KingaW
Members-
Posts
1612 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by KingaW
-
a to już któraś z Super-ciotek-ostrowianek taki fason i kolor wydumała i zamówiła...Ja dziękuję, bo jestem uczuciowo związana z psiakami z ostrowskiego schroniska....
-
No, Bravem zainteresowali się naprawdę b. mili młodzi państwo... Mają jeszcze przedumać sprawę. Dostali mój numer. Powiem tylko po cichu, że jak nie wezmą Brave'a to też się nie martwcie. Od kiedy jakoś (cudem!) przekonałam mamę do pozostawienia Brave'a u nas, mama powoli nastawia się na to, że on u nas zostanie... Wiem, że to nie o to chodziło, ale... No zawsze lepiej, żeby był u mnie niż w schronisku... A na oddanie go, to jest naprawdę ostatni moment! Później to już będzie okrucieństwo w stosunku do zwierząt (Brave) i ludzi (mama i ja)... Czyli na tej imprezie w maju już go nie wystwiam jako poszukującego domu! Co do smyczek, to próbuję jeszcze opchnąć w pracy (2 już poszły) i na Tatarkiewicza wziąć kilka i zostawić na próbę... Jeszcze Moniki J. się spytam - może by opchnęła trochę...
-
Ojej! Prawie, że się z Ptysiulem bym była spotkała, ale wczoraj dotarłam na Dzień Ziemi dopiero ok. 15-tej .... i już Was nie było... Pozdrowienia dla malucha i dzięki za zakup smyczki :-)
-
Ja, w zwiazku z tym, że będę z psem, a konkretnie Brave'm, nie planuję być b. długo, żeby go nie stresować jakos bardzo (a i tak się będzie stresował bo się boi wszystkich psów większych od jamnika).Chyba najlepiej w takich godzinach największego ruchu sie tam pojwaić... Czyli, o której? Jak myślicie? Żeby było jak najwięcej ludzi, którzy by byli potencjalnymi panami i paniami dla Brave'a...Jakoś tak po obiedzie około 15-tej, czy lepiej wcześniej? kiedy sie rodziniki z dziećmi tam przechadzają?
-
Albo, jeśli to nie zapalenie spojówek, przemywać oczęta szkraba solą fizjologiczną.Tania jak barszcz, do kupienia (bez recepty rzecz jasna) w każdej aptece... A jakby się okazało, że to coś poważnego (tfu, tfu, tfu!) to do doktora Garncarza na Sadybę... (ale to pewnie wszyscy wiedzą i nie potrzebnie się wymądrzam).Trzymaj się Ptysiulku!
-
Uff!!!!!!!
-
A gdzie Ty mieszkasz Kobito?Jestem dzisiaj umówiona z mamą w Centrum, ale podjechać bym mogła dopiero kole 22-22.30, zakładając oczywiście, że mieszkasz gdzieś blisko (na daleko matka się mi nie zgodzi, a i tak mam z nią na pieńku)...Mam warunki na przechowanie dowolnej ilości karmy (bez podjadania ;-)) pod warunkiem, rzecz jasna, że nie jest ona pakowana w wory 100 kg, bo nie dysponuję chłopem ni też żadna siłą najemną do wpakowania i wypakowania jej do i z samochodu, a właściwie seicenta... Na wszelkij słuczaj podam Ci mój tel. na PW
-
Rany Dziewczyny, nie wiedziałam, że z jamniczastą jest aż tak źle....:-( :-( :-(Co by nie było, weźmy ją na Tatrkiewicza niech ją leczą, a o kasę się będziemy martwić później... (jak Scarlett O'Hara - ja tak stalę robię przy okazji różnych aspektów mojego życia i jakoś ciągnę...). Takie maleństwo pewnie łatwo znajdzie domek w W-wie, a tam w tym syfie się wykończy... Będę mogła na nią w przyszłym miesiącu dać trochę kasy. Może wydrukuję jej zdjęcie w dużym formacie i poskomlimy trochę w jej imieniu w niedzielę na Polach Mokotowskich.....
