JARMARK KSIĘŻNEJ ANNY” – stoiska promocyjne ostrowskich producentów, kiermasze i prezentacje rękodzieła artystycznego, kolekcjonerstwo („pchli targ”) - godz. 13.00 - Koncert zespołów młodzieżowych „Newton” i „Na Pohybel” - godz. 14.00 - Program artystyczny Miejskiego Domu Kultury - godz. 17.00 - Koncert zespołu cygańskiego „KAŁE JAKHA” - godz. 18.00 - Koncert „ROZŚPIEWANA EUROPA” poprowadzi CONRADO MORENO - Piosenki greckie, hiszpańskie, włoskie, niemieckie, francuskie i polskie zaśpiewają laureaci programu „Szansa na sukces” - godz. 20.30 - GWIAZDA WIECZORU zespół „IRA”
-
:-( :-( :-( :-( :-( Ten pies będzie moim stałym wyrzutem sumienia. Widziałam, wiedziałam i czułam, że powinniśmy byli go za wszelką cenę zabrać. Wiem, wiem, nie było gdzie, nie było jak i nie było za co.... Ale i tak mam głębokie wewnętrzne przekonanie, że trzeba było. Ta psina pewnie się bardzo męczyła... Dlatego był taki smutny... Bo raczysko zżerało go od środka... Albo może umarł z braku miłości? Takie miał smutne zrezygnowane spojrzenie... Nie wiem. Nawet śmierć Keksa, którego w końcu znałam i odwiedzałam, aż tak mnie nie ruszyła. A teraz siedzę jak ta głupia przed monitorem i usiłuję sie nie rozpłakać... Ale chyba nic z tego...
-
A! A ja mam wiadomość, że niejaka Monika J. (znana Feli i Esperanzy) była u psiaków (posłałam ją tam bo blisko pracuje, ale dopiero niedawno sobie przypomniałam, że Czerska blisko Gagarina, jołopa jedna, a tak, to by wcześniej mogła tam biegać do Jaśminki!) do naszych chorasków... Oba chłopaki lepiej się czują i zdrowieją! A Monika zawiezie im jutro jedzonko domowe, a dietetyczne... :-)
-
Dzisiaj dostałam od kolegi z pracy 10 zeta na Misię.Ziarnko do ziarnka.... No przynajmniej tej myśli się trzymam :-)
-
Strasznie żal mi maleńkiej... Miałam nadzieję, od kiedy opuściła lecznicę, że wszystko już będzie O.K....A okazuje sie, że jeszcze troszkę na to O.K. musimy poczekać... :-( Oczywiscie trzymam kciuki! I takie mnie naszył tu refleksje, że z tych naszych, z przeproszeniem, wypierdków ostrowskich, które nam się udało przywlec do W-wy na leczenie, to ten prawie-mój-Brave miał jednak najwięcej szczęścia... Cały czas od kiedy zostawiłam go na Tatarkiewicza, było tylko lepiej... Nawet jednego dnia pogorszenia stanu zdrowia...
-
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
KingaW replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Felunia, Ty mi tu nie wyj!!! Dumaj gdzie i kiedy umieszczamy Kędziora i tego małego krzywołapka tak bardzo pogryzionego i z babrzącym się okiem.... Jeśli jeden będzie umieszczony w mojej okolicy (wiesz gdzie ;-)) to będę odwiedzać i dokarmiać, miziać i wyprowadzac na spacerki... A matka moja stukać się będzie w czoło i wyzywać od Violett V. .... -
Jeśli chodzi o te zza bramy to z pewnością nie głodują, ale prawdą jest, że co roku suka ma małe, z którymi nie wiadomo co się dzieje... Małych nikt nie widział, ale suka najpierw bywa w ciąży, później z sutkami nabrzmiałymi od mleka... Tzn. tak twierdzi sąsiadka z vis a vis psów. Co można zrobić w tej sytuacji? Zarówno suka, jak i pies są stare... Mogą nie przeżyć narkozy, dodatkowo, nie będzie się miał kto nimi zajmować po zabiegu/ach, ale biorąc pod uwagę fakt, że ogrodzenie jest szczelne, a oba psy nigdzie nie wychodzą, to łatwiejsze i mniej babrzące byłoby przeprowadzenie kastracji psa... I teraz pytanie: kto przekona właścicielkę? Ja się nie podejmuję... Mieszkam tuż obok i i tak mam już nieprzyjemności za wtrącanie się w nie moje - zdaniem niektórych - sprawy (oczywiście chodzi o sprawy psio-kocie). Widzę to tak, ktoś idzie do kobity z pseudo-kuponem na darmową kastrację i namawia ją na to... Ja mogę częściowo pokryć koszty kastarcji , odwiedzać psa w pobliskiej lecznicy (bo wlec go nie ma co gdzieś daleko, dookoła kupa lecznic, a zabieg standardowy), doglądać po jego powrocie za bramę... Czy ktoś się podejmie przeprowadzenia rozmowy z kobietą? Jakby co to wiem gdzie mieszka...