-
Ja to bym się normalnie bała, żeby ktoś mi nie uprowadził takiego cudaka!!! Ślicznosci... Że Ty w ogóle jesteś w stanie normalnie funkcjonaować, Kobito, ja bym chyba 24 godziny na dobę go miętosiła, tuliła, całowała, aż by się TOZ włączył i pogonił za molestowanie zwierzaka ;-)
-
Mam wieści od Hovki! Dzwoniła do mnie jej Pani, jesteśmy wstępnie umówione na jutro na przekazanie smyczy i obroży...Początkowo, po wypisaniu z Tatrkiewicza Hovka jeszcze trochę chorowała i musiała brać antybiotyki, ale teraz jest już zdrowa... Bryka z Luckym (pierwszym pieskiem Pani Małgorzaty wziętym z Palucha) jak fryga w podpoznańskiej posiadłości (dzika ilość hektarów, stajnie, które od maja zapraszają do swoich podwojów koniki wykupione z rzeźni, padoki, słowem żyć nie umierać). Hoveczka niby taka nieśmiała, a radzi sobie nieźle i nie daje sobie wchodzić na głowę (Luckiemu głównie). Podobno jest b. grzeczna i ułożona, ale na obcych szczeka, że aż miło... Poproszę o materiał zdjęciowy, ale ponieważ Pani Małgorzata jest póki co w ciągłych rozjazdach (stacjonarnie w Poznaniu razem z psami jest jej narzeczony) to nie będzie to łatwe... Tak, więc, w tym morzu rozpaczy jakaś pozytywna wiadomość...
-
Same dizastery mi tu wyszykowałyście Ciotki przez święta... :-(Felu - współczuję bardzo. :-(Bardzo, bardzo dziękuję Wszystkim, którzy pomogli pieskom i uczestniczyli w świątecznej akcji ratowania psich żyć.... Wyć się chce, jak człowiek sobie pomyśli jacy niektórzy ludzie są podli, ale jak sobie przypomnę o Was Wszystkich, to jakoś lżej.
-
Ja szykuję już banerek (albo nawet 2 banerki) na Dni Ziemi... Wywiesimy go (albo je) i w ten sposób uwiarygodnimy naszą działalność... Żeby te kasę na surowice było łatwiej wysępić.A co najlepsze, banerki będą za friko.... :-)I może jeszcze jakieś ulotki? Chociaż na zwykłej drukarce podrukować? W każdym razie skoro nie udaje mi się być użyteczną w innych dziedzinach, to może tak się nadam....
-
To jaki jest sens posiadania psa? Cały dzień siedzę w pracy i nawet w nocy mamy nie być razem?BZDURA!Zwłaszcza, że niektóre rasy (wszelkie norowce) są stworzone do spania pod kołdrą! U mnie w domu moja mama potrafi się strasznie martwić, że nasza Fergie woli spać ze mną... Na szczęśie dla mamy na łóżkową sublokatorkę zostaje zawsze nasz Kocisia...:-)
-
...moim zdaniem TRZEBA ZMUSIĆ prośbą czy groźbą moich ulubieńców - Szanownych Panów Właścicieli do partycypowania w kosztach surowicy...Sądzę, że jakby umiejętnie podejść do facetów (wiecie co mam na myśli) to troszku by zmiękli...Sęk w tym, że trzeba robić szybkie ruchy, a Fela nie może wziąć wolnego w tym tygodniu... Kto się czuje na siłach jechać i gadać? Ja mogę wziąć 1 dzień urlopu (od środy poczynając), ale jestem nowa i średnio wtajemniczona... Może, kurcze, umówić się z facetami na pogaduchy w mieście, nie w schronisku i podjechać autobusem (ze stacji Stadion odjeżdżają, kilkanaście razy dziennie).KTO MOŻE JECHAĆ ZE MNĄ ? ? ?A ZALEGAJĄCE 300 KG KARMY B. PROSZĘ DO MNIE - MOGĘ PRZEJĄĆ W CAŁOŚCI NA PRZECHOWANIE U MNIE NA GROCHOWINIE!