-
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
KingaW replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Basiaap - wielkie dzięki za propozycję wsparcia finansowego... Kochana z Ciebie Kobita. W ogóle spadasz nam jak z nieba.Kasy z pewnością brak. W szczegółach dotyczących finansów zorientowana jest Fela (a i pewnie Esperanza), ale jak wczoraj zadałam jej pytanie ile konkretnie wisimy SGGW powiedziała, że nie jest w stanie o tym póki co myśleć. Ale zaraz ściągnę ją na ziemię! I z pewnością poda Ci numer konta na pw.... Wiem tylko, że za porównywalny okres pobytu na SGGW małej Balbinki (też już za TM :-() rachunek był chyba na ok. 1500 zł. Ale to było przed podpisaniem umowy na zniżkę dla schronisk... -
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
KingaW replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Bardzo, bardzo dziękuję wszystkim, którzy odwiedzili Keksa w ostatnim dniu jego życia, a zwłaszcza tym, którzy byli z nim w jego ostatnich chwilach.Prawie cały czas miałam nadzieję, że będzie lepiej...Widziałam Keksa 4 razy i nadzieję zaczęłam tracić dopiero przy ostatnim spotkaniu... Tzn. juz w schronisku jak go z Felą brałyśmy wyglądał b. marnie, ale później leki zaczeły działać na zapalenie płuc, które przplątało się w ramach nosówki, zaczął lżej oddychać.... Wstawał z na siku, ładnie jadł z ręki... Teraz dopiero widzę jak bardzo podstępną chorobą jest nosówka (chociaż wszyscy uprzedzali...)... A psinek był naprawdę kochany... :-( :-( :-( -
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
KingaW replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No i kto się wybiera dzisiaj? Bo rozumiem, że wczoraj nikt u biedaka nie był??? -
Anielico, jesteś kochana, że tak wynajdujesz te psie sierotki, te najbardziej biedne wśród biednych...Chciałam tylko nadmienić, że mój poprzedni ś.p. piesek, to była pudliczka, która dostała zaćmy... Ponieważ to było ładnych parę lat temu wszelkie operacje okulistyczne u zwierząt były na etapie eksperymentalnym niemalże, więc bałam się podjać ryzyko operacji (zwłaszcza, że niewidomy pies radzi sobie b. dobrze i dla postronnego obserwatora to nawet nie jest zauważalne, że pies nie widzi). Ale, tak sobie gdybam... Nie doczytałam może w wątku ale... No, może, może piesek by miał szanse na jakąś operację poprawiającą wzrok... Oczywiście jakby miał własnego pana...Bo po takich operacjach to kropelki trzeba podawać różne kilka razy dziennie... No i w ogóle... Wiem, że doktor Garncarz pomaga takim sierotkom schroniskowym i nie bierze tyle co za zwykłych pacjentów... No tak sobie gdybam poprostu....... Może nadmiernie optymistycznie.....
-
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
KingaW replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
No nie to, że jakoś strasznie zapchany, ale tak cosik mu się ciągnęło.....A co Ty Asiuprzy kompie robisz, nie miałaś być w Ostrowi?Czy już wróciłaś? -
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
KingaW replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Byłam u słabiaka wczoraj (poniedziałek) po pracy... I mam wrazenie, że niestety jest nieznacznie gorzej... Odrobinę ledwo dostrzegalną, ale gorzej... Mniej chodzi, gorzej mu się oddycha... Ale zjadł 1 i 1/3 puszki i to dosyć łapczywie... Trzeba pilnować tego jedzenia, chociaż podobno ma rozwolnienie, czyli co zje to..... , ale pan wet (Rafał) się zdziwił, że Keks w ogóle je i powiedział, ze zapisze, żeby go karmić z ręki, bo do tej pory wrzucali do miski i sobie szli, a on bidulek tylko z ręki wsuwa... I to też optymistyczne nie jest, że ma rozwolnienie, bo do tej pory nie miał...Ale jak spytałam o rokowania to wet stwierdził, że nadal ma szanse, że jesli chodzi o dorosłe psy, to 60% ma szanse na wyjście z nosówki.... W przypadku szczeniaków poniżej 10%.... Kto jedzie dzisiaj do bidaka??? Trzeba go nakarmić i pogłaskać... Jak ktoś ma gruchę to gila odessać... -
Keks odszedł ['] W ostatniej chwili nie był sam
KingaW replied to Fela's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
I najgorsze, że wizyty do 18-tej tam na tym SGGW są... Czyli jak ktoś pracuje, to już psa czy kota odwiedzić w szpitalu nie może... :-( Wrrrrr...Najlepszy (w sensie, że najbardziej uniwersalny) to jest, moim zdaniem, autobus 166, ma przystanki na Rozdrożu i Pl. Trzech Krzyży, więc się można łatwo w coś przesiąść...No i dla mnie, mieszkanki Grochowa, idealny jest 143, jedzie do Rembertowa przez most Siekierkowski i Ostrobramską.... Z SGGW do Ostrobramskiej bez korków jedzie dosłownie 20 min. Aż w szoku byłam...