-
HALO PANIE!Może Wam umknęło, ale pisałam o tym w piątek:JEST CHĘTNY NA SUNIĘ DO ROKU OD ŚREDNIEJ DO DUŻEJ ! ! !Do budy, ale podobno (wiem od Asher, bo to do niej się zgłosili) robią b. dobre wrażenie. Do posiadłości w Kazmierzu....B. proszę o typy! Ja byłam w schronisku tylko 2x, więc nie wiem zbyt dużo o konkretnych psiakach...
-
Dom będzie budowy, ale ludzie zrobili dobre wrażenie na Asher (Dogomaniaczka jakoż i my)... Zaintersowani Państwo mają dom w Kazimierzu nad Wisłą i mieszkają tam w sezonie wiosenno-letnim, ale mają tam pracownika, który zajmuje się wszystkim pod ich nieobecność...Sunię chcą młodą, taką do roku (jakże by inaczej...). Od średniej do dużej, typową kundliczkę... Chcą wysterylizować, ale może lepiej, żeby odbyło się to jeszcze pod naszym okiem...Kogo polecamy? Oczywiście dom jest jeszcze do sprawdzenia. Jeszcze jedno, po mojej wczorajszej rozmowie z wetem o Bravie całkiem zgłupłam. Wet (kucykowy Pan Maciek) powiedział, że Brave się kategorycznie do budy nie nadaje - jest zbyt wyniszczony i wszystkie kontuzje odezwą się już za chwilę... Trzeba mu będzie podawać jakieś lekarstwa na stawy etc... W tej sytuacji nie wiem jaki pies może mieszkać w budzie... Chyba tylko super zdrowy i z długą sierścią... W każdym razie ja w weekendy nie mam dostępu do maila, jakby co dzwońcie, tzreba kuć żelazo póki gorące!
-
Nie mogę!Jaki to cuuuudny przekładaniec się zrobił z Twojego zwierzyńca.... I ten najmniejszy element przekładańca taki słodki... Jak....Ptyś...;-)
-
Martynko, widać żeś nowa całkiem na Dogo....Takich schronisk to jest w Polsce cała masa....W tym konkretnym chociaż właściciele nie przeszkadzają w zbożnym dziele ratowania psów....Nie wiem czy wiesz, ale wg prawa gminnego zwierzę w schronisku ma ten sam status co śmieci, czy szambo - status odpadu komunalnego.... Tam w tej chwili, po miesiącach pracy kilku wspaniałych dziewczyn, nie jest tak źle... Tzn jest źle, ale nie dramatycznie... Zwierzęta przynajmniej nie głodują...Ale to nie o to jedno schronisko chodzi. To prawo trzeba zmieniać. Wszędzie tam gdzie można zarobić (a prywatni właściciele schronisk, jeśli nie są psimi zapaleńcami, właśnie na zarabianie pieniędzy są nastawieni) moze też dojść do nadużyć i szwindli...
-
Felu i Esperanzo, raz jeszcze przepraszam, że wystawiłam Was do wiatru i nie byłam z Wami w sobotę w Ostrowii.Na prawdę nie mogłam inaczej - ze względu na dobro Brave'a przede wszsytkim... Mama miała do mnie straszne pretensje (częściowo słuszne) o brak zaangażowania w sprawy domowe (chodzio też o Brave'a i kupska, które sadzi w ogródku, a także o gotowanie dla całej ferajny).Doszło także do małej domowej kłótni o zdejmowanie Brave'owi kołnierza (rozlizał sobie troszkę ranę jak mama zdjęłą mu kołnierz, żeby sobie pogryzł kość)... Tak czy siak, musiałam Brave'a targać na sygnale na zmianę, a raczej założenie opatrunku, a moją rodzicielkę udało mi się troszkę przez weekend udobruchać... Ale starsznie mi wstyd i przykro, że zostawiłam Was same z tymi przeżyciami związanymi z wizytą w schronisku... Wiem jaki to stres... I wiem, że z im większą ilością osób dzielony, tym łatwiej go przełknąć... Będę dzisiaj na Tatarkiewicza z Brave'em na opatrunek i odwiedzić i podkarmić obie sterylne damy........Buziaczki